-
Zawartość
136 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez TnT
-
ech...i jak tu tak wcześnie wstać
-
Czarno-białe telewizory, kiedyś były równie kolorowe jak obecnie, a nawet bardziej. Dziś, wydaje się nie trzeba doszukiwać się kolorów gdyż się same narzucają, a kiedyś leżaczku conditio sine qua non było nie tylko odnaleźć właściwe kolory ale także właściwą ich interpretację
-
Zastanawialiście się kiedyś nad tym dlaczego coś wam się czarnym wydaje o coś inne białym? I dla czego pomimo obecnej wiedzy fizycznej zestawiacie owe barwy jako sobie przeciwne? Odpowiedź może być bardzo prosta i dotykać nie tylko barw ale wszelkich granicznych przeciwieństw opisujących tzw. "real". Otóż, cała rzeczywistość, czyli cały Świat wokół jest wynikiem społecznych uzgodnień, i zawsze jest stanem pośrednim, podobnie jak barwy: czerń i biel. Te przecież jako takie nie istnieją, a jeśli nawet, to zawsze będą się wymykać spod ludzkich spostrzeżeń i nigdy oko ludzkie ich nie dostrzeże ani mózg nie utworzy ich prawdziwego wyobrażenia. I tu stoi całe klu, bo znowu ludzki umysł (myśli, sądy) całkiem dobrze sobie z nimi radzi, a to dzięki właśnie uzgodnieniom stanów pośrednich z wyobraźnią umysłu rozumianych jako te "prawdziwie rzeczywiste". W fizyce zarówno czerń jak i biel są właśnie takimi pośrednimi barwami, zawsze są mieszaniną innych barw. Czerń występuje np. jako ciemny granat osadzony w kontekście innych barw tudzież ciemny brąz tak samo, a znowu biel raz przechodzi w szarość a raz w błękit, tyle że nigdy nie jest ani idealnie samą bielą ani czernią samą zaś tylko wydobytą z umysłu uzgodnioną "bazą", zupełnie jak pozostałe barwy. Teraz, gdyby ów te pośrednie stany byłyby uzgadniane tylko pomiędzy dwoma umysłami (a tak jest w procesie np. świeżego umysłu, gdy umysł prowadzący uzgadnia z nim pośrednie stany wskazując, że to jest takie, a to tamto inne, a jeszcze inne takie i to razem) rzeczywistość, jako wynik uzgodnień, nawet w tym prostym procesie nie byłaby jedna sama, tylko początkowo zdeterminowana, zaś z biegiem czasu ulegałaby coraz większej deformacji skutkiem domieszki innych stanów. Cały "real" jest właśnie takim stanem pośrednim, i jako jedna i stała po prostu nie istnieje. A by jeszcze bardziej "urealnić" nieistniejący rzeczywiście Świat starczy dołączyć do tych dwóch uzgodnień ludzkich umysłów pozostałe miliardy (wykładniczo). Proste
-
Przecież właśnie tłumaczę, i względem czerni i bieli, że nie ja go sobie założyłem, tylko właśnie ściągając deformuję nie wyczesując zarazem naiwnie jakiegoś trwale prostego "przedziałka", Diotymo
-
Wyraźnie by się rozjaśniło (ruchomo tudzież falująco, jako że takie jest znane nam fizyczne światło i każdy przedmiot jego oświecenia) by rozpatrzyć sam mózg ludzki, jako organ tulący ów stany, w pewne, absolutne uproszczenia Mózg (chemia)* - Chemia mózgu to proste pierwiastki w formie jonów. Dzięki różnicy ich stężeń po obu stronach błony neuronu powstaje potencjał elektryczny. Sód (Na+) i Potas (K+): Ich przepływ generuje impuls elektryczny (potencjał czynnościowy). Wapń (Ca^2+): Kluczowy dla uwalniania neuroprzekaźników w synapsach. Magnez (Mg^2+): Chroni neurony przed nadmiernym pobudzeniem. *Wygenerowane AI. Rozpatrując więc jednostkowo samą myśl ludzką, a więc i złożony logiczny sąd ludzki tudzież cały ich układ, jako wynik podobnych stanów pośrednich w kontekście wielości neuronów otrzymać można idealne odwzorowanie 1:1 uproszczeń realizujących tzw. realny Świat, który z czasem nie odpływa w jakąś otchłań tudzież eter. Przecież jakżeby umysł ludzki "widzący świat" w stosunkach liczbowych mógłby ulec iluzji, sam w sobie, w postaci 1:0,7 czy 0,4:1 kiedy ów stosunek ściśle wzoruje się wiernym chemicznym śladem wedle zasady "real:umysł" i jest sobie pierwotnym wzorcem postaci 1:1?. Tylko zewnętrzna postać, właśnie uzgodnień pośrednich stanów burzy ten stosunek jednostkowo ciągły czas jako wtórny wynik ich zewnętrznych form, paradoksalnie. A któż przecież powie, iż Świat paradoksów jest niby realny?
-
Mięsna, krągłe Bóstwo. Odchowa i pokuta
-
Był odbiciem cienia pewien Sum, w lustrze blaskiem wody mierzył brzask, gdy u ujścia sowiał człek. Mimoć stek ich razy ów pochował nigdziej, zawżdy nie wychował! Liczył jeno... By się człekiem wstać
-
A cóż w tym niemądrego? Filozofia wyrasta na warstwach czasu i postępu myśli z naturą wpierw a wtenczas we wtórnym odbiciu w układzie SI
-
Stopy to złożoność tkanki kostnej okrytą cielesną masą i palce, a cztery można w swe podzielić na dwa, wywalone jaja
-
Wszystko leży u stóp Herodyty wyobraźni
-
-
A cóż liczyć bym sam, miał ?) ?=??
-
Choć nie wszystkie słowa są sumą człowieka. I to jest niesamowite, bo dowodzi górnej granicy wartości każdego, bez względu na wszystko
-
I to również jest niesamowite, a mianowicie fakt, iż niewypowiedziane słowa, mimo ich realnego nieistnienia wywołują rzeczywiste skutki, a to w postaci niezaistniałych przeżyć, a to wszelakiej maści autentycznych doznań, a jedne i drugie kształtują dostrzegalną zmysłowo ekosferę
-
Widać, że bardzo się zaangażowałeś i to boli, bo dałeś z siebie wszystko. To normalne, że teraz czujesz chaos w głowie. Ale spróbuj na chwilę odłożyć emocje i spojrzeć na fakty, które sam opisujesz. Problemem nie jest nawet jej przeszłość jako taka, tylko kłamstwa, niespójności i ciągłe „tłumaczenia”, które brzmią jak gaszenie pożaru, a nie szczerość. Jeżeli ktoś od pierwszego spotkania mija się z prawdą, a potem regularnie musi prostować kolejne „nieporozumienia”, to zaufanie naturalnie się rozpada. I to nie jest Twoja wina. Druga sprawa: zachowanie po alkoholu. Alkohol nie zmienia człowieka, on raczej zdejmuje hamulce. Jeśli po alkoholu widzisz coś, co Cię odpycha albo niepokoi, to warto to traktować serio, a nie jako „wyjątek”. Zadaj sobie jedno, bardzo uczciwe pytanie: czy Ty czujesz się w tym związku spokojny i bezpieczny emocjonalnie? Bo zaufanie to nie jest decyzja w stylu „postanawiam ufać”, tylko efekt tego, że druga osoba daje ku temu realne podstawy. Nie chodzi o ocenianie jej ani o potępianie. Chodzi o to, czy to jest relacja, w której Ty nie musisz zgadywać, domyślać się i ciągle walczyć z własną intuicją. Jeśli już na tym etapie masz tyle wątpliwości, to one raczej same nie znikną. Masz prawo odejść nie dlatego, że ona „jakaś jest”, ale dlatego, że Tobie w tym układzie jest źle. I to jest wystarczający powód. Rozwiązanie Zależność przyspieszenia od położenia Przyspieszenie to druga pochodna położenia: ap=s′′(t)a_p = s''(t)ap=s′′(t) Liczymy pochodne: s(t)=at2+bt+cs(t) = at^2 + bt + cs(t)=at2+bt+c s′(t)=2at+bs'(t) = 2at + bs′(t)=2at+b s′′(t)=2as''(t) = 2as′′(t)=2a Z warunku: 2a=42a = 42a=4 a=2a = 2a=2 Warunek początkowy położenia s(0)=a⋅02+b⋅0+c=cs(0) = a\cdot 0^2 + b\cdot 0 + c = cs(0)=a⋅02+b⋅0+c=c c=5c = 5c=5 Warunek prędkości Prędkość to pierwsza pochodna: v(t)=s′(t)=2at+bv(t) = s'(t) = 2at + bv(t)=s′(t)=2at+b Podstawiamy a=2a = 2a=2: v(t)=4t+bv(t) = 4t + bv(t)=4t+b Z warunku: v(2)=14v(2) = 14v(2)=14 4⋅2+b=144 \cdot 2 + b = 144⋅2+b=14 8+b=148 + b = 148+b=14 b=6b = 6b=6 Ostateczny wzór położenia s(t)=2t2+6t+5\boxed{s(t) = 2t^2 + 6t + 5}s(t)=2t2+6t+5
-
Ile dalibyście na WOŚP za kąpiel z Anną Marią Żukowską?
TnT odpisał akuna matatah na temat w Życie uczuciowe
Całe nieporozumienie wynika zapewne stąd, iż Wy wszyscy kąpiecie się w wodzie, w jakimś bloku z płyty. Zrozumcie wreszcie, że są pośród Was ludzie, którzy do kąpieli używają mleka tudzież solanki, krzemionki oraz terapeutycznego błotka -
tak żyć to albo nie żyć a być żywym albo żyć ale po śmierci... lol XD
