Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość to mnie dręczy...

Dorosłość

Polecane posty

Gość to mnie dręczy...

chodzi tu o rodziców i wychowanie.. czy rodzice dobrze postępują wobec dorosłych dzieci które mieszkaja z nimi, poprzez kontrolowanie ich życia, stawianie zakazów, nakazów, "wieczne wychowywanie" według własnych poglądów i przekonań , trzymając tym samym w klatce i nie pozwalając dorosnąć??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarodziejka cammeron
ja też tak miałam dopóki się nie wyprowadziłam. Myślę, że nie robią dobrze i to jest bardzo męczące. Ja jak miałam nawet 21 lat to musiałam być w domu najpóźniej o 23.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jakaś taka bylejaka
Rodzice żle robią tak postępując,ale pamiętaj ,że rodzice też nie potrafią żyć,też mogą nie umieć się zachować w danej sytuacji,nikt im tak jak Tobie patentu na mądrość nie dał. Rozmawiaj z rodzicami,może poprostu przekonasz ich,że się mylą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to mnie dręczy...
ja nie mam takich problemów bo odkad skonczyłam 18 lat stawiać musze czoło problemom jako dorosła osoba... mam problem z moi facetem.. ma 27 lat a żyje pod kloszem:( rodzice są staroświccy nie pozwalają mu nocować u mnie, a jak go zagadałam o wspólnym zamieszkaniu to się zaperzył bo rodzice byliby przeciwni:( uważam że to nie jest normalne:( facetowi niedługo 30 stuknie i ma całe życie spędzać z rodzicami:( uważm że ich wpływ na jego wychowanie juz dawno minął i nie powinni go ograniczać przez co zauważyłam że jest mało odpowiedzialny, beztroski i mało samodzielny:( bo skoro w tym wieku rodzice prowadzą go za rączkę:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to mnie dręczy...
do tego on tak naprawdę nie jest przygotowany do samodzielnego życia.. w domu nie daję na utrzymanie, jedzenie podane , o rachunki się nie martwi:( a pójście na swoje uważa za straszne trudności:( i same przeszkody bo ciężko będzie:( ja zostalam inaczej wychowana, jestem o wiele mlodsza od niego a nie boje sie stawic czoła problemom które mogą stanoć mi na drodze:( bo miałam obowiażku, dokładam od 3 lat do utrzymania, płace rachunki, robie zakupy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oczywidscie ze zle
Takich "Rodziców" wsadzałabym za kratki na dożywocie, w tym moich, szczególnie "matkę".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×