Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kasaia

Zarejestrowani
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. kasaia

    Problem z byłym chłopakiem

    Jest tu jakieś wyjście z sytuacje prócz „odpuść sobie go”?
  2. Byłam z chłopakiem przez 4 lata. To był mój pierwszy prawdziwy związek. Na początku, było jak w bajce ale z czasem coś zaczęło się psuć, przez nadmierna zazdrość. Ja byłam na początku zazdrosna o jego koleżanki, o pisanie z nimi bez powodu. Za to on nie był zazdrosny o kolegów (nie dałam mu podstaw do zazdrosci bo ich nie miałam), tylko o kuzynkę z która kiedyś die przyjaźniłam. Jesteśmy w tym samym wieku, znamy się od urodzenia, ona mieszka w tym samym mieście dosłownie obok mojej babci do której często przychodzę, wiec często ja tam widuje. Odkąd weszłam w ten związek, trochę mój kontakt z nią się zmniejszył, bo cała uwagę dawałam chłopakowi i nie przeszkadzało mi to. Trochę ja olałam, przyznam się, ale byłam w nim zakochana. Wtedy X nie wykazywał zazdrosci żadnej. Później dopiero oznajmił po roku czasu, ze on nie chce bym z kuzynka miała kontakt, najlepiej żeby wcale. Powiedział to gdy, widział jak moja kuzynka pokłóciła się wtedy ze swoim chłopakiem. Jej chłopak był wtedy smutny a ona z kims tam gadała. Wtedy X mi pwoiedzial ze on nie pozwoli bym ja tak zrobiła i nie chce bym z nią się kontaktowała. Ja nie wzięłam tego tak na poważnie bo nie widziałam sensu w tym co mowil, mi nic nie zrobiła. Później po tych słowach jego, gdy byłam u babci i nie odebrałam od niego telefonu, zaczynał mnie oskarżać o to ze z nią gadam, ze prwnie dlatego nie odbieram. Gdy wysłałam mu zdj ze siędzie na podwórku tez zaczynał oskarżać ze z nią się widziałam i pewnie go oszukuje, lecz nic takiego nie miało miejsca bo nei rozmawiałam z nią po prostu spędzałam z babcia czas. To zaczęło być dość uciążliwie, pwoiedzialam o tym kuzynce ze nie wiem dlaczego X jej nie lubi, ona mi pokazała później wiadomości jakie pisał do niej typu „ odczep się od nas, nie chcemy cię w naszym zyciu” choć ona tak naprawdę nie miał nic wspólnego z naszym związkiem. Oni nawet ze sobą nie rozmawiali sam na sam nigdy. Z czasem X naprawdę miał na tym punkcie obsesje. Ja na początku mówiłam tłumaczyłam ale to doprowadzało do nikad, zaczęliśmy się kłócić. Zrywać. Ja miałam tego dosyć ale kochałam go strasznie. W końcu zgodziłam się na ta chora sytuacje, nie miałam z nią żadnego kontaktu przez cały rok. On był spokojny. Trwało to i trwało było między mami i dobrze i złe ale nie kłóciliśmy się już tak bo nie było o co. Ja mu się całkowicie podporządkowałam, nie wychodziłam nigdzie, on znalazł nowych znajomych w pracy z którymi coraz częściej wychodził. Czułam się trochę olewana ale nie robiłam kłótni, bo wiedziałam ze powie ze ma mnie dość. Zerwał ze mną mówiąc ze nie jest ze mną szczęśliwy. Nie mógł. Uwierzyć w to bopodporzadkowalam mu się całkowicie w tym związku, by nie robić mu żadnej przykrości żadnego smutku ze gdzieś wyjdę ze gadam z kuzynka. Nic takiego już nie miało miejsca. Ale on powtarzał ze on wie ze ja go pewnie robie w bambuko bo nie pokazuje mu telefonu. Otóż fakt nie pokazywałam bo dla mnie to była choć jedna rzecz z która uważałam ze nie muszę się na to godzić i chce mieć prywatność. On tez swojego nie pokazywał i Ok. Mówił ze pewnie z nią pisze ze on się boi ze ja jestem niewporzsdku i robie go w bambuko. A nie robiłam.. mogę powiedzieć ze siedziałam tylko w domu i tyle. Miałam tylko szkole i jego. Po zerwaniu było mi ciężko, nie miałam nikogo plus dodatkowo miałam problemy rodzinne które jeszcze bardziej spotęgowały moje przygnębienie, potrzebowałam jego wsparcia w trudnych momentach ale olewał mnie. Mówił ze już do mnie nie wróci, groził ze mnie zablokuje gdy nie przestane do niego pisac. Było mi cholernie złe. Po 2 msc trochę się lepiej poczułam, pomieszkiwałam trochę u babci i odnowilam kontakt z kuzynka. Pare razy wstawilysmy jakieś zdj razem, a on popadł w furię. Pwoiedzial ze go tym zraniłam, ze chciał do mnie wrócić ale tym ze się z nią spotkałam spaliłam każdy most powrotu. Ja chciałam by wrócił, ale by mi tak nie dyktował co mam robić. Po prostu chciał bym nei robiła mi przykrości bym nie wstawiała z kuzynka zdjęć ale razem i tak byśmy nie byli. Dla mnie to był absurd bo albo ze sobą jesteśmy alno on mi nie mówi co ja mam robić( on jeszcze w tym czasie miał kontakt z jakaś nowo poznana dziewczyna której już mówił jak to w niej zakochany jest). I tak było mi szkoda tego jak mowil ze jest mu złe, bo mi te zbyło złe. Chciałam się z nim pogodzić ale on nie chvial. Chvial tylko bym mu nie sprawiała przykrości kuzynka. Teraz po czasie gdy mija pol roku nadal mówi ze wybrałam sobie kuzynkę do życia, ze za dużo krzywdy mu wyrządziłam. Ja naprawdę nie potrafię zrozumieć dlaczego gdy z nią rozmawiam u niego uaktywni się złość i potrafi se mną zwracać i mnie zablokować ( tak było w czasie związku gdy JesCze miałam z nią kontakt). Powiedział po jakimś czasie ze się musi nad nami jeszcze zastanowić do końca roku, wyedy nie wspominał nic już o mojej kuzynce. I w czasie tej przerwy na zastanowienie się, wyszłam z kuzynka na spacer po mieście tak o, akurat mnie zobaczył i pwoiedzial ze już zdecydował ze ze mną nie będzie i od razu zablokował. ciagle mnie obwinia ze ze mną nie będzie przez to ze mu taka krzywdę zrobiłam. Moje tłumaczenie nic nie daje nic. Co poradzić w takiej sytuacji jak go zrozumieć co nim kieruje? Z czego może wynikać takie zakazywanie skrok nic mu nie zrobiła a on pali taka nienawiścią? 
  3. Byłam z chłopakiem przez 4 lata. To był mój pierwszy prawdziwy związek. Na początku, było jak w bajce ale z czasem coś zaczęło się psuć, przez nadmierna zazdrość. Ja byłam na początku zazdrosna o jego koleżanki, o pisanie z nimi bez powodu. Za to on nie był zazdrosny o kolegów (nie dałam mu podstaw do zazdrosci bo ich nie miałam), tylko o kuzynkę z która kiedyś die przyjaźniłam. Jesteśmy w tym samym wieku, znamy się od urodzenia, ona mieszka w tym samym mieście dosłownie obok mojej babci do której często przychodzę, wiec często ja tam widuje. Odkąd weszłam w ten związek, trochę mój kontakt z nią się zmniejszył, bo cała uwagę dawałam chłopakowi i nie przeszkadzało mi to. Trochę ja olałam, przyznam się, ale byłam w nim zakochana. Wtedy X nie wykazywał zazdrosci żadnej. Później dopiero oznajmił po roku czasu, ze on nie chce bym z kuzynka miała kontakt, najlepiej żeby wcale. Powiedział to gdy, widział jak moja kuzynka pokłóciła się wtedy ze swoim chłopakiem. Jej chłopak był wtedy smutny a ona z kims tam gadała. Wtedy X mi pwoiedzial ze on nie pozwoli bym ja tak zrobiła i nie chce bym z nią się kontaktowała. Ja nie wzięłam tego tak na poważnie bo nie widziałam sensu w tym co mowil, mi nic nie zrobiła. Później po tych słowach jego, gdy byłam u babci i nie odebrałam od niego telefonu, zaczynał mnie oskarżać o to ze z nią gadam, ze prwnie dlatego nie odbieram. Gdy wysłałam mu zdj ze siędzie na podwórku tez zaczynał oskarżać ze z nią się widziałam i pewnie go oszukuje, lecz nic takiego nie miało miejsca bo nei rozmawiałam z nią po prostu spędzałam z babcia czas. To zaczęło być dość uciążliwie, pwoiedzialam o tym kuzynce ze nie wiem dlaczego X jej nie lubi, ona mi pokazała później wiadomości jakie pisał do niej typu „ odczep się od nas, nie chcemy cię w naszym zyciu” choć ona tak naprawdę nie miał nic wspólnego z naszym związkiem. Oni nawet ze sobą nie rozmawiali sam na sam nigdy. Z czasem X naprawdę miał na tym punkcie obsesje. Ja na początku mówiłam tłumaczyłam ale to doprowadzało do nikad, zaczęliśmy się kłócić. Zrywać. Ja miałam tego dosyć ale kochałam go strasznie. W końcu zgodziłam się na ta chora sytuacje, nie miałam z nią żadnego kontaktu przez cały rok. On był spokojny. Trwało to i trwało było między mami i dobrze i złe ale nie kłóciliśmy się już tak bo nie było o co. Ja mu się całkowicie podporządkowałam, nie wychodziłam nigdzie, on znalazł nowych znajomych w pracy z którymi coraz częściej wychodził. Czułam się trochę olewana ale nie robiłam kłótni, bo wiedziałam ze powie ze ma mnie dość. Zerwał ze mną mówiąc ze nie jest ze mną szczęśliwy. Nie mógł. Uwierzyć w to bo podporzadkowalam mu się całkowicie w tym związku, by nie robić mu żadnej przykrości żadnego smutku ze gdzieś wyjdę ze gadam z kuzynka. Nic takiego już nie miało miejsca. Ale on powtarzał ze on wie ze ja go pewnie robie w bambuko bo nie pokazuje mu telefonu. Otóż fakt nie pokazywałam bo dla mnie to była choć jedna rzecz z która uważałam ze nie muszę się na to godzić i chce mieć prywatność. On tez swojego nie pokazywał i Ok. Mówił ze pewnie z nią pisze ze on się boi ze ja jestem niewporzsdku i robie go w bambuko. A nie robiłam.. mogę powiedzieć ze siedziałam tylko w domu i tyle. Miałam tylko szkole i jego. Po zerwaniu było mi ciężko, nie miałam nikogo plus dodatkowo miałam problemy rodzinne które jeszcze bardziej spotęgowały moje przygnębienie, potrzebowałam jego wsparcia w trudnych momentach ale olewał mnie. Mówił ze już do mnie nie wróci, groził ze mnie zablokuje gdy nie przestane do niego pisac. Było mi cholernie złe. Po 2 msc trochę się lepiej poczułam, pomieszkiwałam trochę u babci i odnowilam kontakt z kuzynka. Pare razy wstawilysmy jakieś zdj razem, a on popadł w furię. Pwoiedzial ze go tym zraniłam, ze chciał do mnie wrócić ale tym ze się z nią spotkałam spaliłam każdy most powrotu. Ja chciałam by wrócił, ale by mi tak nie dyktował co mam robić. Po prostu chciał bym nei robiła mi przykrości bym nie wstawiała z kuzynka zdjęć ale razem i tak byśmy nie byli. Dla mnie to był absurd bo albo ze sobą jesteśmy alno on mi nie mówi co ja mam robić( on jeszcze w tym czasie miał kontakt z jakaś nowo poznana dziewczyna której już mówił jak to w niej zakochany jest). I tak było mi szkoda tego jak mowil ze jest mu złe, bo mi te zbyło złe. Chciałam się z nim pogodzić ale on nie chvial. Chvial tylko bym mu nie sprawiała przykrości kuzynka. Teraz po czasie gdy mija pol roku nadal mówi ze wybrałam sobie kuzynkę do życia, ze za dużo krzywdy mu wyrządziłam. Ja naprawdę nie potrafię zrozumieć dlaczego gdy z nią rozmawiam u niego uaktywni się złość i potrafi se mną zwracać i mnie zablokować ( tak było w czasie związku gdy JesCze miałam z nią kontakt). Powiedział po jakimś czasie ze się musi nad nami jeszcze zastanowić do końca roku, wyedy nie wspominał nic już o mojej kuzynce. I w czasie tej przerwy na zastanowienie się, wyszłam z kuzynka na spacer po mieście tak o, akurat mnie zobaczył i pwoiedzial ze już zdecydował ze ze mną nie będzie i od razu zablokował. ciagle mnie obwinia ze ze mną nie będzie przez to ze mu taka krzywdę zrobiłam. Moje tłumaczenie nic nie daje nic. Co poradzić w takiej sytuacji jak go zrozumieć co nim kieruje? Z czego może wynikać takie zakazywanie skrok nic mu nie zrobiła a on pali taka nienawiścią?
  4. Facet zerwał ze mną po 4 latach związku, bardzo emocjonalny związek, trochę toksyczny... zarzekal się po rozstaniu ze kocha, ale nie możemy być razem bo on się nie czuje szczęśliwy itd. Pisałam mu ze mozmey to naprawić ze chce dać mu to szczęście i go doceniać itd. Był niestety nieugięty. W międzyczasie gdy widział ze bawię się ze znajomymi, miał do mnie pretensje, ze chciał wrócić ale zobaczył jak się świetnie bawię i już nie chce. Później się kłóciliśmy, on powiedział ze nie kocha i nigdy nei kochał itd. I znowu kłótnie, widział ze coś robie to znowu pisał ze kocha.. Tydz temu zapytałam mu się czy w końcu kocha mnie czy nie kocha i ma odp szczerze. Napisał ze nie wie, wiec napisałam ze po tych 4 msc nadal mogę poczekać żeby w końcu wiedział. I tak z pare dni była cisza, w międzyczasie na snapie wysyłał zdj typu „mam depresje”. Zapytałam o co chodzi, myślałam ze mlze o nas ale nie napisał w końcu co jest. W każdym razie było mi ciężko w takim zawieszeniu i znowu się pokłóciliśmy, bo naprawdę chciałam by wrócił i nadal chce. Napisał ze mnie nie kocha i ze nie mam sobie robić nadziei. Jest mi tak cholernie przykro... piszemy ze soba praktycznie codziennie, nie dałam mu od siebie odetchnąć. Myśle sobie, może gdy dam już mu spokoj święty od siebie, zniknę całkowicie to on się przestraszy i zacznie kontakt inicjować? Chce by znowu mu na mnie zależało:(
  5. kasaia

    Nienawidzę go.

    Nienawidzę go.. mam taka w sobie złość i żal ze przeklinam go na każdy sposób. Usunęłam jego numer telefonu, chociaż i tak znam go na pamięć. Jestem głupia.. to mój pierwszy chłopak. Poważny związek, 3 lata. cxuje ze to wszystko było udawane, ze mnie kocha. Ja go kocham prawdziwie nawet jak mam ochotę roz*****ć mu łeb. On zaczął mną rządzić. Przez niego straciłam kontaktu nie dość ze z większości rodziny to i znajomych. Zawsze jak miałam spotkać się z kims to robił szopkę, tak jak Wczoraj, mielsismy oglądać razem mecz, po czym mówi mi ze kuzyn do niego przyjeżdża i głupio mu odmówić wiec razem obejrzą a ze mną spotka się przed meczem. Wkurzyłam się i powiedziałam ze ja mam już plany (choć ich nie miałam) a on wyrzuty ze jak gdzieś pójdę to zobaczę. GROŹBA. Koniec końców stwierdził ze mam robić co chce, ale i tak stwierdziłam ze zostanę w domu bo mam masę nauki. Był wieczor i zasnęłam. On dzwonił i myślał ze gdzieś poszłam. Oczywiście wyrzuty później ze kłamie bo na pewno gdzieś byłam i ze i tak się to wyda prędzej czy później. Jeszcze wczoraj mówił mi ze weźmie mnie na jakieś jedzenie a teraz od razu mówi ze „dziś się nie spotkamy jutro może”. Ja już sobie nie radzę ze swoimi myślami. Nie mogę skupić się na nauce. Dlaczego on taki jest
×