Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość urwisek

Jak mu wytlumaczyc??

Polecane posty

Gość urwisek

Dziewczyny chcialabym waszej porady ale oczywiscie tylko tych ktore chca mi naprawde doradzic a nie obrazac,jezeli ktos ma ochote sie wyzywac to bardzo prosze nie pisac!!Mieszkam z mezem w pieknym domu,maz pracuje a ja niestety teraz nie moge pojsc do pracy z osobistych powodow!!Bardzo lubie sie zajmowac domem,sprzatac,gotowac!!Jestem osoba bardzo czysta i nie lubie nieladu,brudu i nie umutych garow:P ale problem polega w tym ze moj maz nie potrafi zupelnie tego docenic :( Nigdy nie kazalam mu sprzatac,nie prosilam go o pomoc...zawsze wszystko robie sama gdyz uwazam ze to moj obowiazek przynajmniej narazie,kiedy nie jeszcze nie pracuje!!Ale martwie sie,ze gdy pojde do pracy nic sie nie zmieni :( moj maz poprostu nie potrafi doecin mojej pracy w domu gdyz sam nigdy nie sprzatal bo wszystko za niego robila jego mama:( on mysli ze samo sie sprzata,gotuje i pierze!!Dobija mnie kiedy wraca z pracy a w domu czysciutko,a on jeszcze zapyta co robilas przez caly dzien(dodam ze moj maz nie ma strsujacej p[racy,pracuje maksymalnie 6 godz dziennie,w wiekszosci 2-3 godz)zawsze wraca bardzo zmeczony i juz na nic nie ma sily:(Ja nie wymagam od niego zeby sprzatal ale czasami moglby docenic moja prace i nie biegac w butach po domu czy schowac po sobie ciuchy do szafy a nie rzucac na srodku pokoju:( to jest naprawde denerwyjace kiedy ja caly dzien jezdze na szmacie a on mysli ze ja lezalam i kompletnie ma wtylku ze wlasnie zaniosl caly korytarz blotem,piachem czy sniegiem :( jak mam z nim rozmawiac...w jakis posob do niego podejsc zeby nie powiedzial mi ze on pracuje(3 godz dziennie z zmeczony jakby tyral conajmniej 12 ),ja zdaje sobie sprawe ze to moj obowiazek dlatego sprzatam i robie wszystko co powinnam,powiedzcie jakbyscie zareagowaly,jak znim pogadac zeby zmienil sie i docenial moja prace?????Za glupie komentarze dziekuje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskie żelki Harribo
po co jeździsz cały dzień na szmacie? po prostu pewnego dnia nie rób nic, nie sprzątaj, nie gotuj, idź do koleżanki, albo najlepiej coś pozałatwiać, żeby nie miał okazji do marudzenia... niech się przekona, na czym polega Twoje codzienne "nicnierobienie", gdy on tak bardzo przemęcza się w pracy... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety... :( To przykre jak ktos (zwlaszcza bliski...) nie docenia czyjejs pracy :( To dlatego, ze nigdy sam tego nie robil... Skoro tak to masz teraz ustawione... to chyba dopoki sam nie sproboje to sie nie przekona... Ale masz w planach jakas prace, tak?? I pewnie dluzej bedziesz pracowala (8h...) Wtedy doceni :) Jak sam bedzie musial cos zrobic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona-czyli-ja
popieram niebieskie żelki Harribo :) zrób sobie dzień "laby" albo i parę dni, może wtedy zauważy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskie żelki Harribo
Kurczę, ja to mam szczęście... jestem podobną bałaganiarą jak mój mąż, a jesli zdarzy się, ze nie jestem w pracy w przeciwieństwie do niego (np. sobota) i np. po jego przyjściu do domu obiadek nie jest na stole bo powiedzmy bolała mnie głowa, to nie ma żadnego problemu - obiad robimy razem, albo on sam. Niczego mi nie wypomina, bo został wychowany do samodzielności. Wiadomo, że nie obijam się tak na maksa, ale tez nie przemęczam w domu, w końcu dom jest dla nas, nie my dla niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
kiedys tak zrobilam i nie sprzatalam to jego to nawet nie ruszalo,podobal mu sie ten syf w domu bo jak jest czysto to twierdzi ze on nie wie jak sie zachwowywac :P jestem poprostu brudasem dlatego nawet nie licze na to ze on bedzie sprzatal....oczywiscie potem po mojej probie dokuczal mi przy mojej mamie ze nie sprzatam a zdarzylo sie tak tylko raz...tak mam w planie prace i mam nadzieje ze wypali ale dopiero za jakies pol roku :P(nie chce zapeszac:P)juz nie wiem jak do niego dotrzec,przeciz zycie z takim brudasem doprowadza mnie do szalu :( niestety nie wiedzialam o tym przed slubem bo z nim nie mieszkalam a jego mamusia nawet sie nie chwalila ze robi za niego wszystko bo wlascie to nie ma sie czym chwalic :( zrobila z niego kaleke

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajakja
caly ton twojej wypowiedzi brzmi tak, jakbys nie mowila o swoim mezu, ale o obcym facecie albo swoim szefie. Ja nie rozumiem jak sie mozesz nas pytac o to jak rozmawiac z wlasnym mezem? Spicie ze soba? rozwazacie wszystkie mozliwe ayciowe i niezyciowe sprawy? i ty nie wiesz jak mu powiedziec, ze Cie wkurza, ze on nie docenia Twojej pracy? cos z tym malzenstwem jest chyba nie tak, Ty sie dziewczyno zastanow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
Nie docenia bo nigdy nie sprzatal i nie wie co to znaczy,chyba raz zdarzylo mu sie umyc garnki to potem opowiadal ze on tylko myje :/ no mowie wwam koszmar,dlatego nie wymagam zeby sprzatal ale docenil moja prace jaka wkladam w prowadzenie domu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
miedzy nami uklada sie bardzo dobrze,kochamy sie bardzo...ale wyobraz sobie zycie z kims takim jak moj maz...Ty sprzatasz a ona Twoja prace poprostu niszczy,czyu ja mam byc taka sama jak on??to zaosniemy brudem....ja rozumiem ze nie mozna przesadzac ale jak wchodze do domu to sciagam buty,ciuchy chowam do szafy a nie rzucam na podloge(tlumaczy sie ze to dla pieska z\eby sie nie nudzil :))zjem,to gary odnosze do zlewu a nie zostawiam w salonie na komodzie do cholery jasne!!on sobie z tego nic nie robi..twierdzi ze jestem poprostu przewrazliwiona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajakja
wyglada na to, ze macie w tym wzgledzie inne nawyki i inne potrzeby i jest to w Was obojgu dosc mocno zakorzenione. Moze sprobuj tak - sprzataj tylko po sobie (ciuchy, talerze, kubki, itp). Niech jego ubrania leza na podlodze, a talerze na stole dopoki on sam ich nie odniesie. I nie gadaj mu, nie zrzedz, po prostu udawaj, ze Cie to w ogole nie obchodzi, wiem, ze nie bedzie latwo, ale czesto im bardziej naciskamy tym wiekszy opor napotykamy, a kiedy po prostu odpuscimy to i cuda sie zdarzaja. powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
Tak chyba zrobie,bo jezeli nie wykorzystam zadnej opcji to niestety nigdy sie to nie zmieni :( zdaje sobie sprawe ze te kubki i talerze jak i ciuchy moga nawet tydzien lezec,ale coz...niech leza...ale wiecie co...jedno jest dziwne..jak przychodza do niego znajomi to sprzata po sobie jak oszalaly...myje gary,chowa ciuchy ale to zdarza sie naprawde bardzo sporadycznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to proste
Mój mąż był nauczony porządku w domu rodzinnym (przeważnie on sprzątał cały dom za kawalera, jak już oczywiście dorósł), ale nie przewidział, że żeni się z pedantką, co też nie jest dobrą cechą (przyznaję się bez bicia). Mimo że zbytnio nie brudził, to po 2 latach go "doszlifowałam" (niektórzy powieszą na mnie zaraz psy :P ) - teraz przed wejściem do domu ściąga buty na korytarzu i wnosi się, sprawdza, czy nie nakapał śniegiem, jeśli tak, ściera od razu, po jedzeniu zamiata podłogę w kuchni, jeśli nakruszył, pamięta o zamkniętej klapie w WC i o tym, że bateria mają być czyste, a zlew suchy, wie, że koszule mają być zapięte na wieszakach, każda na oddzielnym, sam myje lodówkę raz w miesiącu (bo ja tego nienawidzę), w szafce z ubraniami ma porządek, poukładane i na mniejscu. To też jest skrajność, ale z dwoajga złego wolę taką niż brudaska.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to proste
acha i pranie też robi on, zwłaszcza ręczne, nikt tak nie wypierze ręcznie jak mój mąż i nikt tak nie wyczyści kibelka dodam, że pracujemy oboje z tym, że ja jestem w domu o 16:30, a mój mąż o 18:30 pewnie zaraz usłyszę - jaka wredna żona nie muszę mu już przypominać o porządku (ani tym bardziej zrzędzić), sam o niego dba lubimy, jak w domu jest czysto i jak przychodzą niespodziewani goście, nie musimy w pocie czoła i spanikowani biegać po domu zastanawiając się, gdzie to wszystko upchać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
oj zazdroszcze Ci takiego czyscioszka...gdybyscie zagladnely do szafy mojego meza to molgybyscie sie spodziewac ze wszystkie jego ciuchy wyladauja na waszych glowach :P ale powiedzialam ze juz nigdy nie uloze mu ciuchow bo za 15 minut i tak wszytstko jest zwiniete w klebek i wrzucone(lacznie z garniturami,dresami,itd)niech chodzi w pomietych,sam tego chial...juz do niektorych rzeczy naprawde nie mam sily...nie bede mu prasowac ciuchow,niech robi to sam,nie mam ochoty biegac za nim i upominac go zeby poskladal teraz spodnie i wlozyl ladnie do szafy bo i tak tego nie zrpbi :P kiedys tecsiowa mi powiedziala ze ma pomiete spodnie,chcialam jej wytlumacyc ale ona oczywiscie swoje wywody...w koncu to dzieki niej moj maz jest zyciowa niedolega jezeli chodzi o zostawianie porzadku za soba...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
jego mamusia zyje nadal w XIX wieku i mysli ze kobiety sa od tego zeby uslugiwac swoim mezom..owszem,staram sie jak moge,ale kiedy naprawde widze ze juz nic nie skutkuje olewam to "cieplym moczem"(sorry za wyrazene ale czasami juz nie mam sily i slow mi brakuje do niego :P)i chocby jego mamusia miala wieszac po mnie psy to niech sobie gada,ja bede robic swoje,w domu jest porzadek,posprztane,ugotowane,on oprany..a reszta..no coz przeciez on nie ma 5 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to proste
na szczęście teściową to wygrałam chyba w totka, nie rozumiem kawałów o wrednych teściowych, mam z nią lepszy kontkat niż z własną mamą - często powtarza mojemu mężowi, że jak usłyszy, że się uskarżam na niego, to żeby się w domu rodzinnym nie pokazywał (póki co się nie skarżę, trzymam sobie to na później ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to proste
moja teściowa jeszcze nigdy mnie nie skrytykowała (przynajmniej w mojej obecności); jak się kłóciliśmy przy niej (za co mi wstyd), to nie wtrącała się ani słowem, nie stawała po niczyjej stronie - ożeniliście się, to róbcie, jak uważacie. Nigdy mi nie zwraca uwagi, że mąż nie oprany, wymięty czy głodny. Zresztą, teść też nie jest obsługiwany w domu, sam potrafi o siebie zadbać i nie czeka, aż teściowa poda mu pod nos, mimo że teściowa nie pracuje, a teść tak i to ciężko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
No widzisz nie kazdy ma tak dobrze jak Ty...moja tesciowa jest super ale tylko di czasu kiedy jej sie cos nie spodoba,np ze jej synus jest nie wyprasowany,ma zly huomr,zaczyna dochodzenie..co sie stalo i dlaczego...no i kiedy juz sobie ulozy jakas teorie w glowie ta zaczyna dochodzi wypytujac nas...wtraca sie we wszystko...jak powinno byc w domu..gdzie cos postawic..jak wyprac :( no koszmar, a moze by tak popatrzyla ze ona w ktoryms miejscu popelnila blad i ja nie mam zamiaru zrobic tego samego wiec nie bede czerpala korzysci z jej glupich rad :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urwisek
Ja potrafie zniesc wszystko,rade tesciowej i jej glupie podteksty,nie bede sie kreowac w jej kierunku...ale moj maz moglby juz wydoroslec i zaueazyc ze ja nie jestem jego mamusia ktora cale zycie siedziala w domu i uslugiwala im na pelna pare!!od scielenia lozek,podawania sniadan do lozka,po prasowanie,sprzatanie w ich pokojach,pastowanie butow....a co najlepsze oni ueazaja ze tak powinno byc i jak powinnam robic to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to proste
nie ma innej rady - trzeba go od nowa wychować, ale złotego środka nie ma, wszystko zależy od tego, jaki ktoś ma charakter

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×