Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość _Rozczarowana_

BOJĘ SIĘ JEŹDZIĆ NA NARTACH - Dla początkujących

Polecane posty

Gość _Rozczarowana_

Wczoraj byłam pierwszy raz na nartach. Myślałam, że to łatwiejsze. Nie mam siły w nogach, żeby wstać siedza z tyłu na nartach. Nie moge nad nimi zapanować. Co prawda uczyłam sie na płaskiej oślej łączce ale i tak sie bałam :O Nie umiem skręcać i szybko hamować. Dobrze, że nie było ludzi, bo tak to bym w ogóle nie jeździła. Potem próbowałam orczykiem pojechac juz na prawdziwy stok. Nogi mi sie trzęsły ze strachu. Nie umiałam zaczepić orczyku miedzy nogi. Coś mi się pokiełbasiło i chciałam na niego usiąść. Ściągną mnie do ziemi i zjechałam w prawo. Poleciałam :O Potem juz zrezygnowałam, zresztą i tak bałabym się zjechać z góry. Podjęłam decyzję, że juz nigdy nie założe nart! Boję sie bardzo!!! Czy to normalne? Jak Wy radziliście sobie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _Rozczarowana_
Wszyscy jżdżą na tych nartach :-( Mój facet też! Co roku sa fajne wycieczki w góry. W dodatku blisko mnie otworzyli stok. Jak widze małe dzieci jeżdżące z góry na tym wielki stoku to aż mnie skręca.... A ja się boję jeszcze bardziej tego wyciągu - orczyka!!!!! Nie umiem na niego siąść, jechac i zejść!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość inninis
cała Ewa 33, zamiast odpowiedzieć i wnieść cokolwiek do dyskusji to zadała pytanie na poziomie przedszkolaka ze starszaków. To tak jakby powiedzieć do urologa: boli mnie przy siusianiu a on odpowiedział " a po ch.u.j sikać w ogóle" Zastanów się kobieto nad sobą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja już od kilku lat jeżdżę zimą w góry i nigdy jakoś nie czułam \"przymusu\" jazdy na nartach i nie zamierzam tego robić. Może dlatego, że nie lubię robić tego, co wszyscy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
innis, Ty lepiej nie oszczędzaj tych kilku zł i włącz światła, jak wyjedziesz na drogę. Mam nadzieję, że nie poruszasz się w mojej okolicy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyno nie zrażaj się.Pierwsze próby są ciężkie,tylko trening czyni mistrza,pamiętaj o tym.Ja chociaz jeżdżę jakiś czas nadal boję się orczyka jak ognia i unikam go,a co dopiero początkujący? Jak możesz to wykup sobie jazde z instruktorem,on pokaże Ci podstawy,a resztę doszlifujesz sama,powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
_Rozczarowana_ nie przejmuj się tak wszystko jest trudne zanim nie stanie się proste aj em de czołzen łan dobrze Ci radzi:) Ja jak pierwszy raz wjechałam na stok myślałam że w jednym kawałku nie znajdę się na dole:D a teraz sie z tego śmieję, uczyłam siez instruktorem - jedną lekcję. Chociaż jeżdze już kilka lat nadal się boję gór szczególnie gdy pada snieg, kiedyś wjechałam na Szrenice bez gogli i pamiętam to dziś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maalutka,ja na pierwszy raz po 7 letniej przerwie wyjechałam na lodowiec we Włoszech,4 godziny zajęło mi złażenie do najbliższej stacji.Zero kondycji,siły jak u suchotnika,draaaamat :-O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _Rozczarowana_
Ale ja nie moge sie nauczyc zapanować nad nartami :-( Nie umiem skręcać, dopóki mi narty same nie skręcą, nie umiem hamować. Robię "pług" a mimo to dalej jadę :O Chciałabym umiec tak jak inni, hamować na ostrych skrętach. A na orczyk to juz chyba nie wsiądę. Boję się z niego zejść, nawet z małego wyciągu! Nie moge dobrze ustawić nart bo zaraz jade do tyłu. A tu trzeba szybko sie streszczać bo ludzie jada z tyłu i tez chca schodzić. Ech, szkoda ale narty to nie dla mnie. Wczoraj w nocy chciało mi się płakac z tego powodu :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na orczyku się nie siada. Wkładasz sobie ten talerz pod zadek i STOISZ. I odchylasz trochę do tyłu, bo jak pochylisz w przód to przy szarpnięciu złapiesz krawędź i skręcisz, i się wywalisz. To tyle, resztę wyjaśni instruktor. Nauka dobrego pługu zajmuje od 1 do 3 dni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy ten koszmar się nie skończ
czy ten koszmar się nie skończy?? moja aktualna stopka. maalutka barb_69@o2.pl czesc glupia pizdo!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozczarowana, a ty sama wybrałaś się na te narty? Bo na razie wygląda mi na to jakby nikt na miejscu nie umiał ci pomóc. Nic dziwnego że zrobiłaś trochę błędów. Tak na marginesie, to o czym piszesz jest powszechne wśród osób uczących się jeździć co nie znaczy że nie będą z nich wkrótce nieźli, amatorscy narciarze. Co do orczyka. Wielu osobom wydaje się że na nim się \"siada\". Tymczasem orczyk ma ciągnąć cię stojącą pewnie na nogach. To trochę tak jakby ten orczyk cię popychał. W zasadzie przy wyciągu powinien być ktoś kto pomoże ci podłożyć sobie orczyk, tym bardziej że nie każdy wyciąg jest łatwy w obsłudze. Górale mawiają \"jak sie nie psewrócis, to sie nie naucys\". I fakt. Przewrotki na wyciągu czy w związku z jazdą to normalka. Co do jazdy, po prostu testuj co ci najlepiej wychodzi. Niekoniecznie musisz męczyć się z pługiem. Wbrew pozorom, choć od pługu niby powinno się zaczynać, on wcale nie jest łatwy póki nie mamy przyzwyczajonych nóg. Nogi mogą się przy pługu krzyżować. Są też problemy z zatrzymaniem. Stój pewnie, opierając się na przody i testuj na stoku o niedużym pochyleniu jaki masz kłaść nacisk na narty i na którą z nart, żeby nimi kierować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozczarowana,ale wiadomo,ze nie zapanujesz od razu.Będziesz sie wywalać dotąd,dopuki sama nie załapiesz co robisz nie tak.Jazda na nartach nie jest taka łatwa jak widac w TV.Trzeba mieć silne nogi i myśleć co sie robi.Na serio,weź instruktora,który nie nakrzyczy na Ciebie (tak jak znajomy czy chłopak). Przykład z pługiem dowodzi,ze masz słabe nóżki,wzmocnij uda i łydki,żeby się zatrzymać musisz mocno nimi pracować,to że łączysz czubki nart nie wystarczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z najważniejszych zasad dotyczących ustawienia ciała wymieniłabym też \"kolana zgięte\", \"pochylić się do przodu (jakbyś chciała zawisnąć nad czubami nart)\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki, i ty też ach bo... szkoda by było żeby dziewczyna zrezygnowała, zjeżdżanie to naprawdę frajda, jak i samo pokonanie swoich ograniczeń i wcale nie trzeba być do tego najlepszym na stoku ;) pozdrawiam jeżdżących i uczących się jeździć :D p.s. w rodzinie mam dwoje instruktorów którzy pierwszy raz przypięli deski dopiero jako dorośli ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _Rozczarowana_
Dzięki za rady. Ale i tak strach jest silniejszy!!!!! :O Nogi mam słabe, ale chodze na siłownie i ćwiczę. Może za rok wyrobię kondycję :P Ale juz chyba nie pojade na narty! Uczyłam się pod okiem znajomego trenera. Przez pierwszych kilka zjazdów ściągał mnie ze stoku na kijkach. Potem jeździłam sama, ale cały czas pługiem, bo boje sie szybkiej prędkości i tego, że nie zahamuję, bo nie umiem, Nie umiem omijać ludzi. Mówię cały czas o płaskim terenie a nie dużym stoku. Chyba najpierw musze poćwiczyć na płaskim terenie poruszać się na nartach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cwicz,bo jak się nauczysz,to na prawde jest fajnie.Jeździ się całymi gromadami,później człowiek wykończony pada w knajpce,pije sobie grzańca czy co tam chce,wybiera nowe trasy,no mówię Ci-warto :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie martw się:) Ja pierwszy raz byłam na nartach w Alpach, na lodowcu... Wszyscy sobie pojechali a ja zostałam jak cipa z nartami pierwszy raz w życiu na nogach. Jak zaczęłam zjeżdżać, w ogóle nie wiedziałam, co się dzieje. I jechałam wprost na słupek od kolejki:o a za nim był taki kilkunastometrowy uskok... Jak poczułam, że mimo usilnych starań nabieram rozpędu (nie wiem, ale jakoś dobrze utrzymywałam równowagę), to po prostu puściłam już kijki, w sumie pogodziłam się z myślą, ze zaraz się połamię i w ogóle, że to juz koniec. Ale jak tylko stok zrobił się koło tej kolejki bardziej płaski, to jakoś udało mi się w końcu zahamować krzyżując narty.I pierwszego dnia wcale się nie bałam i normalnie zjeżdżałam z górki, niewysokiej, ale jednak. A następnego dnia była straszna mgła. Miałam jeszcze zaparowane gogle, nic nie było widać. I nagle trafiłam na wielką mulde po ratraku... Podrzuciło mnie i wpadłam na taki zamarznięty śnieg, na którym nie mogłam zahamować. A przede mną akurat był rząd- i to podwójny- ludzi, którzy czekali na wyciąg... I jeszcze taka lina na wysokości mojego pasa:o Nie wiedziałam, co mam zrobić, więc usiadłam na tyle nart:D i dostałam megaprzyśpieszenia. Wpadłam w tych ludzi z takim impetem, że aż mi czapka z głowy spadła, oraz powypadały mi z kieszeni różne duperele. Musiało się to przedstawiać żałośnie, bo tak sobie leżałam twarzą w śniegu, coś tam piszcząc do mojego brata, bo mi się natra nie wypięła. Ale jego tam wcale nie było. Na szczęcie jakiś instruktor z tej kolejki się zorientował, ze mam wykręconą nogę i mi wypiął nartę:) Ludzie się gapili, zaczęli mi zbierać tę czapkę, rękawiczki, jakies inne rzeczy, porozrzucane dookoła. Załamka. I jeszcze kiedyś musieli przeze mnie wyłączyć cały wyciąg, bo chciałam się pochwalić bratu, że jestem nienormalna i zaczęłam jechać sobie slalomem, zamiast siedząc na takim podkładanym pod tyłek wyciągu, trzymałam go rękami i kręciłam się na boki. I złapałam pod nartę taki nieubity snieg... Oczywiście wywaliłam się głową w dół stoku, a jak chciałam się podeprzec z tyłu, zeby wstać, to zapadła mi się w śniegu cała reka:o Leżałam tak jak debil, musieli zatrzymać wyciąg a mój biedny brat musiał mnie stamtąd zeskrobywać. A na całą akcję patrzyło ok. 200osób. No i już mi się nie chce jeździć na nartach:p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _Rozczarowana_
Niezłe opowiastki, hehe. Ale widzisz: też sie zraziłaś do nart! :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja,będąc w Cervini też zatrzymałam wyciąg,tyle że krzesełkowy.Właziłam na krzesło i kijem podważyłam ta platformę na której się staje.Zdenerwowani Włosi darli się do siebie,ja nic nie rozumiałam,za mną snowbordziści przeklinali w swoim języku moją nieudolność,a ja,ciele patentowane stalam tak z durnym wyrazem twarzy :-o i nie wiedziałam gdzie się schować. Tak nawiasem mówiąc,polecam tą miejscowość.Świetnie przygotowane i dłuuuuugie trasy,malownicze widoki,no coś pięknego!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do deski
rozbawilas mnie do lez :-D napisz cos jeszcze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajajalzkz
Przeze mnie dwa razy zatrzymywali wyciąg, bo nie mogłam załapac, że nie siada się na tym kołku. Dwa razy zleciałam, dopiero za 3 razem uradowana, że w koncu załapałam o co chodzi trzymałam tego kija aż tu nagle w połowie drogi się wyrąbałam. Miałam jeszcze nadzieję, że uda mi się wsiąsc na orczyka, więc go nie puszczłam. Dopiero jak wrąbałam do słupa to mimowolnie go pusciłam. Pozniej już siadłam obok wyciągu i zwątpiłam, że wstanę. W doł było prawie pionowo, więc jakbym tylko sprobowała wstac to na sam doł bym zjechała. Na szczęscie facet z obsługi zlitował się nade mną i odpioł mi narty. Na samą gorę wyszłam na nogach :D Sorka że tak chaotycznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tam nie mam problemów, góry pod nosem. Narty opanowane w przedszkolu, deska w gimbazie. Lubię jedno i drugie. Nigdy się nie połamałam, nie polecam jednak Nowej Osady, tam jest chyba zjazd łamag, które nie panują nad sprzętem i mogą uszkodzić kogoś. Powinni zainwestować w instruktora, zamiast zawadzać i przewracać innych. Na łatwych stokach bywają też osoby starsze, które już tak nie szaleją, a spotkanie z bezmyślną łamagą mogą przypłacić kosztowną operacją i rehabilitacją. Na Klepkach też pełno takich i do tego jeszcze bez kasków, tak mi się wydaje, że niektórzy po to pojawiają się na stoku, żeby wrzucać głupie zdjęcia na fb i udawać nie wiadomo kogo i po co. Jak ktoś się boi, to powinien sobie odpuścić, albo porządna szkółka narciarska

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja na początku też się bałam, ale będąc na nartach we Włoszech, miałam fajnego instruktora od nich http://www.narty-wlochy.pl/ Konkretny instruktor, który potrafi zrozumieć początkującą osobę to skarb. Polecam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×