Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zatroskana mama

moja córka nie lubiana w klasie

Polecane posty

Gość zatroskana mama
Mam prosbę- jeżeli ktos miał podobny problem, prosze o wpis. Moze dzieki tym opowiesciom znajde jakis sposób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mnie tez nie lubili
jestem dorosłą kobietą. Przezyłam tez to samo co twoja córka. Tylkoze ja się nie udzielałam nigdzie, zle się uczyłam. Nie byłam miła dla kolezanek, samolubna, i nie lubili mnie. Nie miałam nigdy w podstawówce pary. owszem miałam kolezanki ale zeby potem gdzies mnie zapraszały chodziły ze mną to nie. Jakos przezyłam. Koszmar był w liceum, chciałam sie podobac facetom. Stroiłam sie malowałam, byłam grzeczna, żle się uczyłam , ale nigdy nie uciekałam z lekcji, nie wagarowałam,i przez to mne tepili. raz nie powiedziałam ze było co do zadania i mnie zbiły, dręczyły. Nie kolegowały sie z emną. Przeywałam 4 lata koszmaru o którym nikt nie wiedział. jednak nie było tak ze myslałam o samobójstwie. Modliłam sie tylko by te wagarowiczki i złe dziewczyny w danym dniu nie przyszły do szkoły, by niezdały itp.....połowa tak skończyła.Jednak swoje przyłam traumy. Na studiach tez spinałam się. Byłam podniecona jakas, zero ucieczek, spóżnień, panikowałam, denerwowałam sie marudziłam ludziom, taka sztywniara a tak naprawde to jestem fajna miła i bezpośrednia. Moze to błąd? Nie lubili mnie tak bardzo, niektórzy lubili ale nie specjalnie chceli byc ze mną w paczce. Wreszcie praca. tez jestem osobno od wszystkich. Ponoc chodziłam z nosem w górze, miałam swoje racje, i chyba byłam mało dostepna i moznabyło mna pomiatać. Nie mamnikogo prócz faceta który powinien dosta medal ze wytrzymuje ze mną:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
To smutne, na prawdę. Mnie tez nie lubili, ale uciekłam w świat ksiażek. A póżniej jakoś sobie radziłam. Obecnie nie mam problemu z nawiazaniem kontaktów, pewnych rzeczy po prostu się nauczyłam. Nistety , trwało to dosyć długo. Podsumowałam wszystkie wypowiedzi, wnoski nasuwają sie same.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mnie tez nie lubili
Moja kolezanka z podstwówki byka bardzo nielubiana do takiego stopnia ze jej to chłopcy nawet dokuczali. Była kujonem, chamka, i lizusem i wyzywali ja od lizusów kujonów, itp. Miała kolezanke tez kujona ale tamta lubili. No i raz tak kujona naszego wyzwali ze ona rzuciła plecakiem i uciekła z płaczem. balismy sie nagany.On teraz ma rodzinę(o dziwo męza z podstawówki). Zna dwa języki ma posadę, i zyje jakoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mnie tez nie lubili
widszisz kujon powinien pomagc słabszyma nie kazdy tak cche, powinien byc miły kontaktowy, ciepły i serdeczny a nie spinac sie i byc lizusem.No ale tak juz jest. Coś musiała miec w sobie ze jej nie lubili- charakter. No i taka jak ja, słabo sie uczyła ale chyba nie byłam zbyt sympatyczna i ciepła. Moze zabardzo pyskata i wredna?moze .sama nie wiem..w liceum nie podobało sie ze tez byłam jako ta nie wagarująca .no ale bałam się rodziców i nauczycieli. Co by mi dały te wagary? z kim i gdzie bym poszła? do domu? a tak na lekcjach przynajmniej co s sie dowiem, będe miała obecność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ludzie inni, myślący, mądrzejsi itp. kiedy trafią do nieodpowiedniego środkowiska, to przeżywają koszmar. U mnie było tak, że podstawówkę jakoś przeżyłam, byłam na uboczu, ale źle nie było, koszmar zaczął się w liceum, chociaż właściwie niby nic takiego się nie działo. Byłam odrzucana od początku, nie wiadomo dlaczego, instynktownie. Moje liceum to z kolei była taka \"elitarna\" szkoła, masa bogatych, niby inteligentnych, ale jednak głupich (życiowo) dzieciaków. No i było ciężko, smutno i beznadziejnie. Ja wybrnęłam z takiej sytuacji w ten sposób, że znalazłam bliskich ludzi poza szkołą, starszych i mądrzejszych. Wtedy już mogłam znieść śmiechy innych w szkole itp. bo wiedziałam, że jestem ponad tym, mając prawdziwych przyjaciół. Ja w takiej sytuacji w jakiej jest Twoja córka nie starałabym się pozyskać sympatii tych dziwnych ludzi, już prędzej w tych grupach zainteresowań, albo nawet w necie na jakichś tematycznych forach, czy czatach (byle nie na kafe;) ). Powinna czuć się wartościowa sama dla siebie, miarą nie powinna być sympatia ludzi, którzy na to nie zasługują. Właśnie może przez to, że nie potrafi dostosować się do takiej grupy jest więcej warta niż oni wszyscy razem wzięci. Ciężka sytuacja, bo Twojej córce na pewno brakuje tego wszystkiego, czego nie ma, ale moim zdaniem w klasie nie powinna szukać, tylko gdzieś poza, chociaż ciężko powiedzieć gdzie, bo przecież udziela się w różnych grupach. Moimi przyjaciółmi stali się ludzie, którzy mieszkali blisko, sąsiadka mnie z nimi zapoznała po prostu i wszystko stało się łatwiejsze. Najgorsze jest to, że jeśli pozostanie odludkiem, to faktycznie może się źle skończyć, może próbować się na siłę dostosować, jak jedna moja przyjaciółka (alkohol, papierosy, wagary, udawanie, udawanie, udawanie), albo stanie się dumna i samotna (jak ja), albo będzie rozdarta i niepewna siebie. Nie potrafię pomóc, a bardzo bym chciała, współczuję bardzo takim \"nielubianym\", bo wiem co to znaczy, a poza tym (może to błędne myślenie), zawsze wydają mi się kimś bardziej wartościowym, niż ci, którzy potrafią się \"grupować\". Powodzenia życzę Wam z całego Serca, wierzę, że jakoś uda Wam się rozwiązać ten problem. Wierzę też, że Ci, którzy zostali przez takie sytuację zniszczeni, odbudują siebie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Namówiłam ćórke,żeby próbowała w necie szukac kogos do pogadania. Odpowiedzi były takie:spadaj, nie znam cię, przeganiali jak kundla. Potem pisała do kącika przyjaciół do Viktora , do Trzynastki- nikt sie nie odezwał. Ona nie jest typu ciepłe kluchy, ma po prostu pecha do rówieśników. Bo starsi od niej np. gimnazjalisci i licealisci z harcerstwa bardza sa lubią. sdama zachodze w głowę co jest nie tak..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Za mądra dla rówieśników, to oni kiedyś (może) dorosną do jej poziomu. Taka moja teoria, ale rady nadal nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Tak ,to prawda, jak chcesz w ogóle istnieć to musisz ładnie wygladac i mieć fajne ciuchy. Klasa mojej córki to w wiekszości dzieci ludzi na stanowiskach lub z dużą kasą. Staram się żeby wygladała odpowiednio, zeby nikt się z niej niewyśmiewał ( do czego to doszło).Na prawdę, przerabialiśmy juz wszystko. Nadal jest dla nich powietrzem, które przeszkadza. Wprowadziłam plan któryś tam z kolei, ostatni. Potem juz nie wiem co, chyba zmienimy szkołe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iiiiiiiiii
do mnie tez nie lubili-tylko ze jak kujon probuje byc mily to wszyscy maja go w dupie bo i tak wiadomo ze da odpisac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość HMS Prince of Wales
trzymaj się, zatroskana mama - mądra kobita z ciebie i z córki też...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Gdybym była dostatecznie mądra , to zapene wiedziałabym jak sie z tym problemem uporać. Ból brzucha i głowy to jej częste dolegliwości. Najchętniej to potrzasnęłabym każdą z kolejna i zapytała się o co do cholery im chodzi? (to słabość , wiem) Uczepiły sie jak rzep psiego ogona! Zapewne zwróciłyscie uwagę jakie pokręcone dzieciaki teraz chodzą do szkoy. Nie wspomnę o rodzicach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość HMS Prince of Wales
mądrość nie powoduje automatycznego rozwiązywania wszystkich problemów, niestety... sam nie mam dobrej rady (a raczej osobiste obawy, mam córkę 6 letnią o dość bujnej wyobraźni i łagodnym charakterze... i nie wiem jak "przypasuje" do szkoły za kilka lat...) :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Czasami ironizuję,że źle wychowaliśmy dzieci. Nie potrafią przeklinać, kłamać, nie potrafią przejść obojętnie obok kogoś słabszego i potrzebującego. Teraz to tak wyglada , jakbym idealizowała nasze dzieci. Mają swoje "za uszami", ale wiem,ze nikogo nie zbluzgają, nie skopią. I jak na razie o wszystkim mi mówią(kłamstewka małe tez kiedyś były).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość *refleksja*
Przykro mi to mowic, ale ja jestem wlasnie ta druga strona, ktora w podstawowce tepila kujonow i "dziwolagow", potrafilam byc naprawde podla, w stosunku do takich dzieci. Podjudzalam tez innych w klasie... ...dzis mam 30 lat, dzieci jeszcze nie mam, ale napewno gdybym je miala, nie pozwolilabym im na takie traktowanie innych. Dzis z perspektywy lat, wiem, ze moje okrutne zachowanie wynikalo raczej z moich wlasnych kompleksow i niepewnosci....dzieci potrafia byc podle!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
'Zło wynika z niewiedzy". Dzieciaki pochodzą z różnych środowisk. U mojej córki jest dziewczynka , która wszelkie sprawy z kolezankami załatwia przez matkę- matka najpierw nawrzeszczy na wychowawczynię i szkołe ,a potem "wyłapuje" na ulicy te dzieci, które podpadły jej córeczce. I dziecko ma ugruntowana pozycję w klasie (nieformalny przywódca)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po pierwsze objawy o których mówisz to mogą byc symtomy nerwicy szkolnej...zwróć uwagę, czy nie jest tak ,że w sytuacjach stresowych córka zaczyna np.: kasłać?To też jeden z typowych objawów... Bardzo dobrze, że realizuje sie na innych pozaszkolnych polach, potrzeba uznania jest w tym wieku bardzo silna i dzieci, które nie znajdują sposobu na jej zabazpieczenie w żadnej grupie formalnej, uciekają w nieformalne grupy, a to początek kłopotów... Ja bym odradzała zapraszanie koleżanek na ciacho czy kręgle, zwłaszcza bez okazji...impreza urodzinkowa to co innego.Inaczej dzieciaki mogą odebrać to jako zwykłą próbe wkupienia się w łaski, a to może odnieść dokładnie przeciwny skutek... Piszesz, że córka dobrze dogaduje się ze starszymi kolegami...może więc jest po prostu nad wiek dojrzała?Może stąd brak porozumienia z rówieśnikami?Może wrto poszukac przyjaciółki,np. 2 lata starszej, z harcerstwa? Problem może też być taki, że córka zrażona wiloma niepowodzeniami ma już zaniżoną samoocene i po prostu unika kotaktów lub nie jest tak otwarta, co może być odebrane jako wywyższanie się, czy niechęć.... Może przydałoby się popracować nad komunikacją? Ktos tu sugerował zabiegi socjometryczne...wprawny pedagogomoże bardzo dużo...jesli ten jeden projekt się nie powiódł, może warto spróbować na innym polu, z innymi dziećmi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TAKAA
Witaj zatroskana mamo. Widze, ze problem jest dosyc powazny. Dziewczynki w tym wieku potrzenuja akceptacji rowiesnikow, aby moc w przyszlosci "normalnie" funkcjonowac w spoleczenstwie. Twoja corka musi przede wszystkim wierzyc w siebie. Najlepiej jest ignorowac kolezanki, lecz czasem to podsyca ich agresje i moga byc jeszcze gorsze. Mysle, ze powinnas porozmawiac z wychowawca i wuczulic go na ten problem. Sama ni pokazuj corce, ze chcesz "na sile" znalezc jej kolezanke, bo wtedy poczuje sie naprawde beznadziejnie, a do tego nie mozesz dopuscic. Przede wszystkim musi pokaza kolezankom z klas ze jest naprawde watosciowa osoba. Moze warto podpowiedziec wychowawcy, aby przeprowadzil na godzinie wychowawczej zajecia typu: moje hobby?? Twoja corka moglaby opowiedziec o unihokeju, moze nawet moglaby zaproponowac, ze pokaze im jakies aktyki na lekcji w-f. To jest przykre, ale ona musi je w pewien sposob zafascynowc swoja osoba. Niestety nadeszy czasy, ze mlodzi ludzie lubia otaczac sie osobami, ktore w pewien sposob je fascynuja..Wiec moze sprobuj w tym kierunku?? Pozdrawiam goraco

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skoro
alergolog polecał wizyte u psychologa, skoro córka ma bóle brzucha i stresuje sie przed pójściem do szkoły, to znaczy, że do psychologa trzeba pójśc koniecznie. Jeśli tafiła na złego psychologa, to trzeba koniecznie znaleźć innego. Na prawdziwego fachowca trudno trafić, ale naprawde warto poszukać, jeśli chcesz pomóc córce. ja też byłam takim dzieckiem jak twoja córka, zdolnym, mądrym, i prawie nikt mnie nie lubił, a jeśli pojechałam na kolonie, to dzieci znęcały się nade mną. Tylko że moi rodzice nie starali mi się pomóc, więc musze sobie teraz sama pomagać, i płacić kupe forsy za terapie :) ale to najlepiej wydana forsa w życiu :) Mam jeszcze taka sugestie - żebyś sama poszła porozmawiać z psychologiem, bez córki, tylko ty jako ty. Ż tego co piszesz, wynika, że podchodzisz do sprawy bardzo emocjonalnie, że szukasz winy w sobie że z córką coś jest nie tak. A jeśli ty będziesz mieć poczucie winy, to córka na pewno nie będzie sie czuć pewniej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moj syn mial troche podobnie
tzn nie to moze,ze nie byl lubiany, on po prostu nienawidzil podstawowki , do ktorej chodzil I przez 2 lata (trafil do niej ze wzgledu na zmiane miejsca zamieszkania). Unikal kompletnie jakichkolwiek kontaktow. To nie byla jakas zla szkola, ot - przecietna. Ale tak sie zlozylo, ze na 26 dzieci w klasie - 13 chlopcow, nie bylo akurat naprawde nikogo fajnego. No tak sie zdarza. W dodatku przywodzily 3 łobuzy. Chodzilam do psychologow, martwilam sie , bo sie po prostu do nikogo nie odzywal.W dodatku niesmialy a przy tym indywidualista,ze swoim zdaniem, nie chcial sie przyporzadkowac, stal z boku, czasem mi mowil,ze wspolczuje nauczycielom, bo w klasie bylo tak, jak na slynnej lekcji ang z kublem na glowie u nauczyciela. Jak z tego wyszlismy? Uczyl sie bardzo dobrze i dostal sie do elitarnego liceum ( jeszce sie zalapal bez gimnazjium). I tam rowiesnicy docenili jego indywidualizm i charakter. Nigdy nie byl dusza towarzystwa, bo to nie ten typ, ale bylo milo i sensowni koledzy - normalne zycie. Mysle,ze niekonoiecznie "wina " lezy w twoim dzicku. Bardzo mozlie,ze trafila na nieciekawa klase, moze i sa tam i niektore nienajgorsze dzieci, ale daja sie zdominowac tym glosnym, niekoniecznie fajnym Pogadaj z corka zyczliwie, jesli uwazasz, ze postepuje dobrze, utwierdz ja w tym , namawiaj do intensywnej nauki i staraj sie w przyszlosci o szkole o jak najwyzszym poziomie , tam sa dzieci madrzej myslace i powinno byc o wiele lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Nie mówiłam o jednej sprawie- dziecko jest psychicznie i fizycznie dręczone przez jedną z koleżanek ku aprobacie pozostałych dziewczyn (taki kozioł ofiarny). Problem zgłoszony do szkolnego psychologa. Były rozmowy, dobre rady, dla nas rzecz jasna i obietnice rozmowy z dręczycielką i jej rodzicami. Doszło konfrontacji pomiędzy córką a tą dziewczynką. Niestety nie odbyło się to tak jak nam obiecał szkolny psycholog.Po prostu zaszufladkował problem i po sprawie. Chwilowo spokój, poniewż dręczycielka jest chora. Czekamy jak sie sprawy potoczą, jak się nic nie zmieni idziemy na policje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TAKAA
Zatroskana mamo w takim razie widze, ze szkole twojego dzecka nie dopuszczaja do siebie ze istnije taki problem. Powiedz, czy nie jest tak, ze kolezanka ktora ja dreczy zarowno psychicznie jak i fizycznie jest powszechnie szanowana w klasie i kazdy liczy sie z jej zdaniem?? Jesli tak jest, to na pewno sa tez inne osoby, ktore podobnie jak two je dzieko sa dreczone przez ta dziewczyne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Cieszę sie , że sporo osób daje dobre rady. To wazne. Bo problem jest poważny. Mamy duzo siły zeby podołac przeciwnościom, przynajmniej na razie. Sprawa musi sie rozwiązać. Jak? tego jeszcze nie wiemy. Bycie dorosłym we wspólczesnym świecie-trudno. Ale bycie dzieckiem we współczesnej szkole-jeszcze trudniej. Dziekuje wszystkim za wsparcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Takaa, była wczesniej dręczona inna dziewczynka. Moja córka jest w tej klasie zaledwie od roku, Pozostałe, aby się nie narażac i być w "towarzystwie" -stoją i się przyglądają, często sie z tego smieją. Dreczyciellka powiedziała psycholog,ze to tylko zabawa. Psych tołyknęła , rączka na zgodę i po sprawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cześka.
Moim zdaniem to klasa jest jakas kiepska. Moja klasa w podstawowce była kapitalna. Lubilismy sie , bylismy do siebie przywiazani i stalismy za soba murem. Jeden sie uczył dobrze, inny kiepsko , jeden był ładny , inny brzydki , ale mimo szczenięcego wieku NIE WYSMIEWALISMY się nawzajem. Ja akurat byłam najlepszą uczennicą , miałam dobre kontakty z nauczycielami , ale jakos to w niczym nie przeszkadzało. Nie byłam lizusem , a moich sukcesów nikt mi chyba nie zazdrościł - przynajmniej nie dał mi tego do zrozumienia - bo sama sobie na nie zapracowałam. A potem było liceum. Zbieranina jakichs syneczków i córeczek różnych wazniaków i nowobogackich. Ocenianie na podstawie samochodu rodziców. Wyśmiewanie sie z czyjegoś pochodzenia. Wypychanie łokietkiem z kółeczka. Dalej się dobrze uczyłam , byłam jedna z najlepszych uczennic w klasie - ale tu już była zazdrośći współzawodnictwo. Nie mam nic przeciwko współzawodnictwu , kazdy w końcu pracuje na własny rachunek , ale tu odchodziła centralnie zawisć. Zacisnęłam zeby i przetrwałam te 4 lata. Ale klasy nienawidzilam. Nie bylam nielubiana , ale jakiejs większej sympatii miedzy nami też nie bylo. To jest beznadziejny wiek - takie 12-13 lat. Czlowiek się widzi tak , jak odbija się w oczach innych. I te male suki się cieszą , że ktoś błaga je o akceptację , a one ją odrzucają. Taki numer jak z tą wspólną prcą choćby. Moim zdaniem dla twojej córki jest jedna metoda - nie może sobie pozwolic skakac po głowie. Musi rozmówić się z najsilniejszą z tych gówniar i musi jej napedzić stracha. Może nawet supscic wpierdol. To brzmi okrutnie , ale tak jest. I w ogole chyba by jej pomogło uprawianie sportu walki. To dodaje pewnosci siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moj syn mial troche podobnie
dreczyli chlopaka, z ktorym on usiadl ( bo co mu byla za róznica, nic do niego nie mial). dreczyciele najpierw probowali go przekabacici na swoja strone, a gdy to sie nie udalo, zaczeli i jemu dokuczac. Syn sie nie zalil, dowiedzialam sie tego od nauczyciellki.On uznal,ze klasa jest i tak okropna, wiec to norma. Wiesz, nie bardzo wierze w szkolmych pedagogow i psychologow (np jedna szkolna pedagog byla wywalona za niewywiazywanie sie z obowiazkow dyrektorka szkoly - moze akurat pechowo trafilam). Ja bym przeniosla corke do innej szkoly. Tam tez nie bedzie lekko - bo nowemu lekko nie jest, ale moze znajdzisz taka szkole, gdzie ma kolezanke z harcerstwa czy z unihokeja, bedzie miala wsparcie. Wiesz, nie eksperymentujmy na wlasnych dzieciach , chronmy je. Moze sie przeciez trafic okropna klasa, calej nie wychowasz. Teraz syn jest na swietnych studiach, bardzo lubiany , bo sa tam zupelnie inni ludzie. Jednak dobrze , ze w niego wierzylam i stawalam po jego stronie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cześka.
jak będzie stała cichutko i spełniała każde zachcianki dręczycieli , to straci do siebie szacunek , a oni i tak się z niej będą śmiali czasem lanie pomaga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatroskana mama
Mówilismy córce-daj w pysk jak będzie ciebie dręczyć. Tak ją "nakręciliśmy",że raz doszło do przepychanek. Dziecko nie umie sie bić ani bronić(mówi, ze w taki sposób nie będzie załatwiac sprawy). Nam ,dorosłym dobrze mówić -rob to, zrób tamto.Nam juz nikt w kasze nie nadmucha. A co z taką nastolatką, która wierzy jeszcze w dobro koleżanek? Juz z nią rozmawiałam o zmianie szkoły w przypadku,gdy nic się nie zmieni. Do cholery, dlaczego tak jej nienawidzą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja sie wychowalam z moim 6lat starszym bratem i jego znajomymi. z jednej strony mialam klopoty z akceptacja ogolna w klasie /i wsrod nauczycieli, bo ciolki nie mogly zrozumiec, ze 12-o latka pisze takie fajne wypracowania/. liceum bylo DUUUUUZO gorsze - ale tez dlatego, ze niezbyt mi sie chcialo isc na kompromis z lalami z klasy... na szczescie zawsze mialam jakas psiapsole - bo jednak bylam i jestem dosyc kontaktowa osoba.... ale mialam w klasie \'kozla ofiarnego\' - ech... szkoda mi go do tej pory /wprawdzie wyszedl na ludzi itp, itp - ale co przezyl to jego. przemoc psychiczna i - te przepychanki, szczucia, katowanie psychiczne... zmien jej szkole -moze po prostu tak trafila? wydaje mi sie, ze jest tez troche za dojrzala dla rowiesnikow - trudno. moze znajdzieasz na necie informacje o najblizszych ci szkolach i jak tam wyglada rozwiazywanie tego typu problemow. ktos sugerowal psychologa dla ciebie - idz. nie wmawiaj sobie winy - czasem tak sie po prostu zdarza. ale idz - moze dowiesz sie jak pomoc twojej corce, zeby jej sie jakis kompleks nizszosci nie utrwali! aha - i racje ma kto mowil - zwla wine za przeniesienie na wszystko, wszystko inne - byle nie na nia. psycholog glupi, grzyb na scianie - cokolwiek! powodzenia dzielna mamo i corko!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cześka.
jak ma osobowosć ofiary , to bedzie ofiarą; czasem ludzie mają więcej serca i kogos miekkiego zostawia w spokoju - ale jak sa bezwzgledni , to właśnie takiego kogoś sobie wezma na cel do dręczenia potrzeba i dręczyciela , i ofiary jak nie chce sie bić , to jej nakładź do głowy jakichś asertywnych gadek i niech się tego trzyma; tylko w tym wieku trudno zachowac chłodną głowę , za bardzo wszystko sie bierze sobie do serca tak już jest , świat jest czasem okrutny i trzeba miec mocną klatę i pieprzyć to wszystko; albo wlac komu trzeba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×