Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Yoka777

Zarejestrowani
  • Zawartość

    198
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

5 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Oto jak wygląda na ogół tzw "przyjaźń" damsko-męska, szczególnie gdy dotyczy to żonatego w kryzysie wieku średniego i zdesperowanej singielki. To niemalże klasyka, brak jakichkolwiek skrupułów z obydwu stron, oszustwo na oczach niczego niepodejrzewającej żony, teksty jaka to żona zła, odwlekanie decyzji o rozwodzie i bezczelne pchanie się na trzeciego w cudze życie. Przyjmij go, oczywiście, jesteście siebie warci, tylko nie oczekuj sielanki, bo po tym co obydwoje zrobiliście, smród jeszcze długo będzie się za Wami ciągnął.
  2. Rozumiem, że mama najpierw zostałaby właścicielką ,następnie sprzedała dom i po potrąceniu kosztów manipulacyjnych podzieliłaby pieniądze między pozostałych spadkobierców? Tylko co z podatkiem? Po za tym, rodzina musiałaby mieć do niej całkowite zaufanie, bo skoro się zrzekną na jej rzecz, to praktycznie Twoja mama mogłaby się na nich wypiąć. Kolejny problem, że właśnie zawsze trafi się ktoś, kto stanie okoniem. Nawet gdyby rodzina chciała się zrzec spadku na jej korzyść, to na sprawie muszą stawić się wszyscy, ewentualnie załatwić pełnomocnictwo u notariusza. To akurat wiem, bo ostatnio z bratem zrzekaliśmy się spadku po wspólnym wujku, na rzecz naszej kuzynki. Jednak Wasza sprawa nie jest jakaś wyjątkowa, bo przecież nierzadko się zdarza, że spadkobierców jest kilku i jakoś się dzielą. Tylko u prawnika, albo notariusza otrzymasz fachową poradę. Możesz też udać się do sądu, do sekretariatu i spytać od czego powinnaś zacząć.
  3. Ja odpisałabym; "...a mamusia zawsze na posterunku , pozdrawiam" Jędruś jest dorosły i potrafi sam zadbać o siebie, a teściowa, niech pilnuje teścia i własnego życia, a nie wpie****a się w cudze, co publicznie uczyniła i fakt, to jest żenujące.
  4. ...a jeszcze dopiszę, że do sprawy potrzebne są akty urodzenia, ślubów, akty zgonów itd wszystkich spadkobierców.
  5. To, co teraz napiszę będzie tylko na podstawie mojego widzi mi się. Myślę, że dobrym sposobem jest sprzedanie tego domu, ale najpierw ustalenie własności i wniesienie sprawy do sądu o nabycie spadku. Nie wiem, czy może być to pozew zbiorowy(to nawet nie jest pozew, nie wiem, jak to nazwać)? Jeśli dom był odrębną własnością męża, to faktycznie problem będzie mniejszy, bo dotyczyłby tylko Waszej rodziny. Należałoby sprawdzić w księgach wieczystych, ale nie wiem, czy każdy zainteresowany ma do nich wgląd. Załóżmy, że sąd orzeknie o tym, że dom należy się w równych częściach żyjącemu rodzeństwu zmarłego i w odpowiednich częściach dzieciom nieżyjących brata i siostry, to uważam, że wtedy rodzina powinna ustalić, kto zajmie się sprzedażą tego domu. Nie ukrywam, że jest mnóstwo chodzenia po urzędach. Należy też wziąć pod uwagę koszty manipulacyjne, czyli; koszt sprawy sądowej, adwokata (chociażby porady u niego), zaległe opłaty (kto teraz płaci podatek gruntowy i od nieruchomości za ten dom? Jeśli nikt, to długi rosną), należy też odprowadzić podatek od wzbogacenia, bo po rodzeństwie chyba się takowy płaci i dopiero to, co zostanie można podzielić na 4 części, jeśli jest 4 spadkobierców. Dzieci nieżyjących dzielą swoją 1/4 między sobą. Koniecznie trzeba zasięgnąć fachowej porady. Jeśli zrobisz to Ty, to zbieraj wszystkie rachunki. Jak znam życie, do biegania po urzędach, adwokatach i sądach nie będzie chętnych, ale po kasę przybiegną wszyscy.
  6. Czuje się odrzucona? Nie daj się nabrać, po prostu dotarło do niej, że umyka jej atrakcyjny wyjazd za friko.
  7. Bardzo Ci współczuję, jak to mówią; "nieszczęścia chodzą parami", ale też, że "po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój"
  8. Jeśli jedna osoba mówi ci że jesteś koniem, wyśmiej ją. Jeśli druga osoba mówi ci że jesteś koniem, olej ją. Ale jeśli trzecia osoba mówi ci że jesteś koniem, to zacznij zbierać na siodło. Gdyby historia była prawdziwa, to przyznałabym rację rodzinie. Nie wiem jak długo trwa rzekomy związek, ale skoro panna zapraszana jest na święta, to chyba już jakiś czas, więc wypadałoby wreszcie otworzyć usta i włączyć się do rozmowy. Co oprócz chęci kontynuowania związku jest w tej dziewczynie pozytywne? Autor chyba też nie ma dużych wymagań i ambicji, skoro tkwi w związku z kimś takim. Pewnie pasują do siebie. Z drugiej strony trudno uwierzyć, żeby mąż szacownej p. doktor, a brat autora wyrażał się w taki sposób: "spalona solara, tipsiara, głupia jak but, spocony poliester, jedzie jej z pyska, tłuste włosy, wali sklepem", a inny w towarzystwie dziewczyny brata (jaka by nie była) proponował mu spotkanie z inną dziewczyną. Jak widać, rodzina też kulturą nie grzeszy. Myślę, że to dość kiepski trolling
  9. Nie, ogłuszę go gumowym młotkiem, przykuję do kaloryfera, odetnę internet albo wydłubię oczyska, żeby nie spojrzał na żadną inną.
  10. Yoka777

    Zapomniał...

    Zrozumiałam, że potrafi nie odzywać się przez tydzień. Ok, jednak proponuję, żebyś spokojnie zwróciła mu uwagę na jego ostatnie zachowanie, to naprawdę nie w porządku całkowicie zlekceważyć dziewczynę i nie znaleźć chwili czasu przez cały weekend. Myślę, że wspólne mieszkanie zweryfikuje Wasze uczucie. Jednak jeśli będziesz tak spolegliwa, to przegrasz. Jeśli facet nie potrafi oderwać się od komputera i zapomina o całym świecie i podobno kochanej dziewczynie, bo gra, to widzę problem.
  11. Yoka777

    5 lat związku.. i koniec.

    Connor, nie będę powtarzać po innych, że zdobyłeś pierwsze "związkowe" doświadczenie i że takie młodzieńcze związki, są związkami podwyższonego ryzyka. Jednak rozstania są tak samo bolesne w przypadku bardzo młodych ludzi, jak i tych dojrzałych, więc rozumiem, co czujesz. Mimo Twojego żalu i jak podejrzewam tęsknoty za tą dziewczyną, ciesz się, że masz to za sobą i nie żałuj. Myślę, że już w momencie Waszego pierwszego kryzysu, czyli na początku marca, ona była już jedną nogą w nowym związku, jeszcze niepewna nowego chłopaka, więc trzymała się dwóch gałęzi, od tamtego momentu byłeś już tylko opcją. Fakt, trochę przeholowałeś z tymi prezentami, atrakcjami i uganianiem się za nią, sam zresztą już to wiesz, ale przynajmniej masz czyste sumienie, że zrobiłeś bardzo dużo, żeby ratować ten związek. Tymczasem reanimowałeś trupa - bywa. Ktoś tu mądrze napisał, że w związku powinna być równowaga, więc wyciągnij wnioski ze swojego "białorycerstwa" . Widzę, że mimo wszystko ciągle masz nadzieję, że ona wróci. Nie czekaj, ogrzewane kotlety są niestrawne. Daj sobie czas na wyciszenie emocji, zerwij całkowicie kontakt z nią, nie reaguj na jej ewentualne zaczepki, nie śledź w necie, bo tylko dołożysz sobie stresu. Zajmij się sobą, spotykaj ze znajomymi i tymczasem nie szukaj odskoczni w postaci nowej dziewczyny, bo chyba jeszcze nie jesteś gotowy.
  12. Yoka777

    Zapomniał...

    Oj Klaro, obawiam się, że pozwoliłaś wpuścić się w maliny słuchając słodkich słówek, a przecież liczą się czyny a nie puste słowa. Dobrze kombinujesz, że gdy się kogoś kocha, chciałoby się z nim być, tęskni się, myśli o tej osobie, szuka z nią kontaktu, czyli wszystko to czego akurat nie robi Twój chłopak. Szkoda, że nie wyciągasz wniosków tylko czekasz na cud. Planuje wspólne życie??? Planować to on sobie może, zwłaszcza, gdy trafił na podatny grunt w postaci naiwnej, niewymagającej dziewczyny. Z tych planów nic nie wynika i nie wyniknie. Spotykacie się w weekendy, zapewne pobzykacie i facet wraca do siebie, nie bardzo przejmując Twoją osobą. Otwórz oczy, uważam, że marnujesz czas.
  13. Yoka777

    Zapomniał...

    Faktycznie, to niefajnie, że nie odpowiedział na sms-a, to dość lekceważące. Jeżeli w tych okolicznościach masz już czarne myśli, to chyba Wasz związek nie jest taki idealny. Trudno uwierzyć, że on od piątku ma rozładowany telefon, czy ciężko pracuje, że nie znalazł chwili, żeby odezwać się do Ciebie. wygląda to tak, jakby nie myślał o Tobie i nie tęsknił, ale poczekaj jeszcze. Na Twoim miejscu, wieczorem wysłałabym krótkiego sms-a z zapytaniem; czy wszystko ok? ...i czekała na reakcję.
  14. Dokładnie, też radziłabym zrezygnować ze wspólnego wyjazdu, odsprzedać, zaprosić kogoś bliskiego, lub w ostateczności przeboleć stratę zaliczki. Nie odzywaj się do niej, nie pozwól sobą manipulować. Piszesz, że na wyjazd zabrała ze sobą córkę, ciekawe w jakim wieku dziecko i czy mieliście apartament, bo z tym spaniem może trochę przesadziłeś, w końcu chyba już ze sobą sypialiście? Jednak jej reakcja jest mocno przesadzona. Zastanów się, czy w ogóle warto kontynuować ten związek, jeśli ona w taki sposób reaguje i zamiast rozmowy obraża się na całe tygodnie. Albo pani ma tak wysokie mniemanie o sobie, albo po prostu nie zależy jej na Tobie.
  15. Ok, pominęłam ten fragment Twojej historii, co nie zmienia faktu, że w tym wypadku przesadzasz i podtrzymuję wszystko to, co napisałam wcześniej. Jeśli Twój mąż zachowuje się irracjonalnie, to dlaczego zniżasz się do jego poziomu? Szczerze mówiąc pasujecie do siebie pod tym względem. Napady zazdrości męża, a Twój atak na niego o brudne gacie i ukrywanie treści ściąganych z netu, to dwie różne sprawy. Nie wiem jak radzisz sobie z obraźliwymi zarzutami męża, ale dlaczego nie wyprowadziłaś się po tym, gdy on zwątpił w swoje ojcostwo? Tak, to jest obelga i powód do postawienia go do pionu i wyprowadzki, żeby przemyślał swoje zachowanie. Mało tego, nie wróciłabym do czasu porodu, a warunkiem powrotu do domu byłoby wykonie przez niego testu na ojcostwo (skoro ma wątpliwości) i jakaś rekompensata dla mnie za obrazę godności, może nauczyłoby go to szacunku. A co Ty robisz? Prawdziwe obelgi odpuszczasz, a wyprowadzasz się z domu z powodu masturbacji i jego brudnych gaci. Zastanawiam się jakie są Twoje priorytety?
×