Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Winogronka8

czy skonczylyscie studia majac dziecko?

Polecane posty

czesc:) jestem bardzo ciekawa czy na tym topicu sa tutaj dziewczyny,ktore urodzily dziecko nie przerywajac studiow, jak sobie poradzily z pogodzeniem obowiazkow w domu ze studiami badz praca.Nie wiem czy jestem w ciazy,ale jest to bardzo prawdopodobne,zostal mi 1 rok zaocznych i 2 lata dziennych,pracy nie mam,fakt ze moge liczyc na chlopaka i rodzine,ale czy sobie poradze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość starsza............
Ja przeniosłam się na zaoczne,mąż robił dzienne/nie ma zaocznych/ Miałam rok poślizgu po urodzeniu dziecka/wtedy byłam na dziennych/ Skończyliśmy studia bez pomocy rodziców,cały czas dziecko mieszkało z nami.Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja przyjaciolka \"wpadla\" na I roku - termin porodu miala na grudzien (wtedy by to juz byl II rok studiow). Studiowala dziennie. Skonczyla I rok bez zadnych problemow, na I roku wziela urlop dziekanski, odchowala troche synka i wrocila w kolejnym pazdzierniku. Wziela od razu ITS (Indywiduwlany Tok Studiow), zajecia rozlozyla sobie od wtorku do czwartku (od rana do wieczora na uczelni), dziecko w tym czasie bylo pod opieka tatusia i babc, 100 km od miasta, w ktorym studiowalysmy - 3 dni na 7 bez mamy... Tak studiowala 3 lata, na V roku juz bylo na tyle malo zajec, ze dojezdzla na studia tylko na 1-2 dni w tygodniu. I dala rade - skonczyla studia z calkiem niezlym wynikiem. Choc dziecko na pewno troche ucierpialo na rozlace z mama...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzieki wielkie za odp:) zastanawia mnie tylko jedna rzecz: jesli okaze sie ,ze jestem w stanie blogoslawionym:D to z kim ja dziecko zostawie pod swoja nieobecnosc:( rodzice pracuja,jego rodzice rowniez a chlopak uczy sie i pracuje:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witaj!! ja takze jestem w ciazy i dopiero \"zaczynam\" studia zaocznie a z jakim skutkiem dopiero sie okaze :) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Winogronka - nie martw sie na zapas... A w razie czego... zawsze jest jakies wyjscie z sytuacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DomiKa
Ja właśnie skonczyłam 1 rok dziennych i teraz mam dylemat bo chce przejsc na studia zaoczne i jak najwiecej czasu spedzac z dzieckiem dziekanka mi nie odpowiada bo trace rok, natomiast dzienne :((( kto mi zwroci stracony czas bez mojej dzidzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja wlasnie ponad miesiac temu skonczylam studia majac wowczas niespelna 5 miesieczna coreczke. W ciaze zaszlam w czerwcu 2004 czyli byl to koniec mojego 4 roku zostal mi 1 semestr i obrona ktora miala byc w marcu ale ze wzgledu na porod odbyla sie na poczatku lipca. Jestem bardzo szczesliwa ze udalo mi sie pogodzic to wszytsko chociaz szczerze powiem ze jakby nie Maz i moja Mama to pewnie bym jeszcze pania magister nie byla:-) Takze glowa do gory bo jak sie chce to mozna wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kapri_79
Ja skończyłam pierwsze studia bez takich problemów. Teraz będąc na drugim roku anglistyki obie sesje zdawałam z niecamowicie wiercącym szkrabem w czerwcu miał 6 miesięcy. Nie powiem był czasem trudno zwłaszcza że pracuję. Czasem myślałam żeby rzucić wszystko w diabły ale sesja letnia poszła mi bardzo dobrze miałam taką średnią że nawet jak nie miałam rzadnych obowiązków to nie udał mi się uzyskać takich stopni. Wszystko się da pogodzić ale przydaje się jeszcze instytucja babci. Na pewno będzie wszystko dobrze. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boonia
Wszystko da się pogodzić:) trzeba się tylko dobrze zorganizować. Nie mozna zbyt długo zwlekać z poczęciem maleństwa, bo potem są różne tragedie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja zaszłąm w ciążę w czerwcu b.r. To trzeci miesiąc. w październiku wrcam na studia dzienne- trzeci rok (praca licencjacka). Dziecko na świat przyjdzie w marcu, dlatego mam ambitny plan ukończenia semestru pierwszego. Potem albo dziekanka na semestr drugi, albo indywidualny tok studiów. nie wiem jeszcze, poradzę się wykładowców. Pracę powinnam bronić w lipcu przyszłego roku, ale teraz już wiem, że pewnie nie zdążę i przełożę na wrzesień. W każdym razie zamierzam pogodzić obowiązki matki z obowiązkami studentki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja zaplanowałam ciąże po trzecim roku studiów, stwierdziłam, że potem czas na pracę i że będzie to najlepsza pora na dziecko. Studiowałam dziennie, było ciężko ale nie żałuję mam przesliczną córcię, zaraz po skończeniu studiow znalazłam pracę. Muszę jednak powiedzieć, że bezpomocy dziadków nie dalibyśmy rady. Najgorzej wspominam końcówkę pisanie pracy magisterskiej, egzaminy i prozaiczne ale prawdziwe ząbkowanie. Dziś jestem dumna, że wszystko udało mi się doprowadzić do końca. Nie brałam dziekanki, ani idywidualnego toku studiów, ale wiem, że jesttaka możliwość i chyba przysługuje jakaś pomoc finansowa od odpowiednichośrodków. Głowa do góry, dasz radę, a teraz ciesz się, że masz dzieciątko, życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do celu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja np
Zaszlam w ciaze na 2 roku studiow zaocznych, urodzilam we wrzesniu i nie przerywalam szkoly, teraz Wiktoria ma roczek a Ja od pazdziernika 4 rok rozpoczne. Nie powiem jest ciezko ale od czego ma sie dziadkow. Dasz rade

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zaszłam w ciąże w klasie maturalnej, zdałam na studia, wzięłam rok urlopu macierzyńskiego, skończyłam studia na 5 :) Było cholernie ciężko, zwłaszcza że w weekendy i wakacje pracowałam. No i bez pomocy moich rodziców też się nie obyło. Z jednej strony fajnie, bo zaraz po studiach mogłam pracować i nie martwić się co robić z synem, z drugiej strony, trochę żal że nie dane mi było być szalejącą studentką :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnAnA
Ja zaszłam w ciąże w styczniu tamtego roku na 1 roku studiów...mieszalam w akademiku bo moj dom byl oddalony 600 km od uczelni. Musialam ze studiow zrezygnowac bo na moich rodzicow moglam liczyc ale bedac tylko u siebie w domu...na rodzicow chłopaka którzy mieszkają własnie tam gdzie uczelnia niestety nie :-( i to niebyla wpadka po 2 tygodniach znajomosci ale bylismy z razem pare lat - no coz przyszlych tesciow poznaje sie jacy naprawde sa "w biedzie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak poszlam na studia, wprawdzie zaoczne,mialam ,juz dwoje dzieci, dwa miesiace przed pierwqszymi, letnimi zajeciami urodzilam trzecie dziecko.caly czas karmilam je piersia. dzieci sa zdrowe, iles tam lat temu mialam obrone, wszystko sie dfa pogodzic- wazna jest dobra organizacja , ale calej rodziny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnAnA
Ja od wrzesnia zaczynam znowu szkole ale juz w moim kochanym miescie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do anana
przepraszam ze pytam, ale mozesz wyjasnic jak to zrobilas, ze tesciowie mieszkali w miejscu gdzie ty sie uczysz, ty 600km dalej i bylas kilka lat ze swoim chlopem??? pytam z czystej ciekawosci, jak tego dokonaliscie:D ja zaszlam na drugim roku, z kolega z roku, bylismy wczesniej razem 10 miesiecy, po roku bycia ze soba, szybki slub, pierwszy semestr III roku indywidualna org. zajec, drugi normalnie, na IV roku dziecko do zlobka, pisalam prace, na piatym pozostala mi juz tylko obrona. ja rodzicow nie mam, a tesciowie mieszkaja 30km od mojego miasta wiec musielismy sie wymieniac z mezem, ale jakos da sie to pogodzic:) tylko z praca juz gorzej:( od roku jestem bezrobotna:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnAnA
No a czy taka odległość przeszakdza w miłości...?? mi nie, poznaliśmy się jak ja byłam w jego "okolicy" i zakochaliśmy sie w sobie, odległość nie stanowiła dla nas problemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnAnA
Zresztą pdkąt nasz dzidzius sie urodzila nadal jest miedzy nami taka odleglosc...synek mieszka u mnie i z moimi rodzicami, chlopak (a nie mąż) mieszka u siebie i przyjezdza tak raz w miesiącu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do anana
nie no, wporzadku:) bylam poprostu ciekawa, bo sie zaczelas tlumaczyc, ze byliscie ze soba kilka lat, a ty studiowalas dopiero rok. polechtalas moje wscibstwo:) szkoda ze z jakiegos powodu nie mozecie byc razem:( pozdrawiam;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale co to znaczy
ja ide teraz na 2 rok mam 5 miesieczna corke staciłam na uczelni 2 tyg tylko i zamiezam kontynuowac nauke w trybie dziennym ale nie wiem czy dam rade:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama Mikołaja
Mikołaja urodziłam w czerwcu tamtego roku. Został mi rok uzupełniających zaocznych no i pisanie okropnej pracy mgr i to właściwie było najgorsze. Na dodatek pracowałam w dwóch miejscach- w szkole podstawowej no i na kursach językowych jako lektor 2 popołudnia w tygodniu. Czasem było baaaaaaaaaardzo cięzko i wszystko kosztem tego, ze msuaiłam Mikołajka dac komuś na spacer albo mąz jechał z nim do swoich rodziców na cały dzien, ale za to po ukończeniu pomyślnym i po obronie zaraz po 1 urodzinkach Mikiego czułam się super, bo dziewczyny z grupy staraja się i dopiero planują a ja juz mam mojego skarbka i to już dużego w wieku 26lat :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnAnA
do "do anana" Nie chciałam cie urazic mowiac...a co to przeszkadza, poprostu juz mnie to bawi bo duoz ludzi mowi mi jak my to wytrzymujemy...jest ciezko szczegolnie przy rozstaniach ale wiem ze kiedys sie to zmieni i bedziemy ze soba non stop :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja zaszłam w ciążę na studiach, tak, ze poród mi wypadł w połowie 3 roku. Wzięłam dziekankę, w czasie dziekanki zaliczyłam sobie na zapas jeden przedmiot, zresztą zajęć juz nie miałam dużo. Jakos sobie potem powolutku zaliczałam przedmioty, zajęcia miałam ze dwa razy w tygodniu. Jak mały miał 2 lata, to poszłam do pracy (musiałam, bo się rozstałam z ojcem dziecka) a mały do żłobka i dałam radę jeszcze dokonczyc i obronć magisterkę. Wszystko to przy niewielkiem pomocy rodziny, zaznaczam - niewielkiej i z łaski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnAnA
A nie boicie się dawać dziecko do żłobka?? Ja już wym wolała nie iść do szkoły teaz a odłożyć to na czas jak dzidzius bedzie szedł do przedszkola...wiadomo-dziecko malutkie nie poskarży się co się dzieje w złobko a przedszkolak tak wiec wychowawczynie bardziej się starają. Albo skoro kogoś stać na złobek to chyba lepsze rozwiązanie to sprawdzona, podkreślam sprawdzona niania lub tak jak w moim przypadku moja babcia (czyli prababcia synka), bo moi rodzice pracują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W moim przypadku żłobek się bardzo sprawdził. Ale mały poszedł do niego nie jako niemowlę, tylko jako 2-latek, kiedy grupa żłobkowa niewiele się różni od najmłodszej przedszkolnej. No i trafiłam na fajny żłobek i panie wychowawczynie w typie Mamy Muminka :)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc dziewczyny:) widze, ze nie tylko ja mam taki problem:) od 2 miesiecy staram sie podjac jakas sluszna decyzje w sprawie studiow i jak dotad nic mi z tego nie wychodzi. Jestem troche przerazona, w pozdzierniku zaczynam 3 rok, obrona pracy licencjackiej w lipcu, ciezki rok:( i nie wiem co mam robic, jestem w 3 miesiacu, planowany porod na koniec lutego, wiec nawet nie wiem czy zdaze przed sesja:( bardzo sie boje, a nie chcialabym brac dziekanki, to jest ostatni rok, pozniej na magisterskie poszlabym juz na zaoczne i byloby latwiej, ale poki co musze cos wymyslec:( Chcialabym miec tyle sily i wiary co wy:) eh, moze jakos to bedzie papa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Przyszła Mama
Witam,ja jestem własnie w drugim miesiącu ciązu,a dopiero zaczynam(z opóznieniem...)studia,wiadomo,nie jest to wspaniała sytuacja względem pogodzenia tych obydwu przyjemności,ale ze studiów nie rezygnuje,wręcz przeciwnie,miałam i mam na nie wciąż wręćz wilczy apetyt,moze dlatego,iz kierunek na który idę,tak bardzo mnie interesuje(pedagogika resocjalizacyjna),nie załamuje więc rąk tylko jestem optymistką i wierzę,ze dam radę,tym bardziej,ze ogromnym wsparciem jest dla mnie mój Wspaniały Facet i rodzina,która co prawda dopiero na dniach się o wszystkim dowie,a jednak nie wątpie,ze będzie dla mnie olbrzymim wsparciem,chocby duchowym..Pozdrawiam Wszystkie Mamy..i Dzieciaczki oczywiście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem facetem ale jesli moge
to poradze wam cos. Po pierwsze ja np. pracuje na pelny etat i studiuje DZIENNIE - ekonomie. Na nic prawie nie chodze. Kola zdaje ja mam na to czas, egzaminy tak samo. Dogaduje sie z 98% wykladowcow i problemu nie ma. Mam dobre wyniki, a na wrzesien zostal mi jeden egzamin - ale w 1 terminie bo mam przedluzenie sesji. Nie wydaje mi sie zatem, zeby dziecko mialo w czyms przeszkadzac. Z praca o tyle trudniej, ze 'nie zostawie" jej dzadkom ani nikomu innemu do zrobienia za mnie. Po drugie obserwuje u kobiet ze pod pozorem ze robia cos "dla dziecka" ukrywaja swoje lenistwo i tak naprawde egoistyczna potrzebe siedzenia z dzieckiem non-stop. A wasze dziecko bedzie potrzebowalo matki nie tylko 3 pierwsze lata, ale cale zycie. Bedzie zatem potrzebowalo matki madrej, doswiaczonej, zyciowej potrafiacej poradzic, pracujacej - bo sam maz nie zawsze wystarczy zeby zapewnic dziecku dobre wyksztalcenie i jakos poziom zycia.A nie tylko matki polki, ktora 'przyssa' sie do dziecka, zatruje go, zrobi osoba niezaradna i na starosc bedzie mu wypominala ze poswiecila sie da niego. Sorki, ale od odparzonej pupy raz na jakis czas nikt nie umarl, jesli macie w tym czasie egzamin to zdajcie go i nie trzescie sie nad dzieckiem jakby umrzec mialo zaraz. Po trzecie dzieci przychodza a potem odchodza- do wlasnych spraw, rodzin itd. i tak naprawde jesli zyjecie 60 lat - to dwadziecia lat same dziecmi jestescie a 20 lat matkami. Ale co z pozostalymi 20-latami??? Jak je sobie zagospodarujecie? Pewnie w ten sposob, ze jak zostaniecie TESCIOWYMI to zatrujecie zycie dziecku i synowej. Wiec zastanowcie sie co jest narawde wazne. To co na pierwszy rzut oka moze wydawac sie nie wazne, czesto okazuje sie jednak bardzo wazne, ale wtedy juz czesto za pozno... Dodam jeszcze na koniec, ze zadna ze znanych mi matek, ktora "poswiecila sie" dzieciom nie jest przez nie szanowana. Moi koledzy i kolezanki nagminnie mowia o nich np. "a co ta idiotka moze wiedziec o zyciu, skoro sama nic w zyciu nie robila tylko w domu siedziala", "stara sie znowu mnie czepia, sama nie potrafila sobie ulozyc zycia, ale mi oczywiscie daje te swoje glupie rady, pewnie chce zebym skonczyla jak ona"... Takze zrobicie jak chcecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×