Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

domi_x

Zarejestrowani
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez domi_x

  1. domi_x

    Studia psychologiczne II stopień

    Aby zostać psychologiem, trzeba ukończyć 5 lat studiów magisterskich, natomiast żeby zostać psychoterapeutą, trzeba ukończyć również magistra psychologii + 4 lata studiów podyplomowych, więc studia są ważne w tym przypadku. Nawet nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł zostać psychologiem czy psychoterapeutą „ot tak” po krótkim kursie…
  2. Cześć. Studiuję zarządzanie na drugim roku, zaczynam myśleć o magisterce. Do tej pory planowałam studiować dalej zarządzanie nieruchomościami, jednak jedną z moich pasji jest również psychologia, a dokładniej kliniczna. Mam ogromny dylemat, gdyż nie wiem jaką drogą dalej iść. Czy ktoś orientuje się, czy mogę studiować psychologię ale „zaczynając” ją dopiero od II stopnia, poprzez np. zdanie egzaminów wstępnych? Czy niestety trzeba ukończyć pełne 5 lat magistra? Za wszelkie odpowiedzi będę wdzięczna.
  3. Cześć Wam! Proszę o pomysły na nazwę dla firmy związanej z architekturą wnętrz / redisign’em / home stagingiem. Nazwa z nazwiskiem odpada, gdyż jakoś mi to nie leży i nie brzmi. Bardzo podobają mi się nowoczesne, krótkie nazwy jak np. „Kwadrat i koło”, „Studio 20” itp. itd. (dużo nazewnictw w takim stylu widać również w gastronomii), natomiast nie podobają mi się oklepane, pospolite nazwy jak „Piękny Dom”, „Dream Interiors”(...). Fajnie by było, żeby firma kojarzyła się ze stylem midcentury czy vintage, ale niekoniecznie. Coś prostego, lekkiego i przyjemnego dla ucha. Polski, angielski - obojętnie. Z góry dzięki za pomysły!
  4. Hej wszystkim. Mam 22 lata i właśnie zaczęłam drugi rok studiów, kierunek zarządzanie. Idzie mi dość dobrze, jednak studiuję go tak naprawdę tylko dlatego, aby dotrzeć do wymarzonego kierunku na magistrze - Gospodarowanie nieruchomościami. Do tej pory chciałam w przyszłości pracować właśnie w nieruchomościach - jako pośrednik lub architekt wnętrz , później założyć własny biznes. Ostatnio jednak zaczęłam głębiej zastanawiać się, czy jednak tego kierunku nie zmienić na Psychologię i psychiatrię kliniczną... Jak pewnie większość osób w moim wieku, każdy czuje się zagubionym i nieprzygotowanym do takich wyborów życiowych. Moje dotychczasowe życie zawodowe, zweryfikowało już na starcie, że na pewno nie będę nigdy chciała pracować na etacie, dlatego pomysł z własnym biznesem. Do tego dochodzą wysokie zarobki, które obiecałam sobie jeszcze za dzieciaka (pochodzę z rodziny, której pieniędzy nie brakowało, wiem, że chcę żyć wygodnie...). Interesuję się właśnie architekturą i nieruchomościami, jednak bardziej od tej estetycznej, artystycznej strony, niżeli praktycznej - dlatego nie wiem czy tak naprawdę się w tym odnajdę. Poza tym znam 3 języki, ale też od zawsze interesowałam się zagadnieniami psychologicznymi (jestem wysoko wrażliwą osobą, pełną empatii - wole słuchać niż gadać, zastanawiają i interesują mnie procesy zachodzące w „duszy” człowieka) - czy to jednak jest też wystarczające, aby zaraz wszystko rzucić i marzyć o własnym gabinecie psychoterapii? Nie mam totalnie pomysłu na siebie, cieszę się, że jestem w połowie drogi do licencjatu, natomiast psychologie z psychoterapią musiałabym studiować znowu bite 5 lat (i znów komentarze innych - ojezu, znów coś innego zaczynasz, a za rok ci się odwidzi) - studia ukończyłabym mając prawie 30stke na karku, do tego praktyki i staże, i znów pytanie - czy ja bym udźwignęła trudne przypadki wśród pacjentów sama będąc dość kruchym człowiekiem? Nie chcę odstawać od rodzeństwa, które ma pomysły i dążą do celu studiując medycynę itp. Boje się, że będę zazdrościć im poziomu życia, zarobków, wolnego czasu... Wiem, że dla niektórych brzmi to dziwacznie, ale myślę, że jak ktoś w rodzinie ma medyka to wie o co mi chodzi... Jestem młoda i zmotywowana, czuję, że gdybym miała cel, na którym naprawde by mi zależało, dałabym z siebie wszystko. Co jest bardziej przyszłościowe i opłacalne? Pomóżcie, bo nikomu nie mam się wygadać... Dziwaczne komentarze trollów mnie nie ruszają, piszcie co chcecie...
  5. domi_x

    Studia... jaki kierunek wybrać?

    Rozumiem, jednak ja mam takie podejście, że chcę być specjalistą w tej danej dziedzinie. Wiem, skomplikowane myślenie.
  6. Hej wszystkim. Mam 22 lata i właśnie zaczęłam drugi rok studiów, kierunek zarządzanie. Idzie mi dość dobrze, jednak studiuję go tak naprawdę tylko dlatego, aby dotrzeć do wymarzonego kierunku na magistrze - Gospodarowanie nieruchomościami. Do tej pory chciałam w przyszłości pracować właśnie w nieruchomościach - jako pośrednik lub architekt wnętrz , później założyć własny biznes. Ostatnio jednak zaczęłam głębiej zastanawiać się, czy jednak tego kierunku nie zmienić na Psychologię i psychiatrię kliniczną... Jak pewnie większość osób w moim wieku, każdy czuje się zagubionym i nieprzygotowanym do takich wyborów życiowych. Moje dotychczasowe życie zawodowe, zweryfikowało już na starcie, że na pewno nie będę nigdy chciała pracować na etacie, dlatego pomysł z własnym biznesem. Do tego dochodzą wysokie zarobki, które obiecałam sobie jeszcze za dzieciaka (pochodzę z rodziny, której pieniędzy nie brakowało, wiem, że chcę żyć wygodnie...). Interesuję się właśnie architekturą i nieruchomościami, jednak bardziej od tej estetycznej, artystycznej strony, niżeli praktycznej - dlatego nie wiem czy tak naprawdę się w tym odnajdę. Poza tym znam 3 języki, ale też od zawsze interesowałam się zagadnieniamipsychologicznymi (jestem wysoko wrażliwą osobą, pełną empatii - wole słuchać niż gadać, zastanawiają i interesują mnie procesy zachodzące w „duszy” człowieka) - czy to jednak jest też wystarczające, aby zaraz wszystko rzucić i marzyć o własnym gabinecie psychoterapii? Nie mam totalnie pomysłu na siebie, cieszę się, że jestem w połowie drogi do licencjatu, natomiast psychologie z psychoterapią musiałabym studiować znowu bite 5 lat (i znów komentarze innych - ojezu, znów coś innego zaczynasz, a za rok ci się odwidzi) - studia ukończyłabym mając prawie 30stke na karku, do tego praktyki i staże, i znów pytanie - czy ja bym udźwignęła trudne przypadki wśród pacjentów sama będąc dość kruchym człowiekiem? Nie chcę odstawać od rodzeństwa, które ma pomysły i dążą do celu studiując medycynę itp. Boje się, że będę zazdrościć im poziomu życia, zarobków, wolnego czasu... Wiem, że dla niektórych brzmi to dziwacznie, ale myślę, że jak ktoś w rodzinie ma medyka to wie o co mi chodzi... Jestem młoda i zmotywowana, czuję, że gdybym miała cel, na którym naprawde by mi zależało, dałabym z siebie wszystko. Co jest bardziej przyszłościowe i opłacalne? Pomóżcie, bo nikomu nie mam się wygadać...  Dziwaczne komentarze trollów mnie nie ruszają, piszcie co chcecie...
×