Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Emi808

Zarejestrowani
  • Zawartość

    78
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

19 Good

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie da się tam nic kupić. Nie da się też po nic wyjść. My jechaliśmy na szybko, bo się akcja zaczęła w sobotę, więc kupiliśmy tylko 6 wód 0,75 z dziubkiem i to było o wiele za mało. Na szczęście położne mnie poratowały pierwszego dnia (był lipiec, na dworze i w pokoju mega ciepło), a na drugi dzień rodzice dowieźli wodę i owoce i zostawili do odbioru na dole. Przekąsek też nie mieliśmy, ale posiłki były na tyle obfite, że nie głodowaliśmy. Czy jest lodówka, to nie wiem - pewnie tak.
  2. Opowieści dziwnej treści to pisanie, że dziecko jest dogrzewane pod kaloryferem, że położna jest również neonatologiem, że nie ma lekarzy na dyżurze.
  3. Nie, to nie ta sama osoba. To syn właściciela. Jest dwóch ginekologów i jedna pediatra - neonatolog.
  4. Duphaston to stary lek, który daje sporo powikłań, syfny syntetyczny progesteron. U mnie w pierwszej ciąży tak zagęścił krew, że zarodek słabo się zagnieżdżał (wtedy nie wiedziałam, że mam trombofilię), aż w końcu obumarł, a ja czułam się na tym leku fatalnie. Wtedy nie dostałam heparyny, choć powinnam. Ale to ulubiony specyfik mojej byłej pani doktor, więc zapisała mi go "na wszelki wypadek". Natomiast w drugiej ciąży zapisanie mi luteiny i utrogestanu było jak najbardziej uzasadnione. Brałam też clexane, żeby czasem zakrzepicy nie dostać. Progesteron w ciąży nie robi krzywdy dziecku, niezależnie od jego płci. Ma natomiast wpływ na matkę, ciężej się przechodzi połóg i wzrasta ryzyko wystąpienia depresji poporodowej. U mnie połóg do była masakra, a o depresję się trochę otarłam.
  5. Bo miałam krwawienia w pierwszym trymestrze, skracającą się szyjkę i skurcze od mniej więcej 20 tygodnia. Do tego leżałam i miałam zakaz dotykania brzucha, żeby nie wywołać skurczy. Nospę też brałam, ale sporadycznie.
  6. Na to pytanie ci nie odpowiem. Ja brałam 100 mg luteiny i 200 mg utrogestanu. Szyjkę w 35 tygodniu miałam długą na 3 cm i zamkniętą. Ale myślę, że twój lekarz wie, co robi, skoro kazał odstawić.
  7. To był już 38 tydzień. Brałam leki na podtrzymanie, luteinę musiałam odstawić półtorej tygodnia wcześniej, a utrogestan 6 dni. Skurcze miały pojawić się do dwóch tygodni. Cztery dni przed cięciem miałam ktg u mojej lekarki i było widać, że coś już się dzieje. Miałam zakaz denerwowania się, bo stres mógłby spowodować skurcze. No ale bez stresu nie da się żyć, trochę się zdenerwowałam w piątek i poszło. Syn miał tylko 3 kg i położne mówiły potem, że był lekko zwiotczały jak wczesniak, cokolwiek to znaczy. Ale ogólnie jest zdrowy .
  8. Myślę, że to ustalają indywidualnie - ja miałam termin z OM na 4.08., a z usg na 30.07. Cięcie miało być 22.07., czyli w 38tc +1, ale to ze względu na cukrzycę ciążową. Diabetolog też sugerował wcześniejsze rozwiązanie. Tymczasem moja macica zdecydowała, że poród będzie 17.07 .
  9. Bo Zalewski jest od cesarek, a ten drugi od porodów sn
  10. Ja też miałam zachomikowaną. Jako że brałam ją całą ciążę i mam trombofilię, to wg oficjalnych zaleceń mając cc powinnam brać ją cały połóg. Dr Witowski kazał mi robić zastrzyki 20 dni, a moja lekarka 14 . Na własną rękę robiłam je do końca połogu. A potem poszłam do mojej gin, ta się mnie pyta jak długo miałam clexane, ja jej, że 6 tygodni, a ta do mnie, że bardzo dobrze. A zapisać mi na tak długo nie chciała...
  11. Nie dotyczy mnie to, nie mam mthfr. Natomiast nie sądzę, żeby pediatrzy odraczali szczepienia z powodu tej mutacji. Mało który lekarz wie cokolwiek o metylacji, większość robi wielkie oczy, bo pierwsze słyszy - przynajmniej większość tych, z którymi ja rozmawiałam.
  12. Nadal nie robią, my mieliśmy w PCZ. Szczepienia dają wszystkie dwa.
  13. Nie robią problemów, pediatra trochę krzywo patrzy i rzuca przygłupie teksty, wymagają podania przychodni - wiem, że to nie do końca zgodne z prawem, ale my będziemy szczepić, więc podaliśmy. Kartę szczepień wysyłają do tejże placówki. Zabiegu Credego nie robią przy cc. Witaminę K chcieliśmy doustnie, ale nie mieli, więc zgodziliśmy domięśniowo, obyło się bez skutków ubocznych - musiałam podać ze względu na moją trombofilię i leczenie przeciwzakrzepowe w ciąży. Złożyłam jedynie oświadczenie woli, podpisane przeze mnie o ojca dziecka. Chcieliśmy skorzystać z pomocy pani radcy prawnej, ale zaśpiewała sobie taką kwotę w zasadzie za sam papier, że olałam temat. Ojciec dziecka jest prawnikiem, więc przeszkolił się szybko w tematach związanych ze szczepieniami, prawami pacjenta i standardami opieki okołoporodowej i zaoszczędziliśmy kilka stówek. Zdecydowana większość personelu szanowała naszą wolę w każdej kwestii, również obecności ojca przy zabiegach itp. Jedna jędza jednak rzuciła tekstem "I co, wy nie szczepicie, co? Pewnie witaminy K też nie podajecie? Pfff". Odparłam, że podaliśmy, niech sobie zajrzy do planu porodu, oświadczenia i dokumentacji. Już nic nie odpowiedziała. Położna to pani Emilia, przyjmuje w 4 Porach Roku, tę przychodnię podaliśmy w Esku, ale raczej pójdziemy z małym do Neomedu. Chodzimy prywatnie do jednego z lekarzy stamtąd i jestem zachwycona jego wiedzą i podejściem do dziecka.
  14. Nie wymagają, napisałam sama, bo miałam specyficzne wymagania . Pisałam też plan karmienia piersią i oświadczenia woli dotyczące m.in. szczepień oraz kolejności ratowania życia w sytuacji jego zagrożenia - generalnie położnicy ratują najpierw matkę, potem dziecko, a moim życzeniem było, by postąpić odwrotnie. Dodatkowo dawałam pełnomocnictwo w razie utraty przytomności przeze mnie mojemu partnerowi i prawnikowi zarazem.
×