Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Anonimka1999

Zarejestrowani
  • Zawartość

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Anonimka1999

  1. Szukam kogoś kto by chciał popisać, najlepiej jakieś dziewczyny, po doświadczeniach, przeżyciach, problemy uczuciowe, życiowe, partnerstwo, doradztwo
  2. Pogodziłam się z tym, że już nigdy nie będzie między nami jak kiedyś, że nigdy nie będzie tak jak bym chciała, chociaż nie wymagam nic, chciałabym zwykłej bliskości, miłości, wsparcia i zaufania jak w normalnym związku, czuję że jestem w związku bez przyszłości. Czuję się sama, samotna - będąc z nim. Wina leży od strony partnera, ponieważ nie angażuje się w związek jakiś już czas, obserwuję i widzę że nie jest taki jak kiedyś, nic nie robi aby coś zmienić (z mojej perspektywy udaje że wszystko jest dobrze albo po prostu nie wie co to tworzyć z kimś związek), nie rozmawiamy już o niczym, kiedy chciałabym porozmawiać on ma wymówkę lub idzie spać (a ja odpuszczam żeby go nie denerwować bo wiem że i tak nie pogadamy), w zasadzie czuję że nie interesuje się mną, może to przyzwyczajenie? Jesteśmy 4 lata że sobą. Odkąd zaszłam w ciąże do połowy ciąży było ok, a teraz koniec ciąży i totalnie nic się nie dzieje w naszym związku. Nasz jedyny czas to tylko w nocy, kiedy idziemy spać. Mieszkaliśmy kiedyś razem 3 miesiące i było super, ale to było na początku związku. Potem mieszkaliśmy ciągle osobno dojeżdżał do mnie. No i teraz że względu na dziecko mieszkamy razem od jakiegoś czasu na górze w pokoju, w osobnym mieszkaniu, powinno być lepiej, a w sumie przestaliśmy rozmawiać, on cały dzień przesiaduje na dole u rodziców, cały dzień jak ma wolny dzień to albo coś robi, albo szuka sobie roboty, albo gdzieś jedzie z mamą "bo mu się nudzi nie ma co robić" albo pracuje cały dzień. A gdzie ja w jego życiu? Tak bardzo chciał abym się wprowadziła do niego, a teraz gdy się wprowadziłam ciągle jestem u niego sama. Nawet mi towarzystwa nie dotrzymuje, mam wrażenie po nim że (może chciał abym się wprowadziła tylko że względu na dziecko, ciążę, i "że tak musi być dziecko musi mieć rodziców" A miłość między nami zniknęła, nie chciałabym aby kiedyś jakąś zdrada się pojawiła czy coś). Sama nie wiem co o tym myśleć. Ostatnio mam myśli takie jak brak akceptacji, nie podobam się sobie, wiadomo hormony w ciąży ale ogólnie im dłużej z nim mieszkam czuję że po prostu nie ma tu dla mnie miejsca. Każdy od niego coś robi, ma swoje miejsce. On też robi swoje, a ja tutaj tylko siedzę i czuję się nikim. Czuję się sama. Cały dzień siedzę sama (czasem gadam z jego mama czy kimś ale tak to cały dzień jestem sama, nie mam czym się zająć, siedzę na tel i tyle) Byle by cokolwiek się czymś zająć. Czuję się tutaj jakbym musiała każdego dnia jakoś przeżyć na siłę aby się nie nudzić. Jak porozmawiać o tym z partnerem? Może jednak lepiej gdy będziemy mieszkać osobno, a do dziecka będzie dojeżdżał? Czy taki związek nie ma sensu? Wiele jest par co mieszkają osobno, dojeżdżają do siebie mimo że mają dziecko. Albo ojciec pracuje i widzi się raz na weekend z dzieckiem bo ma wyjazdy np. Co radzicie? Bo ja myślę że lepiej nam się układało gdy byliśmy osobno. Co myślicie o tej sytuacji, co radzicie?
  3. Czemu od razu wyzywasz? Po to jest forum aby pisać, radzić się.
  4. Hej, mam parę pytanek, byłabym wdzięczna za szczegółowe odpowiedzi. 1. Jesteśmy z partnerem w konkubinacie, czyli nie łączy nas nic, oprócz dziecka. Więc jak wygląda teraz rejestracja dziecka w USC skoro mamy koronawirus itp? (wiem że online przez profil zaufany) 2. Po narodzinach dziecka, będąc sama w szpitalu, jakie nazwisko podaje się swoje czy ojca? 3. Jeśli podam nazwisko partnera dla dziecka w szpitalu, i wypiszą mi akt urodzenia to czy mój partner może sam załatwić wszystkie urzędowe sprawy, czy bez uznania ojcostwa nic nie będzie mógł załatwić? 4. I jak wygląda uznanie ojcostwa teraz? Czy aktualnie ja będę musiała wszystko załatwić? Jak to teraz jest. 5. Czy mój partner nie mając uznanego ojcostwa wcześniej, będzie mógł po porodzie zarejestrować dziecko w urzędzie i załatwić wszystkie papiery(świadczenia rodzinne itp) czy nie? Zwracam się do ciężarnych które miały niedawno porody i wiedzą co i jak
  5. Czyli w szpitalu dają nazwisko moje bo nie mamy ustalenia ojcostwa, a jak ustalimy ojcostwo to dopiero wtedy będziemy mogli zmienić nazwisko dziecku na naziwsko ojca tak? Nie wiadomo jak to teraz będzie w czasie tej całej pandemi.
  6. Nie mamy ustalenia ojcostwa, a w poród będę sama. Bo są zakazy. Więc wychodzi na to że dane będą tylko moje i dziecka i dopiero w urzędzie po uznaniu ojcostwa będzie można dać partnera nazwisko. Tak to rozumiem z tego co piszecie.
  7. Głównie chciałabym zapytać, czy jeśli mam pobyt stały zameldowanie u siebie w domu rodzinnym, ale wyprowadziłam się z domu do partnera bez zmiany meldunku, to czy należą mi się alimenty od rodziców (ponieważ jestem w ciąży, bez pracy i z nieskończona szkoła) lecz do pracy po ciąży będę starać się wrócić do pracy, no i starać się chce o szkole. Czy należą mi się alimenty na własne utrzymanie?
  8. Dziękuję za info Teraz ten koronawirus więc zamknięte urzędy i tylko online zostaje. Zarejestrować wiem że można online ale nie wiem jak ustalić ojcostwo online. Będę musiała zadzwonić i popytać jeszcze.
  9. Jeszcze nie, ale lada chwila urodzę, tydzień mi został i chciałabym się już dowiedzieć.
  10. Mam bóle brzucha jak na okres i jestem na początku 38 tygodnia ciąży, ginekolog stwierdził tydzień temu że mam skrócona szyjkę macicy i może być poród przedwczesny, ale w sumie nie zapowiada się na to. Odczuwam co raz częściej bóle brzucha jak na okres,lekko spina na chwilę się brzuch i występowalo to od 3 tyg. rzadko rano i wieczorem, a teraz codziennie ale tylko raz rano i raz wieczorem a cały dzień jest ok, czuję się dobrze, nie czuje się aby zaraz miał być poród, ale myślę że są to po prostu skurcze przygotowujące mogą być. Jak myślicie? A wy jakie mieliście "objawy porodu" zapowiadające poród kilka godzin np. Przed? I jaki to ból podczas porodu?
  11. Hej. Jesteśmy w związku z partnerem od 4 lat i teraz jestem z nim w ciąży. Od roku 2019 nasz związek kulał. Kiedy zaszłam w ciążę, wyszło wiele afer przez moich rodziców, przez jego rodziców o wszystko. Jak to dziadkowie, każdy chce coś kupić i pomóc, bo ja nie mam pracy (tak wyszło) a mój partner zarabia najniższa krajowa. No i był moment zerwania, ale wszystko sobie wyjaśniliśmy i jest ok. Niestety w grudniu, wyszła spora kłótnia, wyzwiska itp. między moim partnerem a moja mama co skończyło się tym, że wyrzuciła nas z mojego jej domu i od tamtej pory mój partner nie chce z nią rozmawiać ani się z nią widzieć bo przesadziła. Z kolei moja mama też zawiniła i też nie chce z nim gadać i oczekuje przeprosin od niego na kolanach. Moja mama i mój partner charakterowi są podobni, uparci i stawiają na swoim. Wiele próbowałam razy aby ich jakoś pogodzić, ale nic z tego. Co myślicie o tej sytuacji? (bo ja już się poddałam i nie mam sił ich godzić skoro sami nie chcą, po za tym to mój partner i ja z nim jestem i będę wychowywać dziecko a nie on i moja mama) Teraz jest taki problem, że wyprowadzam się do swojego partnera i u niego będziemy wychowywać razem dziecko. Niezbyt ma super warunki mieszkania, ale żeby mieszkać w 3 w jednym miejscu dużym pokoju to damy radę. Moglibyśmy mieszkać u mnie bo mam całe mieszkanie wolne, tylko mój tata tam sam mieszka, ale przez sytuację z afera mojej mamy i mojego partnera, będziemy mieszkać u niego. I chciałabym się poradzić, ponieważ moja mama cała ciążę narzeka na mojego partnera, że on nic nie kupuje, pokoju nie wyremontował, wyprawki nie kupił, nic a nic, ciągle go obraża, obgaduje jaki on to najgorszy (wszystko przez tą aferę). Oczywiście zakupiła mi moja mama wyprawkę dla dziecka, jakiś wózek, łóżeczko, butelki itp. Ale teraz gdy chce się wyprowadzić, i wiedziała o tym, to zakazuje mi brać cokolwiek, i mówi że "jak idę mieszkać do partnera" i to ona wszystko poddaję i sprzeda i mam nic nie robić brać. Bo oczywiście mój chłopak również zakupił wyprawkę cała, nowy wózek, nowe łóżeczko, szafę itp itd Zrobił pokój tyle że trochę później, bo jak pisałam wyżej ma najniższa krajowa, a żeby wszystko kupić na raz bez pieniędzy odłożonych to się nie da, ale kupił. A teraz gdy wszystko kupił i zrobił to mama dalej na niego narzeka.. O co jej chodzi? Powiedzcie mi co z nią? Dobrze zrobiłam że wyprowadzam się do partnera? Otóż co mogę powiedzieć. Trochę się martwię, bo mama chce abym mieszkała z nią, ale chodzi o dobro dziecka i związek też, będziemy rodzicami więc musimy razem mieszkać. A moja mama zachowuje się tak jakbym to ja miała z nią mieszkać a faceta swojego miała zostawić. Nie rozumiem jej. Na moją mamę też nie można liczyć, często kłaamala, kłamie.. Nie można jej ufać, raz mówi tak a raz tak, potrafi wywalić mnie z domu rodzinnego, nie raz potrafiła mnie zostawić bez niczego i mam sobie sama radzić, kiedy tylko przyjeżdża do domu bo pracuje na wyjazdach za granicą to gdy wraca do domu zawsze pije i jest zawsze afera, ostatnio była to ciągle wszystko mi narzucała, nie mogłam się z nią dogadać i też nie ma co na nią liczyć żeby autem jechać bo pije. . -najpierw moja mama ma problem ze mój partner nic nie kupuje, pokoju nie zrobił, wyprawki nie ma itp itd -teraz gdy wszystko już jest i kupił to dalej ma problem, ale zakazuje mi brać rzeczy które ona kupiła dla wnuka bo to jest jej, i nie mam prawa brać, a mówiła że to dla wnuka kupiła a wnukowi nie żałuję i mówi teraz że odda wszystko i sprzeda -Dobrze wybrałam że będę mieszkać z partnerem u niego w domu z dzieckiem? Zdecydowałam po prostu, że najlepiej będzie mieszkać z partnerem, ponieważ jesteśmy w związku, kochamy się i chcemy aby dziecko miało jak najlepiej, a biorąc pod uwagę jego konflikt z moją mamą, i ogólnie moja mamę biorąc pod uwagę, która ciągle robi afery, narzeka, ma pretensje, wszystko wypomina, do tego pije to jak byśmy mieszkali u mnie to by ciągle były z nią afery. Nie można jej ufać, nie raz mnie już z domu wyrzuciła, tak samo mojego partnera, więc jak by jej nagle coś nie pasowało to by nas wyrzuciła z dzieckiem i co wtedy? U mojego partnera zdecydowałam że będziemy mieszkać, mamy u niego duży pokój 3 osobowy, odremontował go, zakupił również osobno wyprawkę (jak moja mama, ale ona teraz zakazuje brać cokolwiek dla dziecka) dlatego mój partner bez łaski jej, kupił co trzeba choć jest bardzo słabo z pieniędzmi, ale kupił co trzeba mimo to. Chcemy razem wychowywać dziecko, kochamy się i chcemy wziąć ta odpowiedzialność na siebie, nie mając żadnej łaski od mojej mamy, która wypomina wszystko, zachowuje się tak jakbyśmy mieli jej za wszystko dziękować, jakby sama chciała abyśmy się prosili jej o wszystko (tylko że ja mówiłam jej od początku że nie musi nic kupować a my jakoś sami damy radę, a ona wszystko sama kupiła). Nas z partnerem łączy tylko zwykły związek i dziecko, nic więcej póki co. Planujemy wspólną przyszłość itp. Są wzloty i upadki jak w każdym związku ale dziecko nas bardzo zmotywowało do tego związku i układa nam się. Chcemy żeby było jak najlepiej, a moja mama gdy się wtrąca wszystko po prostu psuje. Jego mama też nie raz się wtrąca ale nie aż tak jak moja, która ma pretensje o wszystko. Co jej nie pasuje to robi problem. Mam wrażenie że ma być wszystko tak jak ona chce. A ja nie mam słowa. Mam 21 lat, a gdy tylko powiem własne zdanie to zaraz jest z nią kłótnia. Nie mogę pozwolić wychowywać się dziecku z nią, jak ona wiecznie robi afery, narzeka, pije alkohol, ja też po porodzie muszę mieć byt, spokój i pomoc a nie afery. Do tego u partnera biorąc pod uwagę niskie warunki mieszkania ale chociaż będziemy mieć spokój. Ja teraz gdy np. Teraz pojechałam do partnera, jak się tylko dowiedziała to zaczęła wydzwaniać, 20 razy dopóki nie odbiorę, wypisuje i afera. Jak jestem u siebie w domu to jest okej, zgrywa dobra babcie dla wnuka, wszystko kupuje itp. A gdy tylko jadę do partnera np z nim się spotkać, mówię np. Że mamy tu wyprawkę itp. To zaraz robi awanturę moja mama i narzeka, wymyśla jakieś kłamstwa, rozpowiada każdemu o mnie kłamstwa. Ciągle kłamie, wymyśla kłamstwa, dopowiada, żeby każdy jej współczuł, godzinami potrafi mówić tylko o sobie i o swojej kasie a potem każdy robi ze mnie wroga, bo komuś coś powie jaka ja zła najgorsza i że robię z niej najgorsza, i nie jestem wdzięczna, a wiele razy jej dziękowałam, ale ona każdemu mówi kłamstwa i każdy jej wierzy. A mi nikt. Czy ona może być chora lub być toksyczna?
  12. Jestem w 37 tygodniu ciąży, wczoraj miałam mały wypadek z stopą. Upadłam w klęku (ale nie na brzuch) i wygięłam bardzo prawą stopę aż coś chrupło. Nie wiem czy stopa puchnie czy nie, ponieważ od kilku tygodni puchną mi stopy od ciąży i ciężko stwierdzić. Ale sina mi się nie robi. Stopę trzymałam w wodzie z octem, rano dzisiaj opuchlizna zeszła i trzymam też nogi w górze na poduszkach, tak jak lekarz zaleca. Mogę stawać na stopę, ale delikatnie na niej chodzę i odbijam się tylko od stopy, nie mogę jej wyginać ani w boki, bo boli w obrębie kostki od strony zewnętrznej i wewnętrznej z obu stron, łapie taki ból kłujący rwący do góry. Rtg nie mogę zrobić ani nic w ciąży. Lekarz zalecil tylko smarowanie altacetem i leżenie. Ale może ktoś z was miał taki przypadek, wiecie co to może być? I od wczoraj mam jakieś skoki ciśnienia. Ostatnio jak byłam u ginekologa powiedział że mam skrócona szyjkę macicy i może być poród w każdej chwili. Jak będzie ciśnienie powyżej 140/90 to do szpitala, ale mam różne jak byście ocenili te ciśnienia? Do tej pory zawsze ciśnienie miałam w normie. A od wczoraj mam skoki ciśnień i są podwyższone. Może to mieć coś wspólnego z upadkiem? Bolow też jeszcze nie czuję żadnych, jedyne co to rzadko ból jak na okres ale to mija, myślę że mogą to być skircze przepowiadające ale bardzo nie regularne bo występują bardzo rzadko. 28 marzec 2020 Sobota 7:00 132/90 ♥ 105 8:00 135/89 ♥ 98 9:00 141/85 ♥ 101 10:00 129/81 ♥ 93 11:00 141/82 ♥ 106
  13. Anonimka1999

    Czy należą mi się alimenty od rodziców?

    Byłam przed podjęciem pracy ale nie zgodzili się aby podejmować umowę z ciężarna, a ciąża była niezaplanowana, tak bywa w życiu.
  14. Wprowadziłam się do partnera i jestem sama. Pisze abyście mi coś poradzili. Będziemy mieli dziecko, wprowadziłam się do partnera, który mieszka u siebie z rodzicami, oni są na dole, a my mamy pokój osobno na górze, w osobnym domu jego babci. Domy są obok siebie na jednej posejsji. Otóż to mój partner ma gospodarstwo, więc zawsze coś ma do roboty i jest zajęty. Do tego ma pracę i pracuje, więc ciężko o wspólny czas. Jeśli chodzi o partnera, jest dobry, pomocny, jeśli trzeba to załatwia sprawy, spełnia moje prośby itp. Ale problem w tym, że on cały dzień przesiaduje na dole u rodziców ( głównie sam lub z mamą). Mi np. Nie chcę się tam siedzieć cały dzień i przychodzę na górę i na górze przesiaduje, a on tylko na górę przychodzi wieczorem o 21, chwilę posiedzi i idzie spać. W ciągu dnia np. Ja jestem na górze to zamiast przyjść do mnie, to nawet nie przyjdzie do mnie i nie posiedzi ze mną lub nie pogada, ani nic. Tak jakby wolał być na dole. (wiadomo że ciężko być na górze, nie chce się schodzić, bo schody, na górze mamy tylko pokój, a łazienka, kuchnia itp na dole są) Ostatnio mam złe myśli i nadzieję, a jestem w 9 msc ciąży, niedługo dziecko, a ja czuję od jakiegoś czasu że nam nie wyjdzie w tym związku i nie uda nam się mieszkać tu na górze. Będą kłótnie o to że go nie ma na górze a z dzieckiem będę tylko na górze większość czasu, do tego i tak będę sama cały dzień z dzieckiem (ewentualnie z jego mama lub babcia). -Czy warto się męczyć i mieszkać i być razem skoro go i tak nie ma na górze całymi dniami i jak będzie dziecko też pewnie nie będzie? -Czy lepiej iść do swojego mieszkania, gdzie mam wszystko pod ręką, skoro i tak będę sama? - Jak nie będę mieszkać z partnerem to czy się rozstaniemy? Nie da się jakoś tego pogodzić? O co mu chodzi? Było wiele afer i kłótni, i wiem że jak będę mieszkać u siebie to on mówił że nie będzie dojeżdżał do mnie, bo daleko będzie miał do pracy, i jest pokłócony z moją mamą i nie chce u mnie mieszkać, i uważa że musimy razem mieszkać z dzieckiem, a jak będziemy osobno to nasz związek nie przetrwa. Tak jakbym nie miała wyboru. Albo mieszkam u niego, i jesteśmy w związku a jak będę mieszkać u mnie to koniec związku. Skomplikowana sprawa. Ale jak to dla was wygląda?
  15. Anonimka1999

    Jak sprawdzić partnera?

    Z góry mówię, że tylko chciałabym porad a nie niepotrzebnych wypowiedzi. Jesteśmy z partnerem od 4 lat w związku, były wzloty i upadki, czasem lepiej, czasem gorzej to normalne. 2 lata związku były super, jak zawsze paczatki są najlepsze. Ale od 3 roku zaczęło się sypać, częściej się kłóciliśmy głównie o jego zachowanie. Do tej pory było tak że : Między innymi kłótnie ma były o to, że np. Nie chciał do mnie przyjechać (bo mu się nie chciało) a ma swoje auto, odkąd ma auto widujemy się tylko wtedy jak on chce, kiedy mu pasuje i kiedy mu się chce przyjechać, a kiedy ja proponowałam spotkanie to zawsze słyszałam jego "nie, nie chce mi się". Jakoś to olałam, widywalismy się tak do 3-4 razy w tygodniu, ale zdarzało się że w ogóle tydzień się nie widzieliśmy bo mu się nie chciało. Innym powodem kłótni było: brak spędzania czasu, brak czasu dla mnie i nie brał mojego zdania pod uwagę i jego hobby. Zawsze robiliśmy to co on chciał, rzadko kiedy było tak, że zrobiliśmy coś czego ja chciałam, bo on nie lubi tego co ja. Ja zazwyczaj chciałam jeździć na miasto, pospacerować, albo do kina w rocznicę, jakoś spędzić czas a on zawsze mówił "że nie bo nie lubi tłumu", i zabierał mnie rzadko kiedy w strony lasów, pól, jezior. Te 2 lata związku były super, wszystko dla mnie robił ale po tym czasie zaczął nic nie robić ani się starać. To samo jego hobby, akceptuje to, jestem wyrozumiała i wspieram sercem ale wszystko do granic. Jego wypady na ryby, często jeździliśmy wspólnie, bo to była jedyna opcja dla mnie aby spędzić jakoś razem czas i pogadać, a to był jego jedyny plan co weekend i zawsze mówił "że jedzie na ryby, albo jadę z nim albo on jedzie sam", tak jakbym nie mogła nic powiedzieć, chociaż wiele razy mówiłam ale nie słuchał, jakby wgl nie szanował mojego zdania. Kolejnym powodem były kłótnie np. o rocznicę, urodziny, święta czy coś. Święta zawsze spędzamy osobno, tak zdecydowaliśmy i tak nam pasuje. Jednak jeśli mam imieniny, urodziny lub nawet jest nasza rocznica on często żałował pieniędzy. Często dawał tylko kwiaty, nic więcej. Mówiłam mu ze wystarczy gdzieś się wybrać, nawet na spacer, za darmo, wystarczy tylko on i nasza rozmowa, tyle mi starczy i nie chce kwiatów. A go stać zawsze tylko na kwiaty, tak jakby chciał przekupić mnie. Daje kwiaty, a po chwili potrafi się ze mną pokłócić. Przez 2 lata pilnował dat, dawał te kwiaty. Ale teraz np. ostatnio nie dał mi nic a nic, nawet głupiej czekolady na urodziny, to samo mieliśmy miesiąc temu rocznicę 4 lata i też nic a nic. Tylko dał róże w walentynki. (ale zeby samemu jechać z rodzicami w góry to pojechał, a mnie zabrać nigdzie nie chciał i nie chce, zawsze mówi że jest zmęczony, że go coś boli, albo że ma robotę w domu, zawsze coś..) Wiele razy próbowałam go testowac czy mnie kocha. (ignorowanie jak on mnie, po prostu zachowywałam się jak on dla mnie, zbywanie, nie szanowanie jego zdania, nie odbieranie tel, nie odpisywałam) i sam potrafił nie napisać do mnie ani nie zadzwonić te 2-3 dni - zawsze mijały 2-3 dni braku kontaktu i dopiero się odezwał "hej co tam obraziłaś się" i tyle, uodporniłam się na niego, i trzymam teraz dystans, bo też być za dobrą, milutka nie można, bo każdy by miał dość takiej osoby. Ostatnio zauważyłam że piszę z jakąś koleżanka.. (od swojego hobby i tylko piszą o hobby o niczym więcej) ale i tak mnie to denerwuje, bo ja nie mogę pisać z innymi chłopakami, a on niby może z koleżanką i uważa że nie ma co do ukrycia i nie mogą mu zakazać pisać.. W aktualnym momencie, jestem w ciąży z partnerem i będziemy mieli dziecko, więc od sierpnia 2019 staramy się dogadywać, naprawiać relacje, budować wszystko, aby było dobrze. Będę się do niego wprowadzać i chcemy zacząć nowe życie z maleństwem, ale nie jest tak jak powinno być. Takie mam odczucia i wątpliwości co do wyprowadzki. Chciałabym spróbować dla nas, dla dziecka i dla naszego związku i zobaczyć czy nam się uda, partner też jest takiego zdania. Oczywiście jeśli nie wyjdzie to trudno, będziemy musieli się rozstać, ale chcemy się postarać, bo kochamy się jeszcze, ta miłość jest, i też dziecko nas łączy. Ale mam dziwne przeczucia, wątpliwości, że nam nie wyjdzie, będą gorsze problemy, i inne kłótnie itp. I zastanawiam się czy ta wyprowadzka to dobry pomysł? No i przychodzę do was z zapytaniem i udzielenia porad mi: - Lepiej mieszkać osobno z partnerem, ja będę u siebie z dzieckiem, on u siebie, ale po pracy by przyjeżdżał do mnie i do dziecka, niż mamy mieszkać u niego, z jego rodzicami i mają się wtrącać, boję się że przez jego rodziców, zaczną się wtrącać w nas i nie dogadamy się i rozwala nasz związek? Jak myślicie? - Czy dobrze chce zrobić że chce spróbować z partnerem? - Jak sprawdzić faceta czy mu na pewno zależy jeszcze na mnie i czy mnie kocha? - Jak sprawdzić czy daje może jakieś sygnały, że stracił mną zainteresowanie? (że może chciałby innej, nowej znajomości, czy nie jest ze mną z przymusu) - Jak sprawdzić czy mnie nie okłamuje? Jakieś gesty, triki znacie? - Na co wskazują jego zachowania podane powyżej? Czy to są oznaki egoisty, toksyka a może narcyzmu? Jak myślicie?
  16. Właśnie miałam zacząć pracę, a dowiedziałam się o ciąży 2 dni przed pracą. Musiałam zrezygnować bo byłam już w 2 miesiącu, a praca była ciężka przy towarach, dźwiganiu itp.
  17. Nie chodzi o to że ktoś nie chce pracować. Po prostu kobiet w ciąży nie przygarniają do pracy, a mój partner zarabia, a to że ma najniższa to mamy Polskę, nikt więcej nie zarobi tu
  18. Żyjemy z partnerem w konkubinacie, czy łączy nas tylko dziecko, nic po za tym. Jestem zameldowana na swój dom rodzinny i nie będę zmieniała meldunku. A jeśli chodzi o utrzymanie, to moja mama nie utrzymuje mnie, czyli nie daje mi pieniędzy na nic (a wyprawkę sama kupiła bo chciała, wszystko bez mojej wiedzy). Jedyne co to tata opłaca rachunki w domu rodzinnym, a mi tylko zapewnia byt i żywność. A mój partner utrzymuje mnie odkąd jestem w ciąży, zakupuje różne rzeczy, wyprawka i wszystko dla dziecka. Będziemy musieli dać radę rok, a po roku chciałabym iść do pracy jakiejś dorywczej i też zarabiać Nie chciałabym aby mnie utrzymywano, potrafię sama na siebie zarobić, być niezależna a akurat wyszło tak że byłam bez pracy a wyszła ciąża, nic nie mogłam już zrobić a ciężarnych nigdzie nie zatrudnia. Dlatego teraz wspiera i pomaga mi dużo partner i zapewnia że damy radę jakoś.
  19. Będziemy na początek mieszkać u partnera z jego rodzicami. Problem z wyprawką był, bo jego rodzice jak i moi rodzice chcieli wszystko kupić i nie mogli się dogadać. Mieli kupić na pół wyprawkę nasi rodzice ale mój partner sfinansował cała wyprawkę, ponieważ moja mama co kupiła to teraz mówi że mam nic nie zabierać co kupiła, skoro wyprowadzam się do partnera. I nie będziemy żyli na czyjeś utrzymanie, ponieważ będziemy dostawać zasiłki przez rok, dodatkowo partner zarabia więc jakoś damy radę i on będzie dokładał się do rachunków, a pieniążki z zasiłkow będą tylko na dziecko. A ja po roku, gdy skończy mi się urlop macierzyński w UP, będę szła do pracy i dopiero jak będziemy mieli więcej pieniążków to będziemy myśleć co dalej, może wyprowadzimy się gdzieś na swoje, lub może coś się wybuduje, ale partner ma jeden duży dom podzielony na 2, więc za jakiś czas byśmy przeszli na drugi dom więc zobaczymy co będzie dalej. A dziecku przede wszystkim trzeba zapewnić byt, opiekę i miłość.
  20. Mam taką sytuację, jestem w ciąży 36 tydzień, więc niedługo poród i teraz się wyprowadzam do partnera, szykuje wszystko już dla dziecka w pokoju, żeby wszystko było gotowe. Zostało mi jeszcze tylko aby spakować swoje rzeczy z swojego domu rodzinnego i przywieźc do partnera. Do tej pory mieszkaliśmy osobno, spotykaliśmy się parę razy w tygodniu na noc, partner przyjeżdżał do mnie lub ja do niego. 4 lata mieszkałam sama, mam też swojego pieska od 3 lat w swoim domu rodzinnym, ponieważ rodzice wyjeżdżali za granicę do pracy i wpadali raz na weekend w miesiącu. Teraz kiedy zaszłam w ciążę i wyszła taka sytuacja że muszę się wyprowadzić, mój tata wrócił zza granicy na stałe do Polski do domu rodzinnego i od stycznia pracuje w Polsce. Jak wyprowadzić się bez wyrzutów sumienia zostawiając go? (Oczywiście wiem, wrócił że względu na mnie do Polski, abym sama nie była, bo było ciężko jeśli chodzi o utrzymanie itp , ale teraz czuję się tak jakby dawał mi wrażenie że specjalnie dla mnie wrócił a ja go teraz chce zostawić wyprowadzając się, wzbudza we mnie razem z mamą poczucie winy że go chce zostawić) Odkąd wrócił do Polski mój tata, oczywiście wszystko robiłam ją. Sprzątałam, gotowałam, prałam, zawsze mnie ganiał, że mam wszystko robić, coś tam pomagał, ale mniejsza o to Wyprowadzam się tylko 10km więc nie będzie problemu, aby przyjechać itp. Będę miała dziecko teraz z partnerem i chcemy razem mieszkać, trochę się usamodzielnić, pożyć samemu, i zdołać odpowiedzialności i wychowaniu wspólnie dziecka. Ogólnie moi rodzice wywierają na mnie jakby chcieli abym czuła się winna że chce się wyprowadzić, oczywiście moja mama kupiła wyprawkę a teraz gdy się wyprowadzam nie chce mi nic dać dla dziecka. Jak mam wyprowadzić się bez wyrzutów sumienia? Trochę mi szkoda taty, zostawiać go samego, bo co będzie robić, i tak głównie pracuje, będę go odwiedzać to tylko 10km, ale z drugiej strony myślę że rodzice też mnie zostawili jak miałam 15 lat, i wychowywałam się sama, życie sama poznawałam, jakoś dawałam sama radę, więc jak nie czuć wyrzutów i się wyprowadzić? Co robić?
  21. Z jej domu, ale to też mój dom, bo tam jestem zameldowana jako jej dziecko.
×