Nie przesadzałabym, w mieszkaniu dostała zapalenia płuc? To był stary pies, wieksze problemy zdrowotne miał od co najmniej roku, przecież nawet z Mazur kiedyś lecieli z nią do lekarza. Szusza wiele razy mówiła, że z sercem jest gorzej, później lepiej, później znowu gorzej. Ze dwa razy chyba miała coś wycinane, co konkretnie nie mówiła, ale może nawet był to nowotwór. Zresztą, Szusza ciągała Suszi do weterynarza kilka razy w tygodniu, ciągle jakieś zastrzyki, leki, gdyby nie takie podtrzymywanie przy życiu, odeszłaby pewnie szybciej, a nie dopiero teraz...