Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

X.Y.Z.

Zarejestrowani
  • Zawartość

    36
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez X.Y.Z.

  1. Przez internet, te które naprawdę mi się podobają nie są mną zainteresowane, a poznaję głównie przez internet, bo na żywo nigdy się nie odważyłem poznać żadnej dziewczyny. Teraz jestem odważniejszy, ale nie mam okazji do poznawania na żywo. A w zasadzie wydawało mi się, że nie mam okazji przed epidemią, ale wtedy to jeszcze można było czegoś próbować. A teraz? Pozostał w zasadzie tylko internet
  2. A jeśli nie, to gdzie? Mam na myśli głównie osoby już w wieku po studiach, więc uczelnia odpada. Wiele miejsc, gdzie dawniej można było spędzać czas z innymi ludźmi i kogoś poznać, jest teraz zamkniętych.
  3. Ja tak mam. Najczęściej są to niektóre piosenki już nieco starsze, takie sprzed około 10 lat. One albo są o związkach, albo mają taki euforyczny klimat, że wyobrażam sobie, że tak wyglądałaby miłość. I słuchanie wprowadza mnie w smutny nastrój, jednak jednocześnie to przyjemne, bo to taka namiastka tego szczęścia jakby, rozbudza takie wyobrażenia o szczęściu. Ktoś z was też tak ma?
  4. Czy w czasie pandemii, poznajecie nowe osoby tylko przez internet?
  5. no ja mam tak samo z tymi, z ktorymi bylem Ale jak bylem mlodszy to bywalem zauroczony platonicznie, wiec wiem, ze moge inaczej. Poza tym widze wiele dziewczyn, ktore bardzo mi sie podobaja, np w sklepie, ale bywalo nawet, ze bylem w kawiarni na spotkaniu z dziewczyna, która tak sobie mi się podobała, a przy innym stoliku widziałem taką, która mi się bardzo podobała...
  6. Skoro tak, to chcesz powiedziec, że żadnym innym facetem w życiu się nie spotykałaś? Czy spotykałaś się z facetami, którzy nie wywoływali w tobie emocji?
  7. Bo gdybym umawiał się tylko z tymi, które mi się podobaja, to mając 36 lat nie byłbym z żadną dziewczyną... bardzo chciałem kogoś mieć, wydawało mi się, że lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu, ale po tych doświadczeniach jednak stwierdzam, że to faktycznie też bez sensu. ale dzieki temu czego doświadczyłem przynajmniej jestem mniej zdesperowany i zyskałem pewności siebie. Teraz chciałbym być z kimś kto napreawdę mi się podoba, do kogo cos poczuje. Ale czy będę? czy też będę do końca zycia sam?... Albo jak nie wyjdzie, to znów się zwiążę kiedyś z kims tylko, żeby nie być na tym świecie całkiem sam jak palec...
  8. Co do niektórych, z którymi mi się dobrze gadało, próbowałem sam siebie przekonywac, żeby dać im szanse, no ale nic z tego na dłuższą metę nie wychodzi, nawet jeśli one coś do mnie poczuły, ale ja do nich nic, bo od poczatku mnie nie pociągały fizycznie. Jednak mimo, że wnętrze jest bardzo ważne, a może nawet wazniejsze niż wygląd, to jednak nie da sie zbudowac niczego więcej niż przyjaźń damsko-męska, jesli nie ma pociągu fizycznego
  9. Wiem co masz na myśli, trochę to uprościłem. ale po prostu do żadnej z netu, z która sie spotkałem, tego nie poczułem. W sumie zdarzały się nieliczne z netu, które mi się podobały, ale one nie chciały kolejnego spotkania. a z większością to ja nie chce kolejnego spotkania...
  10. To gdzie obecnie poznajecie nowe osoby? tylko net? A inne osoby na wsztrzymanie?
  11. No widzisz, a ja tej chemii właśnie nie czuję do większości dziewczyn, które chcą mnie, a te, do których czuję, mnie nie chcą - przynajmniej przez net
  12. W knajpach nie, głównie umawiałem się przez internet - teraz to nadal mozliwe - w sumie to szczęście w tym nieszczęściu. Ale właśnie poznawanie przez internet przynosi mi nie do końca takie efekty jakie bym chciał, dlatego tym bardziej żałuję, że inne możliwości są teraz ograniczone i nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa
  13. A wy też obniżacie poprzeczkę i spotykacie się z osobami, które się wam nie podobają? Czy wybieracie samotność w takiej sytuacji?
  14. No chyba, że całe życie nie przeżyło się miłości i się o niej marzy. ale na co dzień się o tym głodzie zapomina. a takie piosenki przypominają ten głód. To podobnie jak w obozie koncentracyjnym. Ludzie chodzili otępiali, ale jak zobaczyli kromkę uschniętego chleba to nagle rzucali się na nią jak wściekli
  15. Czy warto rezygnować z kogoś, kto jest dla nas bardzo dobry i z kim, poza seksem, jest nam na co dzień bardzo dobrze? Kto o nas dba, komu na nas zależy, kto jest dobry, pomocny, opiekuńczy? Rezygnować z osoby tak dobrej, jaką trudno spotkać i jakiej latami się nie poznało? Ale kogo nie kochamy i nas nie pociąga? Czy warto niszczyć coś takiego dla niepewności? Czy miłość i zakochanie są w ogóle warte świeczki? Czy tak naprawdę w związku liczy się bardziej nie uczucie ani pożądanie, tylko to, żeby o siebie nawzajem dbać, mieć na kim polegać?
  16. Wiesz co jest dziwne? Że wiele osób mi doradza jednak w tym trwać, zwłaszcza osoby starsze wiekiem. Mówią, że najważniejsze to być z kimś dobrym, a nie motylki w brzuchu... tylko, że udawać ciężko i nie fair, a po drugie ja nadal marzę o miłości. To skutek mojego pójścia za radami takimi jak to, że nie liczy się wygląd, tylko wnętrze. No cóż, wnętrze może być naprawdę wspaniałe, ale właśnie jeśli wygląd nie pociąga, to się nadaje na przyjaźń bardziej i to taka bez podtekstów
  17. Nie kocham. A to trwa już wiele miesięcy. I czas z mojej strony niczego nie zmienia na lepsze, przynosi raczej wątpliwości, zwłaszcza ta kwestia mojego braku ochoty na seks, a nawet na całowanie. z drugiej strony zaś widzę rosnące zaangażowanie, którego staram się nie podsycać. to chyba faktycznie bez sensu, choć trudno mimo wszystko tak nagle zrezygnować, znów być samemu
  18. A jeśli się żadnej miłości w życiu nie przeżyło a ma się już grubo po 30? Najgorsze tylko, że druga strona chce seksu, a ja wolę czekać aż zaśnie, ale czasem się wtedy na mnie złości... Gdyby nie to, to byłoby całkiem dobrze, na co dzień możemy na sobie polegać, rozumiemy się bez słów, ehh Ale nie mieszkamy razem i mnie do tego nie ciągnie. Coś mi się wydaje jednak, że to i tak samo się może rozlecieć, bo nie da się tak udawać, zwłaszcza jeśli druga strona się coraz bardziej angażuje i będzie miała coraz większe oczekiwania... Czuję, że to jest jednak oszukiwanie z mojej strony i to oszukiwanie obu stron. Ale dlaczego? Tak, przyznaję, ze strachu przed samotnością, niepewnością, w której czuję się bardzo źle
  19. Dlaczego jedne osoby decydują się na zakładania profili na portalach i w aplikacjach randkowych, a inne, mimo, że są same latami i chciałyby kogoś poznać, nigdy się na to nie decydują? Wśród znajomych, o których wiem, że nikogo nie mają, tylko nieliczne osoby widuję na portalach i w aplikacjach randkowych. Większość z nich nie korzysta. Ciekawi mnie co kieruje zarówno jedynymi jak i drugimi osobami? Więcej wiem o osobach, które szukają związku przez internet. Najczęściej argumentują, że mają mało innych okazji do poznawania ludzi, a szczególnie partnera lub partnerki. To jest zatem zrozumiałe. Co więc jednak kieruje osobami, które nigdy nie szukały i nie zamierzają szukać związku przez internet? Rozumiem jeśli ktoś z łatwością poznaje ludzi na żywo, wtedy internet jest mu w tym celu po prostu niepotrzebny. Ale dlaczego wiele, a chyba w zasadzie większość osób, które ewidentnie maja problem żeby kogoś poznać, jednak nie decyduje się na szukanie kogoś przez internet i nawet nie chce spróbować? Na co liczą będąc np 10 lat samemu?
  20. Ale mam wrażenie, że większość tych osób nigdy nie próbowała. Albo właśnie uważają, że w necie są same nienormalne osoby, co nie jest prawdą, choć łatwo nie jest, trochę szczęścia i cierpliwości trzeba - jak ze wszystkim. Ale chyba też istotnym powodem jest wstyd, że ktoś je zobaczy
×