Luna_
Zarejestrowani-
Zawartość
1070 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Luna_
-
Nie wiem czy to miało u mnie znaczenie, czy to po prostu zwykły cud, czy tak było mi pisane ale po 9 latach razem bez zabezpieczeń, 2 poronieniach i 5 transferach kiedy powoli przestawałam już wierzyć w powodzenie ifv u mnie i zaczęłam zbierać zza granicy oferty firm zajmujących się legalną surogacją, zaczęłam wspominać o adopcji, czytać o tym itd. Kiedy powiedziałam partnerowi, że prędzej sprzedam mieszkanie i zapłacę surogatce niż pozbawię się nadziei to zaszliśmy naturalnie... Życie bywa przewrotne i nieprzewidywalne. Jedyne 'nigdy' jakie możemy powiedzieć to, to że nigdy nie wiadomo co przyniesie.
-
Przykro mi Twoje maleństwo najwyraźniej nadal czeka na swoją kolej na zimowisku przed Wami jeszcze niejedna szansa i mimo, że strasznie boli to, że musimy przechodzić przez to i mierzyć się ze stratami i smutkiem to nie mam wątpliwości, że prędzej czy później utulisz swoje maleństwo i cały dotychczasowy ból przestanie mieć znaczenie
-
Czemu narzucasz sobie, że to Wasza ostatnia szansa w życiu? Straszliwie mnie mój partner tym denerwował miał tendencje do tego, że wyrokował 'jak teraz się nie uda to koniec - odpuszczamy' przez to ja czułam ogromną presję. I wydaje mi się, że to jest straszne Takie narzucanie sobie dodatkowego stresu, dodatkowych nerwów. Bo z tyłu głowy zawsze się kołacze 'jak nie teraz to już nigdy' toczyłam z nim o to bój i wygrałam... Podeszliśmy do kolejnej stymulacji i kolejnych transferów, których początkowo był przeciwnikiem. Wiem, że w końcu w przypadku niepowodzeń trzeba kiedyś odpuścić ale może nie potęguj sama sobie tej presji mówiąc, że już nigdy nie spróbujesz jeżeli się nie uda. Nigdy nie wiadomo co życie przyniesie.
-
Iskrzynka mimo wszystko 2 transfery z betą, która nie ruszyła to nie jest jeszcze dramat. Wiadomo, trzeba zrobić wszystko co się da, warto konsultować, coś dodać, zmienić ale nie ma co panikować czy tracić nadzieję. U mnie da 5 transferów 3 razy beta 0 i 2 razy ciąża. Wiem, że to frustrujące ale tak jak naturalnie nie zawsze się udaje tak i ifv też niestety nie
-
Jak już jest ostatnio tak poruszany tekst immunologii to pytanie do dziewczyn, które korzystały z takiej pomocy. Jakie badania są takimi podstawowymi / niezbędnymi bez których nie ma sensu zgłaszać się do immunologa?
-
Nie chodzi o zapłodnienie wszystkich uzyskanych komórek tylko o to czy mając kilka niewykorzystanych zarodków z poprzedniej procedury można podejść do kolejnej stymulacji po to żeby mieć kolejne świeże i przebadać je genetycznie.
-
A myślałaś o konsultacji u innego lekarza? Skoro ten w coś nie wierzy - ok. Ale może inny spojrzałby na sprawę świeżym okiem i wypowiedział się fachowo na temat sensu przyjmowania tych rzeczy i ewentualnym zwiększeniu szans przez wdrożenie czegoś innego. Co do podania 2 zarodków to ja się bałam. No ale to indywidualna sprawa. Wolałam mieć 2 szanse niż 1 i nie trafić w to okienko implantacyjne czy coś
-
Czyli wychodzi na to, że bez refundacji można 'robić' sobie dowolną ilość zarodków szczerze to jestem zdziwiona ale jest to w sumie jakiś sposób dla par np. z bardzo kiepskimi zarodkami i nieskończonymi funduszami
-
Co do podejścia do drugiej stymulacji to jeżeli jesteś w PL z tego co wiem nie jest to możliwe dopóki wszystkie zarodki/komórki które masz nie zostaną zużyte nie można zostawić 'starych' i stworzyć nowych żeby je na świeżo przebadać.
-
Sporo lekarzy pracujących w klinikach leczenia niepłodności pracuje i poza nimi warto sprawdzić albo dopytać. Ja innemu niż mój nie umiałam zaufać i mimo, że poza invimed pracuje na moje nieszczęście w dość drogiej prywatnej klinice wiernie do niego chodzę i mam zamiar chodzić do samego końca on jednak wie co mi przepisywał i dlaczego, zna historie całą itd.
-
To może chodziło o to że nie spodoba się lekarzowi z invimed podejmowanie decyzji za niego przez innego lekarza a nie samo odstawienie acardu. Nie chce po prostu wchodzić w kompetencje kogoś innego to właściwie nawet rozsądne. Czy we Wrocławiu nie macie w invimed kogoś takiego jak koordynatorka medyczna? W Warszawie mamy. Można się do tej osoby zwracać z pytaniami jakimiś. Niejako pośredniczy między lekarzem. To że ma urlop, jest chory czy cokolwiek nie powinno mieć znaczenia. Nie jeden lekarz jest w klinice. To ważna sprawa i powinni udzielić odpowiedzi bo to ich zalecenia jak by nie patrzeć i oni za to odpowiadają. Heparyne biorę w formie zastrzyków. Jedno i drugie przeciwzakrzepowe ale inna substacja czynna niż w acard. Neoparin itp. są na receptę, acard można kupić ot tak
-
Dziwna odpowiedź. Skoro tak to co miałoby się 'nie spodobać'? Mi odstawiał lekarz z invimedu
-
Takie jest uznawane za idealne i biorąc leki do takiego się dąży. Jednak tak jak pisałam wcześniej ludzie zachodzą i z dużo gorszym wynikiem każdy lekarz inny i tak jak jedni nie zlecają kariotypów, inni nie są zainteresowani immunologią może są i tacy którzy nie patrzą na tsh może pro forma skonsultuj z endokrynologiem swoje wyniki? Nie zaszkodzi na pewno.
-
Zwątpienie, załamanie, smutek, złość, żal. Mamy prawo do tych emocji ale tak jak piszesz - minie trochę czasu, otrząśniesz się i zawalczysz o swoje szczęście Badania genetyczne to kupa pieniędzy niestety nie znam Twojej sytuacji finansowej ale jeżeli na to pozwala to może warto o tym porozmawiać z lekarzami? Immunolog też na pewno nie tylko stwierdził, że coś może przeszkadzać ale ma jakiś pomysł jak temu zaradzić. Wolałabym żeby żadna z nas nie uczyła się w ten sposób ale każda strata, konsultacja ze specjalistą itd. pozwala na ewentualne wprowadzenie zmian przy następnym transferze i upragniony happy end
-
Przykro mi, że tak wygląda sytuacja na szczęście czeka na Ciebie spora gromadka a to, że nie trzeba zaczynać od początku drogi to duże pocieszenie i wiele szans na szczęście. (Nadal uważam, że badanie bety milion razy i nakręcanie się przed każdą, że 'na pewno jest źle' nie ma sensu i nie przynosi nic dobrego. Prawda jest taka, że mamy szanse 50/50. Większość z nas prędzej czy później ma złe przeczucia bo bardzo nam zależy... W przypadku ok. połowy niestety 'intuicja' nie zawiedzie.)
-
Ludzie zachodzą naturalnie i z takimi i badają dopiero w ciąży ale przy in vitro zwykle robi się tak by wszytsko było możliwie jak najbardziej idealnie. Czyli tsh powinno być około 1-1,5. Może idź do endokrynologa? Nie każdy ginekolog to od razu endokrynolog. Tarczyca ważna mimo wszystko. Już masz ponad 3 a np. mi we wszystkich ciążach po implantacji zarodka tsh skakało nawet 2 razy. Gdybyś też tak miała to tsh 7 jest już raczej niepokojące
-
Oszczędzaj się! Trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze mieliśmy tu nie jeden przypadek krwiaków i krwawień a mimo tego szczęśliwych rozwiązań nie łatwo nie panikować ale teraz najważniejsza kontrola lekarza i dużo odpoczynku. Będzie dobrze.
-
Na cyklu sztucznym nie ma owulacji lekarz przy odpowiedniej grubości endometrium wdraża progesteron i tym samym symulujemy jak by owulacja była
-
Chyba od 10 tc robiliśmy nifty najwcześniej jak się dało ale cały czas się boję cokolwiek ustalać, szukać czy kupować jeżeli już coś rozmawiamy z partnerem to mówimy "Dziewczynka"
-
No w sumie to leci szybko od września zacznę szkołę rodzenia i chyba wtedy poczuję, że się zbliża finisz na razie nie mam ani jednej rzeczy kupionej czy wybranej, nie mam nawet imienia
-
Ja 24 tc i też jak się przekręcam, zbyt szybko wstaje itd. coś mnie czasem pociągnie. Ból ten się nie utrzymuje. Ot tak jak szybko obrócę się z boku na bok to zakłuje ale chwilę potem jak się ułożę to już nic nie czuję. A przy okazji dobrze śpicie w ciąży? Ja zawsze miałam problemy ze snem ale teraz to już jakiś hardcore w ciągu dnia zdarza mi się drzemka ale w nocy dramat budzę się co godzina, nie mogę się ułożyć i w każdej pozycji mi nie wygodnie
-
Jak uważasz weryfikacja jest po prostu bezpieczniejsza. W przeciwnym razie można przyjmować około 2 tygodnie leki, sztucznie hamując okres itd. Nawet w przypadku jeżeli beta nie rośnie prawidłowo, spada itd. Tak czy inaczej trzymam kciuki za usg i serducho
-
Chyba każdy lekarz zaleca zbadanie bety i jej weryfikację żeby sprawdzić czy prawidłowo przyrasta. Warto to zrobić. Oczywiście z całego serca życzę Ci żeby było dobrze i ładnie wszystko się rozwijało ale przy in vitro nie wierzyłabym tylko ' ciążowym objawom'. Sporo z nas ma jakieś 'objawy' nawet gdy się nie udaje co jest wynikiem przyjmowanych leków a nie samej ciąży. W naturalnej ciąży progesteron rośnie sam z siebie i powoduje pewne odczucia. Tu nie mamy okresu czy możemy mieć obrzmiałe, bolące piersi, lekkie mdłości itd. od progesteronu, który przyjmujemy sztucznie i to w dużej ilości.
-
Bardzo mi przykro ta walka o nasze marzenia nie zawsze jest prosta i szybka wierzę, że się nie poddacie i zawalczycie jeszcze o tą swoją dromadkę
-
Nie mówił nic o bijącym serduszku, nie pokazywał nic, nie mierzył, nie dał zdjęcia itd? Dziwne badanie
