Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Nieobecna

Zarejestrowani
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

197 wyświetleń profilu
  1. Nieobecna

    Chyba nie kocham już mojego partnera

    Po części masz rację z tym że mam dosyć monotonii ale niestety macierzyńskie mam kiepskie i ogólnie się nie przelewa więc niestety weekend w spa odpada chociaż bardzo bym chciała. Wsumie nawet na takie wyjście nie mieli byśmy pieniędzy. Mieszkanie mam spore ale ogarniam je całkiem szybko tylko że facet po sobie nie sprząta a nawet potrafi zrobić taki syf że aż nie dobrze się robi mimo że było czysciutko zanim wrócił. Czasem zdarzy mu się posprzątać ale bardzo rzadko się to zdarza. A to też mnie bardzo dobija. I też chciała bym żeby coś mnie interesowało ale jeszcze nie odnalazłam tego co by mnie interesowało żebym mogła się w tym zatracic a bardzo bym chciała. I tak tylko dodam że na ogół jestem radosna i staram się cieszyć z małych rzeczy a problem tkwi w tym że na niego się strasznie nakręcam
  2. Nieobecna

    Chyba nie kocham już mojego partnera

    Pracowałam cały czas przed porodem i zajściem w ciążę ale znajomości z pracy pozostały na etapie "cześć, co tam" nie mam ludzi z którymi mogła bym porozmawiać kiedy chce. Moja znajoma z którą trzymała się od czasów szkoły wyjechała do Polski i nawet już nie piszemy. Tylko ja czasami chcąc utrzymać kontakt pisze do niej ale rozmowa trwa może parę minut. A nie mam znajomych sama nie wiem czemu jestem poprostu osoba która nie lubi się narzucać ani nie lubię poznawać nowych ludzi jako że wcześniej wiele ludzi mnie zawiodło i to mnie zrazilo
  3. Nieobecna

    Chyba nie kocham już mojego partnera

    Ja nie chcę żeby było po mojemu ja chcę tylko żeby było dobrze. Ja nie jestem jego mamą żeby mu gotować, prać i sprzątać i nie mieć z tego nic tzn. Mógłby mi chociaż przy dziecku trochę pomóc bo rozumiem że pracuje i jest zmęczony ale na dziecko może poświęcić chociaż godzinkę po powrocie do domu żebym ja mogła zrobić coś dla siebie.
  4. Nieobecna

    Chyba nie kocham już mojego partnera

    Próbowałam już wiele razy z nim rozmawiać ale on zazwyczaj albo nie słucha albo przytaknie albo powie że przesadzam że on ma prawo odpocząć po pracy i nawet kiedy powiem że jestem bardzo zmęczona i śpiąca on i tak ucieknie szybciej spać żeby z nami nie siedzieć. (moja córka zasypia bardzo późno, zazwyczaj po 24:00). Zawsze kiedy zaczynam rozmowę on zmienia temat na tematy które kompletnie mnie nie obchodzą ale tylko żeby zmienić niewygodny dla niego temat. Nigdy nic nie wychodzi z tych rozmów.
  5. Nieobecna

    Chyba nie kocham już mojego partnera

    Bardzo chętnie ale niestety mieszkam w UK
  6. Cześć pisze tu bo być może znajdzie się ktoś kto doradzi mi co robić w tej sytuacji. A więc od początku, jestem z moim partnerem 6 lat byliśmy ze sobą szczęśliwi chociaż jak każda para mieliśmy czasem gorsze momenty i nawet przetrwaliśmy zdradę (z jego storny) po której ciężko było mi się pozbierać i w sumie nadal mu do końca nie wybaczyłam po prostu nie ufam mu już tak jak ufałam mu kiedyś. Ale do sedna bo prawdziwy kryzys zaczął się pół roku temu. A więc pól roku temu urodziłam naszą córeczkę, jest ona naszym pierwszym dzieckiem na które bardzo czekaliśmy. Mój partner był przy porodzie i to był najlepszy dzień w naszym życiu ale później coś się posypało. A więc zaczęłam czuć wstręt do mojego faceta po prostu chyba miałam i w sumie nadal mam za duże oczekiwania co do niego. Zawalił już w momencie w którym trafiłam nagle do szpitala i nie zdążyłam posprzątać a chciałam żeby w mieszkaniu było czysto kiedy wrócimy z naszym bobasem do domu. Poprosiłam go żeby pojechał do domu i posprzątał i mimo tego że pojechał a w domu spędził pół dnia po powrocie do domu było nadal tak samo jak w momencie kiedy z niego wychodziłam (w szpitalu byłam 7 dni i w te 7 dni jeździł do domu po dodatkowe rzeczy lecz nie znalazł tej godzinki żeby posprzątać) ale mniejsza bo to jest błache. Mieszkam z daleka od rodziny w sumie jedyną rodzinę jaka mam to jest mój tata który mieszka za granicą i nie jest w stanie mi pomóc. Jestem sama. Nie mam przyjaciół ani nawet znajomych przy sobie którzy mogli by mi choć trochę pomóc lub chociaż wyciągnąć gdzieś na spacer. Mój facet pracuje od rana do wieczora a ja w tym czasie zajmuje się domem i nasza córka. Nie daje już rady ponieważ nasza córka jest bardzo wymagająca i pochłania cały mój czas. Czasami chciałabym żeby mój partner zajął się nią na chwilę żebym mogła zjeść na spokojnie ale za każdym razem kiedy on ją weźmie to po 10minutach już musi mi ją oddać bo mała marudzi a on nie wie co ma zrobić. Większość czasu spędza na telefonie i praktycznie nie pomaga mi w ogóle nawet jeśli poproszę go o coś to robi to z wielkim fochem lub mówi że zrobi to później (te później nigdy nie następuje) uważa że jeśli siedze w domu to nic nie robię i mogę sprzątać po nim na każdym kroku bo jak to on mówi " ja pracuje i mam prawo być zmęczony". Kiedy ma wolne ucieka z domu i mam wrażenie że specjalnie opóźnia czas powrotu do domu. Cały czas się klócimy bo mnie to frustruję że cały czas jestem sama, że cały dom jest na moich barkach i że nawet jeśli on jest w domu to i tak nie mam co liczyć na pomoc jaką kolwiek z jego strony i mam już tego dosyć. Nie czuję do niego nic patrzę na niego tak jak na obcą osobę nie chce żeby mnie całował ani przytulał, kiedy pomyśle o tym że mielibyśmy iść razem do łóżka to robi mi się nie dobrze. Ja już nie wiem co robić boję się zostać sama ale z drugiej strony nie chce się męczyć. Czy to ze mną jest coś nie tak? Czy może ja nie doceniam tego że on pracuje i sie stara zapewnić nam dobry byt? Już nie wiem co robić, mam dość tych ciągłych kłótni i tego że chodzę Caly czas wkurzona na niego bo co kolwiek on nie zrobi potrafi mnie doprowadzić do szału. Dziękuję jeśli ktoś poświęcił tyle czasu na przeczytanie i życzę miłego dnia
×