Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Unlan

Zarejestrowani
  • Zawartość

    968
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Unlan

  1. Dziewczyno dalej nie rozumiesz! Ile razy mam tłumaczyć? Idąc do zawodówki i zdając egzamin zawodowy masz wyuczony zawód. Idąc do zawodówki nastawiasz się na szybkie zdobycie zawodu (przede wszystkim to zawody usługowe i rzemieślnicze) i przykładasz się do zawodowych przedmiotów, oraz praktyki w zawodzie. Idąc do technikum masz zamiar być lepiej wykształconą i posiadać zawód. Z założenia do technikum idą osoby zdolniejsze intelektualnie, które biorą pod uwagę studia, więc jeśli taka osoba nie zdaje mi ani jednego egzaminu na koniec szkoły, tzn, że jest po prostu leniwa! W zawodówce też są egzaminy końcowe zawodowe i jakoś te osoby te zawodowe egzaminy zdają prawda? Przestań szukać wymówek, tylko weź się za książki. Ambitna co do pracy, żeby się nie narobić, a zarobić widzę jesteś bardzo. Szkoda, że nie przekłada się to na chęć nauki.
  2. A co masz na myśli? Bilans? Nie da się rozmawiać? To dlaczego zostawiasz z nią swoje dziecko? Jak ta 18latka jest taka dojrzała, bo ewidentnie tej koleżanki bronisz, to zostaw córkę pod jej opieką. Aha, bo są dorosłe. Nie. One są pełnoletnie, a dorosłość to nie tylko skończone 18lat. "Nie dalabym Ci alkoholu do 18r. życia!" - nie musi, córka sama sobie weźmie jak coś strzeli do łba. Mam nieodparte wrażenie, że to prowo z cyklu, pomóżcie mi, ale ja i tak was słuchać nie będę.
  3. Ha ha ha, jakby 18latki tego nie robiły. Za to pijąc, czy popalając z 18latkiem, to wzbija się na wyżyny. Taa, bo ona już biegnie do ciebie i ci się zwierzy, że jakiś pełnoletni chłopak się jej tak bardzo podoba. Please. Ciekawa jestem jak jej to z głowy wybijasz ha ha. Osobie, która przechodzi przez maksimum emocjonalne w każdą stronę. A czemu swojej matce, czy teściowej (babci córki) nie nawrzucacie, że obniża dziecku samoocenę? Tak jak napisano wyżej, tarczycę jej sprawdź.
  4. Szczerze? Niby tak, ale z moich obserwacji wynika, że jak ktoś się urodził ściemniaczem, albo leniem to takim zostanie. W moim miejscu pracy wielu się się takich przewinęło i powiem ci, że to jest kuźwa niereformowalne. Masz rację, autorka za 10 lat będzie żałować, że nie zdała któregoś egzaminu. Może żałować już za rok, kiedy zauważy, że pracodawcy patrzą na wykształcenie średnie, które powinno być technicznych i jeszcze bez matury tak jak to opisałam. Autorka założyła temat, bo pewnie uważa, że praca sprzątaczki i sprzedawcy, to dość upokarzająca praca, więc trzeba się zorientować, czy jest coś bardziej godnego jej osoby. Prawda jest taka, że jak ktoś jest kumaty, to wszystkiego może się nauczyć, ale takie świadectwo może ją skreślić u większości pracodawców na samym starcie, bo sprawia wrażenie, że właściciel świadectwa, to zwykły leń. Niestety, ale kiedyś człowiek, aby pracować w sklepie musiał skończyć szkołę handlową. Prędzej autorka dostanie pracę jako uczeń i to bym jej proponowała na weekendy w 4 klasie technikum, do tego zabranie się za książki, żeby zdać obojętnie, który egzamin. Dopiero wtedy będzie atrakcyjniejsza na rynku pracy, bo ma male doświadczenie, oraz zawód, lub maturę.
  5. Tak, masz rację. Tak to jest jak się myśli o jednym, a pisze o drugim 5 minut przed wyjściem z domu . Tak, miałam na myśli siewne. Podejrzewam, że pozbywanie się substancji psychotropowej z marichuany byłoby dość kosztowne. Ale czy się pomyliłam w nazwie, czy też nie, to nie zmienia faktu, że roślinne uspokajacze w dużej większości działają na innej zasadzie, niż substancja psychotropowa.
  6. Dokładnie tak wygląda ten niby wysoki poziom. Nawalić uczniom jedynek za wiedzę, która zasługuje na dostateczny, od siebie jako nauczyciela nic nie dać, to uczeń potem lata na korepetycje, bo inaczej się nie da tej "prestiżowej" szkoły skończyć. Tak, wybitni, chyba w opier/dalaniu się w robocie. Nie zrozumiałaś co ci napisałam? To jak ty chcesz zdać maturę z polskiego, skoro nie rozumiesz co się do ciebie pisze? Nie moja droga. Nie przyjęłabym cię, ani do sklepu, ani do sprzątania. Do żadnej pracy bym cię nie przyjęła. Bo przyjmując się do technikum i nie zdając, ani egzaminu zawodowego, ani egzaminu maturalnego pokazujesz pracodawcy, że jesteś leń śmierdzący i będziesz się opierdzielać w pracy. A nikt nie chce leniwego pracownika. Myślisz, że sprzedawca w sklepie to takie łatwe? Sklep sklepowi nierówny. Jak siedzisz na kasie, to musisz mieć 8 godzin totalnego skupienia, bo masz do czynienia z pieniędzmi, więc matma się kłania. Przyjmujesz towar, sorry, musisz umieć czytać faktury i kilka innych rzeczy. Pracujesz w sklepie wykończeniowo-budowlanym, to tutaj matma i wyobraźnia przestrzenna to postawa, bo robisz ludziom wyceny i musisz umieć obliczyć ile ten ktoś potrzebuje farby, cementu, paneli itp. Wbrew pozorom sprzątanie to bardzo ciężka praca i też trzeba się do tego przyłożyć, a skoro nie chciało ci się przyłożyć do matury, ani do egzaminu zawodowego, to wątpię, żebyś przyłożyła się do szmaty w pracy. A dlaczego nie będziesz się przenosić? Bo 4 klasa? A jakbyś się przeprowadzała z rodzicami 100 km dalej, to byś jakoś dała radę się przenieść. Weź nie kombinuj, tylko bierz się do nauki, jak chcesz mieć większy rynek pracy dla siebie.
  7. Ha ha ha, biedna melisa, biedny chmiel, biedna waleriana i 30 innych ziół. Jak myślisz, ile te zioła mają związków psychoaktywnych? Olej CBd jest pozyskiwany z konopi indyjskich, które nie posiadają związków psychoaktywnych, więc nie trzeba oleju pozbawiać tych że środków. Następna, która myli konopie indyjskie z marichuaną.
  8. Bo niezdane matury to wskaźnik nieudolnej pracy nauczyciela, a uczeń niepodchodzący, no cóż, może to po prostu jego wybór? No i to co napisałaś wcześniej. Im większa zdawalność, tym większy prestiż szkoły. No to ja ci powiem inny numer. W szkole mojej córki została zatrudniona stara nauczycielka, która myślała, ze wszystko jej wolno. Wybierała sobie najlepszych uczniów matematycznych, trzy góra cztery osoby i na nich się skupiała. Jak trafił się jej geniusz, to posyłała go na olimpiady. Pozostałych uczniów zlewała ciepłym moczem. Wytłumaczyła pobieżnie, a z lepszym uczniom poświęcała więcej czasu. W efekcie jak uczeń chciał się uczyć i mieć mierny, dopuszczający to marzenie, to musiał załatwić sobie korki. Egzaminy, matury były zdawane na wyższy procent bez jej jej wysiłku, a dyrekcja patrzyła na wyniki egzaminów i jeszcze pani nauczycielka miała co roku olimpijczyka w klasie, no to super nauczyciel. Przeniosłam dziecko do innej szkoły i nagle się okazało, że moje dziecko umie matematykę. To nie tak, ze uczeń jest tępy, to nauczyciel jest z reguły leniwy. Ale jest to tak hermetyczne środowisko, że ciężko coś zdziałać.
  9. Tak, ale stosowane. I to od ładnych kilkudziesięciu lat. Ale to uczniowie są tępi, to rodzice są roszczeniowi etc. Ja jako nauczyciel jestem super i nie mam nic sobie do zarzucenia. Najpierw naucz, to nie będziesz kombinował(a) uczniowi zabronić matury.
  10. Jeszcze w roku szkolnym przed maturami musisz złożyć deklarację jakie przedmioty zdajesz. Czy rozszerzone, czy zwykłe i takie tam. Dopytałam córki i ona mi mówi, że nauczyciel może nie dopuścić ucznia do matury. Czyli jest taka jak kiedyś. Jeśli nauczyciel uważa, że nie masz wiedzy, to cię do matury nie dopuści. A jak dopuści, to cię uwali na ustnym. A jak nie on, to jego kolega. Można sobie nie poradzić z maturą. W tym roku matmę oblało 21% zdających.
  11. Najpierw piszesz, że bez matury i egzaminów zawodowych, a potem, że boisz się matmy. No to jak to z tobą jest? Szczerze? Matura to twoja przepustka na studia, tylko i wyłącznie. Ale jakbyś mi przyszła do pracy ze świadectwem, gdzie oprócz braku matury, który mogę olać, jest brak tytuły technika, to sorry, ale pokazałbym ci drzwi. A wiesz dlaczego? Bo pokazałabyś, że jesteś leniem śmierdzącym. Albo ci brakuje jednego, albo drugiego. Brak tytułu technika, ale jest matura mówi mi, ze może ci zawód nie podszedł, ale się spięłam i do matury podeszłaś. Tytuł technika przy braku matury mówi mi, że może nie czujesz potrzeby pójścia na studia i wolisz pracować. Brak jednego i drugiego, to ewidentnie tępota, lub lenistwo, a raczej lenistwo, bo na jakiejś podstawie do szkoły średniej się dostałaś, czyli coś inteligencji jest, ale wykorzystasz ja do ściemniania w robocie. Rób te egzaminy zawodowe, no chyba, że w drugiej klasie już nie zaliczyłaś co? Wtedy będzie trudniej. Co do tej matematyki, to poszukaj szkoły o tym samym profilu i się przenieś.
  12. Wystarczy uwziąć się na ucznia, doprowadzić do tego, że uczeń zapomina języka w ustach i postawić kilka jedynek. A potem jak wychodzi ocena mierna, to wtedy nauczyciel mówi, że nie masz wiedzy do matury. Nie wiem, czy to jest niezgodne z prawem, ale za moich czasów nauczyciel mógł nie dopuścić ucznia do matury. Stosowano praktykę. Jak zrezygnujesz z podejścia do matury, to cię nie zostawię na drugi rok i wypuszczę ze szkoły.
  13. Czytam i oczom nie wierzę. Ewidentna ćpunka chce się upewnić, czy może dalej jarać. Tak, tak. Zdrowe na zasadzie 8-9 punktów, brak Zespołu Downa i wszystkie 4 kończyny. Dziecko rodzi się uzależnione i jako kilkulatek pewnie już popala. Wpływa, bo dostarczasz do organizmu dymu, który zawiera kupę świństw., a które przedostają się w raz z krwiobiegiem do organizmu twojego dziecka. To nie wychodzi po porodzie, to wychodzi po kilku latach. Alergie, obniżona inteligencja, opóźniony rozwój, brak odporności. Jak chcesz dobroczynnej marychy, to kupujesz tą, drugą, która funkcjonuje pod nazwą konopie indyjskie i zrób sobie z tego herbatkę. Ale z tym też trzeba uważać, bo to silnie hormonalne.
  14. Wytłumaczę ci o co chodzi. O to jak niektórzy się popisują na paradach równości. Przejdzie kilku takich przebierańców, bo przecież taka parada, to okazja pokazania się w skórzanych stringach kojarzących się z bdsm, niebotycznych szpilach i agresywnym makijażu. I te osoby robią krzywdę całemu środowisku. To one wywołują agresję. Po co te przebieranki? Masz fetysz przebierania się za kobietę? Masz fetysz obuwniczy na własnych stopach|? To nie idź tak ubrany w tej w paradzie, tylko idź sobie do odpowiedniego ku temu klubu. LGTB, lesbijki, geje, osoby transpłciowe i osoby biseksualne. Nie transwestyci, którzy się pod to podpinają. Masz fetysz damskich fatałaszków, a jesteś gejem, to idź na tą paradę ubrany normalnie, a nie jak pajac. Możesz iść nawet bardziej na damsko, ale niech ten ciuch będzie przyzwoity. Tu jest problem, bo prawda jest taka, że większość ludzi nie interesuje z jaką płcią sąsiad chodzi do łóżka. Sensacja przez pierwszy miesiąc, a potem się otoczenie przyzwyczaja do sąsiada. Ale jak się widzi "kolorowe, często prawie nagie dziwadła" na takich paradach, to chyba oni wszyscy mają tak nas/rane we łbach i oni chcą dzieci adoptować? No way!
  15. Nie patrz na te artykuły, bo one dotyczą czasowego stosowania antykoncepcji. Czyli po operacji jajnika np, albo w celu uregulowania miesiączki. Bierzesz je pół roku i odstawiasz. Ja je muszę brać cały czas, bo mam to głupie pcos. Jak je przestanę brać, to mi się rozwali cały organizm. Cukrzyca, miażdżyca itd. Ich to nie obchodzi. Ogólnie jestem grzesznica, bo nawet bez tabletek jestem niepłodna. Wiem o tym i moje stosunki seksualne są nastawione na przyjemność, a to jest grzech. Nie leczę się w kierunku uzyskania owulacji, czyli liczenia na cud poczęcia, a w celu uniknięcia kolejnych chorób, otyłości i nadmiernego męskiego owłosienia (cóż za pycha, kolejny grzech, bo chcę być w miarę normalna, w rozumieniu księdza ładna). Rozumiesz o co chodzi? Pcos jest nieuleczalne, to nie ma tak, że sobie bierzesz przez rok, spowiadasz się z tego i masz postanowienie poprawy, bo jak się wyleczysz, to odstawisz. Tak naprawdę nie leczysz organizmu z pcos, tylko usypiasz chorobę, albo stymulujesz owulacje, gdybyś chciała mieć dziecko. Piguły mi trzymają hormony w ryzach, owszem, mogę sobie pomóc oczyszczaniem organizmu i takie tam, ale prędzej czy później znowu mi się bez piguł hormony rozwalą. Rozmawiałam swego czasu z proboszczem, takim bardziej ludzkim księdzem i on mi powiedział, że nie jest to jakiś mocny występek moralny i mam się się skupić bardziej na uczestniczeniu we mszy. Jakiś mocny? Czyli jednak jest. Mam się skupić na chodzeniu do kościoła i olać komunię św, czyli jednak grzeszę. Po prostu w moim przypadku jest to grzech lekki, a nie ciężki. Jestem osobą bardzo duchową, ale nie czuję tej mojej duchowości w kościele, że jest mi to jakoś super potrzebne. Gdybym czuła tą duchowość, miała silną potrzebę uczestniczenia w nabożeństwach i bardzo brakowałoby mi komunii św, to pier/dolę Kościół Rzymsko-Katolicki i z racji miejsca zamieszkania przenoszę się do Kościoła Ewangelickiego. Gdybym mieszkała na wschodzie, to wtedy wybieram Kościół Prawosławny. Bo oba te kościoły nie uznają antykoncepcji za grzech i czułabym się w porządku w stosunku do zasad wyznania w jakim jestem. W KK jedynym wyjściem, aby nie być grzesznicą, jest przebranżowienie mojego małżeństwa na białe małżeństwo.
  16. Ha ha. Możliwe. Coś mi tu nie pasuje. Jak tak na dobrą sprawę popatrzeć, to najniższa krajowa to 2 koła. Przeciętna praca nie oznacza najniższej krajowej, więc może partnerka zarabia więcej. Jeśli mieszkają razem, to po co jej ta pomoc finansowa, żeby miała lżej, skoro wystarczy wziąć na siebie w większej części opłatę za mieszkanie? A tu wygląda to tak, jakby ona wkładała prawie całą swoją wypłatę w gospodarstwo domowe i on jej łaskawie rzuca 100zeta, bo jej zabrakło na polopirynę np.
  17. A co to jest ta lekka pomoc finansowa?
  18. Jak to nie? Wasze relacje mają 100% tego co napisałam i właśnie to udowodniłeś. Oczekujesz, że ona się domyśli i odwdzięczy dzieckiem za to, że ogarnąłeś wam dach na głową. Ona się ma domyślić, a ty już nie musisz się domyślić (no bo po uj, może powiedzieć) że może ona oczekuje oświadczyn, że może ona myśli, że ty nie chcesz dziecka i ze strachu przed rozstaniem o nim nie wspomina. Weź się walnij cegłówką w ten pusty czerep, może ci się coś tam urodzi. Taa, nie ma słów którymi można by opisać wasze piękne relacje. Sorry, ale pomiędzy wami nie ma żadnych słów, a na pewno nie tych co trzeba. Oburzyłeś się na to co my ci tutaj piszemy. Przypominam, siedzą tutaj matki i mężatki. Matki niemowląt, małych, większych, oraz dorosłych dzieci. Wiemy co piszemy i o czym piszemy. Jakoś... no cho/lera jasna. Jak chcesz mieć z nią dziecko, to dlaczego się jeszcze nie oświadczyłeś? Jak wasze relacje są tak piękne, że nie ma na nie słów, to dlaczego jeszcze nie ma oświadczyn? Oświadczasz się, mówisz, że chcesz z nią założyć rodzinę i masz nadzieję, że po ślubie się wam to uda. Nie będzie miała wyjścia i będzie musiała się określić. Przecież dziecko to nie jest rok z życia rodziców, a ładnych kilkanaście lat wychowywania i 20 utrzymywania. No chyba, że chcesz dziecko, ale bierzesz pod uwagę porzucenie matki dziecka razem z dzieckiem w bliżej nieokreślonym terminie, bo bez ślubu rozstanie jest prostsze.
  19. Jakich epitetów? Chłopie, większość ludzi twojej płci tak właśnie robi. Wymaga, żeby kobieta się domyśliła, co on potrzebuje, ale kobieta już musi wyłożyć kawę na ławę, żeby chłop wiedział co ona potrzebuje. I nie pisz, że tak nie jest. Potem chłop zdziwiony, że ona się focha, albo burczy pod nosem, bo ona musi wiedzieć sama od siebie co jej pan w danej chwili chce, a jak ona wymaga, to on nie widzi, nie słyszy, a wszelakiego rodzaju jej pretensje zwala na jej hormony. To nie pier/dol mi tu o jakiś epitetach odnośnie tego typowego faceta. Samiec alfa. Wiesz o co chodzi? Że zbudowałeś sobie gniazdo, wsadziłeś w nie samicę i oczekujesz, aż ona założy z tobą stado. Już sam na początku niejako określiłeś się jako samiec alfa, ja to, ja tamto i ja oczekuję. Ona jak ta łania w stadzie ma się nadstawić do rozrodu najsilniejszemu bykowi w stadzie, a że w tym gnieździe na stado jesteś tylko ty, no to czym jesteś jak nie samcem alfa, czyli samcem rozpłodowym, przywódcą stada. Nie rozmawiasz z nią, tylko oczekujesz, aż ona krzyknie bierz mnie i zapładniaj! Chcesz dzieci, to z nią gadaj i przedstaw jej jak to widzisz. Bo widzisz, chcieć to jedno, ale ona to musi wynosić, urodzić i wykarmić piersią, a ty musisz ją w tym wspierać i wychować dziecko razem z nią, a nie postawić się tylko w roli bankomatu i zajmuj się kobito dzieckiem sama, boś kobita.
  20. Chcesz konkretów? Proszę bardzo. Jesteś typowy facet, który oczekuje, że kobieta się domyśli, a szacowny pan się domyślać już nie musi. No jak ona ma wspominać o dziecku, skoro pewnie myśli, że go tak naprawdę nie chcesz? Może ona najpierw chce obrączkę na palcu? Się kur/wa mać najpierw rozmawia,a nie pyta na forum. A jednak się czegoś dowiedziałeś, tylko wolisz to odwrócić na wpadłem na to sam.
  21. Wszystko co robisz w celu ukształtowania dziecka, to wychowanie, nawet szantaż. Dobrze widzę, że właśnie nazwałaś mnie hipokrytką? Chyba nie do końca doczytałaś i zrozumiałaś. Nie. Cieszę się, że urodziłam się w rodzinie katolickiej, bo bezkarnie mogę tą wiarę porzucić. Jeśli zechcę, mogę bezkarnie przejść na inne wyznanie. Islam mi tego nie daje, daje mi za taki numer śmierć. Nie wiem dokładnie jak jest u Żydów, ale chyba rodzina tak jak u świadków jehowy się nie odzywa do apostaty. Tak się składa, że jesteś Polką, więc pewnie sama urodziłaś się w katolickiej, lub pokrewnej temu rodzinie i zrobiłaś z tą wiarą co chciałaś. Co do samej zarzuconej mi hipokryzji. Ogólnie też tej wiary w tej chwili nie czuję. Dlatego cieszę się, że urodziłam się w rodzinie katolickiej, bo jak bliżej mi do agnostyka, niż wierzącej, to nikt mnie w życiu dorosłym do tej wiary nie zmusi. Sorry, jakbym była hipokrytką i chciała łamać zasady swojej wiary, to bym przy swojej stosowanej antykoncepcji latała do komunii św jak na przysłowiowe sra/nie. A tego nie robię, pomimo, że muszę te pierdzielone piguły brać ze względów zdrowotnych. Bo nawet w takim przypadku KK zabrania przyjmowania komunii św. Już to tutaj dziesiątki razy wyjaśniałam i każdy się dziwił, że ze względów leczniczych nie wolno, jak ona bierze normalnie i chodzi i się z tego nie spowiada? Nie chodzę do spowiedzi, bo w przypadku moich leków, każda spowiedź jest nieważna, bo nie mam postanowienia poprawy, chyba, że męża wyrzucę z łóżka. Nie przyjmuję komunii św. od 15 lat, pomimo, że wtedy chodziłam do kościoła co niedzielę. Nigdy nie byłam jakoś super wierząca, ale do zasad zawsze się stosowałam i nigdy ich pod siebie nie naginałam. Nie wolno mi, to nie wolno. Uj wam w du/pę.
  22. A kucie na siłę słówek z języka obcego na siłę przekonuje do uczenia się tego języka? Żadne kucie na siłę nie przekonuje do przedmiotu, a w lekcjach religii nie chodzi o kucie na siłę modlitw, bo tak naprawdę tych modlitw dziecko uczy się od małego odmawiając paciorek z rodzicami i chodząc na mszę. Chodzi o oceny i o to, że można powtarzać klasę mając na koniec roku jedynkę z religii. Oczywiście, że dziecko komunijne powinno znać modlitwy i niech ich katecheta przygotowujący do tej komunii ich wymaga, ale dlaczego 9latek ma je umieć, a 7latek idący do wczesnej już nie? Jeśli to 5-7 letnie dziecko przystępujące do pierwszej komunii św jest takie dojrzałe w wierze, to dlaczego nie wymaga się od niego tego samego? To raz, a dwa, jeśli dziecko już przystąpiło do tej pierwszej komunii i pozdawało te kilkanaście modlitw, to chyba je potrafi, to po jasny gwint w kolejnych klasach znowu musi te modlitwy zdawać? Dlaczego nie może być powtórki w wieku, kiedy jest bierzmowanie, tylko rok w rok? Może nawet nie tyle, co nienadający się do szkoły jako oddzielny temat, ale jako temat podlegający ocenom. Ale niekoniecznie wyręczając się wiarą. Ile masz wrednych osób, które są bardzo wierzące? Bardzo dużo. Jakoś ich krzyż uprzejmości, dobroci i innych cech wobec bliźnich nie potrafił nauczyć. To zależy od rodzica. Bo jak rodzic nie będzie uczyć dziecka, że nie bije się kolegów, bo ich krzywdzi, a będzie mówić, że nie bije się kolegów, bo to się bogu nie podoba, to ta "indokrynacja" jest wychowaniem. A potem są takie osoby jak opisałam wyżej. Niestety, każda religia, każde wychowywanie w wierze jest indokrynacją. Mieszkasz w UK i masz multi kulti jak na dłoni na każdym kroku. Ile z tych osób urodzonych w rodzinie judaizmu, islamie, hinduiźmie nie jest indokrynowanych? Żadna. Wszystkie mają zryty czerep. Mało tego, taki islam, to nie tylko wiara. To prawo, styl życia itd. Ja się cieszę, że urodziłam sie w rodzinie katolickiej, bo mogę pierdzielnąć tą wiarą w kąt jak mi się nie podoba i nikt mi nic za to nie zrobi. Za to będąc muzułmanką, uduszono by mnie kablem od żelazka. Nawet będąc świadkiem jehowy, który jest jest chrześcijaninem, odwracając się od wspólnoty, własna matka się mnie wyrzeka.
  23. Religia w szkole jest od 1993r. i zawsze wyglądała tak jak wygląda. Kucie modlitw to także poznawanie wiary. Żadna religia tak naprawdę nie funkcjonuje bez obrzędów i stosownych do tego modlitw. Też mylisz religię z religioznawstwem. Bzdura! Jeśli w klasie na 25 osób mamy 4 super uczniów z danego przedmiotu, 4 bardzo słabych, a reszta spokojnie wyciąga na dostateczny bez korepetycji, to można powiedzieć, że nauczyciel jest ok. Ale jeśli na 25 osób, jest 3 bardzo dobrych, a reszta to niedostateczne w porywach do miernych i ewentualnie 3-4 dostatecznych, to rodzice są roszczeniowi? Czy w swojej pracy jak wysłuch/ujesz, że jesteś kiepskim pracownikiem, albo klient jest zawiedziony, to też olewasz robotę, czy się starasz, albo ją rzucasz? Nauczyciel jest w obowiązku nauczyć wszystkie dzieci. Po to wybrał ten zawód i dokładnie to ma zapisane w karcie nauczyciela. Jeśli moje dziecko jest oporne na wiedzę, to nauczyciel ma obowiązek nad nim przysiąść. A jeśli jest leniwe, to powinien ze mną porozmawiać i wspólnie ze mną kombinować jakby to dziecko w minimalnym stopniu zaczęło się uczyć. Nauczyciele olewają robotę, bo im po prostu się wydaje, że im wolno. Przez całe swoje życie spotkałam mnóstwo leniwych nauczycieli, a potem cierpią na tym dzieci. Przeniosłam z powodu jednej takiej leniwej wyżywającej się na dzieciach, że dzieci to de/bile tępej dzidy i nagle w innej szkole okazało się, że moje dziecko potrafi matematykę i tłumaczy ją kolegom z klasy. Zostawiłabym ja w tamtej szkole i dziecko niepotrzebnie powtarzałoby klasę. Nauczyciel ma się przykładać do swojej roboty jak każdy inny pracownik, a rodzic ma prawo wymagać, ponieważ to rodzic tak naprawdę wypłaca pensję nauczycielowi, poprzez odprowadzanie podatków.
  24. Moralność, to rzecz umowna wprowadzona dawno temu, aby nie roznosić chorób wenerycznych. Co ciekawe. Z "dniem nastania" chrześcijaństwa, bardzo zaczęto naciskać na moralność u kobiet. Zrobienie z Marii matki Jezusa wiecznej dziewicy (to uj, że miała prawdopodobnie jeszcze ok 10dzieci) miało jakiś cel.
×