Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość an_dzia

Wiem, że to głupie

Polecane posty

Gość an_dzia

ale chciałabym, żeby mój mąż znalazł sobie jakąś panne na boku. Mogłabym go wtedy zostawić. Nie chcę już tkwić w tym małżeństwie. Po prostu nie chę. Niby wszystko jest ok, nie kłocimy się, sytuacja materialna ok, ale nic już nie iskrzy między nami.Ja starałam się polepszać to co między nami, on tego nie widzi i polepsza to co wokół nas. Ale przecież życie nie polega tylko na kupowaniu następnego mieszkania, zmianie samochodów i zarabianiu kasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Viktoria_
to zakonczcie wasze malzenstwo po ludzku. Bedziesz wspominala meza milo, a nie jako drania ktory zabawial sie z laskami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość an_dzia
i co mu powiem, Kochanie nudno mi z Tobą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Viktoria_
a nie da rady tego uratowac? wiesz , ze nic z tego nie bedzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a czytałas samotnosc w sieci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość delikatna psychika
czemu z nim po prostu szczerze nie porozmawiasz? Wszystko jeszcze może się ułożyć, wszystko można naprawić, tylko oboje musicie tego chcieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość an_dzia
samotnosci w sieci nie czytałam ( ale przeczytam bo wnioskuję, że warto) rozmów były setki (oststnia wczoraj) - on nie widzi problemu, denerwuje się na mnie jak zaczyna temtat, twierdzi, że robi to dla mnie, dla nas ( czyt. polepsza nasz byt), problem polega na tym , że ja chcę a on nie (chyba mamy inny system wartości)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość widać kobieto że nie masz prob
lemów więc sobie je sama stwarzasz :P za dobrze ci? pomyśl, że z błahego powodu możesz to wszystko stracić ... zastanów się czego tak naprawdę chcesz od życia, nie chcę cię pouczać i udzielać rad, bo nie jesteś moją córką i jesteś dorosła, ale zastanów się czy naprawdę jest aż tak źle w waszym związku, że trzeba go rozwalić? czy naprawdę chcesz, aby twój dobry i kochający cię mąż okazał się łajdakiem? hm, jeśli tak bardzo cię mąż nudzi, zawsze możesz wyjechać, do Rosji, albo jeszcze dalej np do Algierii, o, tam napewno nie nudziłabyś się :P a tak na serio, to dlaczego uważasz ,że to mąż powinien ciągle zabiegać o to, żeby ci było dobrze w życiu?, może dla odmiany ty byś się postarała bardziej o to, żeby to jemu było w waszym związku trochę lepiej? a nie ciągle mu coś wytykasz i doprowadzasz do kłótni? przecież on ma do miłości i szacunku takie same prawo jak ty, dlaczego więc go dyskryminujesz? zacznij go traktować tak, jakbyś miała go wkrótce utracić, a uwierz mi, zmieni sie twoje i jego życie na lepsze :) 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NA PEWNO ZNAJDZIE
Masz to jak w banku :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam podobny problem
Na razie nic z tym nie robie, tylko oglądam sie za innymi facetami i zastanawiam się co by było gdyby... Co prawda okropnie bałabym się prawdziwie zdradzić. Pomijając już obawy o to że mąż by się dowiedział to przede wszystkim po takiej zdradzie ja sama nie zaznałabym już wewnętrznego spokoju nigdy. Wiem o tym, że byłoby mi ogromnie cięzko psychicznie dopuscić do seksu z innym mężczyzną, mimo że w głębi ducha marzę o tym. Wcześniej myślałam ze skoro nie zdradzam fizycznie to nic w tym złego ale otstanio dotarło do mnie że tymi myślami popełniam zło i zdradzam wewnętrznie. Odkryłam że jestem od tych myśli uzależniona bo sprawia mi niesamowitą przyjemność już sama świadomość ze inny mężczyzna mógłby mnie pragnąć. Ale jakie by były tego dalsze konsekwencje ? Popełniam fatalne zło swoim myśleniem. Niestety nie potrafię. Nie chcę! tego zmienić bo normalnie to już nic w zyciu mi nie sprawia przyjemności i nic mnie nie cieszy tylko oglądanie się cichaczem za innymi mężczyznami, flirtowanie z kolegami z pracy, no i może ewentualnie zakupy i muzyka. Poza tym to nic mnie nie cieszy. Kompletnie nic. Gdyby nie te grzeszne myśli na temat innych mężczyzn to moje życie byłoby już całkiem jałowe i nudne. Gdyby nie te myśli które dostarczają mi jakiejś tam adrenalinki to czułabym się jak w poczekalni lub na peronie w oczekiwaniu na spóźniający się pociąg. Takie życie na dłuższą metę jest beznadziejne. Ostatnio dotarło do mnie że czynię zło, że jestem może chora psychicznie, nazwijmy to uzaleznieniem od stanu platonicznego zakochania. Nie wyobrażam sobie pozbawienia sie tej dziwacznej przyjemności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam podobny problem
Jednoczesnie coraz częściej mam poczucie winy. Przecież kiedyś trzeba będzie zostać matką i dorosnąć wreszcie a nie zajmować wiecznie głowę myślami na poziomie dojrzewającego podlotka. A przecież jestem mężatką od pół roku a staż naszego związku to 6 lat. Mąż już mnie od dawna nie pociąga. Nie dba o siebie, co tu dużo mówić, przytył chyba z 40 kg, wyglada fatalnie. Każda krytyka czy sugestia by coś z soba zrobił sprawia że się obraża, a optymistyczne zachęty kończą się narzekaniem że go męczę. A ja wciąz jestem atrakcyjną kobietą, męźczyźni na ulicy oglądają się za mną, a w pracy prawią komplementy. Denerwująca jest dla mnie swiadomość że marnuję mi się zycie, ucieka bezproduktywnie młodość. Coraz częsciej mam wrażenie że z mężem łaczy mnie juz tylko przyjaźń. Zero pożądania z mojej strony już od bardzo dawna, a jednocześnie nie umiem odejść. Siła przyzwyczajenia jest przeogromna. Jestem jak kanarek w klatce. Jest uwięziony ale gdyby ktoś otworzył drzwiczki to boi się wylecić a jakby wyleciał to jest narażony na jawną zgubę, brak przystosowania do życia w nowym środowisku i swiadomośc że nie potrafi już żyć w naturalnym środowisku. Dlatego tkwię w tym czymś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niki83
Ja mam podobny problem - o co on w poł roku przytył 40 kilo?? widzialy galy co braly... trzeba sie bylo zastanowic przed slubem.. a ty mloda mezatka powinnas sie cieszyc tym stanem a Tobie juz jakies romanse w glowie zal

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość suzuki maruki
potrzeba wam trochę adrenaliny, kochanek co rozkocha, złamie serce i zostawi -zeby poczuc jak przy męzu bezpiecznie jego kochanka, zeby poczuc zagrozenie powazny problem zyciowy zeby jego wsparcie było zbawieniem Jęczycie jak zdradza, bije i pije, jęczycie jak macie kasę i wam wygodnie. puknijcie się w łeb

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bazienka
hmm idźcie na terapię małżeńską? dzięki temu dowiecie się oboje co każde z was oczekuje od małżeństwa, co jest w stanie zrobić, by drugiej osobie było lepiej. swoją droga bycie byciem ale z takim mężem trzeba uprawiać seks, a z osobą której się nie kocha albo która cię odrzuca to :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam podobny problem
"Do Ja mam podobny problem - o co on w poł roku przytył 40 kilo?? widzialy galy co braly... trzeba sie bylo zastanowic przed slubem.." To nie takie proste jak tobie się wydaje. Wy doradzacie zazwyczaj na takiej zasadzie "Nie pasuje to odejdź, nie wychodź za mąz tylko szukać swojego ideału, swojej wiecznej i prawdziwej miłości". Niestety takiej miłości jak wy piszecie to nie ma, a nawet jak jest to zdarza sie może raz na 10 000 przypadków. Zresztą co to znaczy prawdziwa miłość skoro stan zakochanie przemija prędzej czy później ? Ja wciąż kocham męża ale namiętność już dawno przeminęła. A nie będę przecież do końca życia latać za ideałem który nie istnieje. A czas nie stoi w miejscu. Trzeba się prędzej czy później ustatkować, ułożyc sobie zycie, a nie zyć samotnie w oczekiwaniu na menopauze. Kiedy brałam ślub miałam 28 lat. Kto by się w tym wieku już bawił w szukanie wiecznej miłości. Może łatwiej by miała osoba otwarta i śmiała ale ja jestem bardzo zamknięta w sobie więc może w domu spokojnej starości w końcu na kogoś bym się otworzyła :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam podobny problem
Ja to własciwie nie szukam tu zadnych rad ani wyrzutów, bo to i tak niczego nie zmieni. Tak się tylko chciałam wygadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×