Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość studentka87

wy i wasi współlokatorzy... jak zyc by było ok?

Polecane posty

Gość Mrówa 25
Od 7 lat wynajmuje mieszkania od 4 mieszakm w tym samym i tylko ludzie się zmianiają. Rózni byli ale zawsze szło sie dogadać w każdym temacie. Wystarczy tylko chciec :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem ciekawa jak u was
było z paleniem w duuuuzym mieszakniu studenckim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podnosimyyy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mvrkoepgmkreopg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja dopiero po pierwszym roku
ale juz mam mase doswiadczen i jedna zmiane mieszkania za soba. za pierwszym razem mieszkalysmy we trzy w 3-pokojowym mieszkaniu, kazda miala swoj pokoj, wiec looz. problem w tym, ze jedna laska wieczorami przesiadywala w godzinach szczytu w lazience co najmniej 2 godziny - porazka. poza tym nie miala w zwyczaju plukac wanny, wiec potem pelno wlosow, fee. oprocz tego wrzucala rozne syfy do muszli klozetowej - kleby wlosow ze szczotki, jakies chustki, wkladki higieniczne zuzyte (!!!), tylko czekalam na zuzyty tampon. no i jak ktos do mnie przyszedl i szedl do toilet, to sie zastanawialam co tam znajdzie ciekawego:O miarka sie przebrala jak przyszla niedoplata za wode 450 zl, przy czym ja bralam tylko prysznice, a one kapiele prawie ciagle. i sie wyprowadzilam. w drugim mieszkaniu bylo fajnie, 2 lazienki, wiec nikt nikomu nie wchodzil w droge, towarzystwo spoko. wkurzalo mnie tylko, ze jeden koles w sobote i niedziele switem skakal na skakance, kiedy ja akurat mialam maksymalna ochote dluzej pospac. no i tajemniczo znikalo mi tez jedzenie. pewnego razu mialam ochote na nutelle, poszlam do kuchni, a tu zonk, bo sloiczek pusty. a jak ostatni raz jadlam, to byl prawie caly. podobnie znikaly mi platki to zupy i rozne takie. wszystko looz, jesli ktos spyta czy moze, jasne, ze bym sie zgodzila, ale zezrec komus caly sloik to przegiecie. podobnie pietrzace sie naczynia w zlewie. co do pralki: w pierwszym mieszkaniu jedna laska wrzucala swoje brudy do pralki stopniowo, co najmniej jakby to byl kosz na brudy. maksior. wkurzalo mnie tez pranie niewyjete przez caly dzien, kiedy ja tez akurat chcialam prac. a kiedy moje chcialam rozwiesic po pol godzinie to juz bylo rozwieszone. wszystko fajnie, ale nie lubie jak ktos rozwiesza moje gatki:P sie rozpisalam. a jeszcze pewnie by sie cos znalazlo;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak jeszcze cos ci się przypomni to napisz koniecznie...wielkie dzięki...:) Juz wiem czego się wystrzegac:) a) koniec kąpieli w wannie...tylko prysznic b) spłukiwać wodę jesli wyrzucę wlosy ze szczotki do klopa c) zajmowac łazienkę na krotko jesli ktos w tym samym czasie będzie w mieszkaniu d) myc po sobie naczynia f) z pralką nie będzie problemu bo jej nie posiadamy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja dopiero po pierwszym roku
nie no z tymi kapielami to zalezy jak macie z woda. w drugim mieszkaniu oplata za wode byla stala, wiec mozna bylo spokojnie prac i sie kapac. ale w pierwszym umawialysmy sie na oszczedzanie, bo czynsz zalezal od zuzycia wody i wyszla potem tragedia. co do lazienki, to wiadomo, ze wieczorne mycie to nie 10 minut, ale 2 godziny to gruba przesada. koniecznie umowcie sie co do wspolnego jedzenia. tzn czy gotujecie wspolnie obiady itp. orpcz srodkow czystosci, tak jak ktos wczesniej pisal, warto kupic wspolny cukier, sol, make. a reszta to zalezy co kto je, wiadomo, ze faceci jedza wiecej, wiec reszta kupowana wspolnie nie wiem czy sie Tobie na dluzsza mete oplaci. i tez wiadomo, ze czasem nie ma czasu umyc od razu naczynia po sobie, ale wkladanie do zlewu i oczekiwanie, ze ktos inny umyje baardzo mnie wkurzalo. a moja kolezanka np wkurza bardzo zapalone swiatlo, nawet jesli kogos przez 2 minuty nie ma w pokoju, czy tez lejaca sie niepotrzebnie woda w trakcie mycia naczyn. wszystko od ludzi zalezy. a gdzie bedziesz studiowac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szczesliwa 13-stka
Od 2 lat mieszkam z 4 dziewczynami, 2 z nich uwielbiam a 2 lubie i jest super:) Jasne, ze zdarzaja sie sprzeczki, klotnie, kazdy ma gorszy dzien czy humor. Ale mieszka nam sie cudnie i tak juz chyba zostanie. Recepta? Tylko jedna: do mieszkania bierz te osoby, o ktorych sympatii jestes pewien :) Niedlugo zaczyna sie kolejny roczek akademicki, juz tesknie za dziewczynami :):):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja dopiero po pierwszym roku
a jeszcze mi sie przypomnialo: w obu mieszkaniach sortowalismy smieci. fajna sprawa, jesli sie o to dba i ma sie pojemniki do sortowania w poblizu domu. wlasnie sprobuje przekonac do tego moich nowych wspollokatorow, bo sama stalam sie przez ten rok swiadoma ekologicznie. a przynajmniej "swiadomsza"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wynajmująca w 10os
Słuchajcie poradzcie mi co mamy zrobic- bedziemy miały z kumpelą swoją lodówkę i ni wiemy czy wstawic ją moze do pokoju? )ale ten hałas). Boimy sie ze lokatorzy beda nam wyjadac jak wstawimy do kuchni :O (duzo jest takich przypadków) i jeszcze jedno- czy jesli nie bedzie klucz do naszego pokoju, mamy walczyc o to z włascicielem? czy nie bac sie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szukam odpowiedzi ludzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja to nie rozumiem
jak można mieszkać na mieszkaniach , zamiast zakwaterować się w akademiku . Ludzie. Piec lat tam mieszkałam i w zyciu bym tych lat na nic innego nie zamieniła. Dodam,ze w zyciu przed studiami nawwet, nie wyobrazalam sobie, ze mialabym gdziekolwiek na mieszkaniu zamieszkac....brr.. akademik rulez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do osoby powyzej
Jak bys chciala wiedziec to nie wszystkie uczelnie mają akademiki - moja ma ale są drozsze (bo luksusowe, nowiutkie) niz moje obecne mieszkanie. Aha i jeszcze jedno- wole łazienke dzielic z 4 osobami a nie z 50 jak moja kumpela :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja mam takie moze smieszne
pytanie- bede mieszkala z osobami obydwu płci a ... troche sie wstydze pokazywac im po kąpieli np. bez makijazu (mam tłustą, trądzikową cere:O) i sie wstydze :O :( macie rade?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja jakbym jeszcze raz
miala zamieszkac na stancji to tylko ze znajomymi.Na pierwszym roku mieszkalam w domu jednorodzinnym,wynajmowanym przez ok18 studentow.I nie bylo najgorzej gdyby: nie znikalo jedzenie z lodowki,byly tylko 2lazienki wiec ciagle wyscigi kto pierwszy,makabryczne zimno w zimie.Na drugim roku mieszkalam juz w bloku,mieszkanie 3pokojowe,najpierw mieszkalismy w czworke,a pozniej w piatke(ludzie obcy,z ogloszenia).I chyba nigdy w zadnym mieszkaniu nie czulam sie tak zle jak tam.Nie moglismy sie dogadac ze sprzataniem,ciagle brakowalo czystych naczyn,niezapowiedziane imprezy w srodku nocy ( sama lubie imprezowac,ale tu juz byly przegiecia ).Trzeci to pokoj w domu,tez szereg atrakcji:ciagle zajeta lazienka,dziewczyna z ktora bylam w pokoju byla w ciazy i ciagle plakala,nic jej nie pasowalo,do tego nawiedzone dziewczyny z I roku,ktore gotowaly o 6 rany tlukac sie i smrodzac w calym domu.Ale jakos przezylam,przynajmniej mam co wspominac:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jedyne wyjście to
Po 5 latach mieszkania z obcym facetem mogę powiedzieć -jeśli jest leniem i nie sprzata to i tak nie zmusisz go niczym do tego i kłótnia gotowa -dla mnie mój współlokator był bezpłciowy, serio, dzięi temu jest najlepszym kolega jakiego miałam -super było na studiach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ODPOWIEDZCIE MI NA TO
pytanie- bede mieszkala z osobami obydwu płci a ... troche sie wstydze pokazywac im po kąpieli np. bez makijazu (mam tłustą, trądzikową cere) i sie wstydze macie rade?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość studentka 87
--> odpowiedzcie mi na to pytanie jestesmy w podobnej sytuacji, ja tez będe mieszkac z osobami roznych plci i tez chcialabym uniknąc krępujących sytuacji... moze będziemy się kąpac ostatnie a po kąpieli isc do swojego pokoju...:P????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upupuuuupp
upupupupu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej! Juz niedługo zaczyna się rok akademicki. Kto jeszcze tak jak ja będzie mieszkal z obcymi ludzmi. Ja z kazdym dniem jestem bardziej zdenerwowana...to pierwszy rok i nigdy nie mieszkalam z nikim spoza rodziny. Niby to kolezanka z klasy ale nigdy nie bylysmy w bliskim kontaktcie.Nie chcę zeby zle nam się ukladalo podczas wspolego mieszkania. Moze ktos jeszcze ma dla mnie jakoes rady?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość III rok
Jak tam sprawy lecą? Ja tez sie wprowadzam niedługo (a Ty którego?), z tym ze bedzie to juz trzecie moje mieszkanie (jestem na III roku), ale poprzednie to były stancje a teraz bede z innymi studentami w duzym mieszkaniu, tez sie obawiam np. porannego wstawania bez makijazu, kolejek i tego CZY SIE ZGRAMY I BEDA IMPREZKI ? :p:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hoppppppppppppp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a keidy sie wprowadzacie
????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja po pierwszym tygodniu mieszkania z 2 współlokatorkami z ogłoszenia i jest super :). Każda automatycznie łapie się za względne ogarnięcie po sobie naczyń, żadna z nas za długo nie okupuje łazienki, dogadujemy się co do jedzenia.. no już się czujemy jak stare przyjaciółki ;). Pewnie że nie zawsze będzie różowo jak znam życie ale zapowiada się fajnie :). Już za nimi tęsknię ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość III rok
co masz na mysli, ze dopasujecie sie pod wzg jedzenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nom że np. jak któraś czegoś nie lubi to kombinujemy żeby tego nie było w posiłku albo jak gotujemy to każda się za coś szybko łapie i raz dwa mamy jakiś ciepły posiłek. Poprostu na razie zapowiada się żeby nawet kiedy będziemy zabiegane w tygodniu powstał w tej kwestii jakiś większy problem ;). Acha, śniadania i kolacja jak kto chce bo mamy inne nawyki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie bedzie ten sam sklad co w ubieglym roku, tyle ze jedna os. odpadla, troche bylo spiec pod koniec, troche nie pasowala do nas chyba;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×