Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Anonimka1999

Zarejestrowani
  • Zawartość

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

1 obserwujący

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Szukam kogoś kto by chciał popisać, najlepiej jakieś dziewczyny, po doświadczeniach, przeżyciach, problemy uczuciowe, życiowe, partnerstwo, doradztwo
  2. Czemu od razu wyzywasz? Po to jest forum aby pisać, radzić się.
  3. Pogodziłam się z tym, że już nigdy nie będzie między nami jak kiedyś, że nigdy nie będzie tak jak bym chciała, chociaż nie wymagam nic, chciałabym zwykłej bliskości, miłości, wsparcia i zaufania jak w normalnym związku, czuję że jestem w związku bez przyszłości. Czuję się sama, samotna - będąc z nim. Wina leży od strony partnera, ponieważ nie angażuje się w związek jakiś już czas, obserwuję i widzę że nie jest taki jak kiedyś, nic nie robi aby coś zmienić (z mojej perspektywy udaje że wszystko jest dobrze albo po prostu nie wie co to tworzyć z kimś związek), nie rozmawiamy już o niczym, kiedy chciałabym porozmawiać on ma wymówkę lub idzie spać (a ja odpuszczam żeby go nie denerwować bo wiem że i tak nie pogadamy), w zasadzie czuję że nie interesuje się mną, może to przyzwyczajenie? Jesteśmy 4 lata że sobą. Odkąd zaszłam w ciąże do połowy ciąży było ok, a teraz koniec ciąży i totalnie nic się nie dzieje w naszym związku. Nasz jedyny czas to tylko w nocy, kiedy idziemy spać. Mieszkaliśmy kiedyś razem 3 miesiące i było super, ale to było na początku związku. Potem mieszkaliśmy ciągle osobno dojeżdżał do mnie. No i teraz że względu na dziecko mieszkamy razem od jakiegoś czasu na górze w pokoju, w osobnym mieszkaniu, powinno być lepiej, a w sumie przestaliśmy rozmawiać, on cały dzień przesiaduje na dole u rodziców, cały dzień jak ma wolny dzień to albo coś robi, albo szuka sobie roboty, albo gdzieś jedzie z mamą "bo mu się nudzi nie ma co robić" albo pracuje cały dzień. A gdzie ja w jego życiu? Tak bardzo chciał abym się wprowadziła do niego, a teraz gdy się wprowadziłam ciągle jestem u niego sama. Nawet mi towarzystwa nie dotrzymuje, mam wrażenie po nim że (może chciał abym się wprowadziła tylko że względu na dziecko, ciążę, i "że tak musi być dziecko musi mieć rodziców" A miłość między nami zniknęła, nie chciałabym aby kiedyś jakąś zdrada się pojawiła czy coś). Sama nie wiem co o tym myśleć. Ostatnio mam myśli takie jak brak akceptacji, nie podobam się sobie, wiadomo hormony w ciąży ale ogólnie im dłużej z nim mieszkam czuję że po prostu nie ma tu dla mnie miejsca. Każdy od niego coś robi, ma swoje miejsce. On też robi swoje, a ja tutaj tylko siedzę i czuję się nikim. Czuję się sama. Cały dzień siedzę sama (czasem gadam z jego mama czy kimś ale tak to cały dzień jestem sama, nie mam czym się zająć, siedzę na tel i tyle) Byle by cokolwiek się czymś zająć. Czuję się tutaj jakbym musiała każdego dnia jakoś przeżyć na siłę aby się nie nudzić. Jak porozmawiać o tym z partnerem? Może jednak lepiej gdy będziemy mieszkać osobno, a do dziecka będzie dojeżdżał? Czy taki związek nie ma sensu? Wiele jest par co mieszkają osobno, dojeżdżają do siebie mimo że mają dziecko. Albo ojciec pracuje i widzi się raz na weekend z dzieckiem bo ma wyjazdy np. Co radzicie? Bo ja myślę że lepiej nam się układało gdy byliśmy osobno. Co myślicie o tej sytuacji, co radzicie?
  4. Czyli w szpitalu dają nazwisko moje bo nie mamy ustalenia ojcostwa, a jak ustalimy ojcostwo to dopiero wtedy będziemy mogli zmienić nazwisko dziecku na naziwsko ojca tak? Nie wiadomo jak to teraz będzie w czasie tej całej pandemi.
  5. Nie mamy ustalenia ojcostwa, a w poród będę sama. Bo są zakazy. Więc wychodzi na to że dane będą tylko moje i dziecka i dopiero w urzędzie po uznaniu ojcostwa będzie można dać partnera nazwisko. Tak to rozumiem z tego co piszecie.
  6. Dziękuję za info Teraz ten koronawirus więc zamknięte urzędy i tylko online zostaje. Zarejestrować wiem że można online ale nie wiem jak ustalić ojcostwo online. Będę musiała zadzwonić i popytać jeszcze.
  7. Jeszcze nie, ale lada chwila urodzę, tydzień mi został i chciałabym się już dowiedzieć.
  8. Hej, mam parę pytanek, byłabym wdzięczna za szczegółowe odpowiedzi. 1. Jesteśmy z partnerem w konkubinacie, czyli nie łączy nas nic, oprócz dziecka. Więc jak wygląda teraz rejestracja dziecka w USC skoro mamy koronawirus itp? (wiem że online przez profil zaufany) 2. Po narodzinach dziecka, będąc sama w szpitalu, jakie nazwisko podaje się swoje czy ojca? 3. Jeśli podam nazwisko partnera dla dziecka w szpitalu, i wypiszą mi akt urodzenia to czy mój partner może sam załatwić wszystkie urzędowe sprawy, czy bez uznania ojcostwa nic nie będzie mógł załatwić? 4. I jak wygląda uznanie ojcostwa teraz? Czy aktualnie ja będę musiała wszystko załatwić? Jak to teraz jest. 5. Czy mój partner nie mając uznanego ojcostwa wcześniej, będzie mógł po porodzie zarejestrować dziecko w urzędzie i załatwić wszystkie papiery(świadczenia rodzinne itp) czy nie? Zwracam się do ciężarnych które miały niedawno porody i wiedzą co i jak
  9. Mam bóle brzucha jak na okres i jestem na początku 38 tygodnia ciąży, ginekolog stwierdził tydzień temu że mam skrócona szyjkę macicy i może być poród przedwczesny, ale w sumie nie zapowiada się na to. Odczuwam co raz częściej bóle brzucha jak na okres,lekko spina na chwilę się brzuch i występowalo to od 3 tyg. rzadko rano i wieczorem, a teraz codziennie ale tylko raz rano i raz wieczorem a cały dzień jest ok, czuję się dobrze, nie czuje się aby zaraz miał być poród, ale myślę że są to po prostu skurcze przygotowujące mogą być. Jak myślicie? A wy jakie mieliście "objawy porodu" zapowiadające poród kilka godzin np. Przed? I jaki to ból podczas porodu?
  10. Anonimka1999

    Czy należą mi się alimenty od rodziców?

    Byłam przed podjęciem pracy ale nie zgodzili się aby podejmować umowę z ciężarna, a ciąża była niezaplanowana, tak bywa w życiu.
  11. Jestem w 37 tygodniu ciąży, wczoraj miałam mały wypadek z stopą. Upadłam w klęku (ale nie na brzuch) i wygięłam bardzo prawą stopę aż coś chrupło. Nie wiem czy stopa puchnie czy nie, ponieważ od kilku tygodni puchną mi stopy od ciąży i ciężko stwierdzić. Ale sina mi się nie robi. Stopę trzymałam w wodzie z octem, rano dzisiaj opuchlizna zeszła i trzymam też nogi w górze na poduszkach, tak jak lekarz zaleca. Mogę stawać na stopę, ale delikatnie na niej chodzę i odbijam się tylko od stopy, nie mogę jej wyginać ani w boki, bo boli w obrębie kostki od strony zewnętrznej i wewnętrznej z obu stron, łapie taki ból kłujący rwący do góry. Rtg nie mogę zrobić ani nic w ciąży. Lekarz zalecil tylko smarowanie altacetem i leżenie. Ale może ktoś z was miał taki przypadek, wiecie co to może być? I od wczoraj mam jakieś skoki ciśnienia. Ostatnio jak byłam u ginekologa powiedział że mam skrócona szyjkę macicy i może być poród w każdej chwili. Jak będzie ciśnienie powyżej 140/90 to do szpitala, ale mam różne jak byście ocenili te ciśnienia? Do tej pory zawsze ciśnienie miałam w normie. A od wczoraj mam skoki ciśnień i są podwyższone. Może to mieć coś wspólnego z upadkiem? Bolow też jeszcze nie czuję żadnych, jedyne co to rzadko ból jak na okres ale to mija, myślę że mogą to być skircze przepowiadające ale bardzo nie regularne bo występują bardzo rzadko. 28 marzec 2020 Sobota 7:00 132/90 ♥ 105 8:00 135/89 ♥ 98 9:00 141/85 ♥ 101 10:00 129/81 ♥ 93 11:00 141/82 ♥ 106
  12. Głównie chciałabym zapytać, czy jeśli mam pobyt stały zameldowanie u siebie w domu rodzinnym, ale wyprowadziłam się z domu do partnera bez zmiany meldunku, to czy należą mi się alimenty od rodziców (ponieważ jestem w ciąży, bez pracy i z nieskończona szkoła) lecz do pracy po ciąży będę starać się wrócić do pracy, no i starać się chce o szkole. Czy należą mi się alimenty na własne utrzymanie?
  13. Wprowadziłam się do partnera i jestem sama. Pisze abyście mi coś poradzili. Będziemy mieli dziecko, wprowadziłam się do partnera, który mieszka u siebie z rodzicami, oni są na dole, a my mamy pokój osobno na górze, w osobnym domu jego babci. Domy są obok siebie na jednej posejsji. Otóż to mój partner ma gospodarstwo, więc zawsze coś ma do roboty i jest zajęty. Do tego ma pracę i pracuje, więc ciężko o wspólny czas. Jeśli chodzi o partnera, jest dobry, pomocny, jeśli trzeba to załatwia sprawy, spełnia moje prośby itp. Ale problem w tym, że on cały dzień przesiaduje na dole u rodziców ( głównie sam lub z mamą). Mi np. Nie chcę się tam siedzieć cały dzień i przychodzę na górę i na górze przesiaduje, a on tylko na górę przychodzi wieczorem o 21, chwilę posiedzi i idzie spać. W ciągu dnia np. Ja jestem na górze to zamiast przyjść do mnie, to nawet nie przyjdzie do mnie i nie posiedzi ze mną lub nie pogada, ani nic. Tak jakby wolał być na dole. (wiadomo że ciężko być na górze, nie chce się schodzić, bo schody, na górze mamy tylko pokój, a łazienka, kuchnia itp na dole są) Ostatnio mam złe myśli i nadzieję, a jestem w 9 msc ciąży, niedługo dziecko, a ja czuję od jakiegoś czasu że nam nie wyjdzie w tym związku i nie uda nam się mieszkać tu na górze. Będą kłótnie o to że go nie ma na górze a z dzieckiem będę tylko na górze większość czasu, do tego i tak będę sama cały dzień z dzieckiem (ewentualnie z jego mama lub babcia). -Czy warto się męczyć i mieszkać i być razem skoro go i tak nie ma na górze całymi dniami i jak będzie dziecko też pewnie nie będzie? -Czy lepiej iść do swojego mieszkania, gdzie mam wszystko pod ręką, skoro i tak będę sama? - Jak nie będę mieszkać z partnerem to czy się rozstaniemy? Nie da się jakoś tego pogodzić? O co mu chodzi? Było wiele afer i kłótni, i wiem że jak będę mieszkać u siebie to on mówił że nie będzie dojeżdżał do mnie, bo daleko będzie miał do pracy, i jest pokłócony z moją mamą i nie chce u mnie mieszkać, i uważa że musimy razem mieszkać z dzieckiem, a jak będziemy osobno to nasz związek nie przetrwa. Tak jakbym nie miała wyboru. Albo mieszkam u niego, i jesteśmy w związku a jak będę mieszkać u mnie to koniec związku. Skomplikowana sprawa. Ale jak to dla was wygląda?
×