Luna_
Zarejestrowani-
Zawartość
1070 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Luna_
-
Świetny pomysł z wczasami! ☀ 🏖 Wypoczniesz, oczyścisz głowę, uspokoisz myśli nie ma nic gorszego niż podchodzenie do całej tej procedury z nerwami w strzępach, niezaleczonymi ranami i w głowie nastawiając się na porażkę jeszcze zanim się zacznie. Świetny plan! Trzymam kciuki żebyś wróciła do gry z pozytywną energią w międzyczasie czasie jakieś badania na luzie i bez spiny, lekarz dołożyć jakieś swoje pomysły i tylko czekać na happy end !
-
Ananaska i to koniecznie dojrzałego poleca się dopiero po transferze ponoć ma wpływ na zwiększenie szansy na implantacje zarodeczka ale nie słyszałam żeby miał jakikolwiek wpływ na endometrium przed transferem
-
Zadzwonić i się umówić to można i przed badaniem ponieważ niektóre kliniki mają dość długi czas oczekiwania na pierwszą wizytę. Samo badanie zrobić warto i na pewno lepiej iść na 1 wizytę z wynikami bo i tak zostaniecie na nie skierowani a tak chociaż lekarz odniesie się do wyników zamiast tylko skierować na komplet badań i do widzenia.
-
Gratuluję Plamienia się zdarzają ale może pro forma sprawdź progesteron? Żeby ewentualnie lekarz mógł zmodyfikować dawkę? Co do kłucia to bóle brzucha pojawiają się w ciągu całej ciąży w końcu maluch rośnie, macica się rozciąga, naciska na inne narządy itd. Kichanie, śmianie się czy podniesienie z łóżka raczej nie zagrozi maluchowi ale ja jak kichnę czy kaszlne to też od razu łapię się z brzuch staraczki mają prawo do najgłupszego panikowania
-
To pytanie które i ja sobie zadaję widząc moje dwa krwiaczki na usg.... Z drugiej strony nadal jesteśmy w grze! Maluchy rozwijają się prawidłowo a krwiaki mimo wszystko to dość częsta przypadłość i mimo, że mnie nie nastrajają pozytywnie (2 poronienia przez krwiaki) to powodują poronienia niezwykle rzadko i nie są wyrokiem. Odpoczywaj, powykorzystuj męża poczuj się jak księżniczka, której trzeba trochę pousługiwać i miejmy nadzieję, że na kolejnych usg nasze krwiaki zaczną znikać
-
Trzymam kciuki za przyrosty bety! Dawaj znać!
-
Ja bym zaczekała do czwartku ale teraz już nabierała dobrze . Nie pomyliłaś się jakoś znacznie. Zmniejszylas dawkę tylko o jakieś 5% na monitoringu lekarz oceni co i jak i najwyżej zmodyfikuje dawkowanie
-
Jestem po 2 usg i radość miesza się z niepokojem maluch rośnie prawidłowo i ma już 2 cm ale prześladują mnie te cholerne krwiaki.... Co prawda nie panikuję jeszcze bo ostatnio były gigantyczne a teraz są 2 około po15 mm. Nie ma dramatu... No ale po 2 poronieniach przez giga krwiaki jestem spanikowana za tydzień kolejne usg żeby zobaczyć czy maleją
-
Przy takiej ilości jajeczek nie ma stresu na pewno kilka blastek uda Ci się z tej stymulacji uzyskać
-
Ciekawe w takim razie czy to są odgórne przepisy i tak wygląda to we wszystkich klinikach tylko tego nie piszą czy są to zapisy invicty. W invimed jest info tylko o śmierci obojga i nic innego. Przeczytałam jeszcze raz umowę o przechowywaniu zarodków Dobre pytanie z tymi alimentami. Mocno mężczyzna byłby mimo wszystko poszkodowany gdyby transfer był bez jego zgody a alimenty musiałby płacić bo przecież biologicznego ojcostwa by się nie wyparł. Wiadomo, że nikt się nad tym nie zastanawia zaczynając drogę z in vitro. Ale życie bywa przewrotne i w zasadzie powinno się myśleć i o tych rzeczach. Ja np. Do tej pory nie wiem czy jeżeli mi się uda to przez najbliższe 20 lat będę płacić z mrożenie i przechowywanie tak blastki co została. Jakoś dziwnie mi będzie ją oddać i mieć świadomość że gdzieś będzie sobie może żyło nasze dziecko ale z drugiej strony 20 lat płacić za to tylko żeby żyć nie mogło też głupio
-
Też się zdziwilam że dziewczynom wyszło po 8 blastek bo bez wskazań jakiś dodatkowych powinno się zapladniac max 6 a resztę mrozić jako oocyty chyba że dziewczyny mają już powyżej 35 lat albo kilka nieudanych prób Ciekawym aspektem też jest ewentualna płatność przy tylu zarodkach. W końcu płaci się za każdy rok ich przechowywania. Nie uwzględnia się przy tym ilości słomek mrożonych? Można 1 albo 2 zarodki w słomce ale to i tak wychodzi min. 4 a podejrzewam że raczej 6 bo chociaż ze 2 pojedyncze w takim wypadku płaci się 6 x cena przechowywania za rok?
-
Aż rzuciłam okiem i ja w swojej mam, że w przypadku śmierci obojga z automatu idzie do adopcji zarodek. Rzeczywiście nie jest tak potwierdzone co 'z automatu' sztywne się w przypadku śmierci jednego
-
Z tego co kojarzę to wśród dokumentów przy mrożeniu był punkt dotyczący przypadku śmierci jednego z dawców. I na 99% z tego co pamiętam żyjący na prawo do ich wykorzystania. Ale nie pamiętam gdzie mam te dokumenty żeby sprawdzić hmn... Ciekawszym aspektem jest prawo do zarodków w przypadku rozwodu, rozstania itp. Wtedy na pewno sąd.
-
Tak, możesz coś czuć. Może być brzuch trochę 'opuchnięty' itd. Bez paniki
-
Statystycznie blastocysty są pewniejsze. Takie wcześniejsze mrożą gdyby okazało się że reszta nie rozwija się prawidłowo. Mój lekarz mi powiedział, że do 2 doby rozwijają się z reguły praktycznie wszystkie. Potem dochodzą inne czynniki i robi się bardziej skomplikowanie i wtedy część staje, zwalnia itd. Jeżeli blastka wiadomo że jest dobra to jest dobra. A taki 3 dniowy najpiękniejszy wcale nie musiałby dać pięknej blastki.
-
Dziewczyny płacimy tym klinikom mase kasy. Nie bójmy się jeżeli mamy jakieś obawy czy wątpliwości zwracać się do nich z pytaniami nie wiem jak u Ciebie ale u mnie miałam kontakt tel. do lekarza i w każdej chwili można też było kontaktować się z koordynatorką medyczną, która jeżeli czegoś nie wie ustala z lekarzem. Forum to skarbnica wiedzy bo przezywamy to samo, mamy już jakieś doświadczenia itd. Ale jeżeli cokolwiek naprawdę budzi naszą obawę to jednak ważne by mieć konkretne info od lekarza. Jest ryzyko hiperstymulacji, nikłe jak jasna cholera ale uszkodzenia czegoś itp. Za to biorą tyle pieniędzy żebyśmy czuły, że jesteśmy pod dobrą opieką i by służyli nam radą albo nas uspokoili. Wiadomo że nie chodzi mi o to żeby dzwonić do lekarza o północy bo boli nas brzuszek ale jeżeli piszesz o 'strasznych skurczach' czy naprawdę problemem z poruszaniem się to dla własnego świętego spokoju warto zasięgnąć opinii fachowca.
-
Ja sam w rodzinie najbliższejbmam kilka osób przesadnie religijnych i myślących że in vitro to zło i popierających zakaz aborcji. Z największą rozkoszą gdyby mi się udało prosto w oczy bym im powiedziała gdyby się zachwycali maluchem, że to 'dziecko szatana z in vitro'. Jestem mega ciekawa czy więcej by go na ręce nie wzięli czy nagle by się okazało, że to dziecko jak dziecko. Prawdziwe. Żywe. Chciane. Kochane.
-
Też się obawiam, że prędko nic się na lepsze nie zmieni. W pracy mam niestety możliwość obserwowania różnych ludzi i ilość młodych osób (20-30 lat) nastawionych na to, że im się 'należy' jest ogromna. Kupa młodych ludzi zwłaszcza w małych miejscowościach nie skalała się nigdy pracą bo po co skoro można 500+, zasiłek jakis wydębić, mieszkanie nawet się znajdzie albo kątem u rodziców i ewentualnie na czarno coś dorobić jak się czas i chęci znajdą... Idealny elektorat rośnie.... Ludzie którzy pracują złoszczą bo są świadomi, że państwo nic nie daje jeżeli od nas nie weźmie... Za to ludzie którzy nie pracują dostają za free i im pasuje taki układ. A co do zakazu aborcji mnie to przeraża po prostu. Całe szczęście że można właśnie znaleźć lekarzy którzy poświadczą, że istnieje zagrożenie życia kobiety (myśli samobójcze itp.) albo że można wyjechać za granicę w tym celu.... Ale zakazywanie samo w sobie jest dla mnie po prostu znęcaniem się i brakiem szacunku dla kobiety jako istoty. Bardzo ciekawa jestem ile z tym osób które zaciekle bronią życia poczętego broniłoby je gdyby w brzuchu miało płód bez rąk, nóg, oczu, mózgu... Myślę że perspektywa by się zmieniła w ułamku sekundy. To tak jak przeciwnicy in vitro. Nie trudno być przeciwnikiem mając w domu gromadkę naturalnie poczętych dzieci...
-
No to czekamy na cudowne wieści za tydzień
-
Polecam taki artykuł mamagonekolog - usg wczesnej ciąży, jak interpretować super napisane co kiedy być powinno. Bodajrze 5 tc 5 dz przy crl 3mm jest szansa zobaczyć tętno a przy crl 6mm już musi być serducho Bardzo fajny artykuł
-
6,5 mm w 4 tc? Chyba że mówisz o pęcherzyku a nie o zarodku? W 6/7 tc dopiero widać zarodek wcześniej niestety widzimy tylko jego bazę czyli pecherzyk w którym zarodek się rozwinie Tak czy inaczej gratuluję a jak już osiągnie te 6,5 mm to wielkość w którym na pewno będzie waliło serducho! Więc czekaj cierpliwie jeszcze te pare dni
-
Są chyba aż 3 dziewczyny do testowania w tym tygodniu czekamy więc na 3 tłuste bety
-
Podpinam się pod to. Nie rezygnuj jeszcze w 7 dpt sikańce wyjść nie muszą. Zwłaszcza jeżeli zrobiłaś teraz bo patrząc na godzinę nie był to poranny, pierwszy mocz a masz tam napisane że najlepiej robić z porannego zwłaszcza tak wcześnie kiedy stężenie może być na granicy wyczuwalności testu
-
A nie boicie się szczepiąc tą Astrą problemów z krzepliwością krwi? Tam w ulotce nawet są informacje, że problemy z krzepliwością są przeciwwskazaniem do podania. W ciąży to ważne żeby pod tym kątem wszystko było ok i w sumie sporo osób ma z tym problem (sama przyjmuję heparyne) chociaż bez ciąży niby nie mam problemów z tym. Myślę że to decyzja indywidualna wiadomo i zależna w dużej mierze od naszej pracy - ja np. od ponad roku pracuję zdalnie i nie mam kontaktu z obcymi. Inaczej pewnie bym podchodziła pracując w sklepie, szkole itp. Ale ta Astra mnie kompletnie nie przekonuje. Może jeszcze ten Pfizer brałabym pod uwagę gdybym czuła, że jestem narażona brakuje mi badań w tym zakresie i bałabym się niejako testować na sobie Nie odbierajcie proszę tego jako atak. Pytam z czystej ciekawosci czy czytałyście ulotki i nie macie obaw. Szanuję każde zdanie i sama pilnowałam szczepienia wszystkich babć itd. Chociaż Pfizerem właśnie. Na astrę nikt u mnie w rodzinie nie wyraził zgody na razie
-
Sprawdź sobie widełki jakie podaje laboratorium w którym robiłaś. Zawsze jest podana wartość a obok prawidłowe widełki w różnych fazach cyklu i w 1,2,3 trymestrze ciąży. Progesteron każdy podaje inaczej niestety U mnie 3 laboratoria robiły teraz i 2 zupełnie inne wartości podają więc trzeba patrzeć konkretnie w Twoim przypadku Jak nisko to ja bym dzwoniła do lekarza i dołożyła jakąś luteinke
