Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość onooooo

Kobieta , dzieci i nowy partner....

Polecane posty

Gość onooooo

Hm... Powiedzcie mi co myślicie o takich sytuacjach: 1. Mężczyzna poznaje kobietę z dziećmi. Kochają się , rozpoczyna sie zwiazek i.t.d. Zaczynają razem mieszkać. Chcą założyc rodzine. Ona ma swoje dochody, on swoje , oboje mają je niewielkie. Dajmy na to razem ok. 1500 na 4 osoby. Opłaty wynoszą ich ok. 950. Na życie nie zostaje wiele, więc pomagają im jedni z rodziców. Czy uważacie, ze w takiej sytuacji, kiedy meżczyzna rzekomo mysli poważnie o załozeniu rodziny ( mam tu na myśli zwiazek z kobietą i dziećmi) , będzie on dawał częsć swoich dochodów swoim rodzicom? Bo im jakoś nie starczyło? Mimo tego, że też maja 2 zródła dochodu? Zaznaczmy, ze nie mieszka z nimi, a mimo to płaci za nich częsć rachunków, jakby zapominając o tym, że rzekomo chce zakladać swoją rodzinę i w tej rodzinie nie jest tak lekko z finansami, aby można było jeszcze komuś pomagac. Ale patrząc na to z drugiej strony, to fakt, że On nie ma obowiazku dokładac do nieswoich dzieci... 2. Dajmy na to ta sama parka, imprezy rodzinne, urodziny, imieniny i.t.d. Na wszystkie jest zapraszany tylko i wyłacznie On, jakby był nadal sam, a nie człowiekiem, który ma rodzinę. Temat kobiety z która mieszka jest konsekwentnie pomijany. Jeśli uroczystość rodzinna jest z strony kobiety, On jest na nią zapraszany, jako członek rodziny... Brak akceptacji z strony jego rodziny? Czy można to tłumaczyć tym? 3. Wypominanie, pod przykrywką zartu, ironii, że kobieta zabrała rodzicom syna... Co sądzicie o tych sytuacjach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zuzia lalka nieduza
No cóz... Ci jego rodzice to po prostu egoiści. A on jest lekka dupa. Bez przesady... mieszka z kobietą i jeszcze dokłada sie do kasy rodziców. Jesli zamieszkał z Tobą to nie moze wychodzić z założenia "to nie moje dzieci". Wiążąc sie z Tobą staje sie za nie współodpowiedzialny. Gdybym ja związała sie z facetem z dzieckiem to traktowałabym je juz jak swoje i otaczała je troską. To, ze nie jesteś zapraszana na jego imprezy rodzinne to po prostu brak kultury jego rodziców. Podejrzewam, ze oni nie akaceptują (albo jest im cięzko to zaakceptować) tego, ze ich synuś związał sie z kobietą, ktora ma dzieci Te zarty ze kobieta zabrał im syna to pewnie tylko zarty, ale tez swiadczą o tym ze to był ich synuś...tymi zartami radze sie nie przejmować Musisz sie dokładnie temu facetowi przyjrzec czy oby nie traktuje Cie jak cos "przejsciowego" i czy aby jego rodzice nie nakręcają go zeby dał sobie spokój

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onooooo
Dzięki za odpowiedź. Mnie sie wydaje własnie, ze jestem takim "etapem przejsciowym" ale może się mylę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ping pong
ech bylam w podobnej sytuacji (choc nie dawal kasy rodzicom) ale nigdy nie poznalam jego rodziny itd... odeszlam od tego faceta bo nie mialam komfortu i mysle dzis ze byly z niego takie kalesony nie chlop skoro nie potrafil powiedziec o to kobieta ktora kocham i macie szanowac ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nic dodać, nic ująć do tego co powiedziała -zuzia- zastanów się i to dokładnie nad dalszym ciągiem tego związku, bo chyba Ty jako faza przejściowa w jego życiu, nie wróży pomyślności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem w podobnej sytuacji... Hm.. i powiem tak, że po tym co było wczoraj, a wydał sporo pieniedzy na swoja rodzinę, zaczęłam się zastanawiać nad sensem tworzenia rodziny własnie z nim... Na razie jakoś się powoli od niego odsuwam, poczekam, zobaczę co będzie przy nastepnej wypłacie... Jesli zakładam rodzinę to ją zakładam z facetem a nie jego rodzicami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A właśnie się dowiedziałam, ze moje slonko idzie w sobotę na urodziny taty... Na urodzinach będą rodzice slonka, siorka słonka z rodziną, no i słonko... Ale ponieważ słonko nie ma rodziny czyli mnie, to idzie tam samo... nic dodać nic ująć... Też się zaczynam zastanawiać... czy to ma sens, czy nie lepiej odesłać slonko z powrotem pod skrzydełka mamusi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do Aniołka-porozmawiaj ze słonkiem-może on nie zdaje sobie sprawy z tego co robi? A jeśli zdaje sobie sprawę to znaczy że twoje słonko jest nieodpowiedzialnym dzieciakiem niezdolnym do dojrzałego związku. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do ooooooo i Aniołek_74 hmmm.... Jestem tzw. facetem po przejściach i mój problem był i jest diametralnie inny. Chciałbym Wam dziewczyny jednak doradzić coś co być może i inne jeszcze babeczki, które mają podobne problemy, przeczytają i wezmą te moje rady sobie do serca i przemyślą to wnikliwie. Otóż z tego co wywnioskowałem z Waszych wypowiedzi wynika jedno. Wasi \"nibypartnerzy\" to takie duże dzieciaki, co to jeszcze mają mamusi mleko pod nosem i nie są oni zdolni do założenia rodziny. Jeśli macie w sobie na tyle uporu by odciąć im pępowinę to życzę powodzenia. Wydaje mi się jednak, iż nawet jeśli Wam się to uda, to w najbliższym czasie usłyszycie i tak coś takiego \"bo moja mama itd.\" Raz wypowiedziana taka uwaga nic nie znaczy, ale one będą się powtarzać, a z tego co napisałyście nic innego nie wynika. Lepiej za wczasu pogońcie ich do mamusi niż miałybyście się z nimi wiązać. Nie ma tu żadnego znaczenia czy partnerka ma dzieci czy też nie. Taki maminsynek zawsze nim pozostanie i szkoda z takim planować przyszłość, bo po prostu jej nie ma - oni tylko czekają na to byście im zastąpiły mumuśki, a gdzie w tym wszystkim jest Wasze i Waszego potomstwa bezpieczeństwo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I jeszcze jedno. Kiedy mój obecny mąż wiązał się ze mnę to też byłam mamą samotnie wychowująca córę-po rozwodzie. W momencie zamieszkania razem postanowił oddawać mi całą wypłatę. I tak jest do dziś-on dostaje drobne kieszonkowe, a resztą ja operuję tak, żeby starczyło(moje słonko nie ma kompletnie głowy do obracania pieniędzmi :D ). I powiem jeszcze że nasz związek był większym szokiem dla moich rodziców niż dla jego. Po burzach i piorunach jednak rodzice obydwu stron przyzwyczaili się do zaistniałej sytuacji i jest spoko-w miarę :P .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hm.. slonko miało delikatnie wyjaśnione, że coś tu jest nie tak, np. z tymi urodzinami, ale jego odpowiedź brzmi, że nas kocha i nie obchodzi go zdanie innych... Na urodziny oczywiście idzie sam... No cóż... Nabija sobie facet minusów i tyle... Mars... chyba masz rację...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kobito... moje slonko właśnie wczoraj opłaciło rachunek telefoniczny swoim rodzicom i wszyscy byli zaskoczeni, że jest on tak wysoki... Tylko jakoś zapomniał zapytać czy nam starczy na życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak, gdyby mój mąż takie coś zrobił bez porozumienia ze mną to miałby za swoje. To chyba nie jest normalna sytuacja . W końcu teraz to Ty jesteś jego najbliższą rodziną-nie mama i tatuś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze tu jest pies pogrzebany, bo to jeszcze nie jest mąż... I raczej nieprędko nim zostanie, bo jakoś nie widzę przyszłości z kimś kto deklaruje chęć załozenia rodziny a robi troszkę co innego... a same słowa i zapewnienia o milosci nie wystarczą o ile nie są poparte czynami... Gdyby to zrobił jako mój mąż, to doszłoby do porządnej awantury z nim i jego rodziną... ale jako kochanka, dziewczyna na miły sposób spedzenia dnia po pracy, czy kolezanka... ( bo na razie nie czuję się już jako kobieta jego życia) nie mam takiego prawa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×