Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Marudka

Problem z rodzicami partnera

Polecane posty

Gość Marudka

Mam problem z rodzicami mojego chłopaka - jesteśmy razem ponad 2 lata, mieszkamy razem od roku, przeprowadziłam się do jego miasta, nie mam tu nikogo. Nie wiem, może mnie skrytykujecie, może tego potrzebuję, niby wszystko jest w porządku, a ja marudzę.. Rodzice mojego chłopaka są..kochani, on jest bardzo przywiązany do swojego ojca, często do niego dzwoni, gdy wychodzimy gdzieś w weekend jego tato zawsze nas zawozi do miasta, nigdy jeszcze nie odmówił, czasem nawet sam dzwoni w soboty i pyta o której ma przyjechać do nas żeby nas zawieść do miasta. Mama mojego chłopaka jest też ok, bardzo miła dla mnie, tak samo siostra i reszta rodziny. Na początku byłam wniebowzięta - myślałam,że jestem szczęsciarą, oni od początku mnie zaakceptowali i byli dla mnie bardzo mili. Ale stopniowo zaczęło mnie to juz drażnić - mój facet gdy tylko ma jakiś problem, dzwoni do siostry abo taty z prośbą o poradę, wcześniej dzwonił prawie codziennie, teraz, gdy zauwazył, że mnie to wkurza, trochę to ograniczył. On jest najmłodszy w rodzinie i wszyscy traktują go jak małego chłopczyka, który potrzebuje pomocy w każdej sytuacji . I te niedzielne obiadki - obowiązkowo w każdą niedzielę musi być obiad u nich. Ja pracuje na pełny etat i w weekend mam ochotę czasem pobyć w domu albo iść na miasto... Ostatnio powiedziałam mojemu chłopakowi, że w niedziele zostaję w domu, chcę ugotować obiad sama, obejrzec jakis film.. On zadzwonił do rodziców i powiedział, żeby dla nas nie gotowali - bo ja chcę coś ugotować w końcu sama, w weekend mam więcej czasu na spędzenie wiecej czasu w kuchni - za 5 minut jego mama zadzwoniła i powiedziała ze przyjadą do nas na chwilę, jeśli my nie możemy i tak czy siak zostawią nam jedzenie - najwyżej odgrzejemy je sobie w poniedzialek. Ja wiem, ze oni chcieli pomóc, ale strasznie mnie to wkurzyło..Mama mojego chłopaka pisze mi często smsy, takie w stylu "witaj, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, do zobaczenia weekend", albo "Przypomnij M zeby kupił kartkę urodzinową dla wujka"; "Przypomnij M zeby dorobił dodatkowe klucze do domu" - tak jakby nie mogła wysłać tych smsów bezpośrednio do mojego chłopaka-jej syna. Ja wiem, ze oni chcą dobrze, ale tak bardzo działa mi to na nerwy i nie wiem jak temu zaradzić - chciałabym utrzymywac z nimi sporadyczny kontakt - od święta do święta się spotykać, nie w każdą niedzielę, nie chcę smsować z jego mamą, tym bardziej, że te smsy są czasem bezsensowne, gdy np co drugi dzien pisze mi "witaj, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, do zobaczenia weekend" i koniec - i nie przesadzam, czasem co drugi dzien to samo, a ja muszę z obowiązku odpisywać. Mam straszne wyrzuty sumienia, że zaczęłam mieć do rodziców mojego chłopaka całkiem inny stosunek niż na początku, mimo, że pozornie nic mi przecież nie zrobili. Coraz bardziej zaczyna mnie drażnić ta cała sytuacja i teraz praktycznie w ogóle nie mam ochoty na spotkania z nimi. Proszę poradzcie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj, przesadzasz chyba trochę. Traktują Cię jak córkę z tego co piszesz. A to , że mama M. pisze do ciebie, przypomnij żeby zrobił to czy tamto, to całkiem naturalne. Po prostu wie, jacy są faceci i że to kobiety na ogół czuwają nad tym żeby oni o czymś tam pamiętali :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marudka
Wiem, że przesadzam, nie wiem dlaczego mnie to drażni. Czasem mam ochotę, żeby zostawili mnie w spokoju... Nie wiem jak z tym walczyć, bo przecież oni są dla mnie dobrzy.. Chyba muszę pogadać z psychologiem, bo coś jest ze mną nie tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz, a mnie się zdaje ze podchodzisz zbyt stereotypowo do rodziców M. kierując sie przekonaniem, ze jak tesciowa to zła kobieta :-) Widzisz, sama mowisz, że są dobrzy dla Ciebie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marudka
Masz rację Darianka, może wynika to z faktu, że u mnie w rodzinie wszystkie moje trzy siostry nie za bardzo lubią rodziców swoich mężów, wiecznie były z nimi same problemy a ja byłam świadkiem wielu zwierzeń moich sióstr-jesteśmy sobie bardzo bliskie. Daltego gdzieś w podświadomości myślę sobie, że relacje z teściami to jedynie obowiązek. To,że rodzice M są dla mnie jednak mili, powoduje we mnie uczucia sprzeczności - może dlatego jestem taka rozdrażniona..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tylko nie w tej chwili.
Marudko: ja mam podobnie tylko to są moi rodzice, a z teściami wcale nie jest inaczej. bywamy u moich co niedziela - tak się chba przyjęło, ale z biegiem czasu zaczęło mnie to męczyć, ja też chciałabym w niedzielę posiedzieć w domu ugotować coś sama (np.rosół jak to w polskiej rodzinie), założyć ciepłe kapcie i poleżeć na kanapie po Kościele. Tak tylko we dwoje. Zmieniam właśnie obyczaje chodzenia co niedzielę do rodziców - to działa tylko potrzeba czasu. Na początku wymyślałam,że to grila robmy w sobotę i w niedzielę pośpimy , a to,że balujemy u znajomych albo na mieście i tak mija 1, 2 niedziela, no a wiadomo na 3 czy 4 się zjawiamy. Spróbuj tych sztuczek, może się przyzwyczają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Rozumiem co czujesz,bo sama mam tesciów nad głową.To nie jest normalne i pewnie nie będzie Ci łatwo.Z mojego15 letniego doświadczeniaradzę Ci ,z teściami na dystans bo odbiorą Ci energię do życia.Z miłości to kota można zagłaskać na śmierć.Dużo odwagi życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marudka
Nie wiem co mam robić - trzymać na dystans czy zaakceptować sytuację. Ja mam świetny kontakt z moją rodziną, szczególnie z mamą, ale to MOJA MAMA i kocham ją i chę, żeby się o mnie troszczyła i gotowała mi obiadki gdy przyjadę w odwiedziny itp, ale rodzice mojego partnera są ..rodzicami mojego partnera. I nie mam nic przeciwko temu, żeby on do nich jeździł co niedzielę, wiem, że ich kocha, tak, jak ja kocham swoich rodziców. Ale czasem JA nie mam ochoty jezdzic razem z nim, ale czuję ogromną presję ze strony jego rodziców, bo wiem, ze jesli nie zobacze sie z nimi choc raz na tydzień, oni myślą, że coś jest nie tak, tak samo gdy nie odpiszę na smsa. U mnie w rodzinie jest tak, że siostry bardzo często przychodzą do rodziców, dwie z trzech przychodzą prawie codziennie,ale ich mężowie przychodzą od święta-a gdy juz przyjdą, powiedzą pare słow, pojdą do innego pokoju, skorzystać z internetu itp., jest jakos tak..swobodnie. I tak jest dobrze. A gdy ja przychodzę do rodziców m , zawsze jest tak.. oficjalnie - obiadek podany do stołu, herbatka i ciasteczko potem i wiecznie te same schematyczne rozmowy, moj facet czuje sie swobodnie i nawet nic nie gada do swoich rodziców, ogląda sobie telewizję, a ja muszę cały czas się wysilać i prowadzić konwersacje, żeby nie było krępującej sytuacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×