Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

grzes56a65

Zarejestrowani
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Pośrednio tak. Chodząc do pracy jest zdecydowanie bardziej zmęczona, niż jak nie chodziła. Do łóżka kładzie się padnięta, po mimo tego, że wcześniej tak to wcale nie wyglądało. Nie umiem gotować niczego po za wodą na herbatę. Mogę co najwyzej pomóc, ale sam nic zjadliwego nie ugotuję. No ja zarabiam 4 razy więcej, niż ona, natomiast tutaj jak pisałem problem nie jest w samych zarobkach, a czy coś konkretnego te zarobki wnoszą, np jej pensja tak naprawdę niczego nie wnosi, bo oczywiście wpływa na nasze konto więcej, ale musi wypłynąć na opiekunkę, paliwo, jedzenie na mieście, itp. itd. to wszystko sprawia, że te rzeczy będą kosztowały dosłownie więcej, niż ona zarabia. Po co więc ona teraz pracuje to ja nie mam zielonego pojęcia. Gdyby ona zarabiała przynajmniej dwa razy tyle co obecnie to rzeczywiście jej praca miałaby sens i polepszyłaby domowy budżet, no bo zarabiałaby 6tys zł, 3tys zł wydałoby się na opiekunkę, paliwo i jedzenie na mieście i zostałoby z tego 3tys zł.
  2. Ale kto tu mówi o skakaniu wokół kogokolwiek ?
  3. Po między naszymi zarobkami zawsze była przepaść. Jeżeli by nie chciała być na moim utrzymaniu to by sobie mogła znaleźć faceta, który zarabia mniej więcej tyle samo co ona, wtedy rzeczywiście nie byłaby na jego utrzymaniu, no a w tym przypadku to co ona by nie robiła i tak się sprowadza do tego, że jest na moim utrzymaniu.
  4. Tak jezeli żona nie zrezygnuje z pracy to opiekunkę wynajmę obowiązkowo, bo niestety jeżeli tak dalej będzie się to ciągnąć to ja całkiem padne ze zmęczenia.
  5. Jak oddać swoją pensje opiekunce skoro mamy jedno konto ? Po prostu praca żony powoduje to, że faktycznie na nasz wspólne konto wpłynie +3tys zł, ale natychmiast wypłynie te 3tys zł, bo opiekunka, paliwo, jedzenie na mieście, itp. itd. to tylko powoduje, że jej praca zawodowa nic tutaj nie wnosi, a tylko przeszkadza, bo jednak wolę sytuację w której ona nie pracuje, a ja się mogę wyspac i zjeść w domu, niż sytuację w której wyspać się za cholerę nie mogę i muszę jeść na mieście.
  6. Ja się z tym liczyłem od samego początku, ale to nie znaczy, że godzę się na to co jest teraz. Problem polega na tym, że ta jej praca kosztuje nas więcej, niż ona zarabia, bo ja nie dam rady cały czas tak ciągnąc, trzeba będzie wynając opiekunkę do dziecka, kasa pójdzie na paliwo no i jeść trzeba będzie na mieście.
  7. Ludzki organizm nie jest dostosowany do krótkiego snu, który ja niestety mam. Ja nie dam rady wiecznie wracać z pracy o 7 przejmować dziecko, siedzieć z dzieckiem do 16.
  8. Kto mówi że żona się wysypia ? Ja jak tylko mogę to po prostu staram się spać z dzieckiem, co nie jest proste.
  9. Problemu nie mam żadnego żeby zająć się małą, problemem jest obecny styl funkcjonowania. Przez to, że żona poszła do pracy niestety, ale bardzo dużo obowiązków na mnie spadło. Jeżeli żona jest 8h w pracy to logiczne, że muszę być z małą ponad 9h sam na sam, w sytuacji gdy jestem zmęczony po pracy nie jest to proste. Po pierwsze ja nie zamierzam nikogo zamykać w domu, po drugie nic na to nie poradzę, że jej praca przynosi więcej szkód niż pożytku.
  10. Trwa miesiąc i już widać, że jest tragicznie. Po za tym moja żona nie musi prosić mnie o żadną złotówkę, mamy przecież wspólne konto, więc gdzie tu jakiekolwiek proszenie ? Do pracy można pójść w każdej chwili, ale obecnie jest to mało odpowiedzialne.
  11. Niekoniecznie, pracę zawsze będzie można jej jakos załatwić po znajomościach, ale teraz praca jest u żony czymś nieodpowiedzialnym.
  12. Dziecko w wieku 3 lat może iść do przedszkola, ale teraz jest malutkie i potrzebuje matki.
  13. Takie same prawa i obowiązki w kontekście prawa rodzinnego nie wymuszają w praktyce zajmowania się dzieckiem po równo, no bo w sumie ciężko żeby takie coś wymuszało. Natomiast obowiązki odnośnie dziecka ustalają rodzice dzieci między sobą. Tutaj sytuacja wygląda tak, że ja pracować muszę, a ona teoretycznie nie musi, a nawet w tej sytuacji która opisałem jest to dla nas szkodliwe. Raz na jakiś czas zamówić można, ale gdyby tak robić przez 30 dni to z tego robi się już majątek. To jest kolejny bezsens obecnie pracy żony, no bo koszty paliwa, tutaj teraz fakt, że jedzenie trzeba zamawiać itp. itd.
  14. Teoretycznie decydując się na dziecko trzeba liczyć się z tym, że trzeba będzie trochę dłużej z dzieckiem w domu zostać, a ja też widzę po dziecka, że jednak za mamą tęskni, jakby czuło że coś jest nie tak.
  15. Witam Piszę tutaj, ponieważ przechodzimy z żoną swój pierwszy poważniejszy małżeński kryzys. Mianowicie wszystko zaczęło się od czasu kiedy mojej żonie skończył się urlop macierzyński i postanowiła od razu wrócić do pracy. Oczywiście ja byłem od samego początku przeciwny jej tak szybkiemu powrotowi do pracy, uważam, że powinna wrócić do pracy ale dopiero jak córka zacznie chodzić do przedszkola czy szkoły. Byłem przeciwny ponieważ przeczuwałem że będzie taka sytuacja jak teraz. Mianowicie jak moja żona była na urlopie to sprawa wyglądała bardzo prosto, ja pracuję, ona w domu siedzi z małą, a po pracy pomagam jej w obowiązkach i jakoś dawaliśmy sobie z tym radę, teraz sytuacja przez to że ona postanowiła wrócić do pracy tak naprawdę nam obojgu się pogorszyła, ponieważ zarówno mi jak i jej przybyło znacznie więcej obowiązków przez co zarówno ja jak i ona jesteśmy dużo bardziej zmęczeni. Ja w ten sposób, że po pracy muszę z dzieckiem zdecydowanie dłużej się zajmować, no i jej bo musi pracować. Wygląda to tak, że ja staram się teraz brać same tylko nocki, rano wracam i zamiast położyć się spać muszę sam siedzieć z małą i za bardzo nie mogę wtedy odpocząć, żona rano idzie do pracy, no a po pracy żona daje mi taki wybór, że albo dalej zajmuje się dzieckiem, a ona gotuje obiad, albo ja gotuję obiad a ona zajmuje się dzieckiem, no niestety jako, że ją do gotowania mam dwie lewe ręce to obiad gotuje żona. Z tego właśnie powodu robi się dla nas obojga wieczny brak czasu na odpoczynek. Ja rozumiem gdyby ona jeszcze w tej pracy zarabiała naprawdę dużo, ale niestety jej praca nie jest aż tak istotną częścią naszego budżetu domowego, zarabia niecałe 3000zl na rękę co uważam że nie jest nawet warte tego co oboje obecnie przeżywamy. Jak zatem przekonać ją żeby przynajmniej na ten moment z pracą odpuściła ?
×