Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

idaalia

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. buszująca; galopująca depresja - pora na wizytę u lekarza i jakieś proszki, które postawią cię na nogi; ja zostałam z małym dzieckiem, z dlugami około 60tysięcy, z komornikami, z wiecznie odcinanym pradem i strachem przed ocięciem gazu, z odciętym telefonem stacjonarnym, nawet kablówkę odcinano mi kilkakrotnie; przeszłam długą drogę upokorzeń; ale to mnie wzmocniło, pomogło; musiałam nauczyć się zyć bardzo skromnie, odsunąć swoje potrzeby, bo dziecko wazniejsze; jej łzy kiedyś, kiedy mowiła,że boli ją brzuszeka, a ja wiedziałam że coś nie tak; i powiedziała,że jej koleżanki ubierają się na hali ( takie centrum handlowe małe ), a ona nosi rzeczy z lumpeksu; przeszłam wiele; nauczyłam się twardych negocjacji z bankami, które poumarzały mi po 30-50% odsetek; nauczyłam się twardo walczyć o alimenty; wydarłam je byłemu nawet przez sad brytyjski; pomogły mi w poczatkowym okresie psychotropy łączone z wizytami u psychologa i wsparcie bliskich znajomych; i pomogła mi zawsze nadzieja, że caly ten jubel to sytuacja przejściowa; przyjęłam do wiadomości,że taka to cena mojej wolności więc ok chcę być wolna od tego gada i zapłacę ją; minęło 7 lat; udało mi się pospłacać długi; nie drżę na dzwięk domofonu i nie muszę unikać odbierania zastrzeżonych telefonów; kończę generalny remont mieszkania; jestem starsza, mądrzejsza i szczęsliwsza :)
  2. buszująca - 3 miesiące :) echhh :) w sumie miesiąc PO kwitłam :) taki okres trwał z 5-6 miesięcy; potem pierwsze problemy i dołek; i znów dobrze i za jakiś czas dołek,az nauczyłam się wielu rzeczy, dołki bywaja, ale takie codzienne, kazdy je miewa:) siedem lat; w maju minęło siedem lat, odkąd nie jestem z mężem; wiecie jakie to boskie uczucie, pomysleć, jak wyglądało moje zycie z nim i jak jest teraz :)? przegrałam wiele rzeczy, drobnych i tych wiekszych; przegrałam mnóstwo czasu, ale to nic :) mozna przegrywać bitwy, ale wygrana wojny nalezy do mnie :)
  3. polecam wam jeszcze jedno :) kopiujcie swoje wpisy, trzymajcie na jakichś nosnikach, żeby żaden format dysku wam nie zaszkodził; zobaczycie swoje odczucia za kilka lat, kiedy już zdrowe i wolne będziecie to wszystko czytały :) dla mnie to moja osobista złota księga :)
  4. witajcie dziewczyny; zaglądam tu od czasu do czasu - od dłuższego czasu :D starsze bywalczynie może mnie jeszcze pamiętają; aktywna byłam w latach 2005-2006; pomogło mi to poukładać sobie wszystko w głowie; emocje, uczucia, myśli i zyciowy chaos; pozdrawiam was i przekazuję nadzieję, ze skoro ja wyszłam z bagienka, wy tez możecie - bo nie ma rzeczy niemożliwych, jesli się czegoś chce i o to walczy:) ale mam dla was propozycję; to co wpisane jest powyżej: testy osobowości, cechy psychopaty itd; sluchajcie - a raczej czytajcie :) to się przwewija na tym topiku, we wszystkich jego częściach - wciąż; może warto zrobić jakąś stronę, gdzie pogrupowane będą te wszystkie informacje, będą dopisywane np w danym dziale konkretne ksiązki wraz z opisem; szkoda pracy tych pierwszych tutaj, bo została w czeluści sieci wcisnieta, szkoda waszego czasu spędzonego nad poszukiwaniem tych rzeczy; tu pozostałby wam czas na dyskusje o tym wszystkim, a samo źrodło byloby stałe i niezmienne; dostępne jednym kliknięciem; bo tutaj - za kilkanascie stron sytuacja znów się powtórzy i znów i znów i znów; przemyślcie to :) pozdrawiam:)
  5. turkusku ja wiem tak naprawdę, czego chcę i na co stawiam; na dzień dzisiejszy nie ma nikogo, kto mógłby wkroczyć w moje życie; nie bronię się jednak przed tym, aby ten wlaściwy facet, kiedy się pojawi - został; to moja postawa i tak czuję; inna rzecz, ze będzie naprawdę miał trudno przejść przez gąszcz moich wewnętrznych weryfikacji; zebym była pewna:) nie szukam nikogo teraz, bo po prostu ani mi się chce ani nie mam zbytnio kiedy; tak jak ty turkusku, z szacunku do własnej miłości nie chcę, aby teraz ktokolwiek wkraczał w moje zycie; to są pewniki; to są rzeczy przemyslane i poukładane w mojej glowie; niekiedy serce, wytęskniona jednak za męską istotą w sensie ducha, powaznie zakłóca pracę mózgu :) to co dzieje się teraz, to po częsci gra na zwłokę; po częsci muszę uporac się z jedną rzeczą we mnie - jest to bariera nie do przekroczenia dla mnie w kontaktach damsko-męskich; czysto fizyczna sprawa :); ale w najwazniejszej częsci moja swiadoma decyzja; mam dorastającą córkę; to trudny czas dla niej samej, a co dopiero dla rodzica; stoję w rozkroku przy planach zawodowych; mam wspaniała pracę, wprawdzie nie zarabiam kokosów,ale atmosfera, komfort sa o niebo dla mnie wazniejsze; jednak zaczynam myslec o dodatkowym zajęciu; gdzie tu czas na moje zaangazowanie w jakikolwiek związek? ja wiem, dlaczego pojawił się ten budzacy zastrzeżenia mężczyzna; dał mi bardzo wiele; nauczył jak funkcjonują mężczyźni; pokazał mi niejako instrukcję obslugi do nich:) pokazał mi tez moją wartość; postawił na piedestale i pomimo tylu lat i znajomości moich wad i słabości, trwa to nadal; dzieki niemu nabrałam pewności siebie, poczucia wlasnej wartości, zalet, piękna, mądrości :) dzięki niemu nabrałam dystansu do wielu spraw, o które wczesniej darłabym szaty i traciła czas; dał mi wiele wiele cennej nauki zycia; a zastrzeżenia? cóż - ja w głębi siebie mam przeswiadczenie, ze taka jego rola - nauczyciela mojego; nie towarzysza zycia; że to, czego się w nim obawiam to lekcja dla mnie; ulegnę i czy nie; nie uległam; gdyby tak się stało, być może znów zakopałabym się w związku z wyboistą, trudną scieżką, bo człowiek to niełatwy; to wlasnie dzieki niemu ( po nim :) ) upewniłam się w tym, ze już za mną era zachwycających i ekscentrycznych mężczyzn; że dojrzałam na tyle, ze docenić potrafię w mężczyźnie inne cechy niż te powyżej; dobroc, szacunek, spokój ducha który ma tak doskonały wpływ na mnie samą:); rzetelność, uczciwośc, lojalność, odpowiedzialność, zaradność, niezależność; ale tkwi we mnie ogarek malutki nadziei i "chcenia", bo to czlowiek wyjątkowy; niemal idealnie dopasowany do mnie; mozna sobie pomarzyć, prawda :)? mój strach, lek przed przysłowiowymi skarpetkami to nie jakieś ukryte nierozwiązane sprawy; ja po prostu czuję,że to nie ten czas, nie ten etap mego zycia, w którym jest miejsce na taki związek; mój strach jest sytuacyjny, miejscowy, czasowy? - tak sobie próbuję to slownie ustalić :) ta moja wiara, ze ten okres minie - mam pisać,że to pewnik? że ja to prostu wiem? nie; czuję to, wierzę, że to minie i nastapi nowy etap mego zycia; ale dopóki to nie nastapi, nie ma pewnika; są watpliwości; i ja ta kategorią myslę i mówię; może zeby nie zapeszać przyszłości:)? twardo stąpam po ziemi; bywają przelotne związki polegające na fizycznej bliskości; nie bylo ich wiele, ale na dłuższą metę - to nie dla mnie; piszę chaotycznie; czas pracy nie sprzyja skupieniu i układaniu myśli:) a w domu widok komputera nie kusi tylko straszy:) pozdrawiam
  6. wszystkie; no własnie; jak do jeża :) chciałabym, a boję się:) zaraz po rozwodzie z EXcentrycznym poznałam faceta; wspaniałego; niemal idealnego dla mnie; nie musiałam przed nim nikogo udawac, nic ukrywać; takie same poglądy na wiele rzeczy, które budza kontrowersje; takie same upodobania; oboje z tzw. przeszłością; najpierw na drodze stanęła nam odległość; a potem ... cóż ... im dłużej go znałam, tym bardziej poznawałam; odkrywałam; tym więcej jego wad poznawałam i tym bardziej wpadłam uczuciowo:) od dłuższego czasu nie widujemy się, kontaktujemy telefonicznie; zawsze pełni emocji i róznych uczuć do siebie;ale kazde z nas wybrało drogę "bez niego/niej"; bałam i boję się podjąć wyzwanie; być z kimś;z nim; w jakikolwiek sposób; boję się, że kiedy pokocham tak już na maksa, znów zginę gdzieś na końcu życia; że wsiąknę i nie wiadomo kiedy - stracę wolność, którą tak kocham; ogromnie kocham; poza tym - to trudny człowiek; naukowiec z pociągiem do trunku, od lat mieszkający sam,ze swymi nawykami, dziwactwami; kocham to wszystkow nim,szanuję, umiem go "obslugiwać" na ten krótki czas, kiedy bywalismy razem;ale boję się, ze instrukcja obsługi stałaby się bezuzyteczna, gdyby to "razem" miało być już dniem codziennym; i on mysli podobnie; może kiedyś; może na emeryturze - jak skruszejemy :) jestem tak silna; sama wyciągnęłam się z tak toksycznych układów życiowych; męża, po częsci mamusi; innych ludzi; miałam odwagę rzucić w ciemno stałą pracę, tylko dlatego,że dyrektor przekroczył moje granice; jestem tak silna i boję się, ze uczucia do kogoś zniszczą mnie jak utrata włosów zniszczyła samsona; to jest ta druga, ciemniejsza strona medalu kobiet, które przeszły na drugą stronę tęczy:) wierzę gorąco,że mi to minie i kiedyś jeszcze zostanę pokochana przez dobrego wartościowego człowieka i sama go pokocham; a jesli nie? cóż; któż powiedział, ze spełnieniem kobiety ma być ta druga połowka:) i tak dziś zwierzaki kocham mocniej niż ludzi:)
  7. no to facet z bloga zrobił mi odkładane porzadki w głowie:) boję się dodatkowego ręcznika w lazience, dodatkowej szczoteczki i wrzucania do pralki innych niż damskie - gaci; wyszlo z tego, że z oddanej wizji miłości kurki dziabatki zamieniłam się w uciekającą już nie taką młodą pannę, w dodatku z odzysku; ale nie mam dla kogo się przełamywać czy starac to zmienić w sobie; wolni faceci w moim wieku? to jak parkingi - wolne są tylko miejsca dla niepełnosprawnych; albo rozwodnicy, których słusznie pognały byłe żony, albo zakochani synkowie swoich mamuś, albo inni niesklasyfikowani, chociaż wszyscy do siebie podobni - sami nie wiedzą czego chcą lub wiedzą i oszukują,zeby to zdobyć; wyszłam jakiś czas temu z założenia, że jeśli chcę kogoś innego, niż ci od miejsc parkingowych, to nie ma sensu szukać; jesli jest mi przeznaczony - sam się znajdzie; a ja w tym czasie mogę zyć swoim zyciem, bez nieustannego oczekiwania; ale faktycznie - wizja gaci i skarpet przy łożku - przeraża mnie lekko; to by bylo naruszenie najintymniejszych osobistych granic :)
  8. turkusku:) cóż:) ja cale zycie szalalam za piotrusiami panami :D od kilku lat coraz mocniej tesknię za takim KIMŚ, jak bogumił niechcic :) kolezanka kiedyś mnie obsmiała - ty i bogumił; zanudziłabyś się ze swoimi wariactwami przy takim i po roku byś miała dosyć:) oj nie miałabym :) i tak jak ty turkusku swego angielskiego gentelmena, tak ja: albo niechcic albo żaden; żadnych półsrodków, zadnych kompromisów; tylko dookoła cholerka - same piotrusie pany :D
  9. ta co nie wie czego chce, pozwól, że cię zacytuję: "Stwierdził nawet ze ja jestem nie do konca normalna." Cóż ma rację; bo zadna normalnie mysląca kobieta dawno kopnęła by go w tyłek; a ty NIE; spójrz, co masz: - skoro piszesz, że nie mieszkacie razem, więc MASZ KOMFORT WLASNEGO LOKUM - skoro piszesz,że zwraca ci uwage na wychowanie twojego dziecka, wiec NIE WIĄŻE CIĘ Z NIM WSPÓLNE DZIECKO -skoro nie mieszkacie razem, zapewne MASZ WŁASNE DOCHODY i z takimi darami od losu i Boga ty nadal trzymasz się kurczowo gościa, który traktuje cię jak najgorszego śmiecia; dziewczyny tutaj podejmują decyzje rozwodu, odejścia w sytuacji gdzie nie mają pracy, mają dziecko lub kilkoro dzieci, nie mają gdzie mieszkać, bo on nie chce się wyprowadzić albo mieszkanie nalezy do niego; zostawiają to wszystko; wszystko stawiają na jedną kartę; ale przedtem długi czas zwlekają z tą, nieuniknioną, decyzją; wlasnie ze względu na: WSPÓLNE DZIECKO, WSPÓLNE LOKUM, BRAK DOCHODÓW WŁASNYCH;koszmar rozwodu, podziału majątku, szukania pracy, czasami pierwszej od wielu wielu lat; co kieruje tobą, "ta co nie wie czego chce"? mozesz zmienić zamek w drzwiach i numer telefonu; i więcej go nie widzieć; liczysz na cud jego zmiany? a widzisz jakieś sygnały tej zmiany? bo go kochasz i już i nie umiesz inaczej? jak nastolatka a nie dorosła kobieta, tupiesz nóżką, bo ty "chcesz"? zostan z nim; jeszcze rok, góra dwa i sam cię zostawi; wyssaną, wymiętą, wydeptaną, nic już nie wartą dla siebie samej; a gdyby przez przypadek w międzyczasie znalazł sobie jeszcze kogoś na boku - nie dziw się; mężczyźni nie kochają kobiet, których nie szanują; mężczyźni nie szanują kobiet, którym ubliżają; mężczyźni ubliżają tym kobietom, które sobie na to pozwalają; pamiętam słowa mojego wtedy jeszcze męża; przykre słowa, obelgi; dziś przeprasza mnie gorąco, kiedy zadzwoni pół godziny po umówionym czasie; kiedyś podniósł na mnie rękę; kilka razy; dziś słucha mnie wpatrzony we mnie z zachwytem; dziś ja zyję swoim zyciem, swoją teraźniejszością i tym co planuje, co będzie; a on mówi mi,że wspomina nasze wspólne czasy; każda może to osiągnąć; przejść nad tym obojętnie, jak ja nad obecnym,dzisiejszym, byłym mężem;
  10. kukiełko - ja do znudzenia wciąż powtarzam - najpierw SAMA SIEBIE POKOCHAJ :) wtedy wszystkie pasozyty, larwy, gnidy zyjące na twej duszy odpadną jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki :) ale pokochać samą siebie - oooooooj, to trudna, ciężka, kreta i wyboista droga; ale tak warto! Boże, jak warto pokochać samą siebie! wtedy przestajemy odczuwac tę ciągłą, nieprzemożoną potrzebę, aby kochał nas ktokolwiek inny; wtedy nie musimy się upadlać, płaszczyć, ponizać - w imię miłości; w imię wyżebranej miłości; wtedy budzisz się rano, patrzysz w okno, widzisz świt i myslisz: Boże, piękny jest ten swiat! i JA w nim! :) a cokolwiek stanie na mojej drodze - pokonam to :) bo moja miłość wlasna da mi siły; bo wierzę w siebie, bo dbam o siebie:) bo kocham siebie:) naprawdę - Maleńczuk niektóre teksty ma tak piękne i pełne zyciowych prawd :D
  11. jak możesz domagać się, czy oczekiwać szacunku od kogokolwiek, jesli ty sama siebie nie szanujesz??? jak chcesz otrzymać pomoc, jeśli o nią nie prosisz unoszona dumą? jak możesz mysleć, że masz dumę; nie masz nawet jej resztek; nie napuszaj się i nie oburzaj; jaki dumny człowiek pozwoliłby na takie upokorzenia i poniżenia, na jakie ty sobie sama pozwalasz? jeśli myślisz, że jesteś wyjątkowa, bo tak cierpisz; cóż; są inni i inne, które cierpią bardziej niż ty; zawsze znajdzie się ktoś w sytuacji gorszej niż ty; więc nie rozkoszuj się tą aurą wyjątkowości; to prędzej aura żałosności; jeśli chcesz zmian, musisz zacząć działać; od siedzenia na pupie możesz co najwyżej mieć zmiany na owym siedzeniu w postaci celulitu, któremu sprzyja tryb siedzący i stres; użalanie się nad swoim losem jest wskazane; pozwala dojrzewać, mądrzeć, wyciągać wnioski i naukę; ale wszystko ma swój czas i swoje granice; jesli od lat twoje działania ograniczają się wyłącznie do użalania się nad swym losem i żebrania o zrozumienie i wsparcie - może czas skończyć z tym? zacząć dzialać? albo skoro nie chcesz podjąć żadnej decyzji - pogodzić się z obecnym losem i dumnie przyjmować kolejne ciosy na klatę przez resztę swego zycia? w końcu to twój świadomy wybór; na co tak naprawdę liczysz? na co czekasz? tkwiąc tu, gdzie teraz jesteś? może ostre to wszystko, co napisałam; ale czasami tylko cios prosto w szczękę lub wiadro zimnej wody mogą coś ruszyć; jesli pomoże to choć jednej osobie -przyniesie mi to wielką radość pozdrawiam
  12. nadgorliwośc jest gorsza od faszyzmu - usłyszalam kiedyś; ale nadal kiedy tylko widziałam krzywdę dziejącą się obok, pierwsza wyskakiwałam z pomoca; nieproszona; taka malutkiego formatu matka teresa miłosierna; zapominalam o sobie, ale pamiętałam o potrzebujących - w moim mniemaniu - pomocy; i nadszedł moment, kiedy wszyscy dookoła uznali, ze moja pomoc jest po prostu im należna jak promienie słońca i powietrze; i zaczeli tego naduzywać; dziś sama sobie zaciagam lejce, kiedy buzia już już się otwiera w propozycji pomocy; pomagam tylko tym którzy chcą i potrzebują i proszą o pomoc; nie zbawię całego swiata; nie zbawię wszystkich dzieci krzywdzonych obok, czy bitych kobiet; zbawiłam siebie; dbam o swoje dziecko; to priorytet; egoistyczne? tak; wiem; ale z tym mi lepiej;
  13. dla mnie tęcza to wolność; radość z bycia wolną; smutek z porazek, bo któż ich nie ma, ale usmiech, że to sa MOJE porazki, które ucza MNIE na przyszłość; tęcza to przyszłość, którą mogę sobie JA kreowac, jak tylko zechcę; tęcza to nowy etap MOJEGO życia; taki jasny, swietlisty i kolorowy, po okresie zycia najpierw z toksyczną mamusią, a póżniej z równie toksycznym mężusiem; czasami noga się osunie, czasami potknę się, czasami ktoś spoza tęczy rzuci kamień pod moje nogi, bo w dalszym ciągu chce mieć na mnie wpływ, jakikolwiek, choćby poprzez kamyk; ale ja jestem na tęczy :) ponad tymi, którzy tyle długich, smutnych lat ciągneli mnie w dół i probowali nie wypuszczać z ciemnej lepianki i jeszcze mi wmawiali, że tam mi dobrze i lepiej nigdzie nie będzie; na tęczy jestem po prostu wyżej - bliżej nieba, ot co :D
  14. turkusku :) twoj wpis o twoim cieple, o odkryciu go w 71 rocznicę poczatku wojny; turkusku drogi :) tak pięknie to opisalaś, ujęłaś, tak pięknie, pewnie i mądrze:) zadanie dla wszystkich:) zapisać, wydrukować, wykuć na blachę, powtarzać jak mantrę:) turkusek siedzi już na tęczy :) mówiłam, ze to mozliwe - dla każdej z nas :)
  15. tak buszująca:) trudno przełamać swoją dumę i dać ponieść się swojej godności, czasami mocno przecenionej:) trudno przyznać rację komuś, kto uprzedzał, czasami zbyt upierdliwie, ale jednak - stojac z boku miał lepszy ogląd sprawy i jesli mówił cokolwiek, to nie dlatego,ze sprawiało mu to satysfakcję, ale że czuł niesprawiedliwość, a w przypadku matki, chocby tej jednej z gorszych - jednak krzywdę wyrządzaną jej dziecku; dlatego czasami dumę trzeba schowac do kieszeni, bo : tak naprawdę własną dumę i godność dawno sprzedało się razem z upokorzeniami, na jakie pozwalało się toksycznemu ukochanemu; dlatego jesli nie dajemy rady same, nie wstydźmy się prosić o pomoc najbliższych; to nam się może wydawac, ze nie są nam zyczliwi, ze nie pomogą; ale póki nie spróbujemy - nie dowiemy sięl a jesli odmówią? - no do takich rzeczy to chyba mamy tyłek wytrenoany; ileż to razy nasz ukochany miał w dupie nasze prosby i robił co chciał?
×