Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość smutna trochę

Moi rodzice zabraniają mi...

Polecane posty

Gość smutna trochę

... wyjechać z chłopakiem na narty - wyjazd byłby z jednym noclegiem. Mówią, że będziemy mogli jeździć razem po ślubie... Nie żartuje! Ja mam 23 lata, on niedługo skończy 25, jesteśmy razem od pół roku, rodzice dobrze go znają (kolegujemy się od podstawówki, mieszkamy w jednej dzielnicy) i niby go akceptują, ale ma być najpierw ślub i amen. On zaczął teraz drugie studia, jest na 1. roku, nie śpieszy mu się do ślubu, zresztą chyba jak każdemu facetowi :P Aż boję się mu o tym powiedzieć - przecież on niechybnie nogi za pas weźmie jak o ślubie usłyszy... A rodzicom się nie przecistawie - dulskość i despotyzm każdym otworem ciała z nich wyłazi :( Bo starą panną zostaniesz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka mała
macie juz troche lat wiec rodzice niepowinni cie tak traktować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xyz zyx aaa
mhmh masz 23 lata? jak dla mnie to chora sytuacja, ze rodzice Ci zabraniaja. Ludzie w tym wieku maja swoje potrzeby (nie mowie o potrzebach seksualnych), ale wlasnie o wypadach ze znajomymi czy tez chlopakiem i tym podobnymi. Jestes dorosla i powinnas sama decydowac o swoim zyciu, a rodzicom to jakos wytlumaczyc. Jezeli sa ludzmi inteligentnymi zrozumia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xyz zyx aaa
zrozumieja mialo byc! fuck- ale blad! przez szybkie pisanie;/ ble

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Tu nie chodzi o seks, tylko o to by się odstresować i mózg przewietrzyć po sesji - a przecież nie ma sensu tłuc się pociągiem rano, dojechać na 13, a o 17 się zbierać żeby zdążyć wrócić do domu. Jak pomyślę, że on ma przed sobą tyle lat studiów (pewnie te drugie studia będzie chciał choć do inżyniera zrobić, czyli 7 semestrów), a przed ukończeniem studiów raczej nie będzie mógł mieć swojego wkładu w utrzymanie rodziny... I przez tyle lat mamy pupy z domu nie ruszyć, ani w wakacje, ani w ferie... Bo ślub... Obawiam się, że każdemu facetowi by zbrzydł taki układ - i jeżeli chodzi o te ograniczenia, jak i o to ciagłe trąbienie o ślubie :( Ehhh...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Oni są inteligentni, wykształceni, ale w związku z nabywanym wykształceniem nie wzrosła ich tolerancja ani wyrozumiałość. Wręcz przeciwnie - etykietka porządnej rodziny - to jest to o co im chodzi. A dziewczyna z porządnej rodziny nie tłucze się z "nie-mężem" na parudniowe wycieczki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaadrrfrr
ja bym na Twoim miejscu po prostu pojechala.Ty masz przeciez 23 lata!!!no bez przesady.nie maja Ci prawa tego zabraniac.tym bardziej ze Ty chcesz tylko wyjechac na narty!co w tym zlego?czy to od razu oznacza ze przyjedziecie z dzidziusiem w brzuchu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
I nawet nie tyle martwi mnie ich światopogląd, w końcu nigdy nie mogłam się ruszyć z domu i jestem jakby dostosowana, martwi mnie to że jemu brakuje tego dostosowania. To przecież normalny chłopak... Choćbyśmy zaplanowali ślub dziś (co oczywiście po pół roku bycia razem nie jest zbyt odpowiedzialne, ale pogdybajmy), to i tak nie będziemy finansowo zdolni przynajmniej do końca jego studiów do założenia własnej rodziny. A my nawet o ślubie nie mysleliśmy... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaadrrfrr
no ale to tez bez sensu brac slub dlatego zebyscie mogli spedzic troche czasu sami...dziwne to dla mnie.ja pierwszy raz bylam na wakacjach z moim chlopakiem zaraz po 18-stce.mama co prawda nie byla moze tak do konca zadowolona no ale jestem juz dorosla i przeciez nie moze za mnie decydowac.juz minely te czasy kiedy chlopak musial wychodzic od dziewczyny o 21:00 i nie mogl jej trzymac za reke przy ludziach.jest tysiac par ktore mieszkaja ze soba bez slubu i jest ok!a Ty chcesz tylko wyjechac na jeden dzien...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a nie możesz powiedzieć, że jedziesz ze znajomymi? przecież to jest jakiś ciemnogród. mimo że moi rodzice jacyś superliberalni nie są, np nie lubią, jak nocuję poza domem, to z wyjeżdżaniem nie mam problemu. pierwszy raz sama byłam w wieku 16 lat, w wieku 19 z facetem, teraz jeżdżę w obecnym, z którym jestem 4 lata..... i nikt nic nie mówi, wiadomo że człowiek w wieku 19 lat ślubu nie weźmie. w ogóle ci się powinni zabronić z nim spotykać, bo jeszcze się będziecie niemoralnie prowadzić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaadrrfrr
no i Twojego chlopaka tez pewnie meczyloby takie cos...nigdzie nie mozecie razem wyjechac.i szczerze mowiac nie dziwilabym sie mu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Hmmmm... szczerze mówiąc, mają prawo tak myśleć... Oni byli ze sobą przed slubem przez 6 lat - i w ciągu tych 6 lat pojechali razem RAZ (gdzieś pod namiot, z uczelni jakiś wyjazd) i wrócili ze mną. Wyjazd mimo ich sprzeciwu - możliwy, tak, tylko to jest jednoznaczne z narobieniem sobie niezłych kłopotów. Oni są cholernie despotyczni, szczególnie ojciec. Gdy powiem do niego per TY (np. a ty coś jadłeś?) to awanturę robi, bo przecież on nie jest dla mnie żadnym "ty", tylko ojcem. I o taką bzdurę potrafi się nie odzywać tygodniami. Albo gdy wyrażę pogląd odmienny od niego, np w kwestiach społecznych - to wystarczy by sobie naważyć piwa. Jak już mówiłam - ja do tego przywykłam. On wpadł w te dziwne układy jak śliwka w kompot i do tej pory jakoś znosił np uwagi mojej mamy o treści (cytat niedosłowny) "czy mógłby pan już skończyć tę rozmowę, jest za późno" (bo po 21) itp. ale wystrzelenie ze ślubem - to poniżej pasa. Jak się rozbeczałam to ojciec powiedział że sam z nim porozmawia. Po prostu nie wierzę, że On to przetrzyma... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Obserwatorko! W zeszłe wakacje chciałam pojechać z przyjaciółką nad morze - zobowiązałam się wziąć 10-letnią siostrę (żeby nie myśleli że jadę tam na dyskotekach szaleć - miałam czyste zamiary, więc wzięłam ją bez bólu serca), rodzice zaproponowali że nas podwiozą żebyśmy się nie tłukły pociągiem (myślę, że chodziło o to by zminimalizować możliwość taką, że np nasi faceci będą na nas czekać na dworcu i pod przykrywką jechania z przyjaciółką nie powstanie wyjazd koedukacyjny -ale to tylko moje domysły), a po przyjeździe na miejsce stwierdzili, że jednak zostaną i byli z nami do końca wyjazdu, odwiedzając nas na kwaterze, napadając na plaży i takie tam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Ja również bym mu się nie dziwiła. Rozważam możliwość, że on mnie zostawi (bo sytuacja na dłuższą metę jest męcząca) i w sumie to nawet go rozumiem. Tragiczne :( Zniosłabym to gdyby rodzice faktycznie chcieli mnie przed czymś uchronić, ale obawiam się że im chodzi bardziej o to co powiedzą sąsiedzi niż o moje dobro. Przecież nie mam 18 lat, w tym roku kończę studia, jestem odpowiedzialna i potrafię o siebie zadbać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja pierdolee
ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam!! W wieku 23 lat zrobiłabym wszystko żeby się od nich wyprowadzić i wytoczyć wojnę przeciwko tej tyranii! Kobito przecież jak ty się nie wyprowadzisz (jesteś dorosła do cholery) to oni pod presją ślubu paradoksalnie zrobią wszystko żeby do tego ślubu nie doszło. Każdy facet ucieknie w popłochu na widok takiej presjii. Zostaniesz starą panną przez nich. Poza tym jak mogą wymagać od Ciebie żebyś była sama skoro sami święci nie byli! To jest po prostu śmieszne! Ich jak widać nikt nie pilnował jak byli w twoim wieku. Żałosne. Uciekaj od nich póki możesz. Zobaczymy co się będzie działo jak twoja młodsza siostra zacznie dorastać. Moze ona będzie bardziej odważna i uparta niż Ty. Z takimi ludźmi się nie dyskutuje! Od takich ludzi się wyprowadza !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj smutna trochę, współczuję. Moi rodzice co prawda są bardziej skorzy do tolerancji jeżeli chodzi o mój związek, ale to wynika raczej z tego, że ja nie zamierzałam im w tej kwestii ulegać. Chociaż jak ich znam to po prostu się nie odzywają bo na wychowywanie już troszkę za późno ;) Mam 24 lata, jesteśmy razem od 2 lat, i nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek poza mną decydował o tym, czy gdzieś razem wyjedziemy czy nie. I nie myśl, że ja jakaś silna jestem, mając w głębokim poważaniu zdanie innych... Tak naprawdę o bardziej nieśmiałą i uległą osobę to trudno, ale w tym przypadku postanowiłam, że będzie po mojemu. Nie pytałam ich czy mogę wyjechać, po prostu komunikowałam. W końcu co mogą zrobić, zbić mnie? Kieszonkowe zabrać? ;) We wpędzaniu mnie w wyrzuty sumienia mistrzostwo osiągnęła mama. Nigdy wprost nie powie, że jej się coś nie podoba. Chodzi tylko albo smutna, albo zła. Tak zachowywała się, kiedy przez pewnie okres nocowałam czasami u niego (studiuje i wynajmuje pokój). Owszem, ciężko mi było, bo nigdy wcześniej nie sprzeciwiałam się im, ale postanowiłam już sobie, że to MOJE życie i mam prawo do własnych decyzji, bez względu na to, czy są dobre czy złe. I w kwestii naszego związku nie ulegnę. Teraz planujemy wspólne mieszkanie i już się boję reakcji rodzicieli... Ale damy radę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do smutnej
wiesz co - z dnia na dzien ich nie zmienisz, wiec szkoda nerwow. Szkoda tez wyjazdu. Tym bardziej,ze akurat i tak nie chodzi ci o sex tylko o odpoczynek, Wiem,ze to podrozy koszty, ale sprobuj wynajac 2 oddzielne kwatery ( tanie tez bywaja) i obiecaj rodzicom,ze bedziecie spac osobno (mozesz im potem pokazac kwity z noclegow) Wtedy nie powinnisie czepiac, bo chyba nie zabraniaja ci wypoczynku. Chlopakowi tez to wytlumacz, ze rodzice maja tkie zasady , o slubie nie wspominaj, bo da noge, chyba ze sam sie zreflektuje. Poza tym moze sie nawet ucieszy,ze cie tak pilnuja. Nie warto sie awanturowac z powodu 2 dni. bo tylko sie wszycy poobrazacie. Dzialaj politycznie a skutecznie i nie dochodz do tego, kto ,ma racje, bo nie warto w tej chwili, moze kiedys potem z nimi powaznie pogadaj. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a dlaczego sie nie przeciwstawisz? dlaczego nie powiesz im, ze jestes dorosła i potrafisz już zadbać o siebie? a może też pora ich uświadomić, ze już dawno wyrosłaś z pieluch . Musisz kiedyś się zdobyć na otwartą i szczerą rozmowe, bo jak narazie widać, ze po prostu boisz się im sprzeciwic. Ja na Twoim miejscu poinformowałabym rodziców, ze wyjeżdzam na 2 dni, będe tu i tu i że napiszę jak dojade na miejsce. jeżeli tego nie zaakceptują to może po prostu zapytaj dlaczego? i wytłumacz im, ze nie mają się o co martwić, bo jestescie oboje odpowiedzialni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Moja siostra ma inny charakter niż ja - i pewnie im się będzie stawiać. Ja natomiast obrałam taktykę pt. "nie zadzierać", bo zauważyłam że mniej na tym tracę, głównie psychicznie. Po prostu ustępuję, ale w tej sytuacji ustąpienie niechybnie grozi tragedią, bo zakazanie wszelkich wyjazdów "z noclegiem" aż do ślubu (tym bardziej że ślubu nawet na horyzoncie nie widać) dobrze się nie skończy, podobnie jak wspomniana rozmowa ojca z Nim o ślubie. Wyprowadzkę rozważam po skończeniu studiów, o ile znajdę prace, jakoś te pół roku wytrzymam - choć zdaję sobie sprawę że też ściągnę na siebie chmury gradowe, bo zdaniem rodziców kobieta opuszcza dom rodzinny by zamieszkać z mężem, a mieszkając sama będę miała okazję na to i na tamto i temu podobne argumenty. Szczerze mówiąc, pisząc o tej wyprowadzce, czuję że tracę grunt pod nogami i pewność siebie. Tata puści tekstem w stylu "od dziś nie jesteś moim dzieckiem" i wymięknę :( (ostatnio dzieckiem ojca przestał być brat - po tym jak powiedział że nie może odśnieżyc podjazdu bo musi jechać do dziekanatu, pewnie znów przez miesiąc będą udawać, że się nie znają).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
>> do smutnej>> uważasz że to jest dobre rozwiązanie? bo moim zdaniem oszukiwanie rodziców jest bez sensu. dwie oddzielne kwatery dla ludzi co mają 23 i 25 lat! to chyba jakaś pomyłeczka. przecież rodziców trzeba uswiadomić, ze taki wyjazd, to nie słuzy tylko do zaspokojenia potrzeb seksualnych, bo przecież nie trzeba wyjeżdzać, zeby uprawiać sex!! oszukiwanie niczego nie załątwi, a ona tylko rodzicom pokaze, ze jest posłuszna jak wytresowany pies, ale w tym wieku trzeba mieć już swoje zycie, a nie wisieć na pępowinie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twoi rodzice praktykują tyranię, a jeżeli powie Ci, ze nie jestes juz jego dzieckiem, to powiedz mu, ze on mimo wszytsko i tak będzie Twoim ojcem i że pzykro Ci słyszec takie rzeczy, po czym wyjedź z ukochanym, aby zaznać odpoczynku i uczucia miłosci, a nie strachu przed rodzicami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yui
Wiesz co smutna, chyba siedzisz na garnuszku rodziców, a później zamierzasz siedzić na garnuszku męża.Wyjście jest proste, teraz odpuść, znajdź sobie pracęi wyprowadż się od rodziców i nie będzie problemu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurczę, nie wyobrażam sobie życia w takim domu :( Rodzice powinni kochać, bezwarunkowo, a nie szastać miłością w zależności od sytuacji :( Wiesz co, ja bym z takiego domu zwiała tak szybko, że kurz tylko by po mnie zobaczyli :( Ja też jestem bardzo wrażliwa i słaba psychicznie, podatna na szantaż emocjonalny... Łatwo mnie zniszczyć. Mój ojciec ma też swoje za uszami, jest cholerykiem i każdy jego wybuch to dla mnie psychiczna rozsypka na długo :( Staram się odciąć od tego na ile mogę, ale dopóki tu mieszkam, to mnie dotyka tak czy inaczej :( Moja rada: Jak tylko skończysz studia to szukaj pracy i uciekaj :( Ja już z niecierpliwością czekam na moment, kiedy będę zarabiała wystarczająco dużo, żeby się utrzymać. A co na to wszystko Twoja mama? Bo wygląda na to, że to ojciec jest głównym problemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lukaszok
na twoi miejscu wjechalabym z chlopakiem, a potem po skonczeniu studiow jak najszbcije sie da, wyprowadzila sie i wynajela mieszkanie z chlopakiem co ty masz za rodzicow dzeiwczyno i jak ty tak mozesz zyc? przeciez oni cie terroryzuja nie jesetsm malym dzieckiem tylko dorosla kobieta i nie mozesz pozwalac tak sie krzywdzic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziwne... O_O MI rodzice nigdy niczego nie zabraniali i nie zabraniaja... No wlasnie... chyba po prostu sciemnij, ze jedziesz ze znajomymi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krwawa Orlico, ja już się tyle o Twojej fajowej rodzince naczytałam, że zaraz napiszę do Was list z prośbą o adopcję :D Serio, zazdroszczę takim rodzinom, bo wiem jak ważne są więzi między bliskimi. Bez nich wszystko się sypie i nawet jak już sobie człowiek życie po swojemu poukłada to wspomnienia ciągną się za nim przez całe życie :o Ja będę Super Mamą ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
Dziewczyny kochane - bo im nie chodzi o to że mnie ktoś porwie, że sobie nie poradzę lub ogólnie że stanie się krzywda. Powiedzieli odgórnie "żadnych wyjazdów przed ślubem" - bo jak facet będzie dostawał przed ślubem to co powinien dostawać po slubie, to na owy ślub się nie zdecyduje. Wiem, że jestem ustępliwa, ja w sobie to wyhodowałam przez te wszystkie lata, oszczędzając swoje nerwy. Mnie po prostu te warunki, które narzucają już nie przeszkadzają. Po prostu wiem co się dzieje u mnie w domu gdy się rodzicom przeciwstawie, nawet w bardziej błahej sprawie niż ta. Ojciec zdania już nie zmieni (on tak ma, choćby największe głupstwo walnął, to się z tego nie wycofa, żeby na honorze nie stracić), albo skłócę się z rodziną, albo narażę się na utratę faceta. A 2 osobne noclegi byłyby rozwiązaniem dla wiekszości rodziców, ale obawiam się że moi by na to nie poszli - zobacz jakie środki ochronno-zaradcze stosowali przy wyjeździe z przyjaciółką nad morze. Spróbuję się zapytać... Ale... Dobrze radzicie, że powinnam się postawić. Ale ja jestem taka... Mało przebojowa, niepewna siebie... Może powinnam do psychologa pójść... Ja widzę 2 wyjścia: 1) skłócić się z rodzicami (narażając się na koszmar w domu, wypisanie z rodziny itp., a także drwiny do końca zycia gdy mi z Nim nie wyjdzie - co się przecież zdarza) 2) ustąpić rodzicom i narazić się na całkiem realne ryzyko utraty partnera, może nie w tym miesiącu, ale w momencie gdy bedzie miał już sztywnych reguł powyżej uszu. Do tej pory obierałam drogę "bezpieczniejszą" :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja pierdolee
na mnie hasło w stylu: "od dziś nie jesteś moim dzieckiem" nie podziałałoby, bo wiedziałabym że to tylko taki chwyt żeby mnie utrzymać w posłuszeństwie. Ale pomyśl logicznie. Skoro do brata coś takiego powiedział z powodu takiej pierdoły to ja już po czymś takim nie miałabym skrupułów żadnych i w ogóle przed potencjalną wyprowadzką! Dziewczyno wy się nigdy nie usamodzielnicie jeśli ciągle będziecie im ulagać. Będziecie do końca życia pod ich pantoflem. Nawet mając 40, 50 lat, póki oni będą żyli to nie dorośniecie nigdy. zawsze was będą traktować jak małe dzieci które nie mogą podejmować samodzielnie żadnych decyzji. To jest po prostu nieludzkie! Pomyśl ile straciłaś przez nich, ile pięknych dni mogłaś przeżyć i mieć co wspominać po latach. Oni odbierają wam młodość, kawał najpiękniejszego okresu życia dosłownie. Ktoś musi przerwać ten chory stan! Może Ty ? Nie musisz się czuć silna żeby coś zrobić możesz mieć nawet świadomość że jesteś słaba. Wystarczy tylko że coś sobie postanowisz i będziesz to robić ze stoickim spokojem konsekwentnie nie oglądając się na nic. Mam dwie przyjaciółki które mają ostrzejszych rodziców. Jedna z nich ma dwie młodsze siostry i bardzo ubolewa nad faktem że jak miała naście lat to rodzice nie pozwalali jej na nic, a kiedy rodzice zobaczyli że jest odpowiedzialna to dopiero wtedy zaczęli przymykać oko na to jak żyje. Jednak wtedy było już trochę na to za późno bo młodość jej przeleciała pod okiem czujnych rodziców i niewiele z tego życia miała. Teraz jej młodsze siostry dorastają i mogą sobie pozwolić na znacznie więcej a ona im zazdrości bo można powiedzieć że to ona przetarła im ścieżkę jako ta pierworodna a teraz one mają już łatwiej i mogą więcej. Druga moja przyjaciółka z kolei ma starszą siostrę i ta siostra ma do niej żal że ona może sobie pozwolić na więcej bo przetarła jej szlak rodzicielskich zakazów. Ktoś jednak musi to zrobić. Walcz o swoje życie dziewczyno! Przyjmij do wiadomości że twoje życie należy tylko do Ciebie! Nie do Twoich rodziców!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale kochana, spójrz dalej. Niech będzie, że teraz im ustąpisz. Załóżmy nawet, że chłopak Cie zostawi (odpukać). I co dalej? Będziesz czekać na następnego, który w końcu sie pojawi. A kiedy się pojawi, to historia sie powtórzy. Będziesz wtedy już starsza, i nadal nie będziesz mogła nigdzie wyjechać (swoją drogą ja bym oszalała) a żaden normalny chłopak tego nie zrozumie i nie zaakceptuje. Zresztą tak ulegając pokazujesz, jaka jesteś, a niewielu mężczyzn szuka na partnerkę zahukanej, zastraszonej dziewczynki, która nie potrafi powiedzieć, czego chce, a co najważniejsze walczyć o to. Wiem że będzie Ci trudno, ale nie uważasz, że pora wydorośleć? Dać do zrozumienia rodzicom, że już nie masz 10 lat? Chcesz serio czekać na wyjazd do ślubu? :( Obawiam się, że to ojciec musiałby Ci znaleźć męża :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna trochę
"Ja też jestem bardzo wrażliwa i słaba psychicznie, podatna na szantaż emocjonalny..." - Aniu - określiłaś w tym zdaniu także mnie. Jacy by ci rodzice nie byli - to są cały czas wasi rodzice. Czy byłoby wam tak łatwo hop-siup zerwać z nimi kontakt, wyprowadzić się, nie mieć do kogo zadzwonić itp. - mimo tego, że z pewnością jesteście odważniejsi ode mnie. Ja się nie nauczyłam ryzykować - jestem poniekąd emocjonalną inwalidką i zdaję sobie z tego sprawę, niby chcę z tym walczyć, ale wychowanie bardzo mocno trzyma mnie na drodze, którą wpoili we mnie rodzice. Jeżeli chodzi o mamę - ona jest na utrzymaniu ojca, podobnie ja i trójka mojego rodzeństwa. Musi mu przytakiwać bo w przeciwnym wypadku nie da jej na chleb. Z tego też powodu nie chcę być na utrzymaniu męża - jak to napisałaś YUI - wiem już co to oznacza. Odniosłaś się z pewnością do jednej z pierwszych wypowiedzi, gdzie pisałam że zanim on nie skończy studiów nie będzie mógł podjąć pracy i partcypować w utrzymaniu rodziny - co nie znaczy że on miałby ją utrzymywać. Po prostu wspólne życie kosztuje i nie byłabym w stanie sama utrzymać nas oboje - wynajęcie/spłacanie mieszkania, rachunki, jedzenie, bilety autobusowe - na to wszystko pochlania bardzo dużo pieniędzy i oboje powinniśmy pracować, by to wyszło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×