Strange
Zarejestrowani-
Zawartość
12 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Strange
-
Nie mam mebli w kuchni a nie stać mnie żeby ją umeblować
Strange dodał temat w Praktyczne informacje
Cześć, Niedawno wyprowadziłem się od rodziców i zamieszkałem sam. Pracuję więc włożyłem mnóstwo pieniędzy w jakieś warunki do życia w nowym mieszkaniu, dużo rzeczy zrobiłem i tak po kosztach, to co umiałem, zrobiłem samemu, ale został mi jeden dość duży problem - nie mam za co urządzić kuchni. Jedyne co mam w kuchni to kuchenka z piekarnikiem i lodówka. Jedzenie szykuję sobie w salonie, jest to bardzo uciążliwe :/. Udało mi się odłożyć jakieś 3000 zł, dałoby się coś zrobić za te pieniądze? Widziałem gotowe zestawy mebli do 3000 zł ale ktoś musiałby jeszcze to złożyć (bo nie wiem czy dałbym sobie radę z tymi wszystkimi puzzlami sam) i jakoś pozakładać szafki wiszące, okap itp. Macie może jakiś pomysł jak to rozwiązać? Żaden kredyt nie wchodzi w grę bo i tak spłacam już kredyt który musiałem wziąć na remont i nikt nie da mi kolejnego kredytu. Za niedługo wypłata, myślę że dałbym radę jeszcze z 700 - 800 zł przeznaczyć na kuchnię, tak żeby całość - meble i montaż zamknęły się w 4000. Jak wchodziłem na stronę OBI, Castoramy czy Leroy Merlin to mają takie gotowe zestawy mebli ale nic nie piszą o kosztach razem z transportem i montażem, bardziej piszą o kuchni na wymiar a o kuchni na wymiar nawet nie myślę bo to już w ogóle cenowy kosmos. Poza tym mam taką standardową kuchnię, 3,8 m długości na 1,2 m szerokości Jak myślicie, jest sens się za to zabierać z tym budżetem? Pozdrawiam -
Witam wszystkich, Mam 25 lat, jestem singlem i od pewnego czasu całe moje życie się sypie. Wykryto u mnie rzadkie schorzenie wzroku, które dyskwalifikuje mnie z dotychczas zajmowanego stanowiska. Zostałem zdegradowany w pracy z racji tego, że nie spełniam wymogów zdrowotnych. Ponadto psycholog zdiagnozował u mnie początek stanu depresyjnego i kazał się leczyć. Zastanawiam się tylko po co... Nie mam dziewczyny, kolegów niby mam ale tylko w pracy, poza pracą nie mam z kim wyjść, pogadać... Rodzina mnie nie rozumie, nic mi w życiu nie wychodzi, nie nadaję się do niczego.. Robiłem prawo jazdy i oblałem kilka razy egzamin, chciałem poszerzyć kwalifikacje i zrobić sobie dodatkowy zawód. Ale po pandemii ludzie nie chcieli przyjmować na staż i nie zaliczono mi semestru. Nawet ostatnio chciałem zacząć nosić soczewki, bo okulary mi po prostu ciążą, irytują, ale okulista powiedział że mnie nie wypuści z soczewkami bo nie umiem ich zakładać i mam ćwiczyć w domu. Jak zwykle nic nie wyszło z tego... Ktoś powie że może poza tą degradacją i prawkiem, reszta to są "małe rzeczy", ale takich małych rzeczy w moim życiu jest dużo więcej. Czuję się jak taki mały człowiek leżący na ziemi i kopany przez życie. Nic mi nie wychodzi. Myślałem już nad tym żeby to zakończyć ale musiałem wziąć kredyt który będę spłacał przynajmniej przez najbliższy rok. Nie chciałbym zostawiać rodziny z długami. I tak ten kredyt stał się moim jedynym argumentem, by żyć. Naprawdę, nie mam innego. Wierzę że rodzina po mojej śmierci jakoś by sobie poradziła. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wychowałem się w rodzinie w której ojciec nie żałował sobie alkoholu, przez to czuję wstręt do alkoholu ale coraz częściej myślę, że życie po prostu jest paskudne i jedyny sposób żeby je przeżyć to po prostu się upić i chociaż na chwilę mieć spokój, nie myśleć o problemach, o słabościach. Kiedyś miałem marzenia, mnóstwo planów, byłem typem planisty, musiałem mieć wszystko przemyślane w najdrobniejszych szczegółach. Dzisiaj kiedyś ktoś by mnie spytał jakie mam plany, nie umiałbym odpowiedzieć. Moim jedynym marzeniem jest po prostu śmierć. Niczego więcej od życia nie oczekuję ponad to, że w końcu się zakończy. Jestem strasznie zmęczony... :(. Nie oczekuję od nikogo pomocy, nawet jej nie chcę bo uważam że nie mam po co tej pomocy szukać. Chciałem się po prostu wyżalić. Brakuje mi w życiu bliskości drugiego człowieka :(.
