Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Antak

Zarejestrowani
  • Zawartość

    208
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Antak

  1. Mentalność nastolatka nie zmienia się jak w urzędzie z chwilą ukończenia 18 lat. Jest to proces. Tak jak dziewczynka która dostaje okres staje się kobietą tylko w tamach takiego powiedzenia. Nikt jej nagle nie traktuje jak dorosłej kobiety tylko dlatego, że w danym dniu dostała okres. Te urzędowe 18 lat to kwestia umowna. Oczywiście oczekiwania od takiej osoby są aby coś robiła ze swoim życiem praca czy studia, ale wiadomo, że taka osoba mało która nagle będzie samodzielna na tyle by od razu wyprowadzić sie od rodziców i żyć od razu na własną ręką. Wszystko jest procesem. 20-latek to nadal jest osoba która wiele od 18-latka się nie różni. Aczkolwiek ciąża to już jest jak walnięcie obuchem w łeb aby przeszedł przyspieszoną dorosłość, a jeśli ktoś taki nie bardzo to walnięcie czuje no to jest źle.
  2. A co nie rozumiałaś umysłowo upomnienia ? A może nie było wcale upomnienia?
  3. Nie przesadzasz. Facet mógł spalić dom i wszyscy byście spłoneli. Gadanina że przesadzasz to typowa gadka prostaka olewusa bo coś musiał odpowiedzieć, "żeby sie go baba nie czepiała" i zeby miał spokój. W ogóle jak można będąc przepracowanym i z deficytem snu sie jeszcze brać za chlanie. Brzydze sie męską rasą
  4. To zależy jakie ten ktoś ma podejście do życia. Jak jest roszczeniowym lekkoduchem i patrzy tylko jakby tu sie żadnej pracy nie podjąć i żerować na innych, jak szukać romansów i imprezować to owszem jest to tragedia. Potknąć sie każdy ma prawo tylko pytanie czy ktoś sie czegoś uczy na tym potknięciu i sie bierze od tej pory za życie czy też nie ma żadnej autorefleksji i jest taki jak był dotychczas
  5. Narobiłam sie przez cały tydzień i dziś również. Ty najwyraźniej nie. Dla mnie bycie tu to należny odpoczynek. Dla ciebie już gnicie, bo widać na kilometr człowieka który nie jest zmęczony, który całymi dniami nic sensownego nie robił i nie ma nawet na to pomysłu, a w weekend świruje
  6. Koleżanka z którą nie uskuteczniam spotkań nie jest mi wrogiem. Jeślibym ją spotkała a ona by potrzebowała pomocy to zawsze bym jej pomogła, ale regularne spotkania już mnie przerastają po prostu. Mam z nią dużo fajnych wspomnień z innego etapu życia kiedy byłam młoda, nie miałam jeszcze tylu problemów które mi potem daly ostro w tyłek. Jeśli ktoś pokroju autorki tego nie rozumie to może sobie przetłumaczyć to tak jakbym zachorowała na jakąś chorobe, która mi nie pozwala na nic więcej niż to co wyżynam z siebie każdego dnia, aby trwać
  7. To co dla mnie lepsze nie musi być dla ciebie lepsze. Dla mnie lepszy jest odpoczynek, regeneracja przed kolejnym maratonem w pracy. Jest to potrzebne mi po prostu do życia, bo inaczej sie wykończe, już i tak bez tego mam wrażenie, że mnie wszyscy chcą wykończyć. Ty najwyraźniej jesteś młodsza, nie masz zbyt wielu obowiązków, nie narobiłaś sie życiu zbyt wiele i nie masz za bardzo co z czasem robić. Idź zrób coś pożytecznego
  8. ale zgadzam sie to przychodzi z wiekiem. U mnie to było stopniowo acz konsekwentnie. Na początku po 30-tce jeszcze nie było tak źle. Spotykałam się. Z każdym kolejnym rokiem jednak powolutku było coraz ciężej i ciężej. Niedawno pieprznęło wszystko. Jakieś 2 lata temu. Było to wtedy gdy robiłam na etacie, ale przez to, ze był bardzo niepewny to dorabiałam (ze strachu) przez pare miesięcy praca dodatkowa. Byłam kłębkiem złości. W którymś momencie napisałam koleżance, że nie mam czasu sie spotykać a nie miałam ochoty mówić o swojej trudnej sytuacji, bo ona w ogóle nie ma takich problemów i już bym wiedziała jak to skomentowałaby. Nie miałam ochoty na "dobre rady" kogoś kto tego nie przeżył. Nie miałam ochoty na spowiadanie sie z problemów, a wiedziałam że ona tego oczekuje. Chociaż myślę o niej dość często i brak mi tych spotkań to jednak czuje, że fizycznie nie mam po prostu siły. Nie mam też ochoty odkręcać tego, przepraszać, tłumaczyć sie, bo w sumie uważam nie mam za co przepraszać. Jednak generalnie to, ze latka lecą to robi tu swoje. Nie wiem ile masz lat autorko ale może mniej niż 30-ści to jasne jest, że ci sie jeszcze chce, choć istnieją ludzie którym całe życie sie chce, mają energie, chęci. Troche im zazdroszczę, ale ja tak chyba nie potrafię już. Nawet z rodziną mi ciężko w niedziele sie spotkać. Czuje, że musze nieźle spinac poślady
  9. Ja nigdy tu nie pisałam, że jestem bogata i mam bajkowe życie. Nie wiem kto takie rzeczy robi skoro to bez sensu. Nie podoba mi sie zarzucanie że kłamię. Mówiłam, że osoby które mają super kondycje psychofizyczną lub lekką robote czy tam bezdzietni tego nie zrozumieją. Szkoda tłumaczyć i dyskutować. Czasami żałuję, że nie pracuję ze znajomymi. Wtedy widywaliby mnie tak często, że mieliby mnie powyżej uszu
  10. Da sie żyć za takie pieniądze jak sie nie mieszka w wielkim mieście, nie ma kredytu, prywatnego przedszkola i czynsz 200 zł za własne mieszkanie. Jedzenie kosztuje ale bez przesady. Chemia wolno sie zużywa i sie ją rzadko kupuje tak naprawde wiec nie warto o niej wspominać nawet, chyba, że ktoś litry płynów rozlewa dla zabawy. Leki jeszcze rzadziej sie kupuje no chyba, że mamy do czynienia z osobą ciężko przewlekle chorą, ale zakładam że nie. Syropki na czesty kaszelek dziecka ciula dają, a wręcz szkodzą, bo jest tam napakowany cukier i inne chemikalia, więc nie warto ich kupować. Ubrania też strasznie długo sie zużywają. Kupuje sie nowe zazwyczaj dla kaprysu. Jedyny problem to samochód, ale ogólnie da sie żyć za tak małą kase, ale to ma sens w przypadku dwóch wypłat kiedy drugą wypłate można zwyczajnie odłożyć na inne potrzeby. Absolutnie absurdalne jest planować życie z jednej takiej wypłaty. Rozumiem to jako chwilową sytuacje kryzysową, bo ktoś stracił prace i szuka nowej, ale nie jako plan na życie
  11. Klawych masz teściów. Podobają mi sie. Teściowie idealni chciałoby sie rzec
  12. Dokładnie. Przyjaciółka nadal jest dla mnie ważna i jest w moim sercu, chociaż ona o tym nie wie i jest obrażona. Nie jest to jednak z mojej strony fałsz. Po prostu cierpie na wieczny deficyt czasu aby sie zregenerować fizycznie. Już sama praca wyżera ze mnie tyle energii że wracając jestem jak wypompowany kapeć. Brakuje mi tez czasu na regenerację psychiczną. Po całym dniu bycia z ludźmi z pracy a w pozostały czas z rodziną poszukuję czasu aby pobyć w samotności tak aby usłyszeć własne myśli i bardzo tego potrzebuję. Jest to jak wołania głodującego o chleb. Przyjaciółka tego nie zrozumie, bo ona jest z innej gliny ulepiona. Zauważyłam, że jej organizm jest silniejszy i, że ona bez ludzi to za bardzo żyć nie potrafi. Nawet jak jeździłam do niej to ona właśnie żegnała powoli dalszą rodzinę, ktoś w międzyczasie przyjeżdżał albo jak odjeżdżałam to ona z mężem już łapała za telefon by ktoś następny wpadał. Niektórzy mają ogromne rezerwy energii witalnej i tacy ludzie nie zrozumieją ludzi o słabych rezerwach których dużo kosztuje by po cały tygodniu pracy jechać gdzies dalej i przesiadywać u kogoś wiele godzin. To dla mnie nie odpoczynek. A dla niej owszem.
  13. Bo to jest prawda. Ja jestem zalatana, zapracowana, nie wyrabiam z obowiazkami i mnie to frustruje, a jak jestem w domu to jestem zbyt zmęczona, żeby gdziekolwiek iść. Śmiem sie pokusić o stwierdzenie, że to już zespół chronicznego zmęczenia. Czasami jestem tak zmęczona, że robie sie agresywna wyżywam sie na tych z otoczenia którzy tego nie rozumieją, bagatelizują. To, że znajduje czas by siedziec na necie to nic nie znaczy. Czas to jeszcze nie energia. Ja przed kompem odpoczywam po całym dniu garówki. Nie porównuj tego do wyprawy dokądś tam i siedzenie min 4 godziny, a zazwyczaj dłużej, bo zauważyłam, że 4 godz to tylko wtedy jak sie ma dobre wytłumaczenie, a po 3 godz sie zbyć to wręcz nietakt i lekceważenie. Może gdybym miała urlop to bym sie spotkała, ale tu tez kicha, bo sie wtedy jedzie gdzieś na wczasy dla dziecka i załatwia zaległe sprawy na które nie ma czasu i siły w ciągu roku i odkłada miesiącami. Przyjaźnie są dobre dla bezdzietnych lub dzieciatych, ale dorosłych adhd-owców, ekstrawertyków, którzy mają nadmiar energii, źle znosza odosobnienie, a jedyny odpoczynek jaki im wystarcza do nocny sen
  14. My nie mówimy o klasycznej kobiecie która pracowała na umowe w Polsce dłuższy czas i koło 30stki zapragneła mieć dziecko. I co jak dziecko urodzi i braknie kasy to bedzie jeździć za granice na 3 miechy co roku czy tam częściej ? bo przecież innej pracy nie zna i nie chce znać. Jakoś sobie cięzko wyobrazić taką matke. Wygląda to słabo. Aczkolwiek raczej ona by wtedy nigdzie nie pojechała tylko robiła wyrzuty autorowi, że nie zarabia dostatecznie.
  15. Acha i autorze. Jesli z nią założysz rodzinę to ona bedzie siedzieć w domu a ty jeszcze będziesz tym złym i nieudacznikiem bo zarabiasz minimalną. Sam widzisz że ona już teraz ci to mówi. A potem będzie tylko gorzej. Jeszcze jakby pracowała, zarabiała więcej od ciebie, ale ona chce nie pracowac w ogole. Ewidentnie marzy jej sie bogaty facet. Tylko chyba źle nakierowała adres swoich wysokich oczekiwań finansowych, a zbyt młoda to ona też nie jest. Nawet tego nie przemyślała, ale ta dziewczyna chyba w ogóle niczego nie przemyśla
  16. Ale prawie wszyscy ludzie tak żyją, że oboje pracują. To, że to nie jest proste i że jest to szarpanina to niczego nie zmienia. Wszyscy normalni ludzie pracują. Jeśli nawet jakiś osioł sie zgodził harowac na całą rodzinę to jest to jeden procent i taka kobieta i tak budzi zniesmaczenie tym że nie pracuje. Owszem jak ktoś nie ma tych dziadków żadnych do pomocy to jest bardziej usprawiedliwiony ale to też jest jeden procent takich ludzi.
  17. Musi sobie poszukać innego który będzie zarabiał lepiej. Życz jej powodzenia. Jeśli ty zamierzasz w przyszłości założyć rodzinę to dobrze ci radze zerwij ten związek od razu i szukaj innego materiały na żonę. Ona nawet jeśli poszłaby na etat aby ci coś udowodnić (co już by było cudem samym w sobie) to i tak swoje upodobania na życie już zdradziła i po urodzeniu dziecka bedzie próbowała je prawdopodobnie wcielić w życie na siłe
  18. Wtedy też by nie poszła bo skoro nie ma takiej potrzeby przed dzieckiem będąc osobą młodą, zdrową i wolną to mając brzemie 24 godzinne w postaci dziecka to tym bardziej ona już w ogóle nigdzie nie pójdzie.
  19. Usiądźcie na kanapie i zapytaj jak ona sobie wyobraża utrzymanie dwójki dorosłych ludzi i dziecka za 2500 tys miesięcznie. Niech odpowie szczegółowo na to pytanie. Nie ogólnikami. Dziewczyna jest niepoważna. Bałabym sie zakładać rodzine z kimś tak nieodpowiedzialnym
  20. Nie mam szacunku do takich matek gdzie są dzieci różnych ojców. Masz dość szybki spust dziewczyno, żeby mając dziecko tak małe zdążyć sie rozejść z jednym facetem i rozglądać za drugim. Ogólnie patrząc trzeźwym okiem. Nie. Nie przesadzasz. Matka narzeczonego zachowuje się skandalicznie. Przygotuj sie na afere w rodzinie. Współczuje ci bo jak znam życie to jest wysokie prawdopodobieństwo, że narzeczony teraz weźmie strone mamusi. Musi cie bardzo kochać by do tego nie doszło. Jest mnóstwo, mnóstwo przypadków kiedy walka o interes żony i interes matki faceta doprowadziła do rozłamu rodziny. Musisz poważnie porozmawiać z tym swoim facetem. Dokładnie opisać wszystkie te sytuacje. Darcie sie na chore dziecko, bo chciało pić jest już iście podłe. Właśnie zaczeła sie jawna walka między tą babą a tobą. Oby drugie dziecko nie zostało bez ojca.
  21. Odebrać nie, ale dziecko bedzie to twoje bicie pamiętać do końca życia. Pytanie za co ty je tak pierzesz? Przyznaj sie! Pił, jechał po pijaku i kogoś zabił ? bo tylko to uzasadnia takie zachowanie Kiedy byłam dzieckiem to moja była sąsiadka (nota bene nauczycielka) prała swoje dzieci a jej darcie i krzyk tych dzieci dochodziły do mojego mieszkania i do dzisiaj to pamiętam mimo, że minęło 30 lat. Jedno z tych dzieci to był mój kolega z klasy. Potrafił płakać w szkole mając już kilkanaście lat bo nie potrafił odpowiedzieć na pytanie na języku polskim. Wydaje mi sie że to przez tą despotyczną matke miał takie fazy. Szkoda mi go było. Do dziś jak widze gdzieś te kobietę to mam w duchu taką czuje kontrowersje do niej mimo, że tyle lat minęło. Często rzeczy skandaliczne można przemilczeć i to milczenie jest bardziej wymowne niż głośny krzyk.
×