Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tartufo

Zarejestrowani
  • Zawartość

    390
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Tartufo wygrał w ostatnim dniu 27 Wrzesień 2020

Tartufo ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

625 Excellent

2 obserwujących

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie mieszkaliśmy wtedy razem, skąd mam wiedzieć, czy nie pił, jak nie widziałam? Każdy ma swoje dziwactwa, a początki związku to czasem jest próba sił i przyzwyczajanie się do nich. Ja dostaję palpitacji na widok pepsi i czipsów, on z kolei jak gąbka do naczyń nie leży idealnie w rogu zlewu, dokładnie odsączona. To takie przykłady. Z czasem ja się nauczyłam odkładać dobrze tę gąbkę, on znacznie rzadziej sięga po takie śmieciowe żarcie, ja na te pepseje przymykam oko, on też nie zwraca uwagi, jak zapomnę o gąbce. Na tym to polega Gorzej, jak się kiedyś dorobimy potomstwa, wtedy znowu będzie won z tym z domu
  2. Wiesz, ja na przykład jestem fanatykiem zdrowego jedzenia, a mój facet od czasu do czasu (tak raz na miesiąc) lubi sobie zjeść maka, wypić colę. Kiedyś tego nie tolerowałam, zrobiłam scenę, jak kupił sobie dużą butlę pepsi i kazałam mu wylewać do zlewu. "Jeśli mówię facetowi, że będzie mi to przeszkadzało, że się napije tej pepsi, a on nic z tym nie robi, to tak naprawdę jest dla mnie skreślony. Jeśli uczucia kobiety nie są ważne to sorry, ale chyba nie warto się wiązać". Widzisz, jakie to id10tyczne? Na szczęście zmądrzałam i już mu nie robię żadnych afer, jeśli sobie od czasu do czasu weźmie tego maka i picie, jak lubi. Mam nadzieję, że kiedyś do Ciebie też dotrze, jaki jesteś w tym zachowaniu głupi. Nigdy nie znajdziesz kogoś, kto będzie w 100% dawał Ci się urabiać pod swoje widzimisię. A nawet jak znajdziesz, to gwarantuję Ci, że bardzo szybko Ci się znudzi. Spędzanie czasu z przyjaciółmi jest społecznie zdrowe i normalne.
  3. Tartufo

    Pomocy problem z rodzicami

    Normalne, że on się boi i normalne, że się tym przejmujesz. Ale im dłużej będziesz z tym zwlekała, tym będzie gorzej. Możliwe, że jak się wyprowadzisz, to na chwilę Wasze stosunki się pogorszą, on się obrazi, będzie beczał, szantażował emocjonalnie, że źle się czuje i Ty jesteś za to odpowiedzialna itd. Typowe. Ale bardzo możliwe, że po jakimś czasie się zorientuje, że życie jak bezdzietny kawaler wcale nie jest złe, że ma więcej swobody, zacznie mieć inne hobby niż dorosłe dziecko, przeżyje drugą młodość, zacznie sobie wyjeżdżać w różne miejsca, zapraszać do domu znajomych... Znam z autopsji
  4. Miałam kiedyś całą listę badań, nie pamiętam dokładnie jakich, ale to był dość duży pakiet. I jeden wystarczył
  5. Tartufo

    Mój facet ciagle nie ma pieniędzy

    Boże, jak takie coś mi podnosi ciśnienie. Uciekaj od niego jak najdalej, dopóki nie zmarnował Ci jeszcze więcej czasu. Też takiego miałam, teraz się łapie za głowę, jak mogłam być taką frajerką. Na początku myślałam, że jego kryzysy finansowe to normalna, przejściowa rzecz, że muszę mu pomóc, skoro mnie akurat wiedzie się lepiej. Dopóki nie znajdzie lepszej pracy itd. Ja płaciłam za każde wyjścia, wiecznie pożyczałam mu pieniądze, często prosił, że jak się do niego wybieram, to żebym mu zrobiła zakupy bo nie ma nic w lodówce. Miał pracę kilka godzin w tygodniu, wiązała się czasem z wyjazdami. Non stop pisał, czy mu kupię bilet na pociąg, czy przeleję mu, żeby się jakoś utrzymał na tym wyjeździe. Czasem mnie zabierał na te wyjazdy w ciekawe miejsca, ja się cieszyłam, dopóki się nie zorientowałam, że on mnie tam ciągnie po to, bym płaciła tam za jedzenie i kupiła bilety na powrót. Raz mu dałam do zrozumienia, że już naprawdę nie mam pieniędzy, bo tak mnie wycyckał, to ględził, żebym jeszcze stówkę mu przelała, bo musi jechać do Warszawy i nie będzie miał tam na jedzonko. Jeszcze raz dałam się przekonać, przelałam. Następnego dnia pyta, czy mam jeszcze 150. Bo tamtą stówę na raz wydał w restauracji. Zamiast znając swój budżet, zjeść coś tańszego. W końcu pękłam, że on wcale nie chce znaleźć innej pracy, bo praca jest przecież męcząca. Teraz od paru lat szuka następnej takiej frajerki, ale na szczęście nie ma drugiej takiej, więc utrzymują go rodzice. A co się potem nasłuchałam od wspólnych znajomych, jak mi rąbał tyłek, że zerwałam z nim bo jestem straszną materialistką i patrzę tylko na pieniądze
  6. No to to już jest zwykła bezczelność. Jak tak chcą, to niech przyjadą już dzisiaj, posprzątają, zrobią zakupy, dziadków wykąpią i ogarną, ugotują 12 potraw, a Twoi rodzice przyjadą na gotowe. Tak można by powiedzieć, ale przed samymi świętami to nie warto się z rodziną kłócić. Lepiej pokojowo przekonać, że to zły pomysł dla dobra Was wszystkich, a zwłaszcza dziadków, do zobaczenia miejmy nadzieję na Wielkanoc.
  7. Jakichś specjalnych obwieszczeń nie było, bo dla wszystkich jest to oczywiste, że są sprawy ważne i ważniejsze. Muszą wystarczyć telefony czy rozmowa wideo. Gorzej było z "zakomunikowaniem" dziadkom, bo oni już nie za bardzo ogarniają o co chodzi, że pandemia, ryzyko i było im przykro, że jak to, bez dzieci i wnuków. I w ryk
  8. Ja mam bardzo dużą rodzinę, zawsze w Święta spotykaliśmy się u dziadków. Tak jak nie było w tym roku Wielkanocy, tak teraz Gwiazdki też nie będzie, babcia płacze z tego powodu, trudno. Nie interesują mnie jakieś głupiomądre wyliczenia, że w pracy spotykam tyle i tyle osób, w sklepie jeszcze więcej, więc co komu szkodzi spędzić Święta z rodziną. No niestety, statystyka jest nieubłagana i zmiata takie argumenty: każdy kontakt, każde spotkanie zwiększa rozprzestrzenianie się epidemii, zwłaszcza w domu, gdzie jest dużo osób, a niewielki przewiew.
  9. A skąd pomysł, że ja napisałam to na serio, bez metafory? Odpowiadam kontynuując Twoją retorykę - nawet między słowami robisz z tego faceta sierotę godną współczucia
  10. No tak, pana nawet spakować trzeba, bo skąd ma biedak wiedzieć, co będzie jego dziecku potrzeba na kilka godzin
  11. Wszystko się zgadza, ale kiedy autorka może odetchnąć od domu i pobyć sama? Pomijając to, że akurat teraz musi leżeć, to nie ma takiej możliwości, bo mąż ją stawia przed faktem dokonanym. On ma prawo do swojego życia jak kawaler po 5 godzin codziennie, spędzanych w błogiej ciszy i samotności (? albo z ciekawszym niż rodzina towarzystwem, nie wiem), ona już nie. I nawet jeśli już będzie mogła wychodzić - myślisz, że typ będzie na tyle wyrozumiały, by żona mogła się do nocy szwendać po osiedlu, a on w tym czasie sam się wszystkim zajmie?
  12. To prawda, ja byłam pewna, że nie zdam za pierwszym razem, bo prawie nikt nie zdaje, więc się nie stresowałam. Podeszłam do tego na zasadzie "tylko sobie zobaczę, jak to jest, może następnym razem mi się uda". Coś jak zerówka na egzaminie na studiach "idę zobaczyć, jakie będą pytania, co mi szkodzi". Więc pozwalałam sobie na żarty z egzaminatorem, on mi wytykał błędy, a ja na bezczela mu tłumaczę, że taki błąd to nie błąd, albo że się zamyśliłam no i co, musiałam tę ciągłą przejechać żeby pas zmienić, ludziom się to zdarza na mieście, niech nie robi tragedii. O ile pamiętam, wjechałam też pod prąd na parking i też coś głupiego powiedziałam. O dziwo zdałam za tym pierwszym.
  13. Oł noooł szmaciurki, podłączanie się do kultowych starych wątków teraz to najprostsza droga, byśmy te złote karty historii utracili na zawsze
  14. Jakim cudem widzisz ten komentarz, skoro mi dałaś ignora? Oj ty kłamczuszko jedna ty
×