Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

1 2 3

Zarejestrowani
  • Zawartość

    214
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez 1 2 3

  1. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Hello. Dziś do południa zrobiłam 4000 kroków. I to, co tu nie mówić, z ledwością. Tak słabo się czułam, jakby zmęczona, że poddałam się. Muszę zwrócić uwagę na swoje tempo. Czy dreptam czy szybciej chodzę? Dziś monitorował mnie krokomierz. 4 tysiące kroków przez pół godziny. Dlatego teraz poszłam jeszcze do sklepu i dobiłam do tych 6 tysięcy. Wiem, że te liczby to trochę żałosne, zwłaszcza dla ludzi regularnie uprawiających sport. Ale i trochę dla mnie, bo mam świadomość, że poza tą aktywnością jestem kanapowcem. Więc jak chodzę to moja jedyna aktywność fizyczna. Po ostatniej operacji byłam unieruchomiona, potem w domu długo się oszczędzałam, a potem z kolei na wielu rzeczach przestało mi zależeć. Jak sobie nie zaplanuję zadania to mogę siedzieć przed tv godzinami. Dlatego chcę aktywność podkręcić. Dziś wróciłam też w kwestii diety do lektury, w teorii jestem niezła , książki Mózg na detoksie. Książka otwiera oczy, oj tak! Na temat uzależnienia od od słodyczy i nie tylko. Wyłapałam, między innymi, że nałóg to nie tylko chemii mózgu, ale też otyłości brzusznej. Mam w brzuch tłuszcz trzewiowy i on też kombinuję, jak zmusić mnie do żarcia. To tak ogólne mówiąc, ale sens nie jest dla mnie motywujący. Skoro człowiek wyćwiczył przez lata organizm do złych skłonności i potrzeb to teraz ile trzeba się napracować, aby to odkręcić!? Ha! Bo odkręcić można! ... Poproszę o gumowy młotek. Bo będzie ciężko. Zwłaszcza, że czytając książkę zrobiłam sobie mini kawkę i zjadłam ostatnie kawałki piernika i pleśniaka. A wczoraj wieczorem na talerzyku bez emocji patrzyłam na talerzyk z górą ślicznych, kolorowych i błyszczących papierków po cukierkach. Czekoladowych cukierkach... No, to która pożyczy mi ten gumowy młotek?
  2. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Hello! Do południa zaliczyłam 6000 kroków. Bez krokomierza, ale zrobiłam podobną trasę. Może ciut więcej. Moje maszerowanie to marsz metodą na pandemię. W czasie pandemii ludzie chodzili po mieszkaniu lub wokół dzialaki. Ja też, albo po polnych drogach, aby unikać ludzi. Więc teraz chodzę wzdłuż działki. Kilkakrotnie powtarzam trasę i mam 6000 kroków. Zalet kilka: chodzę!, bezpiecznie, przyjemne otoczenie w zieleni i na świeżym powietrzu bez smogu/prawie/, nie dbam o strój, ani o to że nos się oczyszcza i jelita A! kontoluję spacer pieska inwalidy w opłotkach, bo ze mną już nie może chodzić. Trochę smutno, że 6000 to tylko 250 kcal Może jak złapię formę to dołożę elementy truchtu. Liczę na lepszy sen. Teraz popijam mineralkę. Dobrego dnia, Dziewczyny!
  3. 1 2 3

    Schrzaniłam sprawę z dietą

    Aniu, głowa do góry! To to nie tragedia o czym piszesz, ale potknięcie. Ja mam tak, że kiedy mam stan podgorączkowy to dużo wsuwam różnego jedzenia. Jest też teoria, że organizm zwalcza chorobę i nie powinno się go pozbawiać energii. Ja na Twoim miejscu, i swoim, bo też w świeta pojadłam, normalnie wrociłabym na stare tory. Jeśli działało zwlasza to nie ma potrzeby zmian. Już nie folguj sobie a ruszaj się! Mówię to również do siebie.
  4. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Święta, święta i po świętach. Wiem, wiem, że to powiedzonko razi głęboko wierzących. Albo raczej źle mówi o tych, którzy powierzchownie święta przeżyli. Ja coś pomiędzy, szykując owe wigilijne i świateczne potrawy miałam cały czas kontrowersyjne myśli, że gotowanie tyle żarcia traci sens. Tyle trudu, czasu, stresu. A potem przykro&miły obowiązek zjadania. Nawet jeśli mój facet ze smakiem dokładał sobie przysmaki to przecież to niestety w tej ilości, częstotliwości i jakości/kalorii/ jest okropne. Gotować mniej? A może przyjdą goście? Jednego razu coś już zaczęłam mrozić, a potem przy gościach rozmrażałam. Okropność. W tym roku było nas troje. Po dwóch dniach dałam jednej osobie prowiant, pomroziłam, dałam innej osobie prowiant. W lodówce jeszcze zostały się rzeczy. Oki. Pozytyw teraz będzie. Do południa zaliczyłam 6.000 kroków w 1h/ 250kcal. Krokomierz wystrzelił z fanfarami. 🥰 A ja marzę, żeby jutro była powtórka. Na wadze nie byłam. Ale najlepiej w święta szły mi czekoladki i czekoladowe cukierki.
  5. 1 2 3

    Jeszcze nie nowy rok, ale nowa ja

    Hej. I tu z pomocą przychodzą nawyki. Trzeba choć jeden nawyk wdrożyć i być przygotowaną na to, że będzie kryzys. Będzie kryzys i co wtedy? Oki. Jedno potknięcie i wracam na tory. Oki. Potrzebuję koła ratunkowego. Może telefon do osoby wspierającej. Może zestaw awaryjny? Nie ma kijków to coś w zamian? Może zadbać o coś co nas utrzyma w nawyku. Fajny ciuch sportowy? Towarzystwo do marszu? Krokomierz? Uatrakcyjnić. Ale może nie zakładać z góry tylko porażki? Skoro przychodzi coś łatwiej to skorzystać z tego niczym serfer z lepszej fali. I płynąć z prądem? Podobnie z dietką. Coś zamrozić czy przygotować zapasik lżejszych kalorii na te trudne chwile? Łoł! łatwo się pisze. Ale trzeba choć poznać opcje, sztuczki i triki. Ja mam chęć do maszerowania. I też sporo utrudnień przy okazji. Utrudnień w cudzysłowiu, bo innej osobie to pewnie nie przeszkadza. Trasa odludna fajna, ale boję się ataku psów, albo niespodziewanych typów. Lubię trasę na około, aby nie wracać tą samą drogą, ale na ogół musiałabym iść poboczem szosy. A to śniegi, a mrozy. Pewnie w tym tygodniu te ostatnie już nie staną mi na drodze. O, właśnie wygarnęłam facetowi, że nie chciał iść ze mną dalej niż kilometr. Problem na dziś: jak odstawić świąteczne obrzarstwo? Gdzie jest waga?
  6. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Witam Was Dziewczyny. Jak tam u Was czas przedświąteczny? Zapracowane , czy trzymacie się i dbacie o siebie? Ja staram się zmniejszać słodycze i żarełko. Więcej się krzątam, ale to takie minimum, albo tylko w porywach. Weekend zamiast szaleć z zakupami czy z gotowaniem mam totalnie leniwy czy lajtowy. Wstyd, nie wstyd, ale trudno. Może jutro będzie więcej weny. Zrobiłam listę zakupów i planuję potrawy. Bez szaleństw, bo nie jestem żadną kuchareczką, a w głowie mam myśl, że jak się nagotuje to trzeba to zjeść. Będzie minimum.
  7. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Hejka. Awaria, zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Super, że je spisałaś. Uczymy się od siebie w ten sposób. Białko TAK. Często robię kurczaka, ale czasem jak upiekę łopatkę to przez kilka dni mam małą porcję na obiad. Zgadzam się, że nawet to co najlepsze i najzdrowsze po jakimś czasie znudzi się. Dlatego wreszcie się ogarnęłam i zrobiłam pastę z czerwonej soczewicy. Pycha. W pierwszy dzień nawet dwa razy na ciepło. Potem smarowanie na chleb lub wafle ryżowe. Do pracy smaruję kanapki a na to rzodkiewka lub papryka. Za jakiś czas powtórzę, albo spróbuję z ciecierzycy, albo buraka, choć buraka jem często w innej postaci, albo z czerwonej fasoli. Owoce ostrożnie TAK. Ja po jabłkach mam apetyt. Może dlatego że mają wysoki indeks glikemiczny? Ale uwielbiam je. Dlatego jedno zjadam albo w pracy albo po południu w domu. Ostatnio czytam, że jest sezon na cytrusy. Kupiłam worek i codziennie jem jednego lub pół. A, co! Wczoraj dla odmiany banany. Dziś zjem na podwieczorek, bo potrzebuję potasu i magnezu. Węglowodany TAK. Ziemniaczki już liczę. Na talerz kładę 3. Dziś zaszalałam, bo odsmażałam razem z kaszą jaglaną. Do tego udko i sosik z siekanej włoszczyzny. Mój facet kaszę toleruję, ale z sosikiem. Zazdroszczę Wam, bo możecie szamać warzywa, zwłaszcza zielone sałatki. Jak tylko ździebko, bo unikam Wit K. Ale na raty jem awokado, które też limituję. Kroki TAK. Niestety ostatnio tylko 15 minut. Ścieżka zasypana i IE odśnieżona. Idę asfaltem. Dziś w pracy kanapka. Kefir i druga kanapka wróciły do domu. Oki. Mniej kalorii. Liczę na oko, aby było około 300 kcal. Teraz piję małą kawę i zjadłam 3 morele, dwa orzechy i coś tam jeszcze ale uciekła nazwa. A i kostka gorzkiej czekolady. Odsuwam słodycze. Marzenie., aby dziś na kostce się skończyło. Pracuję nad sobą, a właściwie nad mózgiem, żeby go nieco oszukać i wyprowadzić na dobrą drogę.
  8. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Hej. Witam niedzielnie i śnieżnie. Słodycze górą. Dziś przeszło mi przez myśl, że jak na razie chcę się objadać, bo potrzebuję słodkiego. A raczej potrzebuję poprawić sobie nastrój, zrobić sobie dobrze. Tak czy inaczej jestem uzależniona. Póki nie pokonam tego problemu szukam zdrowych alternatyw. Kolejny tydzień, kolejne wyzwania. Dziś ugotowałam pyszną pastę z soczewicy. Niby pasta na chlebek. Jadłam na waflach ryżowych. Ale nie smarowałam , tylko jadłam waflem jak łyżką. Ciepłą na lunch a zimną na kolację. Pyszna. Niestety, doczytałam, że kaloryczna. Głównie ze względu na ilość! Ale ma dużo białka, ma magnez i dużo potasu. Śnieg utrudnia maszerowanie. Poszłam na krótko na spacer, ale też ciut odśnieżałam. Trzeba popracować nad nawykiem maszerowania. Mam nadzieję, że u Was znacznie lepiej z dietką i aktywnością?
  9. 1 2 3

    Słodycze! Pa! Pa!

    Grudzień. Mam mega doła. Słodycze górą. Z moich planów najlepiej zrealizowałam punkt 1 i zadbałam o sen. Oki. Zdarzały mi się kiepskie noce, ale wracam na dobry tor. Najlepsza nocka to zasnąć przed 23cią przy książce i obudzić się na chwilę, np. o 3 na WC lub o 5 i zaraz, czyli w miarę szybko zasnąć. Troszkę jestem niesystematyczna jeśli chodzi o chodzenie. Ale pracuję nad tym. Zdrowych zamienników nie kupiłam. Pracuję na 5 posiłkami. Niestety mam cug słodyczowy. Dziś po obiedzie zjadłam połowę ptasiego mleczka i kawałek ciasta z truskawkami. A i wafla ryżowego z miodem. Po obiedzie chyba z sześć razy coś podjadałam. Przed chwilą trzy kawałki czerwonej papryki i teraz zieloną herbatę. Zabijam, albo tylko zagłuszam wyrzuty sumienia. Tak się zdołowałam, że napisałam w necie parę haseł typu, jakie leki na uzależnienie od cukru. Najchętniej poszłabym do psychiatry. Chce mi się wyć. Ostatkiem sił zaplanowałam na jutro zakup chromu. Kiedyś brałam, ale może za krótko? Kupiłam też coś na sen i nastrój. Jutro zawalczę o siebie. Po obiedzie . Bez słodyczy.
  10. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Witam. Czasem tak mam, /rzadko na szczęście/ że poranek weekendowy rozpoczynam w łóżku od szybkiej lektury neta. Wczoraj doczytałam o cudownych właściwościach rozmarynu, moja mama mi coś tam zapodała, ale dowiedziałam się iż nie jest dla mnie. Mówię o większej ilości czy kuracji. Podnosi ciśnienie i wpływa na gęstość krwi. Dziś znowu ok. 5 rano rozkminiałam temat menopauza, kalorie. Jestem antycyferkowa, bo nie tylko nie zapamiętuje cyfr, ale liczenie kalorii to dla mnie kosmos. Odległe, trudne, nierealne. Jednak muszę choć nieco się zbliżyć do tematu. Jeśli mam ciąć kalorie, które przyswajam to musowo muszę. Ale póki co tak na oko. Mam dajmy na to trzymać dietę 1500kcal. Czyli u mnie to będzie 5 posiłków po 300kcal. Więc muszę zacząć liczyć. Brrry! Ale próbuję! Śniadanie dziś: jajko sadzone ok 110, 4 wafle ryżowe brązowe 84 kcal, plaster sera ok 80 i plaster szynki z indyka i ciutkę awokado. Dwa ostatnie nie wiem ile? 274 i trochę, czyli nieco ponad 300? Awokado ma kalorie, ale będę jeść ciutkę, bo zagęszcza krew. Drugie śniadanie 11.30. Resztka owsianki z wczoraj i coś dołożę. Dobra, dobra już się nie śmiejcie ze mnie! Jak naładuję komórkę to napiszę o zdradliwym małym conieco.
  11. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Hejka. Ja dziś wydreptałam pewnie ponad 6000 kroków, ale krokomierz nie oddtrąbił mi fanfarów. Rano przeszłam z spacerkiem z kilometr bez komórki. A popołudniu zrobiłam prawie 5500 kroków. Wiem, że to mało. Ale do spaceromarszu dokładam mini truchcik. Jak dla mnie to mini postęp. Poza tym zauważyłam, że ciężko wybrać się na maszerowanie kiedy na dworze szaro i ziąb. Mózg robi wszystko, żeby zostać w domu. Z odcukrzaniem krucho. Nadalam nawyk chapsnięcia słodkości po obiedzie. A wieczorem przed tv też coś chrupię: ryżowe krążki z dżemem, rodzynki, żurawina, dynia, słonecznik. Przez tydzień zjadam też pół lub całego grejpfruta. Pijam kefir. Dziś też mam owoc i jogurt grecki. Jeszcze zdrowe przekąski nie zastępują tych kalorycznych, bo potrafię zjesć naprz naprzemiennie wszystkie przekąski. Ale staram się zjadać to co odkwasza, odchudza/ grejpfrut, cynamon, woda/ i wspiera jelita/kefir, kapusta kiszona, jogurt/. Przydałoby się zmniejszyć apetyt. Biorę tabletki na odwodnienie, ale dziś zamiast 72kg zobaczyłam 74. Albo woda, albo zapchałam jelita grahamkami. Może nie mogę jesć razowego? Albo jem za dużo? Kupiłam wczoraj 3 bułki i zjadłam w ciągu dnia 3. Miotam się z tym jedzeniem. Kiedyś jadłam jaglaną przez 3 -4 dni. Teraz boję się, że też mnie zakorkuje. Ale wiem, że odkwasza. Etera, dobrze Ci idzie! Ciekawe, jak u Pozostałych Dziewczyn?
  12. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Etera, mam nadzieję, że trening był udany. Dzięki za pomysły na słodkości. Ten ksylitol przyda się mi się jako posypka do owsianki z owocami. A miodek zdradliwy. Pyszny i zdrowy, ale kaloryczny. Jeszcze nie kupiłam, choć planowałam gryczany. Do moich wyzwań dorzucę hasło Dziś. Dziś wytrwam. Dziś zadbam o siebie. Zasługuję na to co najlepsze. Nikt mi nie da tego, więc zatroszczę się sama o swoje potrzeby. Nie będę sobie żałować. Nawet wyrzeczeń czy pracy nad sobą. Z miłością do samej, siebie dam z siebie więcej niż dotąd. Kciuki zaciśnięte!
  13. 1 2 3

    Słodycze! Pa! Pa!

    Zamiast biadolić, a dziś naprawdę dopadła mnie załamka, sięgnęłam do moich notatek. Bogu dziękuję, mądrych ludzi, którzy w dodatku dzielą się swoją wiedzą u dają mi, choć pewnie innym też, rady i wskazówki jak żyć. Na ten tydzień planuję skorzystać z artykułu Poradnik psychodietetyka – Jak uwolnić się od uzależnienia od słodyczy?mgr Klary Kaden. Do tej pory myślałam, że moim problemem jest tzw dziura w silnej woli. Willpower powstaje w ciągu dnia, zwykle popołudniu lub wieczorem. Rano mamy sporą silna wolę, ale w ciągu dnia poprzez setki , oki dziesiątki, decyzji, które podejmujemy wyczerpuje się i nie możemy wytrwać w postanowieniu. Łamiemy się i nasze obietnice. Poddajemy się i kończymy dietę, odpuszczamy, rzucamy się na przykład na słodycze. Teraz myślę, że w nałogu trwamy że względu na biochemię mózgu. Zatem wdrożę wskazówki zawarte w artykule. Już po raz kolejny za to się biorę, ale teraz się postaram. Tydzień to minimum, ale to tak na rozgrzewkę. Rozgrzewkę przed nowym życiem. Punkt 1. Zadbać o dobry sen. U mnie to znaczy wcześniejsza toaleta, może na koniec chłodny prysznic. Ciało przed snem naturalnie się schładza, więc ciut mu pomogę. Może lekka kolacja. Tradycyjnie melissa. Do snu książka. Lepiej wycisza i usypia. Może czasem odpuszczę sensacyjne, bo podnoszą ciśnienie. Punkt 2. Zacznę chodzić do pracy pieszo. I przypilnuję kroków, na razie 6 000 kroków. Punkt 3. Ksylitol/ stewia działają zakwaszająco. Czasem posypuję owoce w owsiance cukrem, więc wymienię go na ksylitol. Zadbam o dietkę zakwaszajacą. I zwiększę białko na rzecz węglowodanów. To be continue.
  14. 1 2 3

    Słodycze! Pa! Pa!

    Niestety, nadal jestem uzależniona od słodyczy. Ale może nie od samych słodyczy, a od cukru. Masakra. Problemy zdrowotne nie ułatwiają sprawy. Nie mam mobilizacji, aby się odciąć skutecznie. Nie poddaję się, ale za mało skuteczna jestem. Dziś waga pokazała ponad 73kg. Muszę ruszyć z tą przemianą i wdrożyć konkretne działania. Jest ich sporo, jak wybrać najlepsze?
  15. Witam. Serdecznie witam. Damrade, niestety wątek, którego byłaś autorką dopadła Wstrętna Psuja. A że fajnie mi na nim było to go regeneruję i mianuję Ciebie, Kochana, jego Mateczką. Zapraszam ponownie 50-tki, pełne i niepełne, do pisania Tutaj. Ja w weekend byłam na imprezie i pojadłam. Mam dziwny wniosek, że jak na codzień zjem 4-5 posiłków w określonym czasie, z przerwami to na imprezie zjeść te przekąski i dania dania gorące, no niesposób. Zjadłam po trochu dań gorących, ciasto i tort. I byłam przejedzona. Czyli żołądek ma swój limit i nie wolno go rozciągać. Lepiej poskakać przy muzyce i tak się też bawiłam. Póki co, słodycze górą. Dziś nie będzie też aktywności. Na dworze pociemniało od chmur i wieje. Czyli rosnę...
  16. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Dziś zaliczyłam cukierka, kawałek ciasta z kremem i 3 kostki gorzkiej czekolady. Ruchu niewiele, z 10 minut rowerem i spacerek. Ziąb jak ta lala. Obejrzałam kilka filmików jak rzucić słodycze. Jeszcze mam nadzieję, że tego dokonam. Jutro zrobię zakupy, bo brak mi zdrowych przekąsek. Potrzebuję orzechów, migdałów, moreli suszonych, więcej papryki. Postaram się zredukować chleb i ziemniaki. No i ten ruch! Dziś jechałam chwilę pod wiatr i wznosząco i byłam słaba jak betka. Skończyłam na biegu nr 1. Zmusiłam się teraz i wstawiłam pranie. Chyba koniec mojej aktywności.
  17. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Damrade, jak przeczytałam, że robisz schody. Pomyślałam, że to trening typu góra - dół. Kiedyś tak dreptałam po swoich. Dziś mam 2555 kroków w deszczu. I tyle. Wieczorem po kilku kostkach czekolady miałam zjazd, bo zasnęłam po 20stej przed telewizorem. Po godzinie do łóżka. Poczytam i ...dobrej nocy.
  18. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Słowo się rzekło, kobyłka u płota, a ja poszłam na spaceromarsz i zrobiłam 2000 kroków. Ponad kwadrans i tylko 82 kalorie. Ale może będę lepiej spała w nocy?
  19. 1 2 3

    Wyjące 50-tki dieta i ploteczki

    Damrade, wątek został usunięty. Założyłam spontanicznie nowy, ale stary wątek powrócił. Niestety, znowu go usunięto. Nie wiem, jak to działa. Kto kasuje i kto może go przywrócić. Ale grunt, że zawsze można znowu wpaść na kafe. Choć już przed laty wspaniałe i wspierające się dziewczyny w ciężkich chwilach, musiały stąd się ewakuować. Jak weekend spędziłam przy garach, czytaj goście w domu. Nawet z domu raz nie wyszłam. Ale więcej osób to i pracy było sporo. Cieszę się, bo zdrowie już nie to, a dałam jakoś radę. Niestety, słodycze górą i z ruchem średnio. Choć kuchnia spora Kurczę, jak tu wdrożyć ten ruch na stałe, aby stał się codziennością? Muszę stosować jednodniowe zadania unikać siedzenia przed tv. A jak Wam idzie?
  20. 1 2 3

    WYJĄCE 50-TKI DIETA I PLOTECZKI

    Oki. Otwieram Kafeterię a tu wrócił nasz wątek! A Damrade, nawet nie zauważyła zdublowanego wątku! Nie wiem jak to działa, że zniknął i wrócił. Trzeba skasować ten mojej produkcji. Jak? Wczoraj w nocy studiowałam ponownie blog, w którym świetnie opisano problem z uzależnieniem od cukru. Dobre wskazówki. Mam nad czym pracować. Ale póki co od rana bułka z serem i wedliną, słodka bułka, dwie herbaty, kawa i jeszcze ma kefir i bułkę słodką. Trzeba zwalniać i mieć chwilę na zastanowienie i pomyślnie o wyborze, co jeść. A jak człowiek w kołowrotku to nie myśli, je na szybko i robi szybkie wybory. Często niezdrowe.
  21. 1 2 3

    WYJĄCE 50-TKI DIETA I PLOTECZKI

    Hej. Damrade, z tym muflonem to pojechałaś dziewczyno! A tak wielu psychologów doradza nam, abyśmy ładnie się same do siebie zwracały. Bez krytyki. No, cóż trzeba nad główką też pracować. Ja wczoraj maszerowałam, dziś z 9 km rowerem. Niby, do kilometrów zrobionych przez Ciebie, Damradę to mało, ale na stacjonarnym raczej bym tyle nie przejechała. Muszę zwrócić tylko uwagę, jak to jest, że po dniu z wysiłkiem raczej mam problem ze spaniem i serce kołacze. Albo nalożyła się zła dieta? Czerwona herbata purhe podziałała jak mocna kawa? Albo czekolada w cieście podrażniła refluks a ten serce? Chyba pójdę na medycynę! Ileonka, choroby spowalniają odchudzanie, ale nie poddawaj się. Trzymam kciuki!
  22. 1 2 3

    WYJĄCE 50-TKI DIETA I PLOTECZKI

    Witam środowo. Na koncie 7457 kroków i ... bułka słodka z białym serem, ciasto Brownie razy dwa lub trzy. Słodycze górą. Oki. Jestem nałogowcem. Idę sobie i zbieram kroki. Słońce świeci. Piękna jesień. Myślę ,, jak będziesz w domu powiesisz na lodówce karteczkę z napisem: Co dziś wybierasz? Szczupła i zdrowa - Gruba du sza. No i dotarłam do domu. Chwila radości że tyle kroków. Że lenia pokonałam. Ale już na spacerze wspomniałam sobie o cieście. Więc idąc do szuflady w kuchni, pytam się, bo kartka jeszcze nie powieszona, co wybierasz? A mózg bezmózgi z prędkością światła: grubą du szę i to ciasto w polewie!!! Pięć sekund i ciasto rośnie na tyłku... Ale w oczekiwaniu na pokonanie nałogu będę się ruszać i wdrażać zdrowe dodatki. 1. Dobry sen. Człowiek wyspany lepiej walczy z pokusami. Wczoraj wstałam o 4 a dziś o 5. Za wcześnie, zwłaszcza że mogę dłużej spać. 2. Nawodnienie. Muszę mieć blisko siebie wodę. Dwie szklanki herbaty do południa trochę mało. Chyba. Po południu że dwie i kawka. Wody więcej piję, ale jesienią chyba nie ciągnie do napojów, wody. 3. Warzywa. Dziś kupiłam marchewkę do chrupania i rzodkiewki na kanapki. Zjadłam za to banana, jabłko i surówkę z kiszonej kapusty. Amen.
  23. 1 2 3

    WYJĄCE 50-TKI DIETA I PLOTECZKI

    Damrade, pięknie wykorzystałaś i pogodę i miejsca. Liczba kroków imponująca. Ja w październiku też zaliczyłam Ojców. Kraków w sferze marzeń. Wczoraj niestety doładowałam kalorii. Rodzinne spotkanie i pojadłam. Dziś pracuję nad spalaniem. Dobrego dnia Dziewczyny.
×