Witam, jak komuś się będzie chciało to może przeczyta i pomoże. Otoż mam "problem" mój mąż jest jedynym chłopem w rodzinie, ma 3 siostry.. więc jak coś trzeba pomóc rodzicom to zawsze dzwonią do niego a on jedzie, proste. Przyznam że mam z tym problem bo mnie to w...ia ale zaraz wyjaśnię dlaczego. Kilka razy zdarzyło się że po tej pomocy zostawał u rodziców na noc, nawet mnie o tym nie informując i tak jest tym razem. Pojechał i już drugą noc zapewne go nie będzie. Nie raczy też się odezwać, że zostaje tam czy cokolwiek. Rano dzwoniła jego mamusia żeby go wytłumaczyć że skończyli późno i wcześnie zaczęli i żebym nie była na niego zła bo po prostu poszedł spać. Wkurzyłam się, że ona dzwoni a nie on i co to ma być, że mąż nie wraca do domu na noc. Pokłóciłyśmy się pierwszy raz, wcześniej miałyśmy świetny kontakt. Powiedziała mi że im się też pomoc należy i że "taka" jestem i rzuciła telefonem, wiadomo. Jestem wkurzona bo uważam że żona, dziecko powinny być na 1miejscu a mąż ma zawsze do domu wracać na noc. A przynajmniej mógł mi zadzwonić że zostaje, źle się z tym czuje, jestem zła i nie mogę tego zaakceptować, bo to nie pierwsza taka sytuacja ale co ja mam do gadania, kim ja niby dla niego jestem na tle jego rodzinki. Ehh nie wiem może przesadzam i to nic złego że ja z jednym dzieckiem i w ciąży siedzę sama w domu od 2 dni a on sobie u rodziców pracuje i śpi, bez żadnego odzewu. To babsko mnie wyprowadziło z równowagi i zgłupiałam wiadomo broni synka bo ma z niego korzyść.. ale może faktycznie to nic takiego tylko że mnie szlak trafia. Czuję się jakby mnie zostawił dla nich i mam chęć się z nim rozejść. Nie wiem czy komuś chce się przeczytać i ocenić czy mi odwala czy mam rację ale nie mam z kim pogadać ..