Luna_
Zarejestrowani-
Zawartość
1070 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Luna_
-
Ja brałam podjezykowo. Trochę trzeba rzeczywiście poczekać ale da się przyzwyczaić
-
Bardzo ładny wynik oby tetaz ładnie się zapłodniły i rozwijały!
-
W jednym przypadku będzie widać 22 a w innym 26 bez paniki, każdy człowiek jest inny - ten malutki dopiero rozwijający się też . Na pewno w przeciągu tygodnia musi być widać
-
Za pare dni na pewno powinno być już serduszko więc przy następnej kontroli zobaczysz czy wszysko rozwija się ok i odetchniesz (Ja teraz sprawdziłam, że widziałam serduszko w 24 dpt)
-
Ale pecherzyk jest i wszysko z nim ok? To najważniejsze. Oszczędzaj się, monitoruj i stosuj się do zaleceń lekarza. Jak ja krwawiłam lekarz powiedział że kropla krwi może zwiastować poronienie a czasami wielkie krwawienie nie niesie żadnych negatywnych skutków. Niestety organizm bywa kapryśny mamy na forum dziewczyny, które krwawiły i było ok finalnie. Dużo stresu, wiadomo ale staraj się być dobrej myśli. Skoro lekarze nic nie widzą to rozumiem też, że nie widzą żadnych nieprawidłowości?
-
Jeżeli czujesz że potrzebujesz złapać chwilę oddechu od tego tematu to zrób to. Wiadomo, walczymy o swoje marzenia i robimy wszysko by to osiągnąć ale mega łatwo zatracić się w tym wszystkim i przestać po prostu cieszyć się życiem. Nie zmienię pracy bo co jeżeli się uda, nie zaplanuję wakacji bo co jeżeli się uda, nie mogę się bawić, tańczyć, iść z przyjaciółką na drinka bo może przez to coś pójdzie nie tak. Łatwo wpaść w sytuację gdzie wszysko kręci się wokół in vitro. Myślę że co jakiś czas trzeba złapać jakiś mały dystans i przypomnieć sobie że nie tylko posiadanie dziecka jest wyznacznikiem szczęścia.
-
Niby nie można ale ja miałam hybrydę i nikt mi uwagi nie zwrócił. Gdy potem miałam łyżeczkowanie po poronieniu i też w narkozie to zapytałam o to (też miałam hybryde) i anestezjolog powiedziała, że nie ma problemu bo w razie potrzeby mogą to coś od monitorowania przyczepić w inne miejsce niż palec
-
Ojj cudu to bym teraz akurat sie bała po właściwie roku walki teraz mając te 3 tygodnie luzu robiłam wszystko czego robić tyle czasu nie mogłam tak to albo przygotowania do transferu albo po transferze itd. Więc teraz alkohol, długie, gorące kąpiele, jacuzzi, mniej snu, nadrabianie spotkań po tym zamknięciu z uwagi na Covid itd. Musiałam trochę zmienić tryb z ciągłych myśli o in vitro na normalne życie pewnie mi sie rozregulowało wszystko ale jest to frustrujące jak by nie patrzeć bo już bym chciała mieć tą stymulacje za sobą!
-
Ostatnio sporo z nas miało ten problem i chyba ja sie dopisze czekam na okres żeby zacząć stymulacje. I tak jak w miarę regularnie wszystko mi hulało tak teraz powinnam mieć we wtorek a tu nic. Żadnych przedokresowych objawów ależ to złośliwość losu hehe
-
Potwierdzam tyle dni co do owulacji plus tyle ilu dniowe masz zarodki czyli pewnie kolo 19 dc. Wizyt to mialam nie pamiętam ale nie dużo. Może ze 2 tyle co żeby zobyczyl lekarz czy endometrium ok. Nas lekarz pytal czy chcemy 1 czy 2.
-
Jeżeli po punkcji będziesz miała transfer jakiegoś świeżaka to z całego serca trzymam kciuki za brak okresu przez najbliższe 9 miesięcy
-
Cholera wiem co czujesz i bardzo mi przykro cuda mimo wszysko się zdążają, poczekaj do jutra zanim się poddasz. Beta ruszyła, zagnieździł się zarodek to i tak dużo. Nawet jeżeli pójdzie coś nie tak ważne że coś się zadziało. Jeżeli nie tym razem to może kolejna próba będzie tą szczęśliwą. Walczmy dalej.
-
Magnezu nie kazali? Przy małej ciąży i krwawieniach za każdym razem lekarz mi kazał brać (bylam wtedy 2 razy na ostrym dyżurze i u swojego lekarza). Zastosuj się do zaleceń i nie panikuj. Połóż się, niech partner / mąż troche się wykaże i polata wokół Ciebie. Akurat weekend to masz min. całe 2,5 dnia odpoczynku. A jak coś się będzie działo nie krępuj się i sio do lekarza. Nawet jak powie, że panikujesz niepotrzebnie to co.
-
Estradiolu nie badałam ale przy krwawieniach podczas 2 próby na ostry dyżur pojechałam i tak kazali mi zmienić luteine z dopochwowej na doustną żeby nie podrażniać i kazali brać magnez chyba 2 razy dziennie. Konsultuj z lekarzem! Może krwiaczek po prostu i musisz chwilę poodpoczywać
-
Ja raczej nie boję się braku zrozumienia czy jakiejś oceny tego tylko po prostu nie uważam żeby kogokolwiek to powinno w pracy interesować to czy kobieta chce mieć dziecko obojętnie czy naturalnie czy in vitro czy adoptowane jest moim zdaniem tylko jej i partnera sprawą. No i po kilku nieudanych próbach też już wiem że mówienie ogólnie większej ilości osób (przynajmniej mi) nie pomaga. 1 in vitro to wszyscy chyba wiedzieli bliscy znajomi, rodzice itd. Potem tym wszystkim osobom musiałam tłumaczyć że jednak nic z tego, tłumaczyć czemu itd. Jeszcze w pracy jak bym miała 4 raz teraz tłumaczyć że znowu próbujemy... Dla mnie kompletnie niepotrzebne. No ale wiadomo, że każdy ma inne potrzeby
-
Jestem z Warszawy więc jest dużo klinik. Wybrałam tą najbliżej pracy w ciągu 40min max godziny mogę zdążyć w tą i z powrotem powiedziałam przełożonemu że mam jakieś badania i muszę wyskoczyć pare razy na chwilę. Problem gdy masz daleko do kliniki ale też bym raczej powiedziała że mam badania. Nauczona już jestem że in vitro wcale nie musi się udać za pierwszym razem mówienie wszystkim na około że próbuje a potem wszystkim, że się nie udało... Nie chciałabym tego przechodzić
-
Ja nic nie mówiłam bo w sumie po co? Jak bym naturalnie się starała też bym miała mówić, że 'dzisiaj mam płodne dni i będę się starać o dzidziusia'? Powiedziałam dopiero jak zaszłam, że jestem w ciąży zagrożonej no i jak poroniłam, że poroniłam. O in vitro nie wspominałam bo w sumie nie uznałam, żeby droga poczęcia była istotna
-
Nie miałam. Jedyne co zdarzało mi się ekhm.. Wypływać to luteina brana dopochwowo. Ale pamiętaj, że każdy organizm inny dopóki nie jest to bardzo uciążliwe, nic Cie nie swędzi / piecze itd. (wtedy może jakaś infekcja po prostu?) To bym się nie przejmowała.
-
Ja punkcję poprzednio miałam 13 dc. Zazwyczaj jest ona tak w połowie cyklu
-
Ja poprzednio robiłam raz po jednej raz po drugiej stronie brzucha. Jednak mniej boli jak nie męczysz cały czas tego samego miejsca. Nie słyszałam o zaleceniach by nie można było czegoś robić ale uwierz, że za pare dni jak brzuszek troche Ci się 'napompuje' i ewentualnie zacznie coś Ci dokuczać sama odpuścisz pewne ćwiczenia. Ja miakam alecenia by zastrzyki robić wieczorem więc zdecydowanie nie na czczo. Ale inny lek mialam. Lepiej dopytaj lekarza o to.
-
Musimy być silne. Nie ma wyjścia Trzymam kciuki żeby się wchłonęło i ruszysz z działaniem. Najbardziej irytuje jednak bezczynność 10 dni szybko zleci. Ja też odliczam do okresu zaraz weekend to zleci mega szybko a potem już tydzień to z górki już poleci. Słoneczko lekarz mówi, że jest dobrze to jest dobrze pamiętaj że potem beta zaczyna już wolniej przyrastać niż na początku samym więc to już nie jest takie miarodajne. Usg ważniejsze
-
Ja też nie życzę źle nikomu, staram się cieszyć, staram się nie zazdrościć, mówię że wszysko jest ok itd. ale jeżeli miałabym być szczera a wydaje mi się że wszystkie tu możemy ze sobą być szczere to wcale nie jest to takie kolorowe. Uśmiecham się, Przyjaciółki pytam o dzieciaki, pamiętam o urodzinach itd. Ale w sercu czuję ogromny ból, żal i zero radości. Co do toksycznych ludzi i wysyłania durnych zdjęć to mistrzem jest żona brata mojego partnera. Zna sytuację. Kiedyś wysyłała mi zdjęcia codziennie. Ja rozumiem pochwalić się czymś wyjątkowym, śmiesznym, wysłać foto w nawiązaniu do rozmowy. Ale ona nie pytała nawet co słychać tylko codziennie zasypywała nas zdjęciami dzieci. Szczytem wszystkiego były zdjęcia które wysłała mi w momencie kiedy leżałam w szpitalu po poronieniu. W końcu otwarcie powiedziałam, że jeszcze jedno zdjęcie i osobiście do niej przyjadę i wybije jej z głowy wysyłanie do mnie takich rzeczy. Do tej pory (całe szczęście) nie mam z nią kontaktu poza świętami czy imprezami rodzinnymi... Ludzie naprawdę nie myślą albo nie wiem, czerpią radość z krzywdy innych? Tak czy inaczej jeden toksyczny człowiek mniej. I to jest faktycznie plus.
-
Podziwiam postawę. Ja udaje, że mnie to nie denerwuje, staram się cieszyć szczęściem innych ale jak mam być szczera to nie potrafię. U mnie to niestety tylko robienie dobrej miny do złej gry u mojego brata 3 u brata partnera 2. Reszta rodziny wszędzie bobasy. U znajomych też. Mam jedną koleżankę gdzie jest problem z zajsciem w ciążę. Reszta decyzja, chwila i ciąża... Jedna, druga... Nie daje po sobie poznać ale każda wizyta i kasę słuchanie o tym wkur*** mnie z czasem co raz bardziej
-
Lekarzowi pokaż wyniki a Ty wyluzuj i nie kombinuj za dużo spokój jest ważny
-
Mrozaczki jakieś są? Nie poddajemy się i walczymy dalej!
