Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

serduszko2330

Zarejestrowani
  • Zawartość

    73
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Ja nie chce sprawdzać nie dlatego że się boję prawdy, nie boję się. Jeśli coś ma wyjść, to wyjdzie tak czy siak. Nie sprawdzam bo takie mam zasady on nie sprawdza mojego telefonu, wiec myślę że to by było bardzo nie fair gdybym ja zaczęła sprawdzać jego. Poza tym naprawdę ufam Mu w tej kwestii.
  2. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Nie chce po prostu patrzeć jeszcze bardziej czarno niż teraz. Trochę zaufania też musi być. On ufa mi, ja jemu. Tak to działa:) ale wiem że chcesz dobrze dla mnie, doceniam to bardzo!
  3. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Nie Kochana, nie zrobię tego z zupełnie innych powodów. Wielokrotnie spędzamy razem cały dzień. Nie wychodzi, nie pisze potajemnie, ma przy mnie otwarte komunikatory. Nie znasz nas osobiscie, ale doceniam Twoje rady, bo wiem że chcesz dobrze:) Ale powiedzmy, że myślę, że kłamstwo ma krótkie nogi. Jeśli coś ma wyjść, to wyjdzie. I będę musiała się z tym pogodzić.
  4. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Nie jestem z tych co kontrolują telefony. To jego prywatna własność. On też mojego nie rusza. A co do tego że nie rozmawia że mną z kumplami przez smsy to raczej nie, może na żywo coś gadają, tak jak my kobiety to robimy z przyjaciółkami, zresztą nie zabronie mu tego - choc szczerze naprawde wątpię. Należy do takich ludzi, którzy nie rozpowiadaja o swoich problemach nawet kolegom. Nasz związek nasze sprawy, zawsze tak mówił.
  5. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Jeszcze raz Ci dziękuję. Muszę jednak sprostować pewne rzeczy. Nie pije, nie bije, to fakt. Nawet nie krzyczy. Nawet w.klotni mówimy do siebie zdrobniale (w stylu "Kochanie uspokoj sie"). Co do upokorzenia.. chyba jednak wiele razy się tak czułam, ale wolałam schować dumę do kieszeni i mimo tego, walczyłam o Nas. Co do WSPIERANIA - tego też nie ma, a przynajmniej nie było, w najtrudniejszych dla mnie momentach życia. Wręcz zamiast napisać dobre słowo, czy powiedzieć że będzie przy mnie, żebym czula się bezpiecznie, on raczej unikał tematu, nie jezdzil ze mna po lekarzach kiedy szukalam pomocy, a jak juz jechal, to nie chcial za bardzo wspierac, tylko glupio smieszkowal okropnie to bolało. Ale poradziłam sobie z pomocą Mamy i przyjaciół...czemu on "Ucieka" od problemów? Nie wiem. Dużo mówi. Obiecywal że np. "Bede z Toba jezdzil (do lekarza) zebys nie chodzila sama nocą po miescie (bo lecze sie nadal regularnie w innym miescie)", ale na slowach i obietnicach sie skonczylo... Nie pojechal ze mna ani razu. może to wynika z faktu, że boi się konfrontacji z różnymi problemami, i dlatego wybiera łatwiejsza opcję- ucieczki, a może z innych powodów.. "NIE UCIEKA DO KOLEGOW" - No nie, od czasu do czasu się z nimi spotyka, to normalne. Ale nie tak, że wybiera ich zamiast mnie, kiedy np. jesteśmy umówieni. Ucieka jednak ODE MNIE. Od naszych wspólnych problemów. Napisałaś że nie domyślil się że chciałabym by do mnie przyjechał. Doskonale to wie, niejednokrotnie sam mi mówi "Pewnie liczyłas ze przyjadę..", albo po odwołanym spotkaniu na drugi dzień pyta: "Pewnie Ci smutno że nie przyjechałem, co?". Więc tu akurat się nie zgodzę. Zna mnie na wylot, a mimo to uderza w czule punkty. Oliwy do ognia ostatnio dolalo to, ze zapraszalam go w tygodniu do siebie, i wcześniej tez, ale pozartowal, pozartowal i nie przyjechał, przez co też było mi przykro. Do tej pory, po naszej ostatniej "sprzeczce", się nie pojawił. Ale jest w tym też dużo mojej winy. Nauczyłam go, że to ja do niego jeździłam. Bo wiem, że on się u siebie czuje swobodniej. Więc jeździłam. To teraz mam. On do mnie przyjechać nie chce. I mimo, ze wczoraj przeprosił to ani w niedzielę, ani wczoraj nie przyjechał. Liczył jak zawsze na mój ruch, tzn. Że przyjadę i może przeprosze, jak to bywało. Ale nie tym razem, za bardzo mi pęka serce Wspomnialas że musi być wrażliwy, skoro jest z osobą tak wrażliwą już 5,5 roku. Może tak, nie twierdzę, że nie, bo nie wiem co się kryje w jego sercu. Ale zdecydowanie on tej wrażliwości nie pokazuje, ukrywa ja raczej. Nauczony zresztą z domu, że tak trzeba, bo to oznaka słabości.... co mam na myśli mówiąc że nie pokazuje? Pisze mu o czymś dla mnie ważnym, oczekuje poważnej odpowiedzi, a uzyskuje śmieszki-hiszki, tak jakby niemalże wszystko na tym świecie łącznie z problemami, było zabawne. A to mnie juz bardzo irytuje... Załóżmy, pisze że "Brat ma problemy w szkole, musze mu pomoc", a uzyskuje odpowiedz - "Niech sam robi, uczysz go dziadostwa". Serio czasem pol godziny mysle co na tego typu slowa odpowiedziec, bo nie chce go urazic.. A ja po prostu potrzebuje więcej empatii, czasem aż się boję, co on mi odpisze.. Odpowiadajac na Twoje pytanie - tak, oboje mieszkamy z rodzicami. Nasze randki nie są jednak już takie "licealne", ja często zostawalam u niego w domu na dłużej. Wspólnie się uczymy, robimy posilki, po prostu szara codzienność- nie tylko wyskoki do kina czy na lody. I on w tej codzienności rzeczywiście jest dla mnie dobry. Tyle tylko że gorzej z tym wsparciem, jak są trudne momenty, no i czasem trudno odciągnąć go od kompa. Ogólnie wiem,że jesteśmy totalnymi przeciwieństwami. Aż czasem się zastanawiam co go do mnie przyciągnęło...? Tymbardziej że pochodzi z raczej "trzeźwo myślącego domu", A tu nagle dziewczyna romantyczka;) nie mamy żadnej wspólnej pasji, ale staramy się chodzić tutaj na kompromisy. Ja dzięki niemu, polubiłam narty, choć pierwsze jazdy całe przeplakalam, widzac pod soba ta przepasc, a on nawet zgodzil sie zapisac na kurs tanca (choc nienawidzi tanczyc, bo twierdzi ze nie umie) heh czyli jakos staramy sie to umiejetnie laczyc:) a jest przy tym wiele smiechu:) Myślę sobie że na pewno masz rację co do mojej pracy nad sobą. Ja nie wierzę w samą siebie, nigdy nie wierzylam ze mozna mnie kochac tak po prostu, wiec byc moze jemu odechcialo sie ciagle mi to udawadniac i czasem rzeczywiście woli "przeczekac" moje emocje (choć nie ma powodu, bo ja tam nawet w nerwach jestem spokojna i mówię do niego jak do dziecka). Jedno jest w Nas super - Nie wyzywamy się, nawet w kłótni, znajomi wręcz mówią że jesteśmy wtedy strasznie zabawni, bo to wygląda trochę tak, jakbyśmy sobie prawili komplementy a nie się klocili hah (bo przeciez mowimy do siebie zdrobniale, nawet w tskich momentach). Uwielbiam go za to może kto się czubi ten się lubi?
  6. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Doceniam że przeprosił, ale nie twierdzę że przeprosiny ZAWSZE załatwiają sprawę. Bo wiadomo, że nie. A odpisałam mu wieczorem, i tak jak słusznie zauważyłaś- rzeczywiście nie przyjechał już. Ale nie zamierzam tego analizować i się zadreczac dodatkowo.. pozdrawiam Cię serdecznie:)
  7. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Tak, masz rację kochana.. już teraz czuje że uginam się bardzo dla Niego, dostosowuje się, chodzę na kompromisy.. od niego oczekuje jedynie większej empatii czasem, większego wsparcia, zrozumienia i czułości. Dla mnie to jest "tylko", ale wiem ze jestesmy rozni, wiec byc moze tak naprawde oczekuje baardzo duzo (z jego punktu widzenia). Czesto piszemy "jak kumple".. ja za to potrzebowalabym wiekszej czulosci, bo sama chetnie bym go nią obdarowala. Taka juz jestem... Doceniam przeprosiny, ale tak jak mówisz, to dopiero początek. Od niego zależy co z tym zrobi dalej. Zamierzam mu otwarcie powiedzieć czego oczekuje. Koniec z raniacymi mnie żartami. Możemy żartować, pewnie, nie mam nic przeciwko, ale pod warunkiem, że to nie dotyka żadnego z nas. Po drugie - zamierzam zapytać czy mogę liczyć na trochę więcej czułości w tym rozmowach, żebym nie czuła się taka "niepotrzebna" czasem, naprawde to by mi pomogło, choć z zewnątrz to pewnie brzmi jak ostatnią głupota.. A po trzecie- koniec z obietnicami bez pokrycia. Zobaczymy jak on się do tego odniesie. Może też sam mi powie jakie on ma oczekiwania.. mam tylko nadzieję że nie stwierdzi, ze "przesadzam", bo chyba wybuchne heh:) No cóż, pozostaje mi czekać. I przyjąć to co ma być, bo nie na wszystko w życiu mamy wpływ, choć nie wiem jak bardzo byśmy chcieli..
  8. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Dziękuję za Twoją odpowiedź. Patrzac na Twoj nick, jestes mezczyzna, wiec dobrze ze moge poznac męski punkt widzenia. To co napisales, trochę mnie uderzyło, może boję się prawdy, a może przed nią uciekam. Ale tak, jestem wrażliwa. I to aż za bardzo ale niczego nie udawalam, byłam taka od początku.. w sumie zawsze miałam problem żeby być z kimkolwiek. Jak tylko ktoś mi się spodobał, dostawalam odpowiedź "jesteś super ale nie mogę z Tobą być, bo boję się Ciebie zranić".. chyba każdy wyczuwal,że bardzo łatwo to zrobić. Faceci nie lubią takich dziewczyn/ kobiet. Ale nie zmienię sie nagle. Taka już jestem.. Szczerze mówiąc pogubiłem się już totalnie. Z jednej strony dostaje informację, że przesadzam, wyolbrzymiam itd. Z drugiej strony, że on faktycznie bawi się moimi uczuciami. Nie wiem kompletnie w co wierzyć i co jest prawdą... za ta akcję na parkingu przeprosil mnie. Wiem że tego dnia, kiedy wrócił do domu, płakał. Wracał do tej sytuacji często, nieświadomie nawet, kiedyś jak troszeczkę wypił, powiedział nawet że zrobił mi bardzo dużo złego.. Być może w pewnym sensie żałował. Nie wiem. Nie siedzę w jego głowie. Dziś też przeprosił mnie za sytuację którą miała miejsce w weekend, choć nie jestem pewna czy to nie ja wyolbrzymilam... Ale Masz rację, jesteśmy totalnie różni.. czy to się uda wyposrodkowac? Nie wiem
  9. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Podbudowałaś mnie, dzięki, naprawdę:) Chyba jako jedyna uważasz, że nie stałam się obiektem manipulacji z jego strony. I że nie zadaje mi bólu świadomie, tzn. aby samemu podniesc swoja wartość... szczerze mówiąc to napisał dziś nawet dwa razy, że przeprasza za swoje zachowanie i że kocha.. Ale nie polecę tym razem do niego pierwsza, oj nie. Czas wyluzować. Tak jak mówisz. Muszę zająć się sobą. Miło, że chociaż Ty jedyna jeszcze w Nas wierzysz. Tzn w Nas, jako para... ja po prostu nie do końca rozumiem że skoro przeprasza, to czemu np. Nie przyjechał ani dziś ani wczoraj. Pewnie czeka na mnie. Tego serio nie rozumiem..
  10. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i za Twoje zainteresowanie moim problem. To bardzo miłe, że założyłaś konto specjalnie po to, aby mi odpisać. Dziękuję też za Twoją szczerość i obiektywne spojrzenie na całą sprawę. Pozwolę sobie odnieść się do tego, co napisałaś. Hmm, być może tak jest, że stwarzam wydumane problemy. Moje reakcje są jednak konsekwencją tego, że często czuję się bezsilna wobec sprzecznych sygnałów, które otrzymuję. Z jednej strony - słyszę od Niego, że kocha, z drugiej - nie za bardzo lubi i chce do mnie przyjeżdżać, woli kiedy to ja przyjadę (sam zaprasza, ostatnio rzucił nawet żartem "No Kochanie, ale przecież Ty kochasz bardziej, to przyjedź). Ja nie zawsze rozumiem te jego żarty. Niby to zabawne, ale czasem bardzo personalne, skierowane w moją stronę, tak jakby chciał mi dopiec (chyba, że on po prostu po tych pięciu wspólnych latach czuję się ze mną bardzo swobodnie). Ja, w przeciwieństwie do niego, nie mam takiego "śmieszkowatego" podejścia do życia i zgadzam się z Tobą, że w tej sferze, oboje się rozmijamy. Choć patrząc na to z drugiej strony- w pewnym sensie się też uzupełniamy. Ja - poważnie podchodząca do życia, wysoce wrażliwa, kierująca się emocjami, niepoprawna romantyczka, która zawsze widzi we wszystkim "drugie dno". On, tak jak to napisałaś - zadaniowiec, kierujący się "faktami", bardziej "przyziemny". Niby zupełnie różni, a jednak się ze sobą związaliśmy i pokonaliśmy razem nie jeden kryzys... Choć nie zliczę ile razy, to ja, jako pierwsza, musiałam wyciągnąć rękę. Jakoś łatwiej przychodzi mi chowanie dumy do kieszeni.. Może dlatego, że - nauczona doświadczeniami z nastoletniego życia - uważam, że nie warto się kłócić. Nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro,i czy zdążymy komuś powiedzieć, jak ważną jest dla nas osobą.... Tak, masz rację, muszę czasem stanowczo "tupnąć nogą". Muszę pokazywać jasno, co boli, a co nie. Chciałabym tylko sprostować.. "wydumany problem" może dla każdej z nas oznaczać coś innego. Ja mam niestety bardzo wysoki poziom wrażliwości, niewiele trzeba, żeby wbić mi szpilę w samo serce, taka już jestem.. Myślę, że - aby zmienić tą całą sytuację - ja muszę nabrać tej pewności siebie (bo aktualnie jest ona na poziomie niższym niż zero), a on - musiałby choć trochę bardziej starać się mnie zrozumieć. Musiałby zrezygnować z myślenia na zasadzie "no tak, to baba, baby płaczą, ona też tyle razy już płakała, to i tym razem, popłacze i przestanie"... Musielibyśmy spotkać się po prostu gdzieś "po środku", a to wymaga kompromisów, i wierz mi - ja jestem na nie gotowa. Zapytałaś, czemu oglądam te filmiki razem z nim ... Wytłumaczenie jest bardzo proste. Kocham go, chcę aby było mu zwyczajnie miło. Poza tym niektóre z nich są nawet całkiem okej i też mnie bawią, a jeśli coś ewidentnie jest głupie, to mu to komunikuję, albo sam to widzi po mojej reakcji.. On z kolei nienawidzi chodzić do kina, ale ostatnio robił to częściej, być może dlatego, żeby mi było miło. Oboje mamy po 24 lata. Poznaliśmy się, mając 19. On nigdy się "nie wyszalał", ja za to nigdy nie miałam takiej potrzeby. Może po prostu potrzebuje więcej przestrzeni, a może jest tak jak piszą pozostałe dziewczyny, że jestem masochistką i świadomie zadaję sobie ból... Nie wiem. Ale dziękuję za to,że podzieliłaś się ze mną swoim punktem widzenia i ... nie skrytykowałaś Pozdrawiam Cię serdecznie i być może też odniesiesz się do tego co napisałam. Będę wdzięczna.
  11. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Trochę przykro, że nie znasz mnie ani jego, a tak "drastycznie" oceniasz. Nie czujesz tego co ja w tym momencie, więc łatwo jest powiedzieć. Nie siedzisz też w jego głowie, więc nie mów za niego:/
  12. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Niby napisze coś tam czasem więcej, zapyta co u mnie, ale dopiero od czasu kiedy zwróciłam mu na to uwage, bo do tej pory z reguły opowiadał o sobie. Pamiętam kiedy zadzwonił do mnie wieczorem, opowiadał co tam u niego, ja z entuzjazmem słuchałam i rozmawiałam z nim, po czym powiedział że musi już kończyć. Soytalam czy nie chce wiedzieć co u mnie. Odpowiedział "A no tak, to możesz opowiedzieć, mam jeszcze trochę czasu..." oczywiście wszystko to ubrane w różne miłe słówka "Kochanie, Skarbie" i różne takie.. ale masz racje, ja potrzebuje zdecydowanie wiecej rozmowy. Olytkie "Co tam u Ciebie?", wymiana kilku zdan na femat codziennosci chyba mi nie wystarcza.. czasami chciałabym porozmawiać trochę dłużej i również na poważne tematy. Tu tego nie ma
  13. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Nauczyć go wszystkiego od nowa.. Ale jak? I czy to WGL możliwe?
  14. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Czyli gra ze mną w grę pod tytułem "Pseudo-miłość?" Czy o co w tym chodzi? Szczerze mówiąc nie rozumiem, jak można po kilka razy dziennie mówić komus że się to kocha, a potem traktować tak..jak opisałam.
  15. serduszko2330

    Odpuścić czy próbować dalej?

    Dlaczego z dzieciństwa?
×