Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kitsune

Zarejestrowani
  • Zawartość

    204
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

49 Excellent

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Hehe, nie jest ich zbyt wiele wbrew pozorom. Jak jest się normalną rodziną, gdzie oboje pracują to jest tylko 500+ i 300+.
  2. Planujecie zmianę pracy na lepiej płatną? Bierzecie nadgodziny? Macie jakieś techniki oszczędzania, które wdrożyliście ostatnio? Chętnie poczytam pomysły
  3. Dla mnie najlepsza by była praca która by była zdalna i na pół etatu. Wtedy byłby czas na dzieci i dom i na zainteresowania, odeszłyby dojazdy. Jedyny minus to niska pensja. Jakbym nie miała rodziny to byłoby mi obojętnie- 1,3,4,5. Najbardziej bym nie chciała własnej działalności. Zusy, kontrole, podatki i urzędy tylko czyhające żeby wlepić jakąś karę. Polska to nie jest najlepszy kraj żeby prowadzić własny biznes.
  4. Osobiście mam wrażenie, że wiele rzeczy np. przywileje nauczycieli, jest jeszcze pozostałością po czasach gdzie wiele grup zawodowych miało jakieś przywileje. Słyszałam od rodziny i różnych znajomych że np. dostało się mieszkanie przy otrzymaniu pracy w danym mieście, pracowało się krócej, podczas pracy się wychodziło coś załatwić itp. (oczywiście nie wszystko na raz;)). Wiele kobiet nie pracowało, tylko wychowywało dzieci aż do czasu jak poszły do szkoły. Także układanie planu lekcji jest bardziej dostosowane do realiów, których już nie ma. Koleżanki córka w pierwszej klasie miała codziennie koniec lekcji 12-13. Kiedyś zwykle babcie nie pracowały i były bardziej chętne do opieki nad wnukami, więc odbierały takie dzieci. Matki jak nie pracowały to odbierały a nawet jak pracowały to była inna kultura pracy nie było tego zasuwu w korpo gdzie często są nadgodziny i dojazd po 1 godz. w jedną stronę. Byłam kiedyś na kilku rozmowach o pracę w różnych korpo i praca 9-17 z obowiązkową przerwą godzinną w ciągu pracy...bardzo nieprzyjazne dla matek.
  5. Ja bym 7 letniego dziecka nie zostawiła samego w domu. To zależy od dziecka ale większość ma głupie pomysły. Mam znajoma co 5 latke zostawiła sama w domu a ona poszła wynieść śmieci. Dziecko wpadło na pomysł żeby pomachać jej przez okno z 4 piętra i otwartego okna... No mnie krew w żyłach się zamroziła jak mi o tym opowiadała. Na szczęście nic się nie stało. Czasami wystarczy moment a dziecko z normalnego może stać się inwalida. Żadna praca nie jest tego warta żeby zostawiać 7 letnie dziecko samo na 8-10 godzin. Nawet kosztem pogorszenia sytuacji finansowej.
  6. Wydaje mi się że jest to Twoje subiektywne odczucie. Jak tylko postawisz bardziej na ekstrawertyzm (zaczniesz być otwarta, uśmiechnięta, zagadująca, żartująca) to okaże się że koleżanki się zaraz znajdą. Myślę, że inne dziewczyny z klasy pewnie mają podobnie, każdy się trochę tak czuje na początku jak zaczyna klasę.
  7. Ogólnie dzieci bym nie prowadziła na diecie wege ale z drugiej strony uważam że produkty odzwierzęce w tej formie jaka mamy w sklepach są raczej niezdrowe. Mięso ma pełno antybiotykow, hormonów a zwierzęta kumulują toksyny w organizmie.producenci dużo zatajaja vo muszą zarobic. Np. Z paszy, która jest często po taniości. Moze i warzywa i owoce mają pełno pestycydów ale wydaje mi się że po umyciu jest tego dużo mniej i jest dużo bardziej wartościowe od jakiegokolwiek mięsa. O rybach nie wspomnę- pływają w brudnej wodzie i wszystko wchłaniają i odkładają w ciele. Ryby już dawno nie sa zdrowe i nie jem ryb. Mięso i nabial jem ale staram się ograniczać do minimum. Na dzieciach nie eksperymentuje- mają normalna dietę zróżnicowana i jedzą wszystko mięso, mleko, ryby itd.
  8. Niby jakich? Tylko b12 a czytałam że zwierzęta hodowlane też muszą być suplementowane ta b12 bo oryginalnie ta witamina się brała z bakterii, które razem z nieoczyszczonym pokarmem zjadały zwierzeta - w hodowli wszystko czyste więc muszą być zasilane ta witamina. Ogólnie wydaje mi się że wege dieta ma ciut mało wapnia - nawet zwierzęta typowo roślinożerne np. Jelenie jak znajdą jakaś kość to sobie ja żują. Jeśli chodzi o dzieci z ta dieta to nawet jeśli nie ma żadnych braków witaminowych to wydaje mi się że może być ryzyko że nie osiągną pełnego potencjału wzrostowego. Np. Genetycznie zapisane 180 cm w wieku dorosłym przy diecie wege od małego może być tylko 175 a przy mięsnej więcej.
  9. Tak jasne- w internecie same 3 latki geniusze a w standardowej grupie przedszkolnej max 5-10% takie rzeczy umie
  10. Trochę w tym racji. Znam pary gdzie to facet zostaje z dziećmi w domu jak są chore ale to zdecydowanie nie reguła a wyjątki. ALE... Mimo że niby można się ugadać z mężem/partnerem to pewne warunki środowiskowe sprzyjają temu żeby to kobiety się poświęcały w takich przypadkach. 1. Większość zawodów męskich jest lepiej płatnych a kobiecych słabo płatnych. Dobry hydraulik, stolarz zwykle zarobi dużo więcej niż np. przedszkolanka. Inna sprawa że kobiety zwykle nie ciągnie do takich zawodów z różnych względów. Nawet słabo wykształcony mężczyzna ma opcję stosunkowo szybko wyuczyć się jakiegoś zawodu (np. remonty) a opcji zarobkowych dla niewykształconych kobiet brak (no poza jedną- czyli zawód prostytutka;)) 2. Kobiety są mniej chętnie zatrudniane przez ciążę i macierzyńskie i chętniej zwalniane niż mężczyźni 3. Kobiety szybciej się garną na L4 i urlopy na dziecko i "ciągnie je bardziej" do dzieci niż mężczyzn (Słyszałyście kiedyś o facecie który w pracy nie może pracować bo martwi się o dziecko z gorączką, które zostało z babcią? Albo "nie wyjdę z kolegami na piwo/wypad, chcę spędzić z dzieckiem wieczór"? Ja tylko słyszałam o takich kobietach;)) 3. Jakoś tak wychodzi że często kobiety nie chcą (znacznie) gorzej zarabiających mężczyzn a mężczyźni "boją się" kobiet sukcesu, więc z standardowego połączenia często to właśnie kobieta poświęca się bo jak się nie ma dziadków to poświęcić ktoś się musi. Sorry ale nie jest ekonomiczne poświęcanie się w systemie "pół na pół" jak np. urzędniczka niższego szczebla weźmie l4 to raczej jej nie wywalą a facet z własną firmą straci zlecenia, klientów. Nawet jak oboje są na tym samym stanowisku i zarabiają tyle samo to jak oboje zaczną brać l4 to oboje wylecą- a ttak straci pracę tylko jedno.
  11. Autorko, generalnie jeżeli Twoja Babcia nie przegina a jest to jednorazowa akcja to powinnaś ją zawieźć. Nie ważne czy jest manipulatorką czy obrażalską czy jaszcze jaką tam inną- w końcu to rodzina. Może akurat wtedy nie chodziło tylko o ciśnienie a jeszcze o inne dolegliwości o których nie mówi. W końcu nie prosiła Ciebie żebyś jej w środku nocy posprzątała mieszkanie tylko żebyś zawiozła ją do lekarza. Znam ten typ osób "drama queen- manipulator". Jeżeli takie akcje byłyby nagminne typu raz/kilka razy na tydzień to byłaby inna sytuacja. Mówisz że dziecko chore albo że samochód nie działa i tyle bo tak jak mówisz też masz obowiązki. Osobiście uważam, że rodzinie trzeba pomagać ale do momentu do którego Ty czujesz komfort tego pomagania i pomagać chcesz.
  12. Ktoś tak ma? Od czasu do czasu owszem można znajomych poprosić jak jest jakaś sytuacja kryzysowa. Ale nie wyobrażam sobie żebym jakaś znajomą, która też ma pracę i obowiązki angażować w dodatkowe zajęcie na stałe. Bimba- ale w takim razie jedno musiałoby mieć pracę zmianową na noc. Nie wszędzie jest taka opcja. Znasz taki przykład z życia? Chętnie poczytam:) Chciałabym się dowiedzieć jak sobie tacy ludzie radzą.
  13. Czy znacie pary gdzie oboje pracują na pełny etat i dają radę ogarniać dzieci i pracę bez pomocy dziadków? Jeśli tak to jakie mają sposoby? Jak wygląda ich dzień? Czy zatrudniają nianie? Czy uważacie, że warto? Dzieci w końcu siedzą cały dzień w placówce/świetlicy bo 8 godzin +średnio godzina dojazdu w jedną stronę to wychodzi już 10godz a jeszcze się trafią jakieś nadgodziny to wtedy lipa...
  14. Mam wrażenie, że obecnie wyjazd za granicę w celach zarobkowych jeśli się nie jest jakimś specjalista(pielęgniarka, programista itp.) w jakiejś dziedzinie nie jest już opłacalny. Nie wiem czy "odkładanie" jest możliwe przy pracach podstawowych za granicą żyjąc w miarę normalnie z dzieckiem. Owszem, jeśli nie mielibyście dziecka, to wynajęlibyście jakieś lokum jeszcze z kilkoma osobami i wtedy można trochę odłożyć. Ale jak wyjedziecie z dzieckiem to wypadałoby wynająć chociażby jakąś kawalerkę a to już jest koszt, no i trzeba jakoś zapłacić za opiekę jak chcecie oboje pracować- opiekunki i przedszkola kosztują. Pewnie żyłoby się wam na zbliżonym poziomie co w Polsce- na prostych pracach ani tu a ni tu nie zaoszczędzicie, te czasy się skończyły. Dodatkowo jeszcze musisz brać pod uwagę że za granicą dziecko to duży koszt. W Polsce jest to koszt stosunkowo do zniesienia przy mniejszych dochodach- można liczyć na Państwowe przedszkole, może żłobek, roczny macierzyński.
  15. Czemu Polki nie chca rodzic? 1 powód: Cześć jest poprostu rozpuszczona przez dobre czasy w których się urodzili- zwyczajnie się nie chce albo boi się porodu/wychowania/odpowiedzialności, które naturalnie obarczone jest takim ryzykiem. 2 powód: brak wsparcia ze strony dziadków - kiedyś pomoc przy wnukach była oczywistością dla większości babć a teraz tylko opcją. Nnowoczesne udogodnienia typu pampersy, super pralko-suszarku, zmywarki odkurzacze automatyczne i inne duperele to tylko dodatki, prawdziwy luksus to dziadkowie, którzy bardzo pomagają w wychowaniu swoich wnuków.
×