sv7
Zarejestrowani-
Zawartość
776 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez sv7
-
Widmo, wiem. Szybko chciałam je wynieść po drodze gdy do sklepu wychodziłam. Wiem też co to zastrzał po drzazga. Kiedyś mi się pod paznokieć wsadził i nijak wyjąć. Byłam na pogotowiu wtedy i paznokcia chirurg zrywał i czyścił. Nie, nic nie bolało ponieważ znieczulenie było.
-
Średni bo? Za słodki, co nie? Nie jadłam i nie przyglądałam się czy gdzieś są w sklepach rokitnikowe. Krzaki widziałam.
-
Jadałam swego czasu i ten i ten, ale fascynacja nimi przeszła. Natomiast truskawkowy zostanie na zawsze, tak samo jak chleb tudzież kanapki z serem białym i solą. Plus dużo pieprzu.
-
Masz rację, dżemy nie są moim konikiem. Czuję, że banany rozdam dzieciom pod blokiem. Tyle będzie z produkcji. ; p
-
Gdyby weszła na krzywo to tak, a ona pionowo i się urwała. Denerwuję się na drzazgę? Nie, no coś ty. Szafkę zdemontowałam i deski wynosiłam. Kawałek drewna mi się w rękę wbił.
-
Nic nie robię już dziś. Nie mogę wyjąć drzazgi i wielce cierpię. Niech pan C bierze odpowiedzialność za swoje nastroje i najlepiej gdyby się odezwał i dał ciut uwieść a nie.
-
Mężczyzna chory to poważna sprawa. Wzywać ambulans?
-
Zabrzmiało jak sobota z marzeń, brum. Twoje życie jest wyjątkowo bogate. ;] U mnie robota stoi, w sensie banany. Nie chce mi się tego robić jak Boga kocham. W sklepie byłam, pochodziłam po ulicach, nawet byłam na drzemce. Teraz pachnie mi w kuchni... bananami. A mnie się chce kawy.
-
Zanim wyszłam z tematu mogłam się wypowiedzieć. Co za czasy żeby nie można było się ekscytować bananem.
-
Działaj, działaj brum. Soki miały być ale dowiedziałam się dzisiaj, że można zrobić dżem z bananów więc spróbuję. Nie bawiłabym się w produkcję z własnej woli i bym nie kupiła na ten cel bananów tyle, jednak znajomy dał mi z warzywniaka. Rokitnik? Brzmi jak zwierzę podobne do diabła. Patrzę jak wygląda a to owoc i to pomarańczowy. Trochę jak jarzębina.
-
Kuźwa jego mać, jakby mało było kłopotów to mi weszła drzazga.
-
Słychać już bęben i jego obroty? Jeszcze wieszanie cię czeka. No wiesz co, nie zniechęcaj! Bo nie zrobię i co będę jadła zimą? Dodaje się miód wiesz? Oraz cytrynę coby nie zrobiły się ciemne.
-
Chodzę po domu i się krzątam. W międzyczasie ogoliłam sobie jedną nogę.
-
Jak ci się zdaje, losowy zabieg czy przemyślany? Czy o ruch czy osobę jedną czy dwie chodzi? Jak skarpetki w pralce, nagle okazuje się że nie ma jednej, często tej najładniejszej. Będę robić dżem z bananów tylko nie wiem kiedy. Cytryny potrzebne a mnie się nie chce wychodzić. Będzie deszcz coś mi się wydaje po chmurach.
-
Zwłaszcza portfel. Co nie pilnujesz tematu by się rozwijał?
-
To się zbieraj a nie. ;] Też się zbieram powoli.
-
Kupiłam miód wczoraj z myślą o bananach. Poza tym nie mogłeś mi powiedzieć gdy pytałam co zrobić z bananami? Ale jesteś koleżka.
-
Niemożliwe! Nie znam.
-
Najpierw sklep. Jak się weźmiesz za robotę w domu to zalegniesz i zmęczona będziesz mało chętna na zakupy po.
-
W radio: Nah Neh Nah - Vaya Con Dios.
-
Na zasadzie: Piję rzadko ale bez umiaru? Można i tak. Jaki tytuł? Nie pamiętam.
-
To znaczy które zwierzę? Oby nie jak zając w kuckach.
