Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Unlan

Zarejestrowani
  • Zawartość

    1380
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Unlan

  1. To, że nie ma w twoim otoczeniu tradycji nie oznacza, że jest odprawianie urodzin, czy imienin jest dziecinne. Zależy od rodziny głównie. O regionu już mniej. Bardzo mało słyszałaś z tego co widzę. W marketach nigdy ci się nie rzuciły kartki okolicznościowe imieninowe, czy urodzinowe? Powiedz mi teraz dlaczego osoby dorosłe nie mogą sobie robić prezentów pod choinkę, czy urodziny? To bardzo miłe jak dostajesz coś, co ci się podoba od bliskiej osoby. Bo wiesz, że ta osoba cię zna i chce ci sprawić przyjemność. To bardzo miłe również obdarować kogoś bliskiego i widzieć radość jaką sprawiłaś.
  2. Bimba czytaj uważnie. To jest cytat z pierwszego postu autorki "Jak miałam urodziny to mąż mi organizował tort itd poza tym ja jego rodzinę na urodziny zapraszam a on ma robić u mamusi bo oni tak ustalili a co z moją rodziną?" Jak widać zaprasza wszystkich naraz i rodzinę męża i swoją.
  3. Jeszcze jedno autorko. Piszesz, co z moją rodziną? A w czym ty widzisz problem zrobić urodziny męża u siebie tylko dla twojej rodziny?
  4. Tak samo jak wyprawianie imienin, prezenty pod choinką wśród dorosłych, niesienie święconki w wielką sobotę itd. Ale za to bardzo dorosłe jest uchlanie się na tych imieninkach, w święta itd. Zluzuj majty. Są regiony w Polsce, gdzie się nie odprawia nigdy imienin, tylko właśnie urodziny, a każdy ma prawo zrobić sobie przyjęcie urodzinowe bez względu na wiek.
  5. Przesadzasz. I to sporo. A dlaczego? Bo święta wielkanocne, to święta ruchome, a skoro twojemu mężowi wypadły urodziny w tym samym czasie, to stąd propozycja zrobienia urodzin w domu u teściów w Wielkanoc. Chcą ci odjąć roboty przy przyjęciu, a ty kręcisz nosem. Prawda jest taka, że ten zbieg okoliczności z datą urodzin i okresem świątecznym nie trafi wam się tak szybko. Ty masz chybajakiś konflikt z teściową, że to cię tak ruszyło.
  6. Odniosę się do odpowiedzi Dobrosułki do ciebie. Dawid Berkowic seryjny morderca. Widzisz? Dawid też ci odpada.
  7. Ta twoja luźna uwaga do Dobrosułki zabrzmiała, jakby Dorian był co najmniej Be,lzebub,em. A tutaj faktycznie trzeba by było odwagi. Przeczytałam tyle postów imiennych Dobrosułki, że śmiem stwierdzić, że Dobrosułka zasugerowała autorce jeszcze troszkę pokopać w imionach.
  8. To już nie Sebastian kojarzy się z patologią? No popatrz, jak to się wszystko szybko zmienia.
  9. A dlaczego nie? Przecież autorce Dorian podoba się tak samo jak Dawid. Dorian, imię pochodzenia greckiego. Dokładniej pochodzi od greckiego plemienia Dorów, którzy pochodzą od boga Heraklesa, natomiast Dawid jest czysto semicki, czy hebrajski jak kto woli i oznacza opiekuna, dowódcę, czy godnego kochania. Może to autorce pomoże. Dla wielu osób pochodzenie i znaczenie imienia, jest bardzo ważne.
  10. WHO? A wiesz, że normy WHO są dla każdego kraju inne i z każdym rokiem się zmieniają? Każde dziecko przybiera inaczej i inaczej to wygląda w każdym kolejnym miesiącu. Prosty przyklad. Dziecko na kp według WHO powinno mieć rozszerzaną dietę po ukończeniu pół roku, natomiast dziecko karmione mm, lub mieszanie po ukończeniu 4 mż. Niedawno się to zmieniło, że każde dziecko powinno mieć rozszerzoną dietę po ukończeniu 6 mż. To samo WHO zaleca kp do 2 rż, a ty rozważasz przejście na butelkę. Twoje dziecko przybrało dobrze.
  11. Przecież dobrze ci przybiera. Co ty od tego dziecka chcesz? 500-700 g na miesiąc to idealnie.
  12. Ha ha ha skoro twój mąż zarabia mało, to nie zarabia na rodzinę, jak to napisałaś wcześniej. Ty się nie martwisz jak wyżywić dzieci, mąż też nie, bo ci je wam tak naprawdę opieka społeczna żywi, czyli tak naprawdę miedzy innymi te kobiety pracujące jak to nazwałaś jak jakiś mężczyzna. Zbierasz dwa razy więcej pieniędzy z opieki niż ten twój mąż zarabia. Wstyd.
  13. A czym ty się przejmujesz? Ma 6 dzieci (wiesz, że to troll nie?), to będzie się ich dziećmi opiekować za miskę ryżu. Byle by do mopsu ręki nie wyciągała, bo dzieci nie chcą pomóc, albo brakuje jej kasy na dzieci. Mają z mężem taką umowę, to tak żyją. Może akurat trafiła na człowieka, a nie na chama i będą żyć długo i szczęśliwie, aż do grobowej dechy. To prawda. Każdy potrzebuje od życia trochę więcej niż zupki i kupki swoich dzieci, tylko może o tym po prostu nie wie. Albo ma wpojone, że dzieci to największe szczęście jakie może spotkać kobietę. Nie człowieka ogólnie, tylko kobietę. Wtedy ona faktycznie się w domu realizuje, bo do głowy jej nie przyjdzie, że można robić w życiu coś więcej i coś innego, niż tylko dbać o zapach ciasta w domu.
  14. Bla bla bla. Ten facet uważa, że równouprawnienie dotyczy przynoszenia pieniędzy do domu, ale jakby musiał się w tym momencie zająć dzieckiem i umyć podłogę, to już nie. On nie chce feministki, bo by musiał obiad 3 razy w tygodniu ugotować i wrzucić pranie do pralki. Właśnie. Mężowi pasuje podany obiadek, tobie rola służącej za wikt i opierunek. Niestety, jak się chce mieć w domu służącą, to trzeba jej w jakiś sposób zapłacić. Choćby przysłowiową miską zupy, czy ryżu.
  15. Po dwóch twoich ostatnich wpisach jednak ci odpiszę. 1 bo wpadła? Tego nie wychwyciłaś. 2 kobieto, nie wiesz jak to jest? Szantaż emocjonalny np? 3 też nie doczytałaś. Autorka nie chce zostawiać dziecka z mężem, w przypadku wyjazdu do pracy za granicę. Zarzucasz jej lenistwo i inne z tym związane. Z całości wynika, że jesteś jedną z tych kobiet, co faceta stawia na świeczniku. Biedne misie. Nie, nie jest tak, że facet nie będzie utrzymywać żony. On ją ma utrzymać do momentu, kiedy dziecko nie osiągnie wieku przedszkolnego. Zakładając, że sytuacja jest prawdziwa mamy tutaj faceta, który w domu nic nie zrobi, nawet klamki nie dokręci, ponieważ w domu nie ma głupiego śrubokrętu. Faceta, który pracuje tylko na drugą zmianę, czyli od 14 do 22 i wstaje o 11. Nie pójdzie na poranną zmianę, bo się biedactwo musi wyspać. Nie pójdzie też do dodatkowej pracy. W domu nic nie zrobi, bo kiedy? Jak wstaje o 11, zanim się wysmyczy z łazienki i ogarnie to jest 12? To powiedz mi, kiedy on by to dziecko zaprowadził do żłobka, albo umył podłogę? Mówi autorce o równouprawnieniu, to dlaczego sam się nie zastosuje, tylko oczekuje, aby autorka poszła do pracy na nocną zmianę i żeby obie babcie znalazły czas na przejęcie wnuka? Żeby autorka mogła sama ogarnąć żłobek i pracę, to musi iść do pracy na zmianę w godzinach 7-15, 8-16. W takich godzinach pracują biura i urzędy. Powodzenia bez wykształcenia. Wszystko inne robi na zmiany. Nikt autorce nie da tylko jednej rannej zmiany. Żłobki też nie są za darmo, a pracując na drugą zmianę, autorka nie ma opieki do dziecka. Musi wynająć opiekunkę. Facet nie ma zielonego pojęcia o realiach, a do tego jest bardzo wygodny i nies najmniejszego zamiaru zająć się dzieckiem. Ale przecież, to autorka ma sobie wszystko ogarnąć, bo biedny misio nie musi jej utrzymywać. Więc, albo jeszcze przez rok, albo dwa, zostaje tak jak jest, czyli morda w kubeł, bo on ma wszystko pod nos i spokój od dziecka, albo autorka łapie robotę, a on się dostosowuje do sytuacji i bierze na klatę opiekę i część obowiązków domowych, bo oboje wtedy pracują, są oboje rodzicami i oboje domownikami. Czyli zajmuje się dzieckiem, że sporadyczną pomocą pracujących babć dziecka. Teksty w stylu, że pracujące matki żłobkowych dzieci to złe matki, wynikają pewnie z ataków na autorkę. Ma też prawo tak uważać,bo jednak niespełna dwuletnie dziecko może wydawać się bardzo małym dzieckiem. Czasem nie ma wyjścia, bo trzeba wrócić do pracy, a żłobek jest tańszy od niani, ale jest wiele kobiet niepracujących, które te dzieci do żłobka oddają. Autorka ma rację, jakby mąż był normalny, to by to jakoś we dwójkę ogarnęli. Prawda jest taka, że autorka była głupia będąc z takim ciulem kilka lat i dając sobie zrobić mu dziecko. Teraz za to płaci.
  16. Jak się wie, gdzie wejść, to jest to 5-10 minut roboty.
  17. Widzisz, Naughty nie potrafi nic innego wbić w przeglądarkę jak kafeteria, więc nie mogąc sprawdzić jak jest, dalej podtrzymuje swoje bzdury wyśmiewając innych.
  18. A może tak zamiast ciągle udowadniać wszystkim, że jesteś niedouczoną id,iotką, sprawdziłabyś informacje? A żebyś wiedziała, że macha dłonią. Potrafi ją zginąć w nadgarstku. Jeszcze jakieś durne komentarze?
  19. Zanim cokolwiek wyśmiejesz, to się doinformuj. To nie pierwszy raz, kiedy z czegoś kpisz nie mając wiedzy. Tak, w 9 tygodniu płód posiada 4 kończyny. Trudno, podjęłaś decyzję i musisz z tym żyć. Psycholog.
  20. I w drugą stronę. Zaraz napisze, że swojego dziecka absolutnie nie uderzyła, ale do psychologa też go nie zabrała. Dwulatkowi? Założę się, że gryzoń nie ma więcej, jak półtora roku.
  21. Na wstępie odpowiedzi na ten post chciałam ci bardzo pogratulować genialnej wręcz pamięci. Zazwyczaj ludzi nie pamiętają swojego dzieciństwa tak do 3-4 rż życia, a ty pamiętasz okres 1-2 swojego życia, bo widzisz 3 letnie dzieciaki już nie gryzą. No popatrz, krzyczy w autobusie, rzuca zabawkami, a w żłobku anioł po prostu. Nikogo nie uderzy zabawką, nie popchnie, nie uszczypie. Szczypanie wyeliminowałaś odnośnie siebie i ewentualnie jego babci, czy cioci, ale niekoniecznie w stosunku do innych, mniejszych dzieci, niż twój dwulatek. Sądząc po miejscu, gdzie było ugryzienie, to twoje dziecko dostało szczęką od mniejszego dziecka od siebie o dobre pół głowy. Odbieranie na siłę innemu dziecku zabawki, to jest to tak naprawdę atak na to drugie dziecko I tak, jest to powód do ugryzienia, bo mniejsze dziecko nie wie jak tą zabawkę obronić, to gryzie. Do psychologa, to ty sama powinnaś się udać. Sama masz niesforne dziecko, a inne mniejsze będziesz do psychologa wysyłać? Ty się dobrze czujesz? Rozumiem, ze jak dostawałaś wpi/erdol od matki za ugryzienie, to szczypanie i popychanie wyeliminowałaś u swojego dziecka tą samą metodą, bo to jak wyżej napisałaś to jednak najlepsza lekcja.
  22. Gryzienie, to naturalny odruch obronny dziecka. Być może twoje dziecko popycha inne, lub wydziera komuś zabawki. Takie sytuacje w żłobkach są nagminne i normalne, więc nikt cię nie poinformuje. Te dzieci zachowują się jak bączki, obijają się o siebie, często płaczą, bo tęsknią i trzeba je przytulać. Trzeba większość z nich też przewijać i nakarmić, a ty wymagasz, żeby opiekunki dały radę wszystko zauważyć. Jak wymagasz idealnego bezpieczeństwa w miejscu, gdzie dzieci się zderzają i nabijają sobie w ten sposób guzy, to sobie wynajmij osobną opiekunkę i zabierz dziecko ze żłobka.
  23. A jesteś pewna, że tamto dziecko się po prostu nie broni przed twoim?
×