Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Maror

Zarejestrowani
  • Zawartość

    33
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Margaret - super, gratuluję wyniku i synka - będzie zabawa z przewijaniem, mój nie raz nasikał sobie do nosa, mi zresztą też U nas już super, wreszcie ogarnęliśmy kwestię karmienia i laktacji. Teraz patrząc z perspektywy 7 tygodni myślę, ze wszystko jest do ogarnięcia. Jeśli chodzi o drugie dziecko - szczerze mówiąc, bardzo bym chciała, ale nie wiem, czy zdrowie mi pozwoli, poza tym wiek, właśnie skończyłam 36 lat. Drugi raz w invitro bym się chyba nie bawiła, więc raczej musiałby się zdarzyć cud. Chyba po prostu nie będę się już więcej zabezpieczać i będzie, co ma być Gościu Amh - nie byłaś diagnozowana pod kątem pcos? Takie amh niestety tez wróży problemy, tylko innego rodzaju, tu raczej nie znajdziesz na nie recepty, bo my wszystkie walczymy z niskim
  2. Syn cudowny. Rośnie i nabiera sił. Powoli się go uczę. Razem się uczymy, bo najprostsza rzecz, jaką jest karmienie u nas jest problemem, który jeszcze do niedawna wydawał mi się nie do przejścia. Teraz jest znacznie lepiej, z nim przynajmniej, ale kosztem mojego snu. Ale wierzę, że i to ogarniemy:)
  3. Margaret, nie ma żadnego błędu w pomiarach, spokojnie kochana. Lekarz przeprowadzający badania pierwszego trymestru musi być bardzo dobrze przeszkolony i mieć certyfikat, nie wymyślaj sobie tu jakichś pomyłek. Ryzyko masz super niskie, NT idealne, wszystko jest dobrze. Dla własnej pewności zrób Sanco i tyle, odetchnij z ulgą i ciesz się ciążą. Serio, mówię z doświadczenia, u mnie ciągle paranoja, ciągle coś się działo, 7 miesiecy przeleżałam zaciskając zęby, ciągle byłam na izbie przyjęć, tak się bałam o zdrowie mojej kruszynki. Nie miałam czasu cieszyć się nadchodzącym szczęściem i bez sensu wydawało mi się, że problemy skończą sie z dniem nardzin dziecka. Niestety wszystko jest w głowie i nasze nastawienie nie pozostaje to bez wpływu na dziecko i na nas same - cieżko potem wrócić do zdrowej postawy. Życzę Ci wszystkiego dobrego, ciesz się każdą chwilą!
  4. Margaret, przede wszystkim to z perspektywy czasu nie robiłabym amnio. Popracowałabym raczej nad swoimi lękami, bo teraz widzę, jak bardzo w ciąży to zaniedbałam i jak cieżko mi się ich pozbyć przy dziecku. Sanco daje podobną pewność co do zd i pozostałych trisomii, a inne wady genetyczne są nawet w amniopunkcji trudne do wykrycia. Jaki masz wynik oceny ryzyka po usg genetycznym i pappa? Może nie warto, amniopunkcja to trauma mimo wszystko, dużo czekania, dużo nadmiernego wsłuchiwania się w swoje ciało, czy coś się nie dzieje nie tak. Dziś już bym się nei zdecydowała. Ale jeśli jednak jesteś pewna, ze chcesz, to pamietaj, nie rób przed skończonym 16 tygodniem, bo wtedy ryzyko jest większe. Mi robił dr Jackiewicz z Feminy w Katowicach i bardzo go polecam, rzetelny, super profesjonalny, ogólnie wpłynął na mnie kojąco. Nieważne, na co się zdecydujesz, pamietaj - wszystko będzie dobrze. Nie wkręcaj sobie, że będziesz tym ułamkiem procenta, gdzie coś będzie nie tak. Twoje dziecko jest zdrowe!
  5. tak, z pappa i wszystkimi innymi wynikami, ale umow sie na konsultacje do genomedu, bo oni są reprezentantem sanco w polsce, nie dość, że sam test będziesz mieć najtaniej, to jeszcze darmowa konsultacja, genetyk pomoże Ci wybrac opcję sanco, bo są różne. Siedziba jest na Ponczowej. Ja się nie zdecydowałam, bo po rozmowie doszłam do wniosku, że jednak parametry wykrywalności są tak niestabilne, że i tak nie da mi to spokoju. A mój lekarz każdej kobiecie po 35 rż - ja mam 35, zleca amniopunkcję u swoich znajomych z katowic, gdzie od 10 lat nie było żadnej komplikacji po badaniu, oczywiście w ramach nfz. Pani genetyk stwierdziła, że przy moich paranojach - że sanco daje tylko 99.5% pewności (!) uznała, że powinnam posłuchać lekarza i zrobić amnio. Bardzo mi się podobało, że nie liczyło się dla niej zarobienie 3 tysia, tylko mój spokój. Sama rozmowa natomiast super, bardzo dużo się dowiedziałam o genetyce, aż pożałowałam, że jej nie studiowałam.
  6. Nusial, no to aż tak, że musisz brać leki to chyba nie powinno być. Piszą, że mioinozytol cuda działa, w szczególności przy niskim AMH, to ja nie wiem już. Ja brałam do tego jednocześnie bromergon i mastodynon, więc może chodziło o tę kombinację, Doradzałabym Ci, żebyś dała temu Symfolikowi czas tak może 1 cykl i porobiła testy, czy jest owu, ale jak masz się męczyć, to chyba nie ma sensu. Ja dalej w dwupaku, samopoczucie masakra. Już nie pamiętam, jak to było bez bólu pleców i brzucha. Ale nie narzekam. Przede mna 10 dni.
  7. Nusial, ja brałam przez 2 miesiące przed stymulacją. Nie mam pojęcia, co on dawał, ale zapisał mi go ginekolog, więc piłam. Robiłaś testy LH? Może dowiesz się, czy owulujesz. Wiem, że on zmniejsza bóle piersi i ogólnie takie dolegliwości kobiece, więc może przez to nic nie czujesz?
  8. Azzurro - no to też nieduży był, choć większy od mojego - ja miałam usg w 29+5 i miał wtedy 1253g i zostało to określone jako hipotrofia. Dziś (34 tc) na szczęście mamy 40. percentyl i mam szczerą nadzieję, że kryzys zażegnany. Margaret - mega wieści, super. Nusial, miło Cię znów widzieć
  9. Rozumiem Cię - potem przyjdą inne powody, żeby "jeszcze" się nie cieszyć:) Tak już mamy. Ale sądzę, że betę masz za ładną na puste jajo.
  10. Margaret, trzymam więc kciuki za poniedziałek. Ja też mam tego dnia wizytę i dowiem się, czy rośniemy. No i może coś już wstępnie będzie o jakimś terminie cesarki, bo chyba najwyższa pora pomyśleć.
  11. Margaret - super wieści. Mi już przy becie tysiąc coś lekarz powiedział: no teraz to już gratulujemy! Myślę, że na wizycie zobaczysz już serduszko, tak więc koniecznie się pochwal. No i dbaj o siebie!! Iness - niezmiennie trzymam kciuki, nie dawaj się zwątpieniu! Natka - ja rok temu w styczniu miałam 35 lat i amh 0.63. Nie dawali mi wielkich szans na naturalne zajście, ale ja byłam po 5 latach starań, kilku operacjach, miałam haszi, a do tego partner bardzo złe wyniki nasienia. Dlatego ja nie zastanawiałam się nawet i zrobiłam invitro. Nie będę Ci doradzać, jaką drogę wybrać, ale pierwszą rzeczą, jaką możesz dla siebie zrobić, to od razu zacząć porządną suplementację D3, Q10 i Dhea-s, żeby wspomóc swoje komórki. Oczywiście możesz zrobić znacznie więcej, ale to takie minimum.
  12. Invitro nie jest wcale tragiczne, ale dużo kosztuje, a w Twoim wypadku jest naprawdę duża szansa, żeby się bez tego obeszło. Fsh masz ok, ja naprawdę nie wiem, czego ten człowiek się czepia. Partner robił badania?
  13. Margaret, czekamy dziś niecierpliwie na drugą betę. Trzymam kciuki! Daga, długo się staraliście nim zrobiłaś amh? Fsh sprawdzałaś? Było monitorowanie cyklu? Nie wiem, na jakiej podstawie lekarz orzekł, ze jedynym ratunkiem jest invitro, jesteś młoda, możesz sobie spokojnie dać rok na starania naturalne albo z delikatną stymulacją. No chyba że to amh masz podane w pikomolach, bo jeśli w ng, to jest w granicach normy.
  14. ps. Satsie - na tego krwiaka, to megadawki progesteronu, ja pamiętam, ze nawet 1600 mg brałam.
  15. Wow, Margaret! Aż mi serce mocniej zabiło. Gratulacje ogromne! Powtórz betę, pochwal się jak rośnie! Ależ się cieszę. Pocieszaczu - niesamowita historia! W jakim jesteś wieku? Satsie - współczuję złego samopoczucie i stresu, ja też miałam krwiaka, lekarz początkowo myślał nawet, że to drugi pęcherzyk. Ale obyło się bez krwawienia i też dość szybko sie wchłonął. Trzymam kciuki, ze u Ciebie też tak będzie. Nudności też miałam i chudnięcie, a teraz podobnie jak Ty leżę i nic nie jestem w stanie zrobić. Jedzenie to koszmar. Ale wszystko dla naszych maluszków.
×