Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość salamandra...

Co myślicie o tym tekscie?

Polecane posty

Gość salamandra...

Prosze, wyraźcie swoją opinię na temat tego tekstu, czy uważacie, że jest dość śmieszny? jeśli nie, to co byście radzili w nim zmienić? bardzo prosze o kulturalną, konstruktywną krytykę Moja szkoła jest zupełnie zwyczajna. To zabytkowy zamek, w którym niegdyś mieścił się szpital. Drzwi wejściowe są naprawdę ogromne, tak ogromne, że przejdzie przez nie nawet Andrzej, a mimo to uczniowie muszą wchodzić tylnym wejściem ewakuacyjnym. Na straży tego mądrego rozporządzenia stoi pan Mieciu, który czuwa po drugiej stronie szklanych drzwi i w razie czego przytrzymuje klamkę, by żaden uczeń nie prześlizgnął się do środka nie przeznaczonym dla niego wejściem. Pierwsze, co wyraźnie rzuca się w oczy przy wejściu do środka to zapach zgnitych marchewek i pomidorów z ruskiego przemytu, dochodzący ze szkolnej stołówki. Przechadzając się szkolnym korytarzem można zobaczyć skulonych pod ścianami uczniów z żyletkami w rękach wypisujących własne nekrologi lub walących głową o ścianę. Paru z nich ma chorobę sierocą, czego objawem jest wsadzanie sobie nadgarstka w usta i wymachiwanie dłonią w różne strony, oraz kiwanie się w przód i w tył. Wielu choruje też na zespół tur eta dzięki czemu mogą walić nauczycieli po głowie i później tłumaczyć to nagłym atakiem. Co parę minut rozlegają się krzyki samobójców wyskakujących z okna bądź dachu zabytkowego zamczyska. Raz w miesiącu zamiast dyskoteki szkolnej urządzane są zbiorowe stypy po „zaginionych” uczniach, na których można praktykować satanistyczne obrzędy. Uczniowie utrzymują niezwykle przyjacielskie kontakty, nie lubią tylko, gdy się na nich patrzy (można za to dostać wpierdol) albo mówi (tudzież można dostać wpierdol). Wszyscy bardzo kochają swoją szkołę i z chęcią do niej chodzą, a jeśli zdarzy się, że ktoś zachoruje, bądź też z innego opuści lekcje w szkole zostanie on do niej brutalnie doprowadzony i zamknięty w kantorku razem z panem Mieciem za karę słuchając afrykańskiego hip-hopu i oglądając kolejny odcinek „mody na sukces”. Zajęcia szkolne to sama przyjemność, a w szczególności: Matematyka, na której obliczamy rachunek prawdopodobieństwa, że następnym razem przy przechodzeniu przez ulicę zajebie nas ciężarówka, albo za którym razem trafimy w aortę dźgając kolegę cyrklem po plecach. Nauczyciel tego przedmiotu jest niezwykle miły i nikomu nie przeszkadzają jego plamy pod pachami, czy też ślinotok. On też toleruje nasze nieskoordynowane odruchy (rzucanie krzesłem po klasie, dźganie się nożyczkami, wydłubywanie sobie oczu łyżeczką) Fizyka także powszechnie jest uwielbiana przez uczniów, pomimo, że przy pytaniu za złą odpowiedź można dostać wpierdol (czym zresztą nie wyróżnia się z innych przedmiotów). Jednak najbardziej lubianym przedmiotem jest religia, mimo, ze jest nadobowiązkowa, nikt nigdy jej nie opuszcza i każdy stara się mieć najlepsze stopnie. Ksiądz katecheta sprawia, że nigdy się nie nudzimy, czasami wychodzimy w teren na ruski cmentarz, albo palimy prezerwatywy, które jak wszyscy wiedzą są dziełem szatana podobnie jak Internet, telewizja i radio z wyjątkiem „Radia Maryja”, z którego audycji często piszemy zadania domowe. Ksiądz, podobnie jak prowadzony przez niego przedmiot jest niezwykle uwielbiany przez uczniów. Mimo iż ma wiecznie tłuste włosy, a sutanna rozpina mu się na brzuchu jest nadzwyczaj urodziwym i przystojnym mężczyzną. Chcieliśmy mu kiedyś znaleźć żonę, ale ksiądz Jacek jest bardzo nieśmiały. Chemia też jest ubóstwiana wśród młodzieży. Uczy jej pewien niezwykłej urody młodzieniec (pan Midlor), który niegdyś pracował w firmie chemicznej, jednak po wysadzeniu jej w powietrze zwolniono go i teraz uczy w naszej szkole. Na W-F także świetnie się bawimy, zwłaszcza gdy mamy do przebiegnięcia 20 km na jednej lekcji, albo zrobienie szpagatu z przewrotu w tył. Na WOSie natomiast piszemy teksty pochwalne dla Kaczyńskiego , albo ody do PISu , najciekawsze jest to, ze każdy ma identyczne poglądy polityczne, jeżeli natomiast znajda się wyjątki klasa obrzuca go kamieniami, pluje na niego, rzuca do niego krzesłami, nożami, żyletkami, cyrklami i wszystkim, co ostrego w danym momencie znajdzie się pod ręką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość salamandra...
:D heh, to sie poprawi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość praku raku
a kto będzie odbiorcą tego tekstu??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość salamandra...
uczniowie z mojej szkoły mam zamiar umieścić go w specjalnie przeznaczonym do tego blogu oczywiście, to jeszcze nie koniec, będę dopisywała coraz to nowsze serie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak dla mnie, to mocno przesadzone. Mogłoby być śmieszne, owszem ale...no właśnie. Nie wywołało na mojej twarzy nawet uśmiechu. Jakieś takie wymuszone mi się wydaje. Zbyt lekkim tonem opowiadane są rzeczy makabryczne, nie wiem, może za duży dysonans między formą a treścią? Ale do poprawienia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość salamandra...
w opowiadaniu jest też wiele podtekstów, których domyślą się tylko niektórzy uczniowie chodzi tylko o to, czy tekst jest w miare śmieszny, a nie żałosny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iwona-l
no coz...hhhmmm jesli piszesz to do gazetki szkolnej dla 15 latkow to moze im sie spodoba. mi osobiscie sie nie podoba...masz w tym opowiadaniu napchane zbyt duzo smiesznych sformuowan , przez co przestaja one byc smieszne.wyglada to jakby ktos naprawde staral sie byc zabawny ale mu to nie wychodzilo.. sorry

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×