Zdaję sobie sprawę, że być może to jest tysięczny post o takiej tematyce na tym forum, ale proszę o wyrozumiałość, dopadła mnie chyba strzała amora.
Przedstawienie postaci:
On - mój kolega z pracy (29 lat), najbardziej towarzyska, rozgadane i wesoła osoba jaką znam, wolny od przynajmniej 3 lat, według jego dobrego kumpla to facet, którego nie da się poderwać (sprawdzone przez naszą wspólną koleżankę, która na imprezie firmowej próbowała go zaciągnąć do pokoju - nie udało się). Nazwijmy go Piotrek - zbieżność imion przypadkowa.
Ja - 27 lat, znam go od 3 lat, kiedy to przyjęłam się do pracy, nigdy nic do niego nie czułam, zmieniło się to jakiś miesiąc temu. Jako, że on jest najbardziej ogarniającą w pracy osobą, przez te trzy lata prawie codziennie do niego pisałam (jak każdy w naszym teamie). On do mnie dużo dużo rzadziej, tylko gdy faktycznie mieliśmy wspólne projekty. Zawsze tylko na tematy zawodowe. Od kiedy się zatrudniłam, miałam faceta, mieszkałam z nim. Rozstaliśmy się jakieś dwa miesiące temu. Kolega jest uświadomiony - wspominałam przy większej ilości osób, że się przeprowadziłam, mieszkam sama i chodzę na kurs tańca dla singli xd
Nie jest moim szefem ani przełożonym.
Przez 2,5 roku od mojego przyjęcia widywaliśmy się mało bo praca była zdalna. Jednak człowiek jednak się poznał, przez to pisanie na teamsach i gadanie na kamerkach. Ale jak wróciliśmy do biura (tylko 1 dzień w tygodniu), to uświadomiłam sobie, że kurczę to taki fajny chłopak. Problem w tym, że on chyba nie jest zainteresowany. Otóż sytuacja wygląda tak.
Spotkania na żywo. On ma różne fazy:
1. Faza najczęstsza - miły Piotrek:
- Piotrek uśmiecha się promiennie na mój widok
- Piotrek pomaga nieproszony - miga mi monitor Piotrek przychodzi i bez słowa naprawia, mówię, że gdzieś tam jest problem (nic związane z nim), Piotrek go naprawia z podekscytowaniem a jak go pochwalę, że jest najmądrzejszy to chodzi dumny jak paw
- Piotrek jest szarmancki: przepuszcza w drzwiach, przyjmuje na siebie ataki owadów i ściąga robaki z mojego płaszcza
- Piotrek przychodzi na ploteczki do mojego biurka
- Piotrek pisze do mnie na teamsie (gdy jesteśmy w biurze), nie o pracy, pisze zabawne żarty, wysyła memy i ploteczki, umawia się na wspólne wyjście na fajki
- Piotrek zawsze pamięta, żeby spytać czy ide do kuchni po kawę
- Piotrek gdy jestesmy sam na sam, zmienia sie z wesolka, w troszeczkę bardziej poważną osobę, gada tak wolniej jakby, raz nawet udało mi się go zawstydzić (co jest trudne z uwagi na jego charakter xd)
- Piotrek prosi mnie przy wszystkich do tańca na imprezie firmowej
2. Faza rzadka - tajemniczy Piotrek
Występuje gdy widujemy się przelotnie w biurze bo np ktoś z nas jest na szkoleniu. Wtedy Piotrek się patrzy, przyłapuje go np trzy razy na patrzeniu i odwracaniu wzroku gdy się spojrzę. Wtedy też ma tendencję, że gdy mówi coś na mój temat uśmiecha się i patrzy w ziemię.
3. Faza co około 5 spotkań na żywo - niedobry Piotrek
Piotrek nie zwraca na mnie uwagi. Jest miły dla wszystkich innych. Odzywa się tylko gdy ja zacznę, dziwnym tonem. Z dwa razy powiedział że jestem smutna (on ogólnie zauważa moje nastroje). A ja jestem smutna bo Piotrek jest w złej fazie xd
Co przemawia na minus dla naszej relacji: Absolutnie zero kontaktu w życiu prywatnym. Po tym wyjeździe integracyjnym, zaprosiłam go do znajomych na fejsie, ale nigdy nic nie napisał. No i w dni kiedy nie pracujemy w biurze, też zero kontaktu z jego strony. Znaczy jest kontakt bo co jakiś czas do niego piszę o pomoc (chociaż odkąd mi się podoba to zdecydowanie mniej xd). On napisze odpowiedź i zero jakiegokolwiek pociągnięcia rozmowy, no nic z tych rzeczy. Mam wręcz wrażenie, że jest oschły. Np ostatnio napisałam super śmieszny komenatrz na wspólnym czacie teamu, wszyscy dodali emotke - oprócz Piotrka.
Dodam, że to nie jest tak, że on nie lubi pisać przez inetnet czy coś bo widze czasem jak sie udziela na czacie grupowym.
Prosze o porade czy wedlug was z tym Piotrkiem to moze byc cos na rzeczy, czy sobie cos ubzduralam, cos ogolnie myslicie.