Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bliska zalamania

moja corka...

Polecane posty

Gość bliska zalamania

moja corka cieri na depresje, juz bardzo dlugo, i nie chce sie leczyc, ma 22 lata, blagalam ja, zeby sie leczyla, dawalam ultimatum (np do konca sierpnia), nie mam juz sily.... sama chyba zwariuje; mam jeszcze syna, ma 12 lat, wychowuje dzieci sama... czuje sie juz bliska jakies krawedzi, przepasci... sytuacja w domu jest toksyczna do bolu...nie wem, co zrobic, bylam u lekarza, naszego, rodzinnego, ale on takze nie moze nawet skierowac jej na jakies badania, lub do specjalisty, bo jest pelnolenia, i nie ma sposobu na leczenie jej wbrew jej woli....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bliska zalamania
blagam, moze ktos wie, jak ratowac siebie i dziecko...co mam zrobc????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dadsadcsfcsdfc
a moze tak przyprowadzic psychologa do domu ? ? ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rfme
tez mam depresje i rowniez sie nie lecze. Po prostu nie chce mi sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie, bo zaden lekarz nie przyjdzie, nie bedzie chcial... nie ma gwarancji ze ona w ogole bedzie chciala rozmawiac, JU Z PYTALAM, STAD WIEM, (kiedy bylam u naszego lekarza rodzinnego)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojj współczuję Tobie
Sama miałam depresję i nerwicę, ale poszłam do lekarza, teraz juz na ostatniej wizycie lekarz powiedział,że czas leki odstawić bo czuje się dobrze. Lecze sie ponad 2 lata. Może Ty powinnas się wybrac do specjalisty, aby pomógł Tobie,żebyś miała siłę dziecku pomóc, wytrwać w tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
musisz zadzialac mimo oporow corki, siedzisz w internecie- wyszukaj strone np stowarzyszenia walczacego z depresja, napisz do nich albo zadzwon do telefonu zaufania koniecznie prawdopodobnie bedziesz musiala corke postawic przed faktem dokonanym, przyprowadzic do niej pomoc pamietaj ona jest chora, nie masz co liczyc na jej racjonalizm trzymaj sie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze warto zająć sie przyczyną tej depresji? To nie bierze się z \"morowego\" powietrza, coś ja wciągnęło w dołek, warto sie też nad tym zastanowić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dadsadcsfcsdfc
cos mi tu nie pasuje,,,, lekarz rodzinny powiedzial ci ze psycholog nie przyjdzie do domu ?? dziwna sprawa bo u w domu byl 4 razy . jezeli bedziesz twierdzic ze nie wiesz czy corka w ogole z nim porozmawia to zaprzestan juz jakichkolwiek prob czy staran.... nie chce ci sie sprobwac?, czy twerdzisz ze na 100 ona nie pogada z nim ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moja corka cierpi od lat na depresje, teraz studiuje ...skonczyla pierwszy rok, wczesniej studiowala inny kierunek, ale nie czula by to bylo cos, co chce robic w przyszlosci...wczesniej w liceum probowala 3 razy odebrac sobie zycie; wychowuje ja sama od lat; niestety; ale staram sie jak moge, by byc silna i trzymac to wszystko do kupy... Corka po pierwszej probie byla w szpitalu...stwierdzono depresje, dostala leki, ...brala tylko kilkla dni... byly powroty depresji... sa ciagle... po dobrym dniu ( takim, gdzie tryska humorem, i swiat jest dla niej piekny a ludzie sa dobrzy...nastepuje kilka lub kilkanascie dni tz katastrofy... siedzi i slucha muzyki glosno, albo siada przed telewizorem, i patrzy nic nie idzac, albo siada pod kaloryferem... i placze; Kilka tygodni temu namowilam ja na wizyte, dalam ultimatum, ze albo bedzie sie leczyc, albo skoro nie chce bedzie musiala sobie jakos dalej sama radzic... wiec poszla, wziela jakies leki, ktorych nie zazywa; Ma prace, ale boje sie, ze nie da rady, albo ze ktos zauwazy jej nstroje, i ja zwolnia.... Miala chlopaka, bardzo chcial sie z nia spotykac, ale ona robial wszystko, by przestal chciec... i w koncu przestal... juz nie dzwoni, nie przychodzi... zaczelam juz myslec, ze moze to jakas inna choroba ;( ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zazdroszczę twojej córce
że ma taką matkę. Ja mam problem psychiczny. Cierpię na fobie społeczną, ale moja mama nie rozumie tego. Mówi tylko że mam sie wziąć w garść. Potrafi tylko zjebać człowieka i udawać że problem nie istnieje. A ja z biegiem lat czuje się coraz gorzej i myślę o samobójstwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czlowiek wcale nie wytrzymuje wszystkiego, czasem staje pod sciana i ma swadomosc, ze juz nie podola... kiedys ogladalam program z ta aktorka, ktorej corka jest w spiaczce juz kilka lat, Blaszczyk chyba...ona powiedziala, ze kiedy czuja zblizajacy sie zawal mozgu ( stres rozrywa umysl) pakuje walizki i jedzie gdzies naladowac baterie... JAK JA CHCIALABYM MIEC TAKI TYDZIEN... TYLKO TYDZIEN, ALBO NAWET W DOMU, ALE ZEBYM BYLA CALKIEM SAMA, I NIE MUSALA CHODZIC DO PRACY

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ZIOMKA_
samotne wychowywanie dzieci zawsze niesie za sobą klopoty; Ne znam niepełnych rodzin, gdzie kłopoty w ogóle nie występują; Trzeba uzbroić się w cierpłiwość, dbać o siebie, na początek, bo rodzc zmęczony to zły rodzic; Wyrośnie z tego, zobaczysz, jedyne co trzeba zrobić, to dbać o siebie by mieć siłę i wytrzymać; ŻŹycia za dzieci nie przeżyjemy- możemy tylko im pomódz, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miałam kiedyś sąsiadkę, wychowywała trojke sama; Najstarsza wyszła już zamąż, była super; Skonczyla studia, widzałam że wspiera mamę ile tylko może; Średnia dawała i daje popalić; Najmłodszy syn chyba podobny do tej starszej; Nie wiem, skąd ludzie biorą siłę, skąd matki biorą siłę; Kurcze, gdy patrzyłam na nią, jak wraca po pracy i zaczyna drugi etat w domu było mi jej żal;Nigdy nie widziałm by płakała; Potem zakupy, siaty, i jeszcze ma siłę by tak dzień po dniu pchać to wszystko- słowo honoru, chyba uciekłabym gdzie pieprz rośne; Już nie żyje, umarła na raka; Nie wiem, co stało się z jej dziećmi- wyprowadzili się , a ja także wyjechałam z Krakowa;

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
współczuje Ci i Twojej córce, nie wiem co Ci doradzic,moze czeste rozmowy, zapewnianie o miłości,moze jakis wspolny wyjazd razem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gdyby tylko mozna bylo miec taka tajemna wiedze, ze np to potrwa jeszcze rok, lub dwa, a potem bedzie juz fajnie; Ta bezsilnosc juz prawie zabija, ta bezsilnosc i brak nadzieji :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość możesz zamówić
wizytę domową u psychologa i psychiatry. Wiem, że to trudne, ale spróbuj z nią ciepło porozmawiać i nakłonić do leczenia. Je też mam depresję, ale od ponad roku się leczę i nareszcie zaczęłam normalnie funkcjonować. Musisz czuć się strasznie, jak widzisz, że ona tak cierpi. Wiem, bo widziałam, jak cierpieli na początki moi rodzice.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojciec pelnej rodziny
współczuje Ciu. Ale czy to wystarczy? Zastanów sie nad poprawa relacji w domu. Fakt jesteś samowychowyjacą matką. Tu znajduję przyczynę niestabilnego stanu emocjonalnego corki. Moze pora na zmiane sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość możesz zamówić
a i jeszcze jedno, nie wiem, czy jesteś wierząca, ale mnie bardzo pomaga modlitwa, nie tam jakaś medytacja i stosowane przez psychologów techniki relaksacyjne, ale właśnie szczera modlitwa. Mam księdza z którym dużo rozmawiam na temat mojej choroby, wspólnie się modlimy, zaczęłam chodzić na grupę modlitewną. Mam teraz wspaniałych ludzi wokół siebie i jest mi dużo lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Co myslicie o tym
3maj sie kobieto i walcz! Przykro mi, ze masz taka sytuacje. Ja tez miewalam jakies stany depresyjne, wszystko walilo mi sie w zyciu z powodu "pracy" mojego faceta. Nie mialam sily zyc. Kiedys mialam problemy z narkotykami i mialam dziwne psychozy. Ja wyszlam z tego sama i dzis jestem taka jak dawniej, a juz myslalam, ze ze mna bedzie na zawsze cos nie tak. Mam nadzieje, ze znajdziesz rozwiazanie i pomozesz corce 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeszcze do Pana, wpisujacego sie jako ostatniego; Jestem sama, od lat, Nie pije alkoholu, nie czepiam sie dzieci, naprawde bardzo staram sie, by wszystko sprzyjalo spokojnemu wychowywaniu; Nie chce juz nikogo, bo wole swiety spokoj, i naprawde jakos sobie radze; Kiedy rozmawialam o corce z lekarzem w szpitalu ( po jej probie samobojczej), powiedzal, ze nie ma schizofrenii, ani niczego takiego, ze ma problemy, poniewaz cierpi z powodu braku ojca; I ze mnie wini za jego brak; :) To prawda, ze czuje sie winna, wybralam sobie kieduys kogos, kto odszedl zostawil mnie i dzieci, i nie zabiegal o kontakty z nimi, choc mogl; Treaz mieszka kilka tysiecy km od dzieci, i nie jest nawet :niedzielnym tatusiem\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojciec pełnej rodziny
bliska zalamania alez najmilsza mamusiu ja sie nie czepialem tylkowskazałem - podobnie jak lekarz - zródło. Wiem jak trudne jest życie samotnej matkI! Nie było tu żadnej zlośliwości tylko troska. Przytul się do mnie - tak wirtualnie - na chwilę i zapomnij o swoich i rodzinnych problemach. Jezeli mieszkasz na południu Polski to moze będe mógł Ci pomóc - choć w małym wymiarze. Taka pomocna dłon. Pozdrawiam serdecznie z troska ojciec z innej rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×