Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Faadh

Zarejestrowani
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutral

Ostatnio na profilu byli

468 wyświetleń profilu
  1. Hej. Nigdy bym nie pomyślał, że opiszę swój problem na tego typu forum, ale już po prostu nie mogę tego dalej dusić w sobie. Wielu pomyśli sobie, że się żalę, ale ja już naprawdę nie mam żadnej osoby żeby się z tym podzielić+jest to wstydliwy dla mnie temat i mógłbym zostać wyśmiany. Tak bardzo pokrótce mam 27 lat i jestem informatykiem w zagranicznej korporacji. Lubię swoją pracę i zamierzam się dalej rozwijać w tym kierunku, z charakteru jestem miły, empatyczny i nie potrafię obojętnie przejść obok czyjejś krzywdy. Gdy miałem 7 lat miałem wypadek, który do tej pory bardzo ciąży mi na pamięci. Nie będę wchodził w szczegóły, bo długo by opowiadać, ale przez ten incydent zostałem impotentem. I to w 100% impotentem. W wieku 13 lat już zauważyłem, że ze mną coś nie tak. Że po prostu nie reaguje na określone ,,bodźce". W wieku 18 lat poszedłem do specjalisty, który uświadomił mi, że jestem impotenem, ponieważ ten wypadek miał na to wpływ. Po tym kompletnie się załamałem, unikałem wszelkiego kontaktu z dziewczynami i mam tak do teraz. Bardzo mnie to boli.... Widzę moich znajomych, którzy tworzą szczęśliwe związki a ja nadal sam jak przysłowiowy palec. Nie potrafię się przełamać i po prostu podejść do jakiejś kobiety, zagadać i pociągnąć rozmowę do przodu. Jak mogę to zrobić skoro jestem impotentem i wiem, że nie zadowole żadnej kobiety? Męczę się z tym tyle lat i jest coraz gorzej, przecież żadna ze mną nie zechce być jak się o tym dowie. Cały czas próbuję pogodzić się z tym, że będę samotny do końca życia i po prostu nikogo nie znajdę, ale jest to cholernie ciężkie... Jak się z tym pogodzić? Jak zaakceptować, że nigdy nie stworzę rodziny? Co ja mam zrobić? Jestem na skraju załamania nerwowego.
×