Ona świeżo po rozwodzie to nie jest.
Rok ponad od rozstania. Przypomne z przemocowcem, co powinno być impulsem do lepszego życia.
Tymczasem widzimy kobietę zgorzkniałą, samotną, która nie odnajduję się w życiu.
To jest smutne, a Ty Wieśka, jako jej przyjaciółka, gdybyś nią była, nie byłabyś pomocną. Bo utwierdzałabyś ją w przekonaniu, że ma żyć w żałobie nieskończonej.
Tydzień mogła leżeć okoniem i ryczeć. Im dłużej ten jej stan trwa, tym gorzej dla niej. Coraz trudniej będzie jej się z tego wydostać.
Błagam tylko nie odpisuj mi. Ja mogę sama sobie odpisać Twoimi argumentami