Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

TnT

Zarejestrowani
  • Zawartość

    260
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez TnT

  1. jako, że nie zawsze przesłankę zamiaru stanowi intencja, ani na odwrót, ani pośrednio, to raczej trzeciego coś musi być
  2. no widzisz, AI czyni założenia z dogmatu, niejako synkretyczny Bóg kolonii istot bakteryjnych
  3. W kontekście tematu: Patrząc na Świat tudzież dorobek myśli ludzkiej, ich spostrzeżeń zeń wyłaniających się a złączonych w jeden pojedynczy wywód, obrazujący przybliżenie do ujęcia pełni wiedzy na jej szczątkowej podwalinie... [hehe]. Wniosek jeden płynie - nikt głupi nie jest i z głupoty modrości nie jawi. Każdy więc jest mądry, nie głupi. A jak każdy jest nie głupi, więc i każdy też jest i mądry. Ale gdyby nie był mądry i nie głupi, to albo najgłupszy albo najmądrzęszy w sumie To sofizm. Patrząc na Świat tudzież dorobek myśli ludzkiej, wiedza uzbraja umysł człowieka w każdą myśl i osadza ją we właściwym czasie (mózg jest fizyczny). Czas człowiek spostrzega, widzi upływ. Będąc człowiekiem każdy "widzi" przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wraz z nową wiedzą, a taką jest podział wszelkiej istoty (zawężanie), oraz (uogólnianie) zjawisk z tak powstałych cząstek i przez "nieobecnie" nowe (indukcja), stopień percepcji równoważy się do granicznych możliwości organicznej adaptacji. Toteż odkrywanie (bardziej uzmysławianie sobie, wyobrażanie) niepercepcyjnych części, skłania do coraz głębszych wyobrażeń. Sąd ludzki na tej kanwie organicznej możliwości jest zdolny odbierać właściwie tylko przeszłość sensu stricto. Nikt nie jest w stanie odbierać rzeczywistości teraźniejszej a tym bardziej przyszłej, w jej poznanych częściach czasowych jakimi są np. nanosekundy. Czas, w którym ludzie odbierają sąd myślowy obejmuje jednostkę z fizycznego a ograniczoną organicznie zakresu. Jednym słowem spostrzeżenie nanosekundy jest dla człowieka nierealne, a tylko jej upływ, ale post factum. Na tym gruncie sama rzeczywistość jest iluzją (uproszczeniem umysłu, organiczną adaptacją). Iluzoryczne są nie tylko sądy (myśli) ale tym bardziej ich fizyczna ekspresja - zdania względem realnego Świata. Więc skoro ludzie podzielają między siebie myśli przeszłe w formie słownych zdań każe uznać twierdzenie o tym, że w tak rozumianych chwilach słownych ekspresji obcują (dotykają) tylko i wyłącznie doskonałej iluzji, wobec której każdy może dowoli wyobrażać sobie relację najmądrzejszości z jednej i mądrości z drugiej strony relacyjnej komunikacji. Tzn. człowiek najpełniej w chwili komunikowania (wypowiadania się) z drugim człowiekiem może uznać się w pełni (i logicznie) prawdziwe najmądrzejszym zanim jego subiektywną myśl odbierze tylko mądry jak do tej chwili umysł adwersarza. Każdy, zawsze i wszędzie we Wszechświecie, wypowiadając się (czy pisząc) w tym rozumieniu jest najmądrzejszy bez poznania sądu strony przeciwnej, a już szczególnie intencyjnie niemej
  4. w kontekście tematu: Patrząc na Świat tudzież dorobek myśli ludzkiej, ich spostrzeżeń zeń wyłaniających się a złączonych w jeden pojedynczy wywód, obrazujący przybliżenie do ujęcia pełni wiedzy na jej szczątkowej podwalinie... [hehe]. Wniosek jeden płynie - nikt głupi nie jest i z głupoty modrości nie jawi. Każdy więc jest mądry, nie głupi. A jak każdy jest nie głupi, więc i każdy też jest i mądry. Ale gdyby nie był mądry i nie głupi, to albo najgłupszy albo najmądrzęszy w sumie To sofizm. Patrząc na Świat tudzież dorobek myśli ludzkiej, wiedza uzbraja umysł człowieka w każdą myśl i osadza ją we właściwym czasie (mózg jest fizyczny). Czas człowiek spostrzega, widzi upływ. Będąc człowiekiem każdy "widzi" przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wraz z nową wiedzą, a taką jest podział wszelkiej istoty (zawężanie), oraz (uogólnianie) zjawisk z tak powstałych cząstek i przez "nieobecnie" nowe (indukcja), stopień percepcji równoważy się do granicznych możliwości organicznej adaptacji. Toteż odkrywanie (bardziej uzmysławianie sobie, wyobrażanie) niepercepcyjnych części, skłania do coraz głębszych wyobrażeń. Sąd ludzki na tej kanwie organicznej możliwości jest zdolny odbierać właściwie tylko przeszłość sensu stricto. Nikt nie jest w stanie odbierać rzeczywistości teraźniejszej a tym bardziej przyszłej, w jej poznanych częściach czasowych jakimi są np. nanosekundy. Czas, w którym ludzie odbierają sąd myślowy obejmuje jednostkę z fizycznego a ograniczoną organicznie zakresu. Jednym słowem spostrzeżenie nanosekundy jest dla człowieka nierealne, a tylko jej upływ, ale post factum. Na tym gruncie sama rzeczywistość jest iluzją (uproszczeniem umysłu, organiczną adaptacją). Iluzoryczne są nie tylko sądy (myśli) ale tym bardziej ich fizyczna ekspresja - zdania względem realnego Świata. Więc skoro ludzie podzielają między siebie myśli przeszłe w formie słownych zdań każe uznać twierdzenie o tym, że w tak rozumianych chwilach słownych ekspresji obcują (dotykają) tylko i wyłącznie doskonałej iluzji, wobec której każdy może dowoli wyobrażać sobie relację najmądrzejszości z jednej i mądrości z drugiej strony relacyjnej komunikacji. Tzn. człowiek najpełniej w chwili komunikowania (wypowiadania się) z drugim człowiekiem może uznać się w pełni (i logicznie) prawdziwe najmądrzejszym zanim jego subiektywną myśl odbierze tylko mądry jak do tej chwili umysł adwersarza. Każdy, zawsze i wszędzie we Wszechświecie, wypowiadając się (czy pisząc) w tym rozumieniu jest najmądrzejszy bez poznania sądu strony przeciwnej, a już szczególnie intencyjnie niemej
  5. TnT

    Leci Dzień świra

    Mam na myśli satyryczne ujęcie struktury funkcjonowania czynnika ludzkiego w organizacji, poza perypetiami samego bohatera oczywiście. To zestawienie dwóch różnych form urządzania społeczeństw, które następują bezpośrednio po sobie, umierający i rodzony, a jeszcze nie powity. Jak przeciskanie owocu jabłoni przez sito dla śliwy z nadzieją pełną optymizmu
  6. TnT

    Leci Dzień świra

    A nie każdy ma ten pierwiastek? Człowiek to taka Tablica Mendelejewa, który odbarwia się światłem otaczających go rzeczy
  7. TnT

    Leci Dzień świra

    1. No właśnie, udzielają się emocje, bo po prawdzie każdy, kto skusi się obejrzeć zestawi z sobą. Poza autentycznością osobistą, odsłania zawiłości ukryte w sferze społeczno-kulturowego tabu. 2. Obnażanie czegokolwiek zawsze budzi zainteresowanie
  8. TnT

    Leci Dzień świra

    jest prawdziwy, dlatego za każdym razem ogląda się świetnie, fikcji nikt nie kupuje
  9. TnT

    Leci Dzień świra

    bardzo dobry, umie sprzedawać emocje
  10. polemizował bym z tym profile, żegnam. x Łyżki też są czworakie, rozczłonkowują kawę albo herbatę z wodą, oraz łączą cukier z ichnią goryczą. 2/0= 0 + 2^2 = 4
  11. Skoro teza w teorii twierdzeń tudzież wywodzeń słownych pozostaje krzyżem a uwikłania archetypów logicznej prawości gruntują warunek 1+0=10 tudzież 0+1=01 rozwiązaniem dla wyjść porozumienia mogłaby być jednolita czystość formalna postaci: dla 00 AND i dla 11 tj. DYSFUNKCJA
  12. zasadziłeś się wedle prywatnych własnych przekonań i chcesz mie usidlić
  13. Poglądy ludzi wobec pewności co do istnienia Boga kształtują się dwojako i nie ma trzeciej drogi. Bez podtekstów. Pewność zapewnia sposób rozumienia. Rozumowanie, które wyprowadza istnienie Boga leży u podstaw człowieczej inteligencji, a ta w sposób naturalny wynika z wtórnie intuicyjnej indukcji zwierzęcego rozumu. Poglądy, bo o nich mowa, w tym cała empiryczna wiedza, są wynikiem sumy wynikających ze spostrzeżeń konstruktem ogółu doświadczeń, czyli rozumowaniem od szczegółu do ogółu. Każda dodana cegła do budowanego konstruktu odmienia osiągniętą konstrukcję. W ten sposób wizja Boga, tudzież Bogów innych wierzeń, w sposób ciągły przybliża do pewności o jego istnieniu, nie przesądzając o ostateczności kształtu owej wizji. Każdy kij ma dwa końce i każdy miecz jest obosieczny, gdyż w ten sam sposób wizję Boga od spostrzeżeń oddala. A właściwie myślenie takie, choć w sposobie naturalnym uzasadnione, tworzy pozór czysto hipotetycznej karuzeli, ani stwierdza ani przeczy, a na szalę rzuca wiarę. Wierzyć w coś jest rzeczą Piękną, a o pozytywnym jej wpływie na życie duchowe każdego (czysto psychologicznie) czyli wynik rozumienia sukcesywnie przybliżającego do odwiecznej Prawdy nie ma co nikogo przekonywać. Takie jest osiąganie Prawdy, które drogą uproszczenia utożsamia się z Bogiem w tej czy innej religii, sumą synkretycznych złożeń zmysłów filozofii kultur wszelakich. Stanowi zarówno następstwo i wynik przyszłego zbiorczego rozumienia i jest celem ku czynieniu wynikających zeń wtórnie moralnych tudzież etycznych humanicznie zobowiązań. Czynić dobro = nieustannie zmierzać do Pięknej Prawdy samej, czystej, jasnej, pewnej... jednorodna przesłanka wszelakiego rozumu. 99,9 : 66,6 = 1,5 oczywista ponadjedność
  14. W dzisiejszych czasach, czaszach . ------------------------------------------------------- Cząstka w zbiorze im podobnym jest niecałkowita. Dopełnienie jej , które nie uchodzi zwykłej ich reszcie uwadze stanowi pole, na którym będąc, spostrzec można wielość szczątek wzorem odbić, ich refleksów świetlnych takoż cieni, spajających całość w twór zupełność pełni złudnej. W Cieniologii w zasadzie nie liczy się całość bodaj triumf wiedzie rozłączność sama. Toteż z przyrównań pierwszych mnogość wiedą Ludzie Schemat schodzi do dwojakich punków wedle emploi jednako podobień: 1. Refleksja Pierwej oświecenie cząstki Anfas cieni w tyły. Cząstek refleksuje błyskiem, blaszcze. Jako, że nie rak, prze się w przód a nie w spak. 2. Cień Wtóre, prześwietlanie czstka w tył, refleks mieni z wolna cieni w brud. Barbarzyński zwrót! Ego cieni szepce, samo po się drepce, gryzie, boli zniesławoli... Epitafium W kulcie mienił Cząstek błyskiem Gwiazd, krewko swoich Cieni szuka wrak.
  15. a to wspak . Mi to się wydaje, jak to brzmi w Okóle, iż spoistą cieniość odkrywać w Ogóle. A jakoże zbiór się cieni niejako domknięty nie sam wybór cienki! Bo i Słońce w naturze swojość amplitudą wskazem idzie! Bodaj kręgi kręci, koła nęci ku lśniącej Wszechbłędzi!
  16. Mi to się wydaje, iż ów w ogóle miejsce spójności tkwi w okóle. A jakoże zbiór jest cieni domknięty, to i wybór cienki. A jeśli się o Słońce idzie, te w swej amplitudzie bodaj kręgi kręci niczym pręgi tudzież cięgi ?
  17. Bez przesady, w dobie kryzysu czysto-energetycznego raczej bym przewidział Sztos
  18. Czarno-białe telewizory, kiedyś były równie kolorowe jak obecnie, a nawet bardziej. Dziś, wydaje się nie trzeba doszukiwać się kolorów gdyż się same narzucają, a kiedyś leżaczku conditio sine qua non było nie tylko odnaleźć właściwe kolory ale także właściwą ich interpretację
×