Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Gość_2

Zarejestrowani
  • Zawartość

    944
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

280 Excellent

Ostatnio na profilu byli

1909 wyświetleń profilu
  1. Gość_2

    Co zrobić?

    Zorientuj się na uczelni, czy masz po porodzie szansę na Indywidualny Tok Studiów
  2. Zależy, czym jest spowodowana. Zaczęłaś brać ostatnio jakieś leki? Niektóre mają taki skutek uboczny i póki ich nie odstawisz, to lepiej nie będzie - ale to też do konsultacji z lekarzem, który je przepisał. Jeśli to nie leki, to zadzwoń do przychodni lekarza rodzinnego i pewnie wyślą Cię na test na covid. Jak będzie pozytywny to z tej intencji zaczną Cie leczyć, jeśli to nie to, to trzeba szukać innej przyczyny, bo takie zaburzenia mogą oznaczać poważne problemy zdrowotne.
  3. A sprawdziłaś z normami podanymi na tym wydruku z USG? Jeśli jest wszystko w normie to nie trzeba robić dodatkowych badań, niektórzy lekarze informują po prostu o takiej możliwości
  4. Wiesz, jeśli dzięki temu będziesz spokojniejsza... Masz w domu stetoskop? Taki od "starego" ciśnieniomierza nawet. Jeśli nie, to kup sobie w aptece. Przez powłoki brzuszne stetoskopem da się wysłuchać serduszko dziecka. Jak się dobrze ustawi i nie będzie wierciło w trakcie osłuchiwania Może takie domowe" badanie" Cię uspokoi. Nie denerwuj się. Trzymam za Was kciuki!
  5. To u nas właśnie się to wyrównuje i oboje mamy problem, by bez dramatycznego przytulasa z małym wyjść z domu, jeśli widzi, że któreś z nas buty zakłada. Przy powrotach tak samo, jeszcze dobrze nie wejdziemy do domu, a już stalker pod drzwiami, że ciężko nawet wejść.
  6. No dokładnie. Mój ma tatę na miejscu, ale wystarczy, że mąż na cały dzień wybędzie, albo się w pracy zasiedzi i jak tylko słychać przekręcanie klucza w zamku to się zaczyna szaleństwo
  7. Gość_2

    Ciąża

    Test ciążowy. Jak wyjdzie negatywny to sobie zrób morfologię i hormony tarczycy
  8. To chyba taki "okres" w życiu szkraba. Mój przez jakiś czas miał to samo, teraz następuje lekka "odwilż" i mama też zaczyna być fajna... A z tym mówieniem to jest tak, że jak dziecko się zafiksuje na jakimś słowie, albo nowej czynności to "zapomina" o tych wcześniej poznanych, więc cierpliwości. Jak mówiła mama to jeszcze do tego wróci, a etap tatusiowy też mija... tylko jeśli nie mieszkacie razem i na co dzień razem nie wychowujecie córki, to on dla niej w pewnym sensie będzie atrakcją.
  9. Ale pytasz retorycznie, czy liczysz na wykład z historii Polski? Bo na to drugie mogłabym Ci napisać wypracowanie
  10. Wybacz, nie zauważyłam... Wiesz, ogólnie zabrzmiałeś tak, jakbym była za przymusem terminacji wszystkich takich ciąż. A ja po prostu chcę, aby to była decyzja rodziców, bo to oni potem ponoszą jej ciężar. Będą chcieli to życie powołać na świat - to się dziecko urodzi i przeżyje tyle, na ile mu zdrowie i okoliczności pozwolą. Postanowią, że nie chcą by ich dziecko cierpiało tygodniami, miesiącami lub latami, to taka decyzja również powinna zostać uszanowana. Tak jak było do tej pory. Dobry kompromis ma to do siebie, że żadna ze stron nie jest w 100% usatysfakcjonowana. I ten taki był, bo do pewnego stopnia zadowalał i anty- i pro-aborcjonistów.
  11. Wiesz, stosujesz nie taką skalę... Mi nie chodzi o to, że te dzieci zużywają powietrze, wodę i żywność. One cierpią i ich rodziny cierpią. Chcesz porównywać, to porównaj do stanu terminalnego, bo to ma więcej sensu, skala cierpienia ta sama, tylko wiek inny.
  12. Masz na myśli eutanazję? Jeśli miałabym do wyboru oddział paliatywny, być przykutą do łóżka i swoim cierpieniem dokładać zmartwień bliskim albo móc odejść i się dłużej nie męczyć - tak, poproszę
  13. Czego oczekują katolicy i KK raczej zadaj sobie pytanie. Ile teraz takich dzieci się urodzi? Kto pomoże im i ich rodzinom? KK? Przecież dla tych już narodzonych tej pomocy było za mało, a gdzie teraz jak rocznie będzie przybywało ok tysiąca takich dzieci, dolicz do tego ich rodziny - matki, ojców, rodzeństwo, czy dalej dziadków, którzy będą z nimi żyli i się nimi opiekowali. Te tragedie staną się statystykami. Kto im pomoże? Kto za tą pomoc zapłaci i zapewni ją w sposób godny i wystarczający? Sama obrona życia, na zasadzie nakazu porodów jest szczytem barbarzyństwa, a nie miłosierdzia, bo nie było, nie ma i nie będzie na to odpowiedniego zaplecza. Jeśli ktoś, tak jak KK, nawołuje do zakazania aborcji, to niech zapewni wszystkim "poszkodowanym" taką sytuacją zaplecze, które będzie faktyczną pomocą, bo za koronkę do miłosierdzia bożego nikt leków nie wykupi, ani rehabilitacji nie opłaci. Takie rzeczy powinny być rozstrzygane w sumieniach rodziców. Jest to pogwałcenie największego boskiego daru - wolnej woli. Czy wolna wola dla katolika jest ok tylko wtedy, kiedy ludzie postępują zgodnie z naukami kościoła?
  14. Co niektórzy na pewno, bo oni nie próbują udowadniać, że o rodzinie, seksie wiedzą więcej, niż osoba poza stanem duchownym. I za to te pojedyncze jednostki w stanie duchownym szanuję, ale takich spotkałam kilku. Cała reszta uważa, że jest autorytetem z licencją nieomylności (jak papież w sprawach wiary) w zasadzie w każdej kwestii, więc samo "wykształcenie" to trochę za mało w tym przypadku. Poza tym, oni nie robią pełnych studiów z zakresu psychologii rodziny, tylko coś tam lizną w seminarium, więc nawet pod tym kątem nie jest to pełne przygotowanie. Ja po jednym semestrze biblioterapii tez nie uważam się za specjalistkę takiej klasy, aby prowadzić terapię zajęciową z tego zakresu. Dlaczego zmieniłam sens wypowiedzi, pytanie "A co z dziećmi tych ludzi, którzy do kościoła nie chodzą?" sugeruje, że kościół pomaga tylko tym chodzącym do miejsca kultu. Ale to ogranicza nawet pole pomocy wobec chorych dzieci swoich parafian, którzy chodzą na msze, bo takie dzieci często chodzące nie są... nawet nie kontaktują na tyle, by świadomie uczestniczyć w modlitwie. I skoro fundacji wspierających jest od groma, to KK ma w tej sprawie czyste sumienie? Od Boga dostaliśmy życie, sumienie i największy prezent - wolną wolę. Później dostaliśmy jeszcze dekalog i przykazanie miłości. Naprawdę kościół jest tak słaby w głoszeniu i przekazywaniu swoich wartości, że narzuci je wierzącym i niewierzącym za pomocą aparatury państwowej, w "laickim" państwie?
  15. Dobrze, tylko potem ich dorosłe życie to już nie życie rodzinne, tylko życie "singla", więc mówimy albo o starych kawalerach, albo o krzywoprzysiężcach, którzy mają dymarki na boku, nawet dzieci. Serio, to są autorytety w kwestii rodziny? A to kościół ma nieść pomoc tylko wierzącym? Bardzo to miłosierne. Do tego są inne sabaty wycierające sobie buzie modą pro life i one robią równie dużo dla chorego, kalekiego życia narodzonego, co KK - NIC
×