Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość elenika

moja próba samobójcza- pomogę wam odzyć.

Polecane posty

Gość elenika

Mam 14 lat i nikt mnie nie lubi w szkole. Słabo sie uczę, jestem z biednej rodziny. Mama dobra jest , ale krzyczy i boję sie jej. Nie mam z kim iśc na spacer, mało kto chce się ze mną bawic czy siedziec w ławce. Bywało ze na w-fie kradli mi kozaki i nie miałam w ziemie w czym iśc do domu. Płakałam i wtedy oddali mi. Nie poskarzyłam się nikomu- bałam sie i wstydziłam. Pomyslałam - mamm dośc, chcę umrzeć, ale bałam się. Wziełam sznurek poszłam na strych i usiadłam. Nie wiedziałam od czego zacząć. Zrobiłam petlę , załozyłam na szyi i ścisnęłam, chciałam sie udusić. Jednak jak bardzo się sciskałam to bolało i nagle pomyslałam, nie moge, przeciez jestem normalna, dam rade, przede mna tyle pieknych dni. Liceum, studia, praca, mąż. Dorosnę. Bałam się co dzień chodzić do szkoły. W liceum tez wyczuli ze jestem słaba jakas, nie lubili mnie. Stałam sie kozłem ofiarnym, błagałam Boga by mnie zabrał, jednak znów mówiłam, przeciez ja jestem silna, normalna, niechcce odejśc, co powiedza rodzice, taki wstyd. Przeciez jestem ładna, przedemna tyle zycia. To tylko 4 lata liceum, dam rade. Te 4 lata były okropnie koszmarne. Zdałam mature i uciekłam ze swiadectwem i chciałam zapomniec o tej traumie. Studia. Praca - znalazłam prace za grosze i pierwsze to co - kupiłam ubrania, makijaz, farbowanie włosów, byłam dumna i olewatorska.cd zaraz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
tak więc stałam sie piekna, dumna i miałam tych brzydkich ibiednych za nic. Pokazywalam się z najlepszej srony z takiej ze kazdy się mnie bał, a w głebi duszy wychodziło ze mnie strach, panika, posłuszeństwo nauczycielom. I tu tez kazdy mnie wyczaił. Taka pyskata, agresywna, dumna, a czasami taka słodka miła, dumna a teraz taki ćwok, pękacz, nie chce iśc na wagarym, nie da ściagać. poniża innych , wysmiewa sie z innych. Studia ukończyłam uf...nadal niemiałam kolezanek. I teraz nadal pracuje nie mam znajomych. Trauma pozostała. Nie mam rodziny , starze sie więc nawet makijaz i ubranka modne ni epomagają. jestem nadęta naburmuszona i wiecznie niezadowolona baba, ciagle płacze uzalam się panikuje narzekam na kase na zycie na wszystko, ciagl emnie wszystko boli, wszystkich sie boję, nie lubę jak na mnie patrzą. Zamukam się w domu i śpię. moze depresja? a moze to trauma? coś we mnie pekło. więc trzeba byc silnym by zyc bo inni na moim miejscu juz dawno by odeszli, ja nadal zyję,.a co to za zycie jak widzicie? a jednak zyję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość buhahah
nie bardzo rozmiem "mam 14 lat" chodzisz do liceum studiujesz i pracujesz. Ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lololo
To ile masz lat w końcu? Bo najpierw piszesz "mam 14 lat" a potem "skończyłam liceum, studia, znalazłam pracę" :) Ale kariera :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _________LOL________________
Elenika to nie trauma to kompleksy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przestroga
chcesz nam cos w ten sposob powiedziec? ze warto byc popychadlem, nie miec przyjaciol, sensu bo najwazniejsze sa pieniadze, ciuchy i makijaz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
dodam jeszcze ze jestem swiadoma tego ze ludzie mnie unikaja, byłam często taka pyszna, dumna, waliłam prosto z mostu , a nie zawsze trzeba. Często trzebabyło byc delikatnym. Zmienić się chciałam na taka ostra i żle mi wyszło. Teraz nie potrafie byc słodka i miła. Mam gdzies pomaganie biednym, zebrako, wkurzaja mnie dziwki puszczające się i rodzące, mam doś ze mało płaca mi, mam dośc ze nie mam szczęścia i rodziny. czasami wydaje mi sie ze powinnam isc do psychokoga ale wstydze się. nadal zyję zamknieta w swoim swiecie i mysle sobi e- i poco co ja zyje? nawet jakbym umarła to nikt by sie nie zorientował, no rodzicom tylko by serce pekło. Dlatego wszystkim na złośc żyję. Patrze w podłogę jak idę, nie mówie juz dzien dobry bopoco? Miałam kolkezanki to jak pozyczały ubrania to oddawac nie chciały. i poco mi takie kolezanki. jestem marudna narzekam i wole nie zadawac sie z ludzmi. Okromne mam dośc siebie i zycia, ale jestem silna psychicznie, chce zyc bo jeszcze moze coś mnie czeka.......zyję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
czytajcie to jak pamietnik Ok? wczuwajcie się w to wszystko to zrozumiecie ze pisałam mam 14 lat i opisywałam tamten stan. teraz juz mam tyle lat ze powinnam miec dzieci a nie mam ich:( moze one mnie zmieniły by? ale zbyt mało zarabiam by sie decydowac na zycie w biedzie i ciagniecie dziecka w tą biedę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przestroga
przynajmnie napisz w jakim przedziale wiekowym jestes

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
chce powiedziec ze psychika nasza z przeszłości pokazuje nam co będzie pożniej. Jestem przykładem popychadła, które potem chciało przeobrazić się w damulke, ostrą , silna damę ale z niej wyszedł strach i znów została popychadłem mimo tych ubrac, makijazu, ostrego zroku i popychania słabszych. Teraz jestem dorosła i wiem ze to co teraz się dzieje to wina mojej przeszłości, moze kompleksów własnie, jestem niedowartościowana, stłamszona teraz. Tylko ze wtedy przeszkadzali mi zyc inni, popychali, a teraz nikt nie popycha, jestem poprostu sama jak palec. Unikam ludzi bo znów mnie kotos popcha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _____________________
elenika - z jednej strony probujesz zgrywac twardzielke, a tak naprawde siedza w Tobie kompleksy i poczucie nizszosci. Proponuje wizyte u psychologa. To nie jest wstyd....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
Kolejny przykład traumy z młodości która odbiła sie na przyszłosci. Podstawówka, gruby, niesmiały i lalusiowaty chłopak wychowywany przez starsza juz wiekiem mamę. Rozpieszczała synka i on stał sie lalusiem, był popychadłem, zabierali mu piłkę, rozebrali tez go raz i śmiali sie z jego przyrodzenia. Nie wiem czy zalił sie czy nie, awantur i zadymy z tego powodu nie było. Przychodziła po niego mamusia zawsze po szkole. Smiali się, a on płakał. Nie miał kolegów. Teraz ma wiek dojrzałego mężczyzny , ozeniła się a rczaj juz rozwiódł, ale zdązył gwałtem zrobić 4 dzieci swojej wtedy żonie. Zona teraz chodzi do opieki i ta sprawa jest nagłośniona. Szok. widziałam tego chłopaka niedawno, dalej wysoki, gruby, wzrok taki spokojny, słaby, płaczliwy i ktoby pomyslał.szedł na piwo chyba do pabu. No i widzicie za płodu go popychali i jego psychika w ten sposób odreagowała w przyszłości. Gwałty i bicie swojej matki o czym zapomniałam dopisac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w podstawowce podobnie
W polowie czwartej klasy przeprowadzilismy sie co sie laczylo ze zmiana szkoly.Trafilam do zgranej klasy,ktora absolutnie mnie nie zaakceptowala.Tzn.mialam dwie kolezanki ale reszta klasy....Gdyby nie kolezanki to nie wyobrazam sobie....I tak podstawowke wspominam jako koszmar.Niestety nie bylam ladnym dzieckiem_nadwaga,okulary... W pierwszej klasie liceum trzymalam sie od wszystkich na dystans ale przynajmniej mialam spokoj,nikt nie dokuczal,wszyscy sie dopiero poznawali.Przelom nastapil na poczatku drugiej klasy,trafilam do szpitala na operacje i jedna z dziewczyn za namowa swojej mamy zaczela mnie odwiedzac,przynosic zeszyty itd Zostala moja najlepsza przyjaciolka...Po wyjsciu ze szpitala poznalam pierwszego chlopaka.Majac przyjaciolke,chlopaka poczulam sie pewna siebie i otwarta na ludzi...zaakceptowana!! Klasa liceana byla strasznie zgrana i ja do tej klasy w pelni nalezalam!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
dokładnie- próbuje zgrywac luzaka twardziela mądralińskiego a w gruncie rzeczy jestem tak jak ten kolega słaba i stłamszona i niedowartościowana, ale co pomoze psycholog? co on mi powie ze jaka ja mam byc? słaba i pokazywac ze jestem słaba? czy udawac twardziela? a potem i tak wychodzi na wierzch ze dobra jestem w gadce a nie w czynach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
teraz powiem wam coś jeszcze bo własnie jestem samotna w srodku a od niedawna mam faceta, planujemy slub, mieszkamy razem ale on widzi moja ułomnośc a ja nie chce sie przyznac ze jestem wariatką. Moze urodzenie dziecka i slub mnie postawia na nogi? bo teraz mam kompleks starej panny i bardzo mi to przeszkadza. Wszyscy mają rodzinya ja stara dupa. chyba mam kompleksa i czekam na ślub.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ______________LOL_____________
Elenika - zwyczajnie badz soba. Nikt jest idealem. Wiem,ze rodzice potrafia wyrzadzic krzywde wlasnemu dziecku - przekonalam sie o tym bolesnie. SERIO! Nigdy nie mialam wprawdzie problemow w szkole,zawsze mialam sporo znajomych... WIERZ MI tylko od Ciebie zalezy jak potoczy sie Twoje zycie. Mam nadzieje,ze Twoj facet jest w porzo i nie wykorzystuje sytuacji....Wiesz moi rodzice do dzis zachowuja sie jakby nigdy nie wyrzadzili mi krzywdy, oni nawet pewnie nie zdaja sobie sprawy jak spieprzyli mi dziecinstwo..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ______________LOL_____________
elenika - nie wiem czy psycholog, czy facet - potrzebujesz kogos, kto udowodni CI , ze jestes wspaniala osoba - BO JESTES!!!!!!!!!!!!!, tylko sama w to uwierzyc nie potrafisz - i tu wlasnie pies pogrzebany

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
ja swojej mamie mówiłam ze krzyczała na mnie a ona sie wypiera i twierzi ze nie musiałam nic w domu robic, ze to przez to ze mało wymagała ode mnie, zebyłam trzymana pod kloszem, ze nie dostawałam batów i teraz tak sie jej odwdzięczam. Ale ja niegdy nie umiałam powiedziec - kocham do mamy bo nigdy nie słyszałam aby ona do mnie to mówiła. miała 20 lat jak mnie urodziła, i zero pojęcia o wychowaniu, dlatego ja garnę sie do miłości i ja okazuję. fakt nie musiałam duzo robić w domu ale skrzywiona mam psych e i jestem tego swiadoma. Pomagaja mi rodzice sa obok, sa w kontakcie. ale ciagle mi powtarzają ze ja bym nie dała sobie rady bez nich, ze jestem naiwna i dziecinna. hmmmmmmmjak mam byc sobą? jaka mam byc? ja nawet nie wiemjaka jestem, w sumie to wiem ciagle jestem soba czyli pyskata, kłóce się w autobusie na przystanku jak ktos pali, jak się jakas baba mi pcha, wszystko mnie wnerwia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
jestem roleniwiona, mam piękne ubrania w szafie a chodze w smierdzących porwanych prawie gaciach i pończoszkach, nie mam co w domu robić, sprzatam na bieżąco. On kaze mi sie uczyć , robić cos dla siebei a ja......w pracy siedze na kafe:(. nie umiem się zmobilizowac, jestem ospała, i nie widze sensu. Moze jak urodze swiat mi sie by zmienił? ale czy bede dobra i cierpliwa matką? niewiem jak je wychowac by byłolubiane i nie zakompleksione. Bede mu mówiła ze jest kochane, bede wymagała posłuszeństwa i pomocy, ale bede przy nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ______________LOL_____________
elenika - ja odcielam kontakt z rodzicami do minimum (raz w m-cu telefon z info,ze jeszcze zyje). Matka nawet przez telefon probowala mnie dolowac, ale juz sie nie dalam. Jak mnie wkurzyla nie odzywalam sie m-cami. I pomimo jej katastroficznych wizji jak ja to fatalnie nie skoncze, to radzilam sobie calkiem niezle. Dzis ona chyba to widzi, chociaz pewnie nigdy sie do tego nie przyzna,ze poradzilam sobie w zyciu lepiej niz ona... Do dzis zdarzaja mi sie chwile, kiedy trace pewnosc siebie - rzadko, ale jednak... Ale lekarstwem okazal sie moj maz, zwyczajnie wiem,ze kocha mnie i akceptuja taka jaka jestem. On chyba nawet nie widzi moich wad.............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ______________LOL_____________
elenika - dziecko nie rozwiaze Twoich problemow...najpierw musisz rozwiazac je sama ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
a jednak lekarstwem jest bezpieczeństwo, stabilizacja finansowa , wsparcie - a to daje bycie męzatką własnie. ja nie chce urywac z nimi kontaktu bo faktycznie cięzko mi a oni zawsze pomogą, kupią coś do jedzenia, pomoga przynieśc, wziąść, naprawić. Blisko mieszkają. odkąd jestem z facetem czuje się spokojniesza i stabilniejsza. Zawsze bałam sie ze będe biedna a jak jest on to razniej jest, we dwoje łatwiej. No i jeszcze jakby dziecko było to miałabym zajęcie i nie nudziłabym sie i ni emiała kompleksów ze jestem starą panną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
amancie u mnie ma to powiązanie widzisz. Ja musze miec slub bo niechce zyc z nim jak stara panna w konkubinacie bo taka juz jest , jestem katolikiem, w mojej rodzinie nie ma rozwodów, sa same małżeństwa i nie ma kocich łap. Mam więc kompleksa ze ja jestem stara panną, bo wszystkie znajome juz maja męzów. To mnie teraz dobija, i chce być KOgoś, byc z Kimś. Jak juz jest ten mąz a nie konkubent to oboje zyją na wspólne konto , to co innego niz zycie bez slubu. Wiem bynajmniej dla mnie. Teraz jestem w zawieszeniu jakby. No i jak jest dwoje to czuje sie bezpiecznie i psychicznie i fizycznie i finansowo - bynajmniej ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 2 łezki
a ja duzo bym dala za to zeby mnie ktos tak normalnie pokochal. Mam dokladnie tak samo z tym że 37 lat i nikogo, choc podobno niczego mi nie brakuje, mam dosc dobra prace i mieszkanie, ale chora dusza powoduje, ze wszyscy ze mna zrywają. Kazde zerwanie przezywam okropnie. Czwarte z kolei skonczylo sie u psychologa wlasnie, a teraz mija pol roku od poznania kolejnego faceta, na ktorego czekalam pol roku, a kiedy wrocil, widze, ze chce zerwac, tylko ze nie chce mi powiedziec o tym tylko pomalu sie odsuwa ode mnie. A w mamie oparcia nie mam, bo to ona zawsze mi mowila, ze jestem beznadziejna i tak zostalo do dzisiaj. Zawsze walczylam o jej milosc starajac sie byc posluszna, a to obracalo sie przeciwko mnie. Im bardziej bylam tym bardziej to wykorzystywano. Tak jak alkoholikowi trudno sie przyznac, ze nim jest, tak mi trudno powiedziec, ze jestem wlasnie takim popychadlem. Dla przyjaciolek rownież, spotykaja sie ze mna wtedy kiedy jestem im w czyms pomocna, jesli nie, nie odpisuja nawet na sms-y.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ___________LOL________________
elenika - ale czy Ty kochasz tego faceta czy po prostu jestes znim bo tak zyje sie wygodniej i bezpieczniej finansowo ? Jesli to drugie to krzywdzisz i siebie i partnera. Rodzice tez pewnie nie zmienia swojej postawy wobec Ciebie jesli nadal bedziesz od nich zalezna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elenika
no własnie ja tez tak mam 2 łezki - ja natomiat trace kolezanki kłóce sie z nimi , jestem moze zazdrosna, i przemądrzała, albo złosliwa i mnie odtrącaja i ja wiem ze żle robie a jednak to robię. dlatego teraz unikam ludzi by znów nie kłócić sie i nie ranic. Mama tez mówiła ze jestem leń, nieuk, nie mogłam nigdy wstydu przynieśc rodzicom, taka grzeczna dziewczynka musiałam byc,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ___________LOL________________
Dziewczynki polecam na weekend : Montgomery Lucy Maud - Blekitny zamek http://www.sendspace.com/file/tecyia Milej lekturki i wroccie mi tu szczesliwsze :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×