Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Rzczej_gosc

Zarejestrowani
  • Zawartość

    293
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Rzczej_gosc

  1. Pewnie są dzieci, które się nie kłócą,ale ja takich nie znam. Rozumiem Cię doskonale. Sama mam prawie 3 i prawie 5 latka, równych wzrostem, wagą i słownictwem i ich główną rozrywką jest rywalizacja. I oczywiście kłótnie, walki o wszystko. I nie da się ich rozdzielić, bo za 10 sek już jeden do drugiego idzie i się wołają. Oni to lubią, to ich główna rozrywka. Każde wyjście z domu to kłótnie, kto otworzy/ zamknie drzwi. Kto wcisnie guzik od windy, kto w środku. Kto pierwszy dobiegnie do drzwi, do samochodu itd. Jeśli ktoś nie ma takich dzieci, to nie zrozumie. Dziś wywołałam oburzenie przy kasie w sklepie, gdy 3 latek podczas pakowania zakupow się oddalił - poszedł do bankomatu, bo on pieniadze chce wypłacić. Prowadziłam spowrotem cedząc przez żeby, że uduszę. Bulwers emerytów, musiałam być wiarygodna. Ostatnio widziałam takie 2 dziewczynki z mamą przy kasie samoobslugowej. Skanowały i kłóciły się, że ta druga więcej. Matka miała anielską cierpliwość. Albo dobrze udawała.
  2. Po pierwsze: wygodne. Miękkie w środku, żeby nie obcierały gołej stópki. Każda stopa też jest inna. Jedne szerokie, inne szczupłe. To samo z podbiciem. U mnie też najlepiej sprawdziły się sandałki z crocsa przy szczuplej stopie i adidasa przy grubszej u drugiego syna mimo, że wg mnie nie wyglądały ciekawie ( miały cały przód odpinany na szeroki rzep). Jeszcze Ecco, też miękkie i dobrze trzymające stopę. Weź pod uwagę, za latem maluch będzie już mocno biegał. I stopa szybko rośnie, więc sandałki z początku sezonu rozmiarowo nie wystarczą na całe lato.
  3. Maria piękne imię. Gdybym miała córkę, pewnie tak.wlasnie miałaby na imię. Ale mam 3 synów i marian już gorzej Zaproszenia śmiało możesz wysłać, ale najpierw bym zadzwoniła i porozmawiała. Dziadkowie osobiście, rodzeństwo też, jeśli możesz.
  4. Też widzę dużą różnicę. Nie pamiętam, by rodzice siedzieli ze mną nad lekcjami. Zapytali z wiersza na pamięć, albo na sprawdzian, jak poprosiłam. Zadania domowe były łatwe. Teraz z synem w 4 klasie powinnam siedzieć codziennie po kilka godzin i na dobrą sprawę przerobić materiał że szkoły, plus zadania domowe. Lekcje właściwie nie są prowadzone. Historia? Przeczytajcie z podręcznika i odpowiedzcie na pytania pod lekcją. Matematyka? Zróbcie zadania. Dzieciaki nie rozumiały, czym są ułamki, bo nikt im nie wytłumaczył, że to kawałki z całości. Do tego zadania są tak skonstruowane, że dzieciaki mają je rozpisywać w jedyny słuszny sposób i jak napiszą inaczej, albo skrócą rozpisanie, to jest źle, a na sprawdzianie dostają ułamek punktów. Czyli za dobrze zrobiony sprawdzian jest 2. Więc uczę syna nie matematematyki, bo tę szybko łapię, a durnego rozpisywania zadań. Szkoła nie widzi problemu. Wg nich to normalne, że rodzice mają siedzieć po lekcjach po 3, a nawet 5h z dzieckiem i je uczyć.
  5. Różnie się życie toczy, kobiety zostają same, nawet już w ciąży. Ale świadomie na takie macierzynstwo nigdy bym się nie zdecydowała. Ty w ciąży i z małym dzieckiem potrzebujesz wsparcia, dziecko potrzebuje taty. Macierzyństwo nie wygląda, jak w reklamie. To dużo stresu, zmartwień, ogrom odpowiedzialności i mało snu. Nawet przy zdrowym dziecku. A co po roku? Bo w pracy nie będzie już tak samo. Nie zostaniesz 2h dłużej, nie zostaniesz nawet 15min, nie pojedziesz w delegację, nie będziesz pracownikiem miesiąca. No chyba, że masz silną psychikę, super firmę, pieniądze na nianię i na najbliższe x lat, docelowe mieszkanie i tylko dziecka Ci do szczęścia brakuje. W innym wypadku staniesz się sfrustrowaną, przemęczoną i wiecznie zestresowaną samotną matką. I tym bardziej nie ułożysz sobie życia z partnerem.
  6. Każda ciąża jest inna, dużo zależy od sposobu żywienia, aktywności. W pierwszej przytyłam 13kg, musiałam się oszczędzać, startowałam z niedowagi i niby niedużo. Ale nawet plecy miałam tłuste. Ostatnie 5kg nie chciało ruszyć, mimo diet i cwiczen. Zeszło samo potem, nawet nie wiem, kiedy. Drugą ciąża dużo ruchu i plus 16. Zostały 3kg. Trzecią na diecie cukrzycowej od 14tc i plus 9. Ruchu dużo,bo w domu 2 latek. Ale ręce i nogi miałam chudsze. Moja waga po 9 dniach. Wyglądałam szczupło, wręcz choro. Za to odpuściłam po roku i teraz się katuję ćwiczeniami, by wrócić do swojego rozmiaru.
  7. Pierwszy syn po 30. Przez lata słyszałam od lekarzy, że w ciążę nie zajdę, a jeśli się uda, to będzie trudno utrzymać. Zaczęliśmy od moich badań, monitoringu cyklu, był plan badań dla partnera i mojego leczenia na długie miesiące. Udalo się w tym pierwszym cyklu, mimo problemów ciążę donosiłam. Syn był bardzo wymagający, nie spał, rehabilitację itd. Z tego względu miał zostać jedynkiem, bo byłam wykończona. Zmieniłam zdanie, gdy miał 4 lata i zaczął przesypiac noce. Znowu w pierwszym cyklu, drugi syn. Cudowny model, taki normalny, macierzyństwo znowu zaczęło cieszyć. Trzeci syn... naprawdę nie wiem, jak to się stało. Ale nie planowaliśmy więcej dzieci, zabezpieczaliśmy się. Dowiedziałam się w 4mcu ciąży. Mały komandos. Ciąża w wieku 40.lat. Uważam, że mam ich za późno. Kiedy ja walczę z 2 i 4 latkiem, Moi znajomi zostawiają nastoletnie dzieci w domu i jadą na weekend. No, ale widocznie każdy ma swój czas, ja jestem z tych " opóźnionych ".
  8. Mam troje. Najstarszy ochrzczony, bo " tak trzeba". Chociaż my nigdy blisko kościoła nie byliśmy. Najbardziej zależało teściowej, jest fanatyczką religijną. Do komunii już nie poszedł. Dla mnie byłoby to dziwne i zakłamane. Do kościoła nie chodzimy, nie dbamy o jego wychowanie w wierze, więc nie urządzaliśmy szopki, żeby ludzie nie gadali. Na religię też nie chodzi. Nie zabraniam, jego decyzja. Młodsi nie są ochrzczeni. Nie czuliśmy tego. Teściowa próbowała wywierać presję, padały nawet stwierdzenia, że nie ochrzczeni, dlatego chorują., albo są niegrzeczni. Nic poważnego, zwykle dziecięce dolegliwości. Reszta rodziny nie wchodziła w temat, niektórzy pytali, ale nie spotkałam się z potępieniem. Teściowa też się uspokoiła, od kiedy jej ukochany wnusio od córki nie ma chrztu. Już nas nie straszy, że ich ogień piekielny pochłonie.
  9. Skąd takie wnioski? Gdzieś musiałaś je zaobserwować. Dzieci są różne, głównie ze względu na wychowanie, ale też charakter i osobowość. Wielu rzeczy muszą się po prostu nauczyć i to się nie dzieje z dnia na dzień. Mój syn, długo jedynak, nie miał żadnego problemu, by się dzielić. Co nie znaczy, że dawał sobie wyrywać z rąk, bo ktoś chciał jego rzecz, którą się właśnie bawił. Ja też nie wyrywam ajfona z ręki innej mamie w piaskownicy, bo mi się spodobał i takiego nie mam. Średniemu można było wszystko zabrać z ręki, nie protestował. Potem niczym,z nikim nie chciał się dzielić. Ale innym też nie zabierał. Z czasem się nauczył. Obu zachowań. Najmłodszy walczy o wszystko, nawet o jedzenie. Widok 2 latka przysuwającego do siebie półmisek mięs i trzymającego go ramieniem bezcenny. Ale gdy dostaje coś dobrego, to od razu upomina się o porcje dla braci i biegnie im zanieść. Ale potrafią się dzielić. Zawsze pytają, czy jest więcej, np gum, ciastek itd. Czy dla braci też wystarczy. A jeśli nie ma, to jedną mambę na 3 podzielą.
  10. Każdy model jest inny. Ale fakt, że dzień z nocą mu się poprzestawiał. Spróbuj oszukać, dać cieplą wodę, albo smoczka. On płytko śpi, bo trawi,więc najpierw boli brzuszek, bo pełny. Potem chce mu się siusiu i znów dyskomfort. Na dobę swoje musi zjeść. Moi młodsi musieli często jeść w dzień, by spać w miarę w nocy. Najstarszy przespał noc miesiąc przed 4 urodzinami. Koszmar, nie dziecko.
  11. Rzczej_gosc

    Niejadek

    Wspomniałaś, że ma odruch wymiotny. To co je? Tylko papki? Potrafi prawidłowo żuć? Ile ma zębów? Jak z napięciem mięśniowym? Bo ono wpływa na odpowiednie rozdrabnianie pokarmów i zdolność przełykania.
  12. Jesteś bardzo młoda. Trudna decyzja. Ale co innego mi przyszło do głowy. Zamrożenie jajeczek i później in vitro z twojego jajeczka. Nie znam kompletnie kosztów, ale wg mnie pomysł wart rozważenia.
  13. Moi rodzice nie mogą pomóc przy dzieciach że wzgl na odległość i stan zdrowia. To ja dbam o wyjazdy do nich, by mieli kontakt. Ale interesują się, rozmawiają przez telefon, cieszą, martwią itd. Teściowie też są od jakiegoś czasu daleko. I o ile kiedyś, przy pierwszym dziecku mogłam liczyć na ich pomoc ( moja wizyta u lekarza, czasem plac zabaw z synem), o tyle z drugim nie zostali nigdy ( bo co, jak będzie płakał). Trzeci syn właściwie ich nie obchodzi. Jest,bo jest. Przez rok pandemii go nie widzieli. Ale najbardziej boli mnie, że na punkcie dziecka od corki dostali świra. Opiekują się nim codziennie po 10h. Ok, ich wybór. Mi tylko jęczą, że są zmęczeni. Ale jak przyjeżdżają do nas raz na 2-3mies, to nie dość, że teściowa ciągle zwraca się do moich dzieci imieniem tamtego, to jeszcze ciągle o nim gada, pokazuje mi zdjęcia, filmiki. Ale najbardziej przesadzili ostatnio. Najpierw wymyślili, żeby moi synowie dali jakiś duży samochód dla tamtego, bo mają dużo fajnych, a tamten nie ma (!), a jak się nie zgodziłam, to pół dnia wizyty biegali po sklepach u nas w mieście, żeby tamtemu kupić podobny. Więc nie dość, że nie spędzili czasu z moimi dziećmi, to jeszcze przynieśli pokazać prezent, jaki kupili tamtemu.
  14. Dzieci też są różne. Jedne są małymi zmarźlakami, inne od razu robią się nerwowe, gdy im za ciepło.
  15. Nie mam zimowego dziecka co prawda, ale wzięłabym 62. O ile kojarzę, to hm miał takie u góry z rękawkami,a na dole śpiworek. Najlepiej, gdyby był szeroko rozpinany, na 2 zamki. I miał zawijane rękawiczki z mankietów. I koniecznie ciepły śpiworek.na pierwszą zimę sprawdziły mi się te mniejsze 0-6 mcy, ja miałam z kaisera. I oczywiście cieplutkie czapki, na zmianę, bo główka szybko się poci.
  16. Bo nie jesteś zbyt bystra.Do tego panikara. Takie najczęściej zachodzą w nieplanowane ciążę.
  17. Idealizujesz rodzeństwo, którego nigdy nie miałaś. A skąd wiesz, że byłby to wspierający przyjaciel i towarzysz zabaw i niedoli? A może złośliwy gowniarz, zwalający winę na Ciebie i zawierający uwagę rodziców, powodujący dodatkowe spięcia w domu? Cudownie jest mieć rodzeństwo, które się nie kłóci, dzieli i razem bawi. Zwykle jednak jest to ciągła rywalizacja, zaczepki i kłótnie. Mimo, że oczywiście się kochają, to codzienne relacje są burzliwe.
  18. Mialam ryzyko zd 1:50. Wlasnie po krwi. Tylko u mnie jeszcze nie byla dobrze widoczna kosc nosowa. Wszystko dobrze. Syn byl jeszcze mały, 11tc, stad slaba kość. I nosek ma teraz niewielki. U mnie bylo amnio i 5tyg czekania na wyniki. Bardzo trudny czas. Przez ten czas mialam np dodatkowe usg i kilku lekarzy mi powiedziało, ze jeszcze nie spotkali sie z przypadkiem, by na usg wszystko bylo dobrze, a mimo to zd. Wiec wiem, ze łatwo sie mówi, ale na spokojnie. Jeden lekarz ( b. dobry) podwyższone bhcg skomentował tak, ze ciąza po prostu jest silna.
  19. Jeżeli chcesz miec dziecko, bo rodzina naciska, to sobie daruj. Jeżeli twoje obawy dotyczą koloru włosów, to tez sobie daruj. Nie jesteś gotowa na dziecko. Byc może musisz dojrzeć. Moze najpierw przepracować własną traumę ze specjalistą.
  20. Wpadłam na pomysł, że jeśli będzie trzeba, to założę gęstą moskitiere na wózek, przez nią małego właściwie nie widac. Na folię za gorąco, udusze dziecko. A starszy itak po chwili maseczke zdejmie, najwyżej zapłacimy mandat. Mąż ma służby po 24h, jesteśmy w obcym mieście, od niedawna, nie mam nikogo do pomocy. Dzisiaj byłam sama po zakupy, mąż wrócił rano i udało mi się " po seniorach". I faktycznie , do sklepu pojedynczo. Kobieta była sama z dziećmi, nie miała z kim zostawić w domu. Co zrobić w takiej sytuacji? Miała biedna łzy w oczach. Zaproponowalam, że poczekam z dziećmi, a ona niech spokojnie kupi to, czego potrzebuje. Zostawiła je ze mną, obcą osobą, którą poznała 10min wcześniej przed sklepem. Dziewczynki 4 i 6 lat. Zerkala tylko przez szybę. Dziwne czasy nastały.
×