Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Luna_

Zarejestrowani
  • Zawartość

    1070
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Luna_

  1. Luna_

    In vitro 2021

    Ojjj bardzo bym chciała żeby tak było i dziękuję za dobre myśli chyba prawie każda dziewczyna po stracie ma obawy i lekką paranoję ja przyznaję się ze wstydem że w ciągu dnia co najmniej kilka razy zaglądam czy nie mam krwi na wkładce nie liczę oczywiście tych razy kiedy idę robić siku bo to must have wtedy obejrzeć czy aby gdzieś nie ma jakiegoś śladu choćby mini kropelki
  2. Luna_

    In vitro 2021

    Powtarzałam w sobotę i wystrzeliła ładnie Czwartek - 45 a w sobotę 171. Powtórzę jeszcze jutro razem z progesteronem i tsh (za każdym razem mega mi skakało ) i jeżeli dalej rośnie to umowie się na usg za 2 tygodnie A czy do mnie dotarło hmm... Bardzo się cieszę, że naturalnie coś zaskoczyło i to ogromny zastrzyk pozytywnej energii, który chyba był mi potrzebny po moich przejściach. Ale już 2 razy widziałam serduszko, widziałam jak maluch (a z nim krwiak...) rośnie itd. I niestety moje marzenia szybko pryskały... Tak więc oficjalnie to do mnie dotrze i uciesze się jeżeli skończę kiedyś (oby to było tym razem ) co najmniej 12 tydzień
  3. Luna_

    In vitro 2021

    To okrutne ale jak to przeczytałam to rzeczywiście może coś w tym jest? My teraz jak zaskoczyliśmy naturalnie (po 9 latach razem i 5 in vitro) to mój partner też od razu ze śmiechem zapytał gdzie się szwędałam wiem, że to był 100% żart z jego strony (z resztą pracujemy oboje zdalnie od roku i nawet gdyby któreś z nas chciało to nie miałoby kiedy i jak iść w bok bo non stop jesteśmy we 2 Hehe). No ale fakt faktem skoro z tego się zaśmiał to jak widać była to jedna z jego pierwszych myśli i nawet jeżeli żartobliwa to jednak była.
  4. Luna_

    In vitro 2021

    Aja jestem w szoku i głęboko wierzę, że to przejściowy problem spowodowany wywróceniem świata do góry nogami. Pewnie sporo z nas a przynajmniej tych które naprawdę długo się starają mają za sobą mniejsze czy większe kryzysy w związkach faceci bardzo często widzą świat inaczej, inaczej do tego wszystkiego podchodzą Dziecko nie jest zabawką i zgadzam się, że to ono jest najważniejsze. Z mężem czy bez możesz być dla niego najlepszą matką świata i stworzyć mu najcudowniejszą rodzinę. Bo nawet we 2 rodziną jesteście. Co do faceta... Nie chcąc go usprawiedliwiać absolutnie ale może starajac się zrozumieć tak dziwne zachowanie może on jest po prostu o Ciebie zazdrosny? Sama znam przypadek gdzie mogą koleżanka dość długo się starała i po urodzeniu dziecka wyprowadziła się z sypialni do pokoju dziecka, otwarcie mówi, że nie ma opcji żeby je zostawić z kimkolwiek a na noc to dopiero jak pójdzie do szkoły itd. Z całym szacunkiem bo wiadomo każdy z nas jest inny ale w takiej sytuacji rozumiem mężczyznę który może czuć się pominięty, nieważny itd. Może w Twoim przypadku jest troszkę podobnie? Dziecko jest ważne ale rodzice jako partnerzy też muszą dbać o relacje. Jeżeli chcesz jeszcze o to zawalczyć może zastanów się czy nie byłoby dobrze zarezerwować jakiegoś czasu na bycie tylko we 2? Wspólna kolacja czy spacer bez malucha? Może on po prostu czuje, że to dziecko jest spełnieniem Twoich marzeń a on po prostu nie jest już dla Ciebie ważny nic innego nie przychodzi mi do głowy
  5. Luna_

    In vitro 2021

    Dr. Dworniak robił mi 1 procedurę całą i absolutnie nie zarzucę mu braku kompetencji. Mój partner lubil właśnie to że jest konkretny itd. Ja zmieniłam na dr. Rawskiego i uważam, że właśnie ze względu na zaangażowanie, kontakt z nim itd. jest lepszy.
  6. Luna_

    In vitro 2021

    Też jestem w invimed Warszawa. U jakiego lekarza jesteś? No serio mega mnie zdziwiłaś teraz. Myślałam, że może inne miasto i inne warunki ale skoro Wawa to bzdura z tym dofinansowaniem Jak coś napisz na priv może dobrze zmienić lekarza po prostu. Prowadziłam 2 procedury u 2 różnych lekarzy, transfery robiły mi tam 3 osoby. Obecny mój lekarz jest świetny. Szanuję go bardzo i jego podejście. Ostatnio przy mojej niespodziance z testem napisałam mu sms o 6:30 rano od razu się odezwał, pokierował co i jak, przez telefon ogarnęliśmy receptę, rozpiskę leków itd. Jak byłam w szpitalu przez ten miesiąc przed poronieniem to też był ze mną w kontakcie i naprawdę mogłam na niego liczyć.
  7. Luna_

    In vitro 2021

    Z tego co się orientuję to problemem jest opryszczka jeżeli masz ją po a pierwszy w życiu. Jeżeli kiedyś już miałaś i nie jest to opryszczka okolic intymnych tylko ta wargowa to bez stresu. Chociaż wiadomo, że o leki do stosowania lepiej zapytać lekarza. Czytałam o tym artykuł u 'Mamaginekolog'. Wpisz sobie w necie, przeczytaj i się uspokoisz
  8. Luna_

    In vitro 2021

    Miałam mieć dzisiaj scratching robiony przed transferem w kolejnym cyklu i stąd test - w sumie zawsze testy robiłam przed każdym zabiegiem na macicy typu histeroskopia itd. Dziś 24 dzień cyklu i beta 45,1 Rozmawiałam już ze swoim lekarzem i obstawił mnie lekami jak przy in vitro (tylko bez estrofemu). Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na nic absolutnie się nie nastawiam ale zawsze to fajnie się dowiedzieć, że jednak mimo 9 lat porażek jest szansa na naturalną ciążę. Dziękuję Wam za każde miłe słowo i wsparcie jak widać moje drogie zawsze trzeba mieć nadzieję i nie wolno żadnej z nas odpuszczać.
  9. Luna_

    In vitro 2021

    Dziewczyny nie było mnie tu kilka miesięcy i sądziłam, że dołączę dopiero w maju ale muszę się tym z kims podzielić... Widzę nowe osoby więc w skrócie. 5 in vitro za mną. 3 nieudane. 2 poronienia przez krwiaki ogromne. Ostatnie poronienie w grudniu po miesiącu walki w szpitalu. A dziś... Jestem przerażona. Miałam dzisiaj umówiony scratching przed transferem w kolejnym cyklu. Jest to jednak działanie na macicy więc pro forma zrobiłam test ciążowy. I ku mojemu zdziwieniu wyszedł....pozytywny. Przez 9 lat ani razu nie zaszliśmy w ciążę naturalnie. Pierwsze co mi przyszło do głowy to że to żart (dziś jest prima aprilis). No ale testy chyba nie mają takiego poczucia humoru. Tak czy inaczej scratching odwołałam, jestem właśnie po badaniu krwi i czekam. Strasznie się boję. To był cykl przed kolejnym podejściem więc ''korzystałam" z życia, brałam gorące kąpiele, cwiczylam, piłam alkohol itd. Wiem, że zwłaszcza z moją historią pozytywny test nic nie znaczy. Może to jakoś fałszywy alarm?! Może jakaś pozamaciczna?! Albo poronię znowu zanim zdążę się ucieszyć? Świat serio chyba robi sobie dzisiaj ze mnie prima aprilisowe żarty.
  10. Luna_

    In vitro 2020

    Przegrałam. Walczyłam w tym cholernym szpitalu 23 dni ale krwiak pokonał mnie po raz drugi... Dziś 3cm mojego szczęścia odeszło
  11. Luna_

    In vitro 2020

    6+3 to już serducho zobaczysz! Odliczaj dni do wizyty bo to ważny dzień będzie!
  12. Luna_

    In vitro 2020

    Są ciąże ze słabszych zarodków i nie ma ciąż z tych najwyższych klas. Rozwinęła się do blastki i udało się ją zamrozić więc to silny mały wojownik
  13. Luna_

    In vitro 2020

    Dziewczyny pamiętajcie, że naprawdę nie ma co się doszukiwac 'objawów'. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. To czy coś zakluje, zaboli, czy bolą piersi czy nie wiem co jeszcze niestety nic nam nie mówi. Bierzemy dużo leków, jesteśmy po punkcjach itd. Organizm różnie reaguje. Ja wiem, że każda z nas by chciała poczuć 'to coś' i wiedzieć że 'TO się stało tetaz'. Ale niestety. Trzeba poczekać do tej bety. Miałam 5 transferów. 2 udane (jedno poronienie, 2 obecnie 10 tc). W każdym udanym czy nie czułam wszystkie objawy z internetu albo odwrotnie nie czułam czegoś co czuje 'każdy'... Nie doszukujcie się bo to zwariować można pozytywne nastawienie - super! Popieram! Trzeba wierzyć, że się udało ale niestety nikt nigdy nie powie, że 'jak przez 5,5 sekundy poczułaś mrowienie 3 cm pod pępkiem z lewej strony to już jesteś w ciąży'
  14. Luna_

    In vitro 2020

    Te ceny leków są straszne mnie najbardziej dojeżdża progesteron... Luteina tania nie jest a za prolutex place około 190 zł tygodniowo
  15. Luna_

    In vitro 2020

    Niestety po poronieniu bardzo trudno pozbyć się obaw... Moja rada - po transferze jak najmniej czytaj w internecie tych wszystkich głupot, objawów itd. Nie ma dnia żebym się nie bała kolejnej porażki. Inna sprawa, że jestem w szpitalu i jestem świadoma tego że zagrożenie jest bardzo realne... Ale nawet przed krwawieniem nawet 5 minut nie miałam takiej spokojnej głowy tak już niestety jest. Staraj się nie doszukiwać negatywnych rzeczy i jak najwięcej skupiać na tym co Cię relaksuje, co lubisz. Sama sobie powtarzaj, że się uda. Przecież musi
  16. Luna_

    In vitro 2020

    A - 1, B - 2, C - 3 Literki są odpowiednikami cyferek. Blastka 4 A A to to samo co 4.1.1
  17. Luna_

    In vitro 2020

    Kilka stron temu Aja chyba pisała na temat klas blastocyst. Każda z cyfr oznacza stopień rozwoju. Wpisz sobie w internecie 'klasyfikacja zarodków' i będziesz miała dokładne opisy co która cyfra oznacza plus zdjęcia itd. Większość klinik ma na stronach swoich opisy.
  18. Luna_

    In vitro 2020

    Lekarze strasznie dmuchają na zimne z tymi ciążami pozamacicznymi... Leżę w tym szpitalu i już 3 dziewczyny takie miałam na sali przez te 3 tygodnie. Wszystkie 3 jednak ciąże prawidłowo w macicy i pobyt w szpitalu totalnie bez sensu. Ciężko jest ale widzę, że masz dużo siły i optymizmu. Uzbroić się musisz jeszcze w te około 4 dni niepewności i wszysko stanie się jasne! Przyrosty są ok a progesteron niski więc w sumie jest wytłumaczenie dla tego plamienia. Co do prolutexu ja biorę już z miesiąc i 90% totalnie bez bólu i obrzęku ale czasami mi trafią nie tam gdzie trzeba i też ski niby guzek się robi. Rozmasuj. Są do wytrzymania te zastrzyki
  19. Luna_

    In vitro 2020

    Jak odstawialyscie estrofem i mniej więcej kiedy? Rozmawiałam dziś z lekarzem i stwierdził że możemy odstawić ot tak z dnia na dzień. Jakoś się boję do tej pory brałam 3x1 tabletka
  20. Luna_

    In vitro 2020

    Mój przy zarodku 2,4 cm ma wymiary ok. 6 cm na 5 cm więc jest naprawdę duży. Do tego bardzo niekorzystnie ulokowany i usiłuje odkleic mojego malucha no i jak na razie nie wykazuje chęci wchłaniania się podobno więc nie wygląda to dobrze bo ale dopóki walczymy to walczymy. Bez internetu w telefonie to myślę że nie dałoby się tu przeżyć ale seriale i programy przez tyle czasu obejrzałam już chyba wszystkie już mi wstyd jakie głupoty oglądam Hehe
  21. Luna_

    In vitro 2020

    Hej miło, że wróciłaś gotowa do walki Kiedy transfer?
  22. Luna_

    In vitro 2020

    Poziomka jak się czujesz? Wszysko ok? Ja nadal w szpitalu, chyba już 16 dzień dzisiaj znowu zaczęłam plamić
  23. Luna_

    In vitro 2020

    Nie ma czego się bać Zawsze nieznane jest troche straszne dzień przed pierwszą narkozą (i punkcją) to nawet zjadłam swoje ulubione jedzenie jako ostatni posiłek gdyby coś mi sie stało a potem tych narkoz miałam jeszcze hmm.. Chyba 5 i totalny luz Pani anestezjolog widziała ze się boję i wprost zapytala czy nigdy nie korzystałam z jakiś ekhm rozweselaczy i, że narkoza to chwila całkiem przyjemnego haju i rzeczywiście jest ułamek sekundy odlotu, budzisz się i już no a samej punkcji nie czuć wiadomo więc w ogóle po co się stresować Początek drogi po malucha! To przyjemna chwila tak naprawdę pierwszy krok
  24. Luna_

    In vitro 2020

    Część dziewczyny nadrobiłam z 10 stron i coś mało dobrych wiadomości! Ale skoro było trochę punkcji i stymulacje trwają tzn. że niedługo posypią się piękne bety! Ja nadal w szpitalu jestem i aktualnie staram się nie zwariować co wychodzi mi ze średnim skutkiem. Dziś mija 2 tygodnie!!! I to jest naprawdę koszmar. Nie krwawie już jakiś czas ale nie chcą mnie wypuścić bo krwiak jest ogromny i wcale się nie poprawia i stanowi realne zagrożenie... Przed każdym badaniem odchodzę od zmysłów bo wiem, że mogę usłyszeć, że niestety zarodek się odkleił lub obumarł... Do tego dochodzi tragiczne samopoczucie z uwagi na brak odwiedzin itp. A od leżenia mam mega problemy z kręgosłupem i badają mi nerki bo szukają powodu masakrycznego bólu pleców. Do tego jako wisienka na torcie z krwi wyszedł mi jakoś stan zapalny i od wczoraj podają mi antybiotyk... Podobno praktykuje się podawanie go kobietom w ciąży ale czuję jakoś wewnętrznie, że osłabia to tego mojego okruszka, który i tak nie ma lekko w tej mojej macicy tak czy inaczej 8 tydz 3 dz, 2 tygodnie w szpitalu i jeżeli zarodek nadal będzie żył () nie wiadomo kiedy będę go mogła opuścić
  25. Luna_

    In vitro 2020

    Mariolka jest mi strasznie przykro sama leżę dalej w szpitalu i cały czas boję się właśnie takich wieści nie ma słów żeby wyrazić jaki ten los jest cholernie niesprawiedliwy A co do samego wywołania poronienia to w różnych szpitalach wygląda to różnie jesteś z Warszawy? Jeżeli tak polecam udać się na inflandzką. Mi w zeszłym roku podali tabletki poronne przyjemnie nie było nie będę oszukiwać ale pilnują wszystkiego, podają kroplówki przeciwbólowe itd. w razie potrzeby. Następnego dnia mimo wszystko miałam łyżeczkowanie resztek i to już w narkozie więc nic nie czułam. Po wybudzeniu i kilku godzinach odpoczynku mogłam iść do domu....
×