Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tetto

Zarejestrowani
  • Zawartość

    458
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    7

Wszystko napisane przez Tetto

  1. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Tetto zarobiona baldźio baldźio i ostatnio tylko tu podczytuje, a czasem czytając, to pada z nosem w telefonie spaćku.
  2. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Dla Ninki było super, dla retro Cudnisia już nie.
  3. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Ty żyjesz?! Jednak grabie Wanny nie dały rady
  4. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Bulba pyta Cudnisia o wszystko! Jakie ubranko chce założyć, co ma być na torcie. OK. Ale Cudniś wybiera z tego, co Bromba mu zaproponuje. Mała nie ma wyboru między kolorową ...enką, a sraczkowatą. Między tortem z Maszą, a białym z burym topperem.
  5. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Oczywiście, że kłamali! Najlepszy rozwój jest w komnatach jak z horroru, w asyście smutnych myszek i sraczkowatych lisków, z przyklejonym do 18 roku życia przyrodzeniem swojej matki i udawanym ojcu - wujku.
  6. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Jej Cudniś ma tyyyyyleee miłości, a Bulba staje na głowie jako samotna matka by Cudniś miał najszczęśliwsze dzieciństwo. Tak. Bez ojca.
  7. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Bulba w akcji Luknijcie na jej wywód w komentarzach pod najnowszym zdjęciem z tortem - gdzie Bulba grzmi o tym, jak to dziecko potrzebuje miłości i czasu, a nie kolorów i badziewia.
  8. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Ale Madźienka jest teraz sporo szczuplejsza od Bromby, sorry - ale nie wyobrażam sobie Pulpaska w takich szortach. Do tego te jej huby... Aczkolwiek, jest dużo lepszych fasonów na jej naleśnika niż plandeki na żuka, w których Bromba czuje się zapewne lekko i etelićnie, a w rzeczywistości wygląda jak hop Maryna.
  9. Tetto

    Samotna amiszka bez japonek

    Dziń dobly Pipól!
  10. [Zaślubiny] -„O em dżi” - serio? Jednak dał się urobić! Wannuta drżała podekscytowana, aż musiała chlapnąć sobie kieliszek cytrynówki (i 5 kolejnych), bo emocje sięgały zenitu. Miała ona w tym zamążpójściu Wybitnej Jednostki swój duży udział - od spicia Wojaka cytrynowym eliksirem miłości własnej roboty na weselisku Madźienki, po niezliczone orędzia o honorze i odpowiedzialności, wycelowane w Dre przy każdym spotkaniu. -„A jak znowu czmychnie?” zaniepokoiła się seniorka rodu. -„Wanna, spokojna twoja głowa - nawet gdyby kiedyś przyszło mu na myśl żeby spakować pompówkę i japonki, to nic tak nie łączy ludzi, jak kredyt na 30 lat he he.” -„To jednak apartament na Mokotowie to sprawdzone info?” -„Oj tam, od razu na Mokotowie. W Ząbkach też można żyć. To prawie Warszawa. Ale na wykończenie komnat, to będziesz musiała Danka sprzedać tą ziemię, którą wydarłaś sądownie wujkowi Zdziśkowi.” -„Tam Alf chce się budować...” -„Alf dostał poroże po dziadku. Wystarczy.” -„Co to jakiś pogrzeb mamy? Wszyscy ubrani na czarno... zagaił ministrant do księdza. -„A nie, nie - ślub zaraz będzie”. A skąd ten biedny chłopiec miał wiedzieć, że panna młoda zarządziła dreskołd dla gości - żeby przypadkiem nikt nie pomylił, kto tutaj dzisiaj jest gwiazdą. W drzwiach kościoła stanęła Bromba z panem Janóżem pod rękę. Oczom zebranych ukazała się ogromna biała kula, tak... z koroną na głowie. Korona była wysadzana cyrkoniami i oślepiała swym blaskiem do tego stopnia, że aż niektórzy musieli założyć okulary przeciwsłoneczne. Zagrały organy i Bromba zaczęła sunąć do ołtarza, gdzie czekał już Hani w mundurze. -„A co to kurła, cygańskie wesele?” zachichotała uszata Jola pod nosem. Suknia Bromby była dziełem pracowni „Przaśni & Bogaci”. Żadna inna pracownia nie chciała dać za darmo. Nie opłacało się im - raz, że materiału poszłoby jak na trzy suknie, a dwa - wyniosłość i chamowatość Bulby podczas pertraktacji, odstraszała ludzi na poziomie. Te jej roszczenia, wymagania względem kreacji i jeszcze zażądanie wysokiej zapłaty za reklamę, kto mądry to odmówił. Tylko „Przaśni & Bogaci” dali się zwabić. Dopiero stawiali pierwsze kroki na rynku mody ślubnej, potrzebowali rozgłosu, jakiegokolwiek. Oczywiście o zapłaceniu kasy Brombie nie było mowy - ale uszyli za darmo. Zaskoczyła tą suknią wszystkich gości. Czego na tej sukni nie było - falbany, koronki, dżety, hafty, a cała konstrukcja spoczywała na halce zakończonej stelażem z drucianego koła. Całości ślubnego ‚oł oł ti di’ dopełniała wyżej wspomniana korona z doczepionym do niej welonem, szyję Bromby zdobił ogromny naszyjnik ze sztucznych pereł zakupiony w Prajmarku za czasów pakowania żarcia na taśmie w Jukej, zaś huby wbiła w białe kozaczki ze Srenee, te których nikt nie chciał kupić na pięciu instagramowych wyprzedażach z rzędu, więc Bromba uznała że to przeznaczenie, a głupie fanki nie znajo się na trendach i niech teraz żałujo. Za Brombą i panem Janóżem szli drużbowie - Alf i psycholożka Patrycja. Bulba nie mogła odmówić sobie radości z dosrania siostrze. Ile razy musiała cieszyć się jej szczęściem w momencie gdy Wojak pierwszy raz dał nogę i była sama. A u Kuraków miłość kwitła wtedy na potęgę, druga cionrza się pojawiła, Madźienka cały czas robiła Bulbie na złość tym swoim szczęściem, teraz więc mogła się jej odgryźć. -„Kogo bierzecie na drużbę? Kamila? Bo że ja jestem druhną to oczywiste hihi” zaszczebiotała Kura. -„Kuro, druhną będzie Pati psycholożka, moja najlepsza przyjaciółka”. „Łat de fak” pomyślała Madźienka, przecież jeszcze niespełna tydzień temu Bulba mówiła, że ta cała Pati ją wykorzystuje dla zasięgów i musi zerwać z nią znajomość. Że to nawet nie jest koleżanka, a tylko znajoma z uczelni która się przykleiła do Wybitnej by promować na jej plecach swoje promocje.” -„Achmmm, rozumiĘ” odparła Madźienka. -„A właśnie Kuro, informuję cię że wszystkie słodkości na weselu będą na bazie miodu - więc nie pojesz sobie. Sorry, ale to kolaboracja wiązana - chcę za jednym zamachem zareklamować olsztyńską pasiekę i cukiernię.” -„Ok. I tak jestem na diecie, już 10 kg schudłam” ożywiła się Madźienka. -„Rili? A nie widać he he”. Kurze wtedy było przykro, ale teraz gdy patrzyła na Brombę sunącą środkiem kościoła wybaczyła jej wszystko (jak zawsze) i cieszyła się, że siostra jest szczęśliwa. A jak Bobek się ucieszył przypomniała sobie -„Może w końcu da nam spokój i przestanie u nas prawie mieszkać i nazywać mnie ojcem Cudnisia” . -„Czy ty Wojaku bierzesz sobie tę Brombę za żonę?” zdziwiony głos księdza zadrżał przy tym pytaniu. Oj znał on tę rodzinkę aż za dobrze - w niedzielę po bożemu stawiali się na mszy w kościółku, rozpychając się w pierwszym rzędzie, komunię łykali jak bocian żabę, a i tak żyli po swojemu. I ta panna młoda... Pewnie taka sama jak jej matka i siostra. W tej rodzinie chłop nic nie znaczy i nic nie ma do powiedzenia. Nasłuchał się on już nieraz w konfesjonale od Januża i Bobka. -„Brombę? Jaką Brombę?” chamowaty syk wyrwał księdza z zamyślenia. -„Paplotkę! Czy bierzesz sobie za żonę tę oto Paplotkę Dre?” zreflektował się ksiądz. -„Tak. Muszę” wyszeptał Dre. -„Uffff, ha ha ha! W końcu!” parsknęła nerwowym śmiechem Bulba. Złapała Wojaka pod rękę i z triumfem wyszła z kościoła. Tam czekał na nich szpaler wojskowy lecz ze względu na gabaryty panny młodej trochę ciężko było się przecisnąć i żołnierze musieli zrobić spory krok w tył, wymieniając przy tym porozumiewawcze drwiące spojrzenia. Jeden z nich nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem, ale na szczęście ryk Danki go zagłuszył. -„Ja nie zasłużyłaaaaam, ja nie zasłużyłam!!!” darła się Wannuta jakby ją ktoś ze skóry obdzierał. A szlochała przy tym tak gorliwie, że aż zdezorientowani goście zamilkli, wśród zebranych zrobiła się niezręczna cisza i było słychać tylko Wannę. „Już przestań matka, cicho” szturchał ją łokciem pan Janóż. -„Jak można być tak wybitnym? Ja nie zasłużyłam!” zawodziła dalej, ale już trochę ciszej. Goście przystąpili do składania życzeń parze młodej. Bulba przy każdym winszowaniu puchła jak paw i jej odpowiedzi na życzenia brzmiały: „No raczej”, „Się wie”, „Potomka spłodziLy, to się ożeniLy hahahah”. Z życzeniami podszedł Kamil: -„Będzie dobrze Stary - poklepał kolegę po ramieniu. Mogłeś trafić jeszcze gorzej... Bulba przynajmniej gotuje, to chociaż głodny nie będziesz chodził” nieudolnie pocieszał. -„Oooo jest kareta!” krzyknęła Bulba i pociągnęła Haniego za rękę. Czekała ich przejażdżka dorożką po Olsztynie i docelowa droga do pałacyku, gdzie miało odbyć się przyjęcie weselne. Jechali wolno (najwolniej jak się dało - na życzenie Bulby). Bromba cały czas rozglądała się, czy aby ktoś się patrzy i podziwia, a jak tylko napatoczył się jakiś przechodzień, machała koronkową chusteczką, którą subtelnie trzymała w dwóch paluszkach, z najmniejszym odchylonym jak przy piciu z filiżanki. Na zmianę machała i ocierała niewidoczne łzy wzruszenia, muskając chusteczką wewnętrzne kąciki oczu. Nie potrafiła się wzruszyć, bo miała w tym momencie tak napompowane ego, jak z Zatorza do Jukej albo Bali. Zdradzał ją cwaniacki wyraz twarzy i pogardliwe prychnięcia gdy ktokolwiek zlitował się, by na nią spojrzeć. Pałacyk prezentował się... pretensjonalnie. Do tego wymagał solidnego remontu. Ale był za darmo w ramach kolaboracji. Właściciel był na skraju bankructwa i po długich namowach spróbował zaryzykować i posmakować reklamy w internecie. Bulba naobiecywała mu kokosów jakie spłynął po publikacji prodakszyn na jutubie. -„Proszę pana gdy zostanę już ambasadorką tego miejsca, to klienci będą walić drzwiami i oknami, rezerwacje będzie miał pan na 5 lat do przodu. Proszę pana, ja nawet imię córki muszę ukrywać, bo zaraz 90% nowo narodzonych płci żeńskiej Polaków nosiłoby to imię. Ja mam zasięgi, ja dużo mogę w internecie!” kusiła. Impreza miała się odbyć pod gołym niebem na terenie przynależnym do pałacyku. Za nic w świecie Bulba nie chciała przyjąć do wiadomości, że niespodziewany deszcz lub burza mogą wszystko zepsuć. I chociaż prognoza pogody na najbliższe tygodnie wskazywała ulewy Bromba i tak wiedziała lepiej. „W dzień JEJ wesela nie ma prawa padać jakiś tam głupi deszcz”. Widziała zdjęcia na pintereście i chciała mieć tak samo - pałacyk w tle, a na dworze stoły okryte jedwabnymi obrusami zdobione złotym printem i ornamentami, świece, lampiony, złote sztućce, kryształowe kieliszki i dużo kwiatów. Onli eustomy. Bardzo glam. Boho i retro już ją nie interesują odkąd przyjaźń z Baroliną Kaszak uległa zakończeniu. Trzeba tylko było ogarnąć zaniedbany teren, więc Wanna dzień wcześniej wyplewiła chaszcze dookoła i wygrabiła posesję. Jej grabie były trochę uszkodzone po spotkaniu z bOr__...em na działce, ale dała radę. Goście już na nich czekali. Czekali 2 godziny. Bo Bulba nie mogła się opanować i wydała żądanie dodatkowego obwiezienia się 3 razy dookoła starówki, bo jak na złość mało ludzi było i kolejne okrążenie dawało szansę na nowych gapiów. W trakcie przejażdżki robiła lajwa na instagramie, zmuszając Haniego do odpowiedzi na pytania fanek. Najczęściej zadawanym pytaniem było „jak Dre czuje się w roli świeżo upieczonego męża”, a gdy ten zaczynał nieporadnie dukać, Bromba odpowiadała za niego -„A jak myślisz? Weź i jeb.... j się dyskiem Ok?”. Gdy w końcu dotarli na miejsce i Bulba przy pomocy Haniego niezgrabnie wygramoliła się z bryczki - Wanna trzymająca tacę z chlebem i solOŁ padła na kolana i zawyła: „Witam was chlebem i so... aaaaaaaa jaaaaa nie zasługuuuuję!!!” ale nikt już nie zwracał na to uwagi. Pan Janóż podał parze młodej kieliszki z cytrynówką - Bulba swój wypiła wznosząc uroczy toast: „Chluśniem, bo uśniem he he he”, Wojak tylko umoczył usta i czym prędzej wyrzucił kieliszek za siebie. I przyszła ta najtrudniejsza dla niego chwila - przeniesienie panny młodej przez próg (w ich przypadku wejście przez bramę do ogrodu). Nie był jakimś leszczem, miał siłę i krzepę ale 151,5kg, to było wyzwanie nawet dla niego. Bulba czekała, zalotnie spoglądając mu w oczy. Spróbował raz. Ani drgnęła. Spróbował drugi raz - nic. Bromba zaczęła podśmiechiwać nerwowo... Gdy przymierzał się do trzeciego razu, Bromba machnęła ręką, zadarła kiecę i wskoczyła mu na barana -„Idziesz Hani!” zakrzyknęła wesoło i jakoś przeszedł te cztery kroki prawie na kolanach, trzymając z całych sił Bulbowe huby. I wtem zerwała się ulewa, a w oddali było słychać grzmoty. Pociemniało, zaczął wiać silny wiatr. Wanna z Alfem zaczęli biegać i zrzucać zawartość półmisków do reklamówek z Biedronki, które sprytna Wanna miała w swojej torebce, na wypadek gdyby nad ranem coś jednak na stołach zostało . Brali wszystko jak leci, aby zabrać jak najwiecej. Sprytny Alf nawet chwycił dwa obrusy i dwulitrową butlę Sprajta (tak, tak - dobrze czytacie, napoje stały w plastikowych butlach o największej pojemności na glam stołach z ornamentami i złotymi sztućcami ). I co teraz zrobimy? Płakała Mandźi? „Jedziemy na Zatorze” zimno skwitowała Bulba. Ona już osiągnęła swój cel - zacionrzyła, urodziła, zaobrączkowała Haniego, pokazała się na Olsztynie (i w internatach) w welonie, wykorbkowała dzień wcześniej wszystkie dary weselne od sponsorów - a nażreć się i napić mogą we własnym sosie. -„Sorry mejd” zwróciła się Bulba do gości „Nie mamy wykupionej sali. Zresztą i tak jest zajęta, chyba jakieś chrzciny, czy coś - także dzięki za prezenty i koperty. Przy wyjściu Bob rozda wam upominki od pary młodej - szare eko mydło z naszą podobizną. Paaa”. To co się działo na Zatorzu przez dwa kolejne dni i noce, to by cenzura na jutubie i tak nie przepuściła. Schlana w trzy doopy Wanna odtańczyła solo taniec węża przed nowym zięciem, na co matka Wojaka najpierw złapała się za serce, a następnie zaczęła domagać się odwiezienia jej w te pędy na Ząbki. Mandźi próbowała ratować sytuację podając pani Ani tabletkę na uspokojenie, a pan Janóż szklankę z wodą - której zawartość pani Ania wypiła jednym duszkiem. W całym tym zamieszaniu, nikt nawet się nie zorientował, że szklanka po brzegi wypełniona była cytrynówkOŁ. Obie panie odnaleziono później pluskające się nago w wannie, popijające szampana prosto z butelki i śpiewające radośnie „toboły piękne dni”. Po 12 drinku Alf ogłosił, że nie ma siły już dłużej oszukiwać siebie i wszystkich dookoła i wyznał miłość opalonemu Maszkowi, na co Kolman zareagował agresją, gdyż czuł to samo co Alf i doszło do ostrej wymiany ciosów - w konsekwencji trzej poturbowani panowie zgodnie uznali, że miłość się mnoży a nie dzieli i zaczęli planować przeprowadzkę do Hamburga. Bulba idąc swoim tokiem myślenia, że skoro wesele trwa dwa dni - zażądała od Wojaka skonsumowania dwóch nocy poślubnych. Pierwszej nocy miał szczęście, bo zaszkodziła mu sałatka z reklamówki i zgłosił niedyspozycję, zaś drugiej - ukrył się w tapczanie wśród pasztetów Wanny i jakoś przetrwał kilkugodzinne poszukiwania Bromby, aż ta w końcu padła spać charcząc: „Jeszcze z tobą nie skończyłam”. „Iiiiiiii taaaak. Przebitki z przygotowań i z kościoła wam wrzuciłam. Transmisję z przejażdżki karetą widzieliście. Dary losu pokazałam. Prezenty ślubne zobaczycie w oddzielnym filmie - będzie ołpen boks na żywo, to samo koperty - kto co i ile dał. Samo wesele jest zbyt prywatną sprawą i nie zasłużyliście by oglądać. Lecz zapewniam was - było bajecznie, jak to w pałacu i jak na princessę przystało.” Jednego tylko Bulba żałowała - że piosenkarka Barolina Kaszak nie zaśpiewała Ave Maria w kościele, albo chociaż swój hit „Historię opartą na fauszÓ” do pierwszego tańca pary młodej. Ale w sumie - przy przebojach Zenka Martyniuka też się super bawili na Zatorzu. Ogólnie to był sztos.
  11. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    Wolałabym mieć pokój z widokiem na morze i mieć dwa kroki na plażę, na której zawsze jest dla mnie miejsce niż kisić się w centrum.
  12. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    Gdzieś o tym mówili, pokazywali?
  13. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    Pożyjemy, zobaczymy.
  14. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    Zresztą, wydaje mi się że zatrudnienie przez nich niani, to tylko kwestia czasu. Niech tylko Mała zacznie być bardziej absorbująca.
  15. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    To akurat można ominąć np. Wanna wypiła lampkę szampana, ale wcześniej odciągnęła pokarm, albo dokarmia mlekiem modyfikowanym. Ale mnie przeraża bardziej zajmowanie się tak małym dzieckiem po alkoholu. I nie ważne, że to była tylko jedna lampka szampana. %% plus słońce, może się zakręcić w głowie. Jedno z rodziców zawsze powinno być 100% trzeźwe. A jak już Wanna tak bardzo chce się bawić, to mogła sobie zabrać na wakacje niańkę, odciągnąć rano pokarm i hulać ile dusza zapragnie.
  16. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    W kwestii hotelu - to nie Muka, ale hotel który mieli zarezerwowany Ewa i Juri ma w obowiązku zapewnić im pobyt w innym miejscu, tym bardziej że na pewno opłacili już wcześniej wszystko. Ale z tego co widać, to są razem więc może Muka załatwił im pobyt w swoim hotelu, może nawet pożyczyli z Wandą im kasę na opłaty i załatwili jakąś zniżkę, a hotel który ich wystawił zwróci pieniądze w ustalonym terminie. Niefajne było tylko to, że L. śmieszkował z ich problemu.
  17. Zastanawiam się - po co trzymać w kroku dwuletnie dziecko (?) Bulba chyba naprawdę nie może pogodzić się z tym, że Cudniś, to już nie jest trzymiesięczne niemowlę [foto z dmuchania świeczek na instastory Madźienki].
  18. Sama Bulba zje pół tortu, drugie pół Wanna - a goście?
  19. Tetto

    Szarlotka z rodzicami

    W swoim przedostatnim filmiku „Stylizacje na wakacje (...)” Ewka mówi, że miała zachciankę na arbuza i żółty ser, na co Juri: „Bo jesteś w ciąży”, na co Ewka: „Nie jestem”, Juri: „Fajnie by było”, Ewka: „Ja chcę ślub najpierw! Nie ciśnij mnie o dziecko, ja chcę ślub, ja lubię mieć wszystko po kolei”. Hmmm...
  20. I psalm w opisie pod zdjęciem. Daj Brombo ojcu tego dziecka czuwać nad nią i ją chronić. Hipokrytka. Id_io_tka! Pozowane zdjęcia, ckliwe opisy, kościółkowość - wszystko na pokaz.
  21. Tak właśnie by było, tylko znając obżartuchów, to ciasta byłoby więcej niż kawałek.
  22. To Bulba będzie miała 40-stkę na karku. Jak się nie weźmie za siebie i dowali jeszcze z 20kg, to szanse będzie miała jedynie na pobyt w sanatorium. Borze szumiący, wyobrażam sobie sepleniącą 150 kilogramową zdziecinniałą Paplotkę odzianą w sukmanę w pastelowe kwiatuszki na pierwszej od 10 lat randce .
  23. Oczywiście, że i kobiety o dużej masie ciała mają szanse na jakiegoś tam faceta. Ale dużo mniejszą. Szybciej znajdzie sobie kogoś fajnego szczupła, zadbana dwudziestoparoletnia samotna mama małego dziecka, która ma jakąś pasję i miłe usposobienie niż zaniedbana, otyła po trzydziestce bezrobotna, leniwa larwa. Faceci to wzrokowcy, więc żeby na początek chcieć poznać kobietę musi się ona mu spodobać, a mniej jest amatorów kremowych kształtów, niestety. Poza tym Cudniś jest jeszcze mały, w wieku bardzo absorbującym uwagę matki, wszystko kręci się wokół dziecka więc taki facet musiałby dużo czasu poświęcać na czas spędzony z Cudnisiem i być bardzo zakochany w jego mamie, by chciało się mu starać. Plus charakter Bulby - słodkie pierdzenie na początku, a potem roszczeniowość, chamowatość w odzywkach, głupio-mądrość i bieganie wszędzie z kamerą. Sorry, ale już szybciej znajdzie sobie kogoś kobitka 40-letnia z odchowanym dzieckiem, fajnie wyglądająca, na poziomie niż Bulba na tę chwilę z jej charakterem i wyglądem. I mam na myśli faceta ogarniętego, w miarę przystojnego, inteligentnego a nie jakiegokolwiek wypasacza, czy leniwego grubasa o urodzie shreka, lecącego na obiadki na 4 palniki i mieszkanko.
  24. Więc tak, czy siak nie byłby to nikt wartościowy, który chciałby być z Brombą z miłości.
×