Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Esox

Zarejestrowani
  • Zawartość

    1391
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Esox


  1. 19 godzin temu, lubieherbate napisał:

    Niekoniecznie chodzi o charakter, ale też o zainteresowania. Nie miałbym nic przeciwko takiej, która by mnie otworzyła. To byłoby jak wygrana w loterii. 

    Tego właśnie ci trzeba. Odważnej dziewczyny, która nie boi się przejąć inicjatywy. Taka dziewczyna spowoduje, że się przełamiesz i pozbędziesz się paraliżującej ciebie  nieśmiałości. Trzeba jednak mieć farta żeby na taką trafić. Ja kiedyś takiego farta miałem. Mam nadzieję, że i Ty taką odważną spotkasz. Powodzenia. 


  2. 1 godzinę temu, Mariusz4 napisał:

    Raczej nie na portalach, same wymagające i poniżające do tego nie zbadane czy normalne. Ale juz dając zwykłe ogłoszenie może być inaczej, bo wtedy może odezwać się jakaś chętna na poznanie. Mam takie i czasem ktos napisze, ale nic z tego na randkowym portalu nigdy nie wyszło. To nie fajne nie  widzeć kogoś tylko zaczynać od pisania. No, ale im bardziej chcesz kogoś poznać, tym bardziej kobieta to wyczuwa i stawi Ci wymagania, wybrzydza i może się tym bawić. Dla mnie to za skomplikowane, nie dla osób wrażliwych, które się szybko zauroaczają, zako..ch..ują. Wtedy taka laska ma Cię w garści i może w konia robić jak jej się podoba. Prawie już nikogo nie szukam, ale czasem się rozejrzę, dogadam, pisząc oczywiście.

    Mój kumpel z liceum jest rozwodnikiem. Nowej partnerki szukał w portalu randkowym. On nie ma prawa jazdy ani samochodu. Wydawałoby się, że on nie ma szans na znalezienie partnerki w necie i nie tylko w necie. Jednak znalazł. Jak on to zrobił? Wydaje mi się, że znam powód jego sukcesu. Otóż on ma taki humanistyczny dar. Bardzo ładnie się wysławia w mowie i piśmie. Jest elokwentny. Zawsze miał najlepsze oceny z wypracowań z polskiego. To pewne, że gdy on pisał z kobietami, one zwracały uwagę na sposób nienaganny sposób wypowiadania się. Do tego on nieźle się trzyma jak na faceta w wieku 50+. Nie posiada nadwagi. Uwielbia wielokilometrowe marsze i pływanie kajakiem. Sport to zdrowie i nie tylko...


  3. 22 godziny temu, Hans van der Linden napisał:

     

    - Jakaś kobieta na niego leci, ale jest dla niego nieatrakcyjna, więc unikając niezręczności, woli powiedzieć, że jest zajęty.

     

    Skorzystałem kiedyś z tej opcji ratunkowej. Podczas letniej praktyki studenckiej przychodziła do mnie studentka z innego wydziału z młodszego rocznika. Mieszkaliśmy w akademiku w tym samym segmencie- była więc moją sąsiadka. Dziewczyna przychodziła pod byle pretekstem. Niestety ona mi się nie podobała z wyglądu. Postawilem wtedy na stole wspólne zdjęcie z moją bardzo atrakcyjną kumpelą.  Oswiadczylem jej, że to moja dziewczyna.

    Ona mieszkała z atrakcyjną koleżanką. Żałowałem, że to tamta jej koleżanka nie była zainteresowana moją osobą. To był fajny czas na wakacyjną przygodę. W akademiku codziennie wieczorem były dyskoteki. Mogłem zapraszać na disco tą miłą koleżankę, która mnie odwiedzała, ale bałem się, że narobi sobie nadziei, a wtedy trudniej byłoby mi od niej się wykręcić. Wolalem trzymać dystans.  


  4. Dnia 3.08.2022 o 21:35, Naitheure napisał:

    Kiedyś był rozgadany, a od jakiegos czasu mnie unika. Mówimy sobie cześć i w ogóle.

    Nic mu nie zrobiłam. Jakieś pomysły dlaczego kolega może unikać koleżanki? 🤔

    Jeden z moich kumpli zaczął zachowywać kiedyś się w podobny sposób względem naszej wspólnej koleżanki. Stał się małomówny, poważny i zamyślony gdy ona była w naszym towarzystwie. Wkrótce okazało się, że on się w niej zakochał. Niestety bez wzajemności. 


  5. 8 minut temu, Leżak§mln napisał:

    Mój kolega wyglądał jak malporoomun, do tego marzył o zostaniu smieciarzem i mu się udało. Tez ma żonę bo matka wcześnie umarla zwalniajac kwadrat w centrum miasta.  Można? Można! 

    Ten mój kumpel ma głęboko osadzone oczy i ma mocno wysunięte łuki brwiowe. Przypomina człowieka pierwotnego. Nie dziwne, że małe dzieci boją się go. 


  6. Mój kumpel z podstawówki ma taką twarz, że dzieci sąsiadów bały się go gdy mijał się z nimi na klatce schodowej. Kumpel czasami straszył te dzieci dla kawału. Raz byłem świadkiem takiego numeru. Szliśmy po schodach. Z góry schodził mały chlopiec w wieku ok.6 lat. Mój kumpel pochylił się nad nim i się tylko uśmiechnął. Nic nie mówił. Dzieciak zaczął płakać i z wrzaskiem uciekł w stronę drzwi wejściowych do bloku. Mieliśmy z tego niezly ubaw z kumplem. Mieliśmy wtedy jakieś 17 lat. A żonę kumpel sobie znalazł. Nawet niebrzydką, a jakże. 

    • Haha 2

  7. Autorze, popełniłeś taki sam błąd jaki ja kiedyś popełniłem. Spotykałeś się tygodniami i miesiącami z dziewczyną i nie dążyłeś do bliskości. Ja w ten sposób straciłem okazję do poważnej relacji z fajną dziewczyną. Powodem było to, że nie próbowałem zbliżyć się do niej fizycznie. Nie przytulałem  jej, nie trzymałem za rączkę, nie próbowałem pocałować. Nasze spotkania polegały tylko na rozmowach, a ona czekala na cos więcej. Trwalo to kilka tygodni. Pogoniła mnie. Nie powiedziała mi prosto w oczy o co jej chodziło. Powiedziała o tym mojemu kumplowi, a on przekazał mi jej słowa. Powiedziała, że potrzebuje chłopaka do całowania a nie do gadania. No cóż. Wstydziłem się do niej zbliżyć bo bałem się odrzucenia a tu taka niespodzianka. To była moja kolejna ważna lekcja życia w kwestii spraw damsko męskich. 


  8. 2 godziny temu, Agaja93 napisał:

    W sumie nie wiem jak to nazwać kiedyś powiedział że uważa mnie za swoją dziewczynę teraz pisał w tę dramę że szkoda by było tej przyjazni.

    Nie widzę tu żadnej przesłanki, która świadczyła by o tym, że jesteście parą.  Przecież wy się nawet za ręce nie trzymaliście. 


  9. 32 minuty temu, michuu89 napisał:

    Ładne kobiety nigdy nie podrywają, a już na pewno nie nieznajomych typów z ulicy bo same mają multum 

     

    33 minuty temu, michuu89 napisał:

    Ładne kobiety nigdy nie podrywają, a już na pewno nie nieznajomych typów z ulicy bo same mają multum adoratorow. 

     

    Oczywiście masz rację z tym podrywem na ulicy. Mam takie samo zdanie na ten temat.  Podrywy, o których pisałem nie miały miejsca na ulicy i nie dotyczyły podrywania przypadkowych chłopaków. Nie będę opisywał szczegółowo konkretnych przypadków, które miałem na myśli gdyż byloby za dużo pisania. Podam tylko jeden przykład. Otóż zapoznałem kiedyś mojego kumpla z moją znajomą z Niemiec, która była atrakcyjną blondyną. On jej się spodobał. Ona jemu również, ale on nie wykazywał inicjatywy gdyż był onieśmielony. Moja znajoma niezwłocznie wzięła sprawy w swoje ręce. Szybko owinęła go sobie wokół palca. Już pierwszego dnia przytulala się do niego i dążyła do bliskości. Kumpel wtedy zaskoczył. Na kolejnym spotkaniu juz się całowali. 


  10. Autorko, dobrze Ci tu piszą. Żaden zakochany w swojej partnerce facet nie zaproponuje przerwy w związku. Gdyby hipotetycznie obowiązywały obowiązkowe przerwy w związku, zakochany facet dostawałby w czasie jej obowiazywania wścieklizny mózgu na myśl o tym, że do jego lubej mógłby  przystawić się wtedy jakiś inny facet wykorzystując stan jej chwilowej wolności. Krótko mówiąc i nie owijając w bawełnę kopnij w tylek tego swojego chłopaka gdyż on ma ciebie gdzieś. Szkoda prądu i zachodu. 


  11. 17 minut temu, Śpiąca_krejzolka napisał:

    A skad było wiadomo ze to ona podrywala a nie ty ja skoro ci sie bardzo podobała?:)

    Nie chcę opisywać całej historii gdyż o tym już tu pisałem dość obszernie. Krótko mówiąc ona przyszła do mnie. Znalismy się od kilku dni, ale ja się czaiłem do niej wystartować. Bylem nieśmiały. Nie przejawiałem żadnej inicjatywy. W tej sytuacji to ona wzięła sprawy w swoje ręce. I bardzo dobrze,że tak się stało. Przeżyliśmy kilka pięknych chwil podczas tamtych upalnych wakacji.....


  12. Autorko, faceci lubią być podrywani przez kobiety, pod jednym wszakże warunkiem. Otóż ta kobieta musi się im podobać. W przeciwnym wypadku będą przed taką uciekać jak spłoszone psiaki. Zapewne istnieją mężczyźni, którzy stronią od kobiet z inicjatywą i odrzucają zaloty nawet tych  atrakcyjnych kobiet tylko dlatego, że to one odważyły się zagadać jako pierwsze. Jednak zdecydowana większość facetów jest w siódmym niebie gdy podrywa ich ładna dziewczyna. Takie jest moje zdanie. Nigdy nie widziałem aby któryś z moich kumpli czy znajomych uciekał przed atrakcyjną dziewczyną, która ich podrywała, a pamiętam kilka takich sytuacji. Ja również dałem się kiedyś poderwać dziewczynie, która bardzo mi się podobała. 


  13. Gdy miałem 43 lata byłem zafascynowany córką mojego starszego kolegi. Poznałem ją gdy przez pewien czas pracowała w mojej firmie. Miała 24 lata. Była miłą, niezwykle atrakcyjną dziewczyną- długowłosa, drobna szatynka o pięknej twarzy i dużym biuście -rozmiar na oko 4 . Zacząłem szukać z nią kontaktu pod byle pretekstem. Pisałem do niej maile albo na fb na tematy neutralne- oczywiście żadne propozycje typu randka czy spotkanie. Ona z grzeczności odpisywała. Ze dwa razy podwiozłem ją samochodem. Na szczęście w odpowiednim momencie opamiętałem się. Zdałem sobie sprawę z tego, że zbliżałem się już do czerwonej linii, po przekroczeniu której stałbym się dla niej osobą persona non grata. Mogłaby odbierać mnie poprzez moje zachowanie jako stalkera. Zrozumiałem, że chciałem na siłę zrobić z niej moją koleżankę. Urwałem kontakt. Przestałem pisać i odzywać się. Ona też już nigdy się odezwała. Z pewnością odetchnęła z ulgą. Pomyślałem sobie wtedy, że stary i głupi jestem. Straciłem taką fajną znajomą.


  14. Gdy miałem 18 lat, nie miałem jeszcze zaliczonego 1 pocałunku, a cóż dopiero o uprawianiu seksu myśleć. Za to niektóre moje znajome owszem. Uprawiały one seks od 15 czy 16 go roku życia. Jedna zaczęła od 15 lat, ale gdy nie miała jeszcze  lat 17 ,zaszła w ciążę. Inna zaczęła w wieku 16 lat i w wieku 19 lat zaszła w ciążę. Dziwnie się wtedy czułem, wiedząc o tym, że one uprawiały już seks. Byłem starszy od nich, a dla mnie to był wciąż jeszcze nieodkryty świat. Zazdroscilem im tego, że inicjację miały już za sobą. Jednak gdy one zaliczyły wpadki i wychodziły za mąż przed 20 rż, ja wciąż mogłem cieszyć się beztroską młodością i tym, że mogłem bez żadnych ograniczeń chodzić na imprezy. Brak doświadczeń seksualnych miał jednak jakieś tam plusy. 


  15. 1 godzinę temu, SisterGoldenHair napisał:

    To nk było w 2010 nie wiem czy dobrze mowie

    ja go niienawidze i chce odzyskać swoją samoocenę kiedy to minie? Czułeś się jak guano? Ja tak

    Czułem się jak skończony palant. Miałem pretensje do siebie o to, że nie przyjmowałem do wiadomości  braku odwzajemnienia i że starałem się o jej względy mimo tego, że już na samym początku zaznaczyła, że możemy być tylko przyjaciółmi. Zostałem po roku starań ponownie odrzucony, więc pojawiła się u mnie nienawiść do niej, ale na szczęście na krótko. Wkrótce mogłem już normalnie funkcjonować. 


  16. 16 minut temu, SisterGoldenHair napisał:

    Ile to trwało? Widywales ja? Masz ja na insta fb? Widzisz co dodaje?

    Chora miłość trwała rok po czym stosunkowo szybko wyzdrowiałem. Na krótko pojawiła się nienawiść do niej. Klasyka. Zerwałem kontakty, ale z czasem wróciliśmy do relacji tylko koleżeńskiej. Co do insta i fb powiem tak- to wszystko działo się w latach 80 tych🥴


  17. 1 godzinę temu, SisterGoldenHair napisał:

    Rozumiem. Nie chcesz do tego wracać. Jak udało Ci się zapomnieć?

    Po prostu wyleczyłem się z tamtej chorej, nieodwzajemnionej miłości. Zrozumiałem, że zachowywałem się jak skończony frajer. Zacząłem zauważać inne dziewczyny. Potraktowałem to zdarzenie jako ważną lekcję życia. 

    • Thanks 1

  18. 2 godziny temu, SisterGoldenHair napisał:

    A jak się zachowywałeś? Jeśli to nie tajemnica. Ale na pewno proponowałeś jej spotkania?

    Jak się zachowywałem? Tragicznie. To długi temat, a ja tu już skończyłem z pisaniem obszernych historii. Możesz sobie jednak o tym poczytać. Wygoogluj zdanie o treści " kafeteria Tęsknić za kimś kto cię nie chce". Wyskoczy ci temat autora ImTheOne z dnia 16.04.2020. Tam szczegółowo opisałem moje zachowania, o których wolałbym zapomnieć.


  19. 51 minut temu, Bimba napisał:

    Wytłumaczcie mi jak to działa?

    Ktoś do was pisze, ryje wam mózg, każe robić różne rzeczy, zrywać znajomości, ingeruje w wasze prywatne życie, obiecuje spotkania do których nie dochodzi, okłamuje was, manipuluje a wy ciągle szukaciez ta osobą kontaktu tak naprawdę nie wiecie kto to jest.

    Może to jest jakaś wasza znajoma, kolezanka która was nie lubi i robi sobie żarty albo się za coś odgrywa a wy się zwierzacie, opowiadacie o swoich sekretach, tajemnicach, życiu prywatnym i erotycznym.

    Nie rozumiem co trzeba mieć w głowie żeby tak się dawać podchodzić. 

    Jeszcze mu lub jej numer karty i pin wyślijcie.

    Tak, to jest po prostu irracjonalne. Większość kobiet kopnęłaby w zad oszołoma, który kazałby zerwać kontakty ze znajomymi czy rodziną. Istnieją jednak jednostki podatne na naciski wywierane przez takich osobników. To takie jednostki najłatwiej zwerbować do sekty gdyż dają sobą bezgranicznie manipulować. W jakimś sensie rozumiem autorkę gdyż sam kiedyś zachowywałem się niegodnie , ...ycznie i bez honoru gdy byłem zakochany bez wzajemności. Ja jednak byłem zakochany w mojej koleżance, z którą miałem stały kontakt w realu ,a nie w dziewczynie, którą znałem tylko z czatów i z ekranu komputera. 


  20. 1 godzinę temu, SisterGoldenHair napisał:

    Każdego coś takiego może spotkac. Ja się dałam wytresować wzrokowo. Bez umówionej randki. Były tylko „spotkania” zjawiał się tam gdzie ja o tych samych godzinach gapił. Tez się dałam złowić.

    mysle ze to pisanie na odległość czy jeżdżenie obczajanie ofiary to takie robienie nadziei na „coś więcej” cały czas to czułam ze coś z tego będzie jak tak bardzo mu zależy zjawia się tam gdzie ja. Może 4 lata temu bym się z tego śmiała ze jakas dała się na coś takiego nabrac.

    Ten o którym piszesz to też jakiś dziwak cicho ciemny. 

    • Like 1

  21. 11 godzin temu, Oluska1122 napisał:

    Coś w tym jest. Na początku naszej znajomości on mnie bardzo ograniczał i był zaborczy, twierdził, że tu chodzi o kwestie zaufania więc ja stopniowo zrywałam inne kontakty. Później ciężko mi było to wszystko naprawić. Kiedy znikał i się pojawiał pytając czy kogoś poznałam, czy z kimś rozmawiam, udawał zazdrość i próbował mnie umoralniać. Doszło do tego, że faktycznie zostałam zupełnie sama.. on rozmawiał z kim chciał, spotykał się, pisał, a ja już nawet zapomniałam jak to jest przebywać wśród znajomych. Ogarniał mnie lęk na samą myśl o spotkaniach, rozmowach.. jedynie on był dla mnie taką ,, bezpieczną przystanią " . Dopiero teraz dostrzegam jak to wszystko, te jego działania, były toksyczne. 

    O kurczę. Ten facet to totalny świr. O tych okolicznościach wcześniej nie pisałaś autorko. To niewiarygodne, że dałaś się przez niego tak wytresować i że zdobył nad tobą całkowitą władzę nie wychodząc zza klawiatury komputera- nigdy się nie spotkaliście. 


  22. 5 minut temu, Oluska1122 napisał:

    Widział mnie w tv, od tego wszystko się zaczęło.. później oczywiście zdjęcia, filmiki, co prawda to nie to samo co spotkania w rzeczywistości, ale to miało być tylko do momentu.. jednak nigdy się tego momentu nie doczekałam 

    Ok, rozumiem. A teraz autorko czas wrzucić tą znajomość do archiwum, a najlepiej od razu do niszczarki. 

    • Like 2

  23. 4 minuty temu, Oluska1122 napisał:

     Twierdził, że jestem dla niego ważna i że łączy nas więź i sam dobitnie mi powtarzał, że uwielbia ze mną rozmawiać. 

    W tym momencie powinna tobie autorko włączyć się lampka ostrzegawcza. Facet nigdy ciebie nie widział, a pisze,że jesteś dla niego ważna i łączy was więź. Czy uważasz, że to normalne?

    • Like 1
×