sv7
Zarejestrowani-
Zawartość
1045 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez sv7
-
To nie wiesz, że kocham to co ogromne, drogie, leganckie, nielegalne i niedostępne? To już wiesz. Hihihi. ;]
-
Zwykle plastiki? A niezwykle? Nauczyłam się obsługiwać i okej. Kiedyś kilka razy palca sobie przycięłam tak, że płakałam z bólu. Niezbyt wygodne jeżeli się o mycie rozchodzi. Żaluzje? Raczej. Lubię żaluzje! Cze!
-
Nie. Jedyne na co stawiam to na konie. Magdi, mało cię widuję za dnia gdy zajrzę. Śpisz wtedy? Nocki odsypiasz? Mrówki? Mrówki to mi w Szkocji właziły z ogrodu ciurkiem i pamiętam gdy raz wstałam... a zostawiłam szklankę z herbatą na noc... i mi siedziały w szklance, nie wiem? Może ze sto ich było. Pójdę już bo ostatnie tchnienie jasności a robota do zrobienia. Trzymaj się i obstawiaj rozsądnie.
-
Tak, jasne. Filmy to na 60 tiwi. Laptop mój miły to do spraw tajemnych. Buzi.
-
Okej, widzę że nie wyobrażasz sobie moich okien. Pozostaje mi pokazać ci je za dnia w najbliższym czasie cobyś miał rozeznanie. Zależy od miejsca. Okna są różne. Przesuwane, do wewnątrz, do zewnątrz i gilotyna czyli góra/dół i boki. Są też takie tradycyjne. Wszystko zależy od budynku, sytuowania terenu i takie tam. Dobranoc.
-
Rozumiem. Nie budź grzechotnika to krzywdy ci nie zrobi. O kelnerce pomyślę kogo by ci tu podesłać. Idę właśnie kończyć rozprawiać się z pająkami oraz biedronkami bo mi hurtem wchodzą do domu. Pozdrawiam.
-
Śmiej się śmiej. Laptop to świetny wynalazek w niektórych momentach. Jak chcesz wiedzieć do jakich to mi się tu nie śmiej. Trzymaj się ciepło i do.
-
Będzie super takie potraktowanie. Dzięki! Dodać pragnę, że można to zrobić tak jak insynuujesz, tyle że w oknie typu gilotyna jest to uciążliwe bo od wewnatrz moskitiera się nie sprawdza, a od zewnątrz za dużo zachodu w razie czyszczenia szyb. W takim razie do następnej wizyty.
-
Prawdziwy mężczyzna nie boi się różu oraz popija browarki kibicując proszę szanownego Pawła. Kobiety zaś donoszą przekąski. A to paluszki, a to śledziki tudzież inne dewolaje.
-
Z dobrych wieści zeznam iż opanowałam lapka i śmiga leganko, więc bliżej łikendu już będzie lekko i przyjemnie sobie rozmawiać.
-
Dobrze. Oglądaj więc, ja kończę myć okno w salonie bo mi zaczęły się biedronki i pająki schodzić. Sieć uplotły z zewnątrz i nie podoba się to dla mnie. Nie oglądam futbolu ale mogę postawić na ostatnią partię. Dzień wcześniej powiesz mi kto został i sobie wytypuję. Zgadzasz się?
-
Co meczu nie oglądasz, hm?
-
Bałaś się? Dobrze, że cię nie porwało na inną planetę. U mnie tylko raz na przestrzeni 3 miesięcy deszcz popadał i tyle go widzieli. Susza i moje pomidory ledwo żyją. Jest ich... uwaga! Dwa na krzaku! Biedne jakieś takie i jeszcze zielone. Wątpię czy coś z nich będzie. Papryczka lepiej. Jest kilkanaście ich tam. Zobaczymy co czas przyniesie.
-
U mnie w mieście jawnie chodzą mężczyźni w samych spodniach, spodenkach. Niekrórzy cali wytatuowani od szyi po pępek. Chudzi, grubsi, każdej maści. Nie zwracam na to uwagi w tej chwili. Tak jak nie zwracam na klapki typu ziko i białe długie skarpety do tego.
-
Weź nie pytaj, weź się przytul. W Polsce, w Lidl widziałam ayran osobiście. W innych sklepach nie. Nie widziałam w innych których byłam. Kiedyś czytałam, że można zrobić z jogurtu, wody i soli coś na kształt ayran. Pół na pół tego i tego plus soli do smaku. Złączyć, wymieszać, wypić.
-
Proś a będzie ci dane. Nie zrozum mnie źle. Mnie to nie przeszkadza. Imponuje mi wiedza, mądrze przekazywana. Natomiast tym którym wadzi być może przyczyniają się do zgładzenia. Rozumiesz? Matka Teresa powiadasz? Franciszek z Asyżu jest mi bliższy. Ps. już mam zgagę po tym jedzeniu. Umieram. Ratuj. Przytul. Pogłaskaj czy zrób coś. Heh.
-
Cześć i cześć. Bułka tarta do tego? Fajne warzywka. Wszystkie zielone są bardzo zdrowe. Pogoda w porządku bo mniej niż 20 stopni, przyjemny wiatr, mało słońca i nie ma zaduchu. Ludzi mniej bo powyjeżdżali na wakacje. Nie ma tłumu popołudniami, nie trzeba się przepychać. A piątki, soboty i poranki w niedzielę są najmilsze. Wtedy praktycznie nie widać ludzi na zewnątrz. Wyludnienie. Kurz opada. Qwerty słabiutko ze zdrowiem ale ciągnę wózek jak się da i ile się do i dopóki się da. Powodzenia. * :
-
Nie wiem. Wiem, że jest czasem wkur/wia/ją/cy choć wiedzę sporą ma i to się ceni ale i to przeszkadza. Cześć, Magda. Lecę w objęcia życia. ;]
-
O pa. Jeszcze na koniec Jantar mi tu śpiewa. Miód na serce.
-
Dobrze wiedzieć. Cycuszki trzeba szykować albo kawałek nogi może? Śmieję się z całej tej sytuacji na forum. Okej. Po przerwie.
-
Acha. Dziękuję za informację. Nie wiedziałam o tym człowieku, że istnieje taki. Nie miałam styczności z nim na profilu.
-
Hm. A on tu jawnie występuje czy nie? Nie widziałam go gdy jestem i nic mi o nim nie wiadomo. Pulsar się nazywa czy to przydomek a widnieje po innemu? To poobserwuję.
-
Pardona mi. Wzięłam cię za Magdę. W sensie nie, że myślę, że ty to ona tylko się pomyliłam w cytowaniach.
-
Doradzasz godzinę a a już jedną szklankę wypiłam. Dobry bo podobny w smaku do wody z ogórków kiszonych. Wahamłam się czy nie brać kefiru ale po namyśle decyduję ajran. Płynniejszy i nie wzdyma. Pulsar? A któż to taki?
-
Ale zajeebiście mi gra muzyka z mojego nowego odtwarzacza, normalnie kosmos.
sv7 odpisał Owsicki na temat w Życie uczuciowe
La Isla Bonita podoba się to dla mnie i dosyć często słucham.
