Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość adud

RODZICE

Polecane posty

Gość adud

Witajcie, to trochę żenujące co teraz napisze, no ale mam 27 lat nadal mieszkam z rodzicami. Mam chlopaka, u którego nie mogę zostać na noc, bo to nie wypada, muszę w tygodniu być w domu o 22.30, a w weekeny do 1. Chcac spędzić z ukochanym weekend u niego w domu musialam powiedzieć rodzicom, że gdzieś wyjeżdżamy. Wtedy jest OK nie ma mowy o braku moralności i szanowania itd. Nibby nic, ale jednak trochę mnie gryzie sumienie, że nie mogę zdobyć się na odwagę i szczerze im powiedzić, gdzie bedę tylko muszę ich oszukać, żeby mieć potem święty spokój. Co o tym myslicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
nieeeeeeeeeeeee.. niemożliwe.. serio?? i Ty się tak dajesz?? heh.. i co, była już sprawa w sądzie o ubezwłasnowolnienie ciebie?? ;] no to ostatnie to już złośliwe było, nie odpowiadaj a co na to twój chłopak??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ei
Uczysz sie jeszcze, czy pracujesz? Mialam dokladnie te same problemy, tyle ze w wieku 24 lat, az w koncu polozylam temu kres!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No cóż mnie się wydaje,że dorosła z Ciebie dziewczyna:) Powinnaś porozmawiać z rodzicami..ja też rozmawiałam i już jest Ok,choć zgrzyty były:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
powiem ci że do 28 roku życia mieszkałam z rodzicami (no takie są polskie realia, że trudno o własny kąt), chłopaka miałam dopiero w wieku 27 lat, rzadko imprezowałam, uczyłam się, pracowałam i wogóle stanowiłam wzór cnót, ale nie przyszło mi do głowy że rodzice mogą mi nie pozwalać na np całonocne imprezy, od wieku nastu lat, lub że mam się bać powiedzieć im że idę do mojego faceta na noc; wg mnie nie jest to zbyt normalne i powinnaś coś zmienić, heh, zacznij od zmiany w sobie, od zastanowienia się czego chcesz, co jest dla ciebie dobre (nie dla chłopaka, ani dla rodziców); może zainwestuj w porady psychologa? bo to jest poważniejszy problem i wierz mi, on będzie rzutował na twoje układy z różnymi ludźmi i całe dorosłe przyszłe życie (bo teraz na razie jesteś dzieckiem, w takim zamroziłas się stanie)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adud
Co na mój chłopak? A co On może, też to dla Niego dziwne, ale jakoś mnie wspiera i też mu głupio, że muszę oszukiwać. Ja już wiele razy rozmawiałam, ale słyszałam tylko, od Ojca, że nie chce żeby mu ktoś kiedyś zarzucił, że wuchował jakąś zdzirę. pracuje od 3 lat, niezależna finansowo, ale nie lokalowo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mieszkam z rodzicami. Ale nigdy nie mialam zadnych problemow z jakimikolwiek wyjsciami, czy wyjazdami. Nawet o tym nie pomyslalam, ze moze moglabym sciemniac czy cos... zawsze mowilam gdzie jade, gdzie jestem (zeby sie nie martwili, ze nie wracam, czy cus). Moja mama to sie nawet cieszyla jak gdzies wybywalam... bo ja wolalam w domku siedziec ;) Wspolczuje... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
zgrzyty.. tiaaa.. całe życie to zgrzyty ale trzeba wiedzieć że choćby się chciało, nie da się usatysfakcjonować wszystkich, ba, nie mamy obowiązku cieszyć swoim życiem innych ludzi, to my przede wszystkim mamy być szczęśliwi, dopiero potem możemy dać szczęście ludziom wokół nas; a przyszło mi do głowy pewne porównanie.. Oglądaliście "Ja, Irena i ja" z Jimem Carrey'em i Renée Zellweger? no przecież główny bohater też wrzucił się do więzienia stworzonego z własnego lęku przed konfrontacją i przymusu zaspokajania innych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
Adud, dziewczyno, zrób coś z tym. Nie mówię że będzie łatwo ale widzę jak na dłoni że i tak, i tak, prędzej czy później popadniesz w konflikt z rodzicami. No to lepiej już prędzej zanim stracisz więcej z życia, czy pójdziesz na jeszcze większe kompromisy. Polecam lekturę "Błękitnego zamku", nie pamiętam autorki ale to chyba Lucy Maud Montgomery (czy jak tam). Stare to ale mądre.. Bohaterka uwalnia się wewnętrznie dopiero gdy dowiaduje się, że jest tak chora na serce że jej dni są policzone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adud
Szczerze to jestesm jeszcze bardziej załamana i powiem Wam ze jest mi wsytd nawet przed chłopakiem, bo tak naprawde to musi mysleć sobie niestworzone rzeczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rew
A dlaczego sie nie usamodzielnisz?? Przeciez jestes niezalezna finansowo?? Mowisz, ze pracujesz juz od 3 lat!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adud
niezależna finansowo bo mi starza na życie, ale gdybym miała utrzymać mieszkanie to niestety nie stać mnie jeszcze na to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli jesteś niezależna finasnsowo, a związek z tym chłopakiem to coś poważnego i wiesz, ze możesz na niego liczyć i warto wywracać swoje życie do góry nogami, to... najpierw porozmawiaj szczerze z rodzicami, a jeżeli to niczego nie zmieni to się wyprowadz... Wyjścia najprostsze są zwykle najlepsze. Sama sprawdziłam - to działa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
no dlatego cię pytałam co on na to.. to wspaniale że cię wspiera ale prawdopodobnie na dłuższą metę wolałby żebyś była - hmmm - sobą, żeby nie musiał być ciągle podporą, w końcu każdy chciałby mieć równoprawnego partnera, nie podopiecznego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
mała uwaga, sądzę że warto wywrócić sobie życie do góry nogami zawsze gdy jest się w przykrej sutuacji, a nie tylko ze względu na kogoś; nalezy to zrobić dla swojego własnego dobra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rew
Musisz z nimi pogadac....wiem co czujesz, bo tez tak mialam. Z jednej strony wiesz, ze jestes dorosla, z drugiej czujesz sie jak ubezwlasnowolnione dziecko!! Ja sie wyprowadzilam z domu w wieku 28 lat, bo tez bylam w podobnej sytuacji (moze nie az tak drastycznej). Od prau miesiecy mieszkam sama....to pomaga. Mimo wszystko nadal mam wrazenie, ze musze sie im z wszystkiego tlumaczyc, gdzie bylam, co robilam w weekend, czemu nie odbieralam telefonu.....itp!!!! Ale walcze z tym, i wiem, ze dam sobie rade.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
hie, ale się przejęłam.. a to spadam stąd.. Adud, trzymaj się i powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość może i mi
nie uwierzysz, ale u mnie w domu to samo. Tyle że ja jestem córką która gra złą rolę- zawsze się awanturowałam, awanturuje i jak trzeba będzie będe się awanturować. Nie chodzi o to że nie szanuje moich rodziców. Chodzi o to bym miała też swój głos. Moja siostra jest odemnie starsza o 7 lat. Jest potulną kochaną córką. Facet mamusi się nie podobał bo nie pan doktor i za niski, truła dupe siostrze i siostra go rzuciła-jej sprawa. Ale przed każdym wyjściem z domu, każdym!!! mówi gdzie idzie z kim i co będą robić, np, idą ze znajomymi do knajpy, a mówi że idzie do domu koleżanki (bo grzeczne dziewczynki mimo iż mają 32 lata to do baru nie chodzą)-żenada! W tym wieku i być tak uległym. Ja wale prosto z mostu ide na piwo i koniec. Mojego faceta "mamusia" też próbowała spławić, awantura była nie jedna –efekt-mój facet teraz jest naj naj dal niej. Kiedyś zabraniała mu u nas nocować- powiedziałam że jak on u mnie nie, to zawsze mogę ja u niego. No i teras zostaje, oczywiście że nie codziennie, ale co jakiś czas, bez problemów. Jednym słowem za pomocą awantur stworzyłam sobie życie i teras mam spokój, moja siostra nie. Ale to jej sprawa. Mówi że brzydzi się tymi moimi awanturami z matką, a ja brzydze się tym jej ślepym poddaństwem. Jesteśmy kwita. A tak pyzatym to fajna z niej siostra-choć troche zbyt uległa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rew
Do "moze i mi".....a ile ty masz lat, 25??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak se
do "może i mi": hihihihi, niektórych elementów niezależności i ja (29, kiedyś "dobrze ułożona") uczyłam się od mojej młodszej siostry (19, awanturnica, i ma co chce) :)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość może i mi
no tak chyba wynika z rachunku matematycznego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciekawy topik
u mnie jest podobie i wkurza mnie to, że muszę oszukiwać, bo wtedy się stresuje, że się wyda idopiero będzie wojna!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×