Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Yoka777

Zarejestrowani
  • Zawartość

    270
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

7 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie wiem, czy nie wymyślasz, bo w sądzie składasz wniosek o alimenty wymieniając konkretną sumę, a nie procentowy udział. Idź lepiej do prawnika, chociażby po poradę, a najlepiej, gdybyś na sprawie o alimenty miała adwokata. To prawda, że trzeba zbierać wszelkie rachunki, żeby udowodnić ile wydajesz na dziecko, dobrze też wiedzieć jakie mniej więcej dochody uzyskuje ojciec dziecka. Jeśli np zarabia na rękę 4 tyś, to spokojnie możesz wystąpić o np 1,2 tyś. Takich alimentów raczej nie otrzymasz, ale wiadomo, że lepiej zawołać więcej, a wtedy masz szanse na wyższe niż proponowane przez tatusia 400, czy 500zł. On będzie musiał wypłacić Ci też zaległe alimenty, możesz do tego dorzucić rachunki na wstępne wydatki na dziecko jak wózek, łóżeczko, przybory, jakieś meble, a nawet rachunki od ginekologa, jeśli chodziłaś prywatnie. Oczywiście od tych sum masz szansę otrzymać połowę, dlatego przydałby Ci się adwokat. Zależy na jakiego sędziego trafisz, ale sądy na ogół nie biorą pod uwagę wkładu osobistego w opiekę samotnej matki nad dzieckiem. Liczą się dochody i materialne potrzeby dziecka, Twoich nieprzespanych nocy, uwiązania z powodu braku drugiego rodzica, raczej nikt nie wyceni. Pomyśl jednak o adwokacie.
  2. To nie są bzdury, tak się czasem zdarza.
  3. Po co więc wyszłaś za mąż za takiego faceta, chyba nie wierzyłaś naiwnie, że on zmieni się po ślubie? Jednak Twój aktualny problem jest nico innego kalibru. Ile lat/miesięcy ma Wasze dziecko i jeśli można spytać; czy Twój mąż uczestniczył w porodzie? Pytam, bo bywa, że niektórzy faceci widząc całą akcje porodową tracą ochotę na seks z żoną...i jeszcze jedno, przestań go straszyć, że znajdziesz sobie kochanka, to naprawdę głupie i niczego nie rozwiąże.
  4. Przecież autorka pisze, że w łóżku nie było nudno. Ok, może jej nie było nudno, ale nie nadinterpretujcie. Myślę, że w opisywanym przypadku facet po prostu szukał odmiany i trafiła się chętna, poszukująca tatusia dla swojego potomstwa, więc bardzo się postarała, a on chciał się tylko zabawić. Sądził, że się nie wyda. Autorka nie pisze też, jak długo trwał romans. Myślę, że facet pożałuje prędzej, czy później, no chyba, że autorka jest totalną zołzą.
  5. Ktoś z "wyższej półki", brzmi mało demokratycznie, ale faktycznie niektórzy ludzie postrzegają w ten sposób innych, niekoniecznie odmiennej płci. Ty piszesz o dziewczynach i jak widać dla Ciebie dziewczyna z wyższej półki to: pusta, sztuczna i cwana. Widocznie właśnie takie podobają Ci się, a jednocześnie są dla Ciebie z jakiś względów niedostępne, stąd Twoja frustracja. W kontekście tego, co piszesz, pasuje powiedzenie, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Dla wioskowego pijaczka, do tego gołodupca, dziewczyną z wyższej półki może być bogata córka sołtysa nawet o przeciętnej urodzie, dla niewykształconego robotnika budowlanego, dziewczyną z wyższej półki może być np ładna studentka medycyny itd. Wiele jednak zależy od poczucia własnej wartości. Nie sądzę jednak, że w/w córka sołtysa, czy ładna studentka medycyny zainteresuje się nawet pewnym siebie pijaczkiem, czy niewykształconym robotnikiem, bo to po prostu nie ich target. Wiadomo, że ludzie na ogól dobierają się mniej więcej na podobnym poziomie w kwestii wykształcenia, wyglądu, a nawet statusu materialnego, więc zamiast biadolić, po prostu szukaj panny na swoim poziomie.
  6. W punkt!!! Jednak mimo wszystko uważam, że facet z nudów i dla odmiany bzykał co popadło, tzn pierwszą chętną. Wierzył, że się nie wyda, a panienka po urlopie wychowawczym, więc być może zdesperowana, samotna matka. Nie sądzę, że miał "poważne plany' względem kochanki. Autorki szkoda, bo "poszła w lata", ale dobrze, że pogoniła niewiernego. Jednak Twój komentarz mimo wszystko powinna przemyśleć.
  7. To nie jest "tylko wirtualny romans", to trwająca rok zdrada emocjonalna, jaranie się jakąś małolatą przy jednoczesnym krytykowaniu i poniżaniu żony. Teksty n/t żony pisane do kolegi są poniżej krytyki. Tak nie zachowuje się mąż, który kocha i szanuje swoją żonę, a już argumenty, że to niby takie żarty były, świadczą tylko o totalnym lekceważeniu żony i ubóstwie umysłowym i emocjonalnym męża. Co do tamtej dziewczyny, faktycznie ona nie jest dla autorki istotna, nie mniej jednak ona istnieje, może nawet nie wie o tym, że jej wirtualny przydupas ma rodzinę, może wyczuła napaleńca, który będzie ją sponsorował? Tak naprawdę, facet, który tak traktuje i wyśmiewa się z żony, a do tego romansuje na boku, nadaje się tylko do odstrzału. Tu nie ma o kogo walczyć, nawet jeśli on będzie udawał, że żałuje (oczywiście tylko wtedy, gdy autorka będzie twarda i każe mu się wynosić), tylko wtedy może pokusi się o przeprosiny, ale to i tak nie będzie szczere. On co najwyżej będzie chciał zostać, bo po prostu w domu mu wygodnie i może też ze względu na dziecko, ale raczej ze względu na strach przed utratą dachu nad głową, kłopotami rozwodowymi, alimentami itd. Nie ma się co oszukiwać, żonę to on ma w głębokim poważaniu.
  8. Przynajmniej trochę jej dokopałaś, ale...nie miałaś żadnego obowiązku nawet jej odpowiadać, bo w końcu nie od niej te rzeczy dostałaś. Ewentualnie "goń się" też byłoby dobrą odpowiedzią. Jednakże , moim zdaniem, poinformowanie jej, że te wszystkie "cenne" prezenty czekają na nią w kartonie na śmietniku przy ul. XXX i może sobie je odebrać, byłoby lepszym rozwiązaniem, jednak Twój komentarz do byłego ratuje sytuację. Być może zostanę skrytykowana za tę propozycję, ale opublikuj na FB treść jej sms-a, a następnie listę "skarbów" które odesłałaś z odpowiednim komentarzem, że być może bidula jest kiepsko doinwestowana przez ukochanego i do szczęścia potrzebne były jej w/w "skarby". Twój ex nie był raczej sprawcą całego zamieszania, to jego aktualna miłość jest zwyczajnie o Ciebie zazdrosna.
  9. Piszesz przez pryzmat własnych doświadczeń, ale to nieprawda, że tak jest zawsze. Faktycznie, trzeba być totalnym prymitywem, żeby wyśmiewać się z wyglądu innych, ale czy jesteś pewien, że te dziewczyny śmiały się akurat z Ciebie, czy może masz aż takie kompleksy, że każdy śmiech który do Ciebie dociera odbierasz osobiście, że to z Ciebie? Oczywiście, że wygląd ma znaczenie, tak było jest i będzie, ale nie jest on jedynym wyznacznikiem szczęścia w związku. Osoby, które poleciały na tylko ładny wygląd, szybko tego żałują. Jednak Ty też nie związałbyś się z dziewczyną, która nie podobałaby Ci się, bo związek, to nie tylko porozumienie dusz, ale też przyciąganie ciał. Nie ma chemii bez podobania się sobie i niekoniecznie trzeba być klasyczną pięknością, czy też super przystojniakiem, Trzeba mieć to "coś", a niestety brak pewności siebie i kompleksy nie pomagają. Na ogól są wypisane na twarzy. Zresztą panowie też są nie lepsi, nie szczędzą złośliwych, często wulgarnych komentarzy pod adresem dziewczyn z nadwagą, czy niezbyt urodziwych, czy nie obdarzonych obfitym biustem. Głupota i brak kultury nie mają płci.
  10. Yoka777

    Ona tęskni i płaczę

    Syfa to jeszcze można wyleczyć, gorzej z innymi "pamiątkami", które są nieuleczalne.
  11. Romania, współczuję sytuacji, ale po 1. bądź teraz twarda, nie dzwoń do niego, nie pozwól wpędzić się w poczucie winy (na jego zarzuty o szpiegowanie, odpowiedz krótko, że uczciwie można postępować z uczciwymi!). Dobra rada - strzel focha (broń Cię panie Boże, żebyś w tej sytuacji Ty zaczęła się starać, przepraszać i jeszcze mu dogadzać), tzn nie płacz przy nim, zajmij się sobą i dzieckiem do niego bądź chłodna i oficjalna, odpowiadaj krótko, nie wdawaj się w dyskusje, na to przyjdzie czas, jak ochłoniesz. Nie pozwól na siebie krzyczeć, każ mu się przymknąć (po prostu) i przestań go obsługiwać, naprawdę!!!!, Nie gotuj dla niego, nie pierz jego ciuchów, nie prasuj (niech go niunia obsługuje), przypomnij o obowiązkach domowych i obarczaj opieką nad dzieckiem. Zajmij się sobą, zostaw mu dziecko wyjdź do koleżanki, do kina itd. Olewaj go tymczasem. Po 2, pomyśl o terapii, bo smutno się Ciebie czyta, gdy piszesz, że nie chce Ci się żyć, lub, że jesteś nikim. Nigdy nie myśl o sobie w taki sposób, bo Twoja wartość jako człowieka zależy tylko od Ciebie. Nie stawiaj tego palanta, swojego męża w centrum swojego życia. Pracujesz, masz wykształcenie, jesteś matką, masz dla kogo żyć. To oczywiste, że większości zdradzonych kobiet spada poczucie własnej wartości, gdy najbliższy człowiek zawodzi, ale spójrz na to z innej strony, jakim gn**em okazał się Twój, pożal się Boże, mąż. Wzbudź sobie trochę złości na niego, zamiast rozpaczać i rwać włosy z głowy. Uwierz, że w Twojej sytuacji najskuteczniejsze jest radykalne cięcie. Nie bój się tego, nie wpadaj w panikę. Oczywiście dowody zabezpiecz i schowaj, a mężowi zaproponuj spakowanie maneli i wyprowadzkę z domu. Mając takie dowody, Ty powinnaś rozdawać karty, więc nie pozwól się zakrzyczeć. Jeśli on się wyprowadzi i nie będzie chciał wracać, to będziesz miała 100% dowód na to, że kompletnie nie zależy mu na Tobie, więc nie ma sensu walczyć o takiego faceta. Osobiście uważam, że po rocznym wirtualnym romansie i po tych ohydnych rzeczach jakie o Tobie wypisywał, należałoby by się poważnie zastanowić, czy w ogóle dać mu jakąkolwiek szansę, oczywiście, jeśli będzie o nią prosił. Tylko od Ciebie zależy jak to rozegrasz. Uważam, że twarde powiedzenie mu "wynoś się z mojego życia" może nim wstrząsnąć i być może spowodować jakąś refleksję, chociaż miłości z jego strony raczej tu nie widzę. Przegrasz, gdy pozwolisz obarczyć się winą, gdy przyjmiesz kłamliwe tłumaczenia, że to tylko były żarty, gdy pozwolisz mu zostać i nadal będziesz przy nim skakać, przegrasz, bo on za chwilę zrobi Ci to samo.
  12. Zgadzam się, że być może jest to działanie pod publiczkę, ale jak już ktoś tutaj napisał, kontakty ojca a dzieckiem nie mają wpływu na wysokość alimentów. Oczywiście, dobrze jest dokumentować wydatki na dziecko, ale nie rozumiem skąd to przekonanie o "zwyczajowym dzieleniu kosztów utrzymania dziecka po 50%". To nieprawda, wysokość alimentów ustalana jest nie tylko na podstawie potrzeb dziecka, ale także dochodu rodziców. Jeżeli np ojciec uzyskuje (legalnie) bardzo wysokie dochody, to i alimenty na ogól są znacznie wyższe od przeciętnych. Matka przecież może zarabiać znacznie mniej.To oczywiste, że dzieci bogatych rodziców mają w życiu lepiej i dostatniej. Wkład samotnej (normalnej) matki w opiekę i wychowanie dziecka jest nie do wycenienia, zwłaszcza w sytuacji w jakiej znalazła się autorka. Nikt jej nie zrekompensuje (oczywiście finansowo) nieprzespanych nocy i tego uwiązania dzień w dzień, do dziecka, bo ojciec postanowił być nadal wolnym ptakiem. Autorko, dziękuj jednak losowi, że nie musisz z nim żyć, bo jeśli dorosły facet pyta rodziców o zgodę na 3-dniowy pobyt swojego dziecka z matką w mieszkaniu, które zajmuje, tzn, że nie odciął jeszcze pępowiny, tańczy, jak mu rodzice zagrają. Nie żałuj, bo nie miałabyś z nim i jego rodziną życia.
  13. Yoka777

    Dlaczego nagle jest inny

    Co masz zrobić? Odpuścić. Już nie tyle z powodu tego, że facet ma nieciekawą przeszłość, ale dlatego, że nie jest z Tobą szczery, kombinuje i próbuje Tobą manipulować w dość prymitywny sposób. Przecież to Ty masz prawo mieć do niego żal, że celowo zataił przed Tobą tak istotną informację, że był w więzieniu. On nie ma żadnych podstaw, żeby nie ufać Tobie, za to Ty masz poważny powód, żeby nie ufać jemu. Tymczasem facet obraca kota, ogonem, a Ty pozwalasz sobą manipulować. Sprawa kolejna, to próba obarczania Cię winą i odpowiedzialnością, za jego poprzednie, nieudane związki - absurd! Krótko mówiąc, facet zawinił, a Ty masz ponosić tego konsekwencje? Nie bądź naiwna i nie pchaj się w układ z takim popaprańcem, bo już widać, że normalny, to on nie jest.
  14. Oszukał Cię, najpierw był ujmujący, żeby Cię zdobyć, a potem, gdy uznał, że jesteś już "zaklepana", zaangażowana emocjonalnie, pokazał swoje prawdziwe oblicze. Być może też w międzyczasie zmienił się jego układ z ex, może potraktował Ciebie jako przynętę, chcąc wzbudzić w ex zazdrość? Nie wiadomo. Nie ma sensu nadal zawracać sobie nim głowy. Właściwie w tych okolicznościach mogłabyś rozstać się z nim bez słowa, po prostu nie odbierać, zablokować, po prostu zniknąć z jego życia, niektórzy naprawdę zasługują na takie zakończenie. Nie załamuj się też, jesteś w takim wieku, gdzie ciągle masz szansę spotkać człowieka bez takiej przeszłości, bez ex żony, a szczególnie dzieci z poprzednich związków. Nie skreślaj wszystkich facetów, na tym postaw krzyżyk, daj sobie trochę czasu na uspokojenie emocji i patrz optymistycznie w przyszłość. Powodzenia.
  15. Nie bronię, bo nie znam, ale to, co robicie, to mowa nienawiści w czystej postaci. Przyznaję uczciwie, że być może mogłabym nienawidzić kogoś (przez jakiś czas), kto mnie osobiście skrzywdził, ale czy ten, o którym piszecie skrzywdził kogoś z Was osobiście? Wyżywacie się na człowieku, którego nie znacie, bo nie podoba się Wam jego fizjonomia, bo gdzieś w necie znaleźliście strzępki informacji o nim. Nawet jeśli jest w nich jakaś cząstka prawdy, to macie do czynienia z człowiekiem nieszczęśliwym. Satysfakcjonuje Was kopanie leżącego, leczycie swoje kompleksy, dowartościowujecie się? To nie jest w porządku.
×